niedziela, 30 grudnia 2018

Z miłości do bab - bezglutenowe ciasto czekoladowe

Kocham gluten. Jeszcze bardziej kocham jednak moje przyjaciółki. Dlatego, gdy w mojej kuchni idzie w ruch mąka bez pszenicy to ewidentny znak, że nadchodzą one - boskie dziewczyny, z którymi znam się jeszcze od czasów prehistorycznych. 


Jedna z nas, Angela, ma wielki brzuch, gdy zje pizzę, rogalika lub spaghetti. Jednym słowem - szkodzi jej gluten. Inna z nas, moja siostra bliźniaczka ma wielki brzuch bez względu na to, co pochłonie. Brzuch rośnie z dnia na dzień, nawet, jeśli zje tyle, co nic. Wniosek - albo połknęła małego wieloryba. Albo jest w ciąży. Spieszę zaręczyć, że to drugie! To zaś znaczy, iż je dosłownie wszystko. Cóż, prawie wszystko. Nie jest jedną z tych przyszłych mam, która wyrywa śpiącego męża w środku nocy tylko po to, by zmusić go do nocnej wycieczki na stację benzynową po hot-doga XXL lub fast foodu. 

Tego popołudnia miałam dogodzić jednej i drugiej. A także jeszcze Magdzie oraz Alex, dwóm pozostałym dziewczynom z naszej paczki. No i sobie samej. Kto zna mnie choćby tylko trochę, ten wie, że nie trudno mnie zadowolić. Wystarczy czekolada. Ewentualnie szklaneczka whisky z colą lub innym wynalazkiem. Postawiłam więc na jedno i drugie. Była jeszcze sałatka śledziowa z burakami i cebulą. Niefartem postawiłam ją na przeciwko Magdy, która nie znosi wszystkich jej składników! Cóż, tej nocy miało okazać się, iż jeszcze sporo rzeczy nie wiemy o sobie samych... Z chęcią przytoczyłabym kilka soczystych historii, jednak to mógłby być koniec naszej wieloletniej przyjaźni z dziewczynami. Raczycie zrozumieć jeśli zamilknę i przejdę do dalszej prezentacji menu. Zatem były też i chipsy swojskiego wyrobu, doskonale tłuste i sowicie osolone, za co składałyśmy podziękowania Adze i jej mężowi, który - chwała Bogu - jest kucharzem! A także mnóstwo cukierków, pierniczków, makowców i innych resztek ze świątecznych stołów. Byłabym zapomniała o cieście bezglutenowym!




Tak właściwie to miał być tort!   W końcu w kraju nad Wisłą żadna grubsza impreza nie obejdzie się bez króla wypieków. A miałyśmy, co świętować! Aga już za miesiąc będzie mieć swoje prywatne dzieciątko. Urządziłyśmy więc Baby Shower z opowieściami o dzieciach (choć tylko jedna z nas, Angela, takowe posiada. Sztuk dwoje.)  i małą wyprawką dla przyszłej mamy. Nie wiem czy z racji przejęcia się rolą przyszłej mamy chrzestnej czy też  lekkiego nieogara poświątecznego, źle odmierzyłam proporcje mąki gryczanej i cukru, bo zamiast wysokiego biszkoptu z piekarnika wyszedł dość zwarty i nieco suchawy placek. Cóż,  życie. Mówi się trudno i sączy się go syropem z herbaty czekoladowej. Resztkę można dopić. Na wierzch położyłam sporą pierzynę z twarogu, śmietany i białej czekolady. A także kołderkę z ciemnej czekolady. I wiecie co? I tak największych powodzeniem cieszyły się... plotki. Cóż, te świeżutkie i gorące zawsze rozchodzą się najszybciej. A my nie widziałyśmy się w takim gronie od wakacji!

Jej. Znów się rozpisałam. A miał być tylko przepis! Zasadniczo nie robiłam tego od dawien dawna. Jednak zagadnęła mnie o niego jedna z obserwatorek na Instagramie i postanowiłam spełnić jej prośbę. Ale to nie ona powinna mi dziękować, lecz ja jej. To dzięki niej powstał ten wpis na blogu. Jak zawsze - Najlepsze rzeczy dzieją się jako efekt uboczny robienia czegoś dla kogoś.

Przepis. Trudno go napisać, gdy ciasto robi się "na oko", bez mierzenia i odliczania. Ze wszech miar postaram się jednak go odtworzyć. Jeśli coś wyjdzie nie tak, zróbcie sobie grzańca i wyjdźcie na spacer.

Placek/ biszkopt
3 jaja (oddzielnie żółtka i białka)
3 łyżki mąki gryczanej
4 łyżki cukru (użyłam erytrolu) 
Dodatkowo - konfitura brzoskwiniowa

Białka ubić ze szczyptą soli. Do sztywnej piany dodwać po łyżce cukru. Następnie po żółtku, aż powstanie puszysta masa. Wstawić do piekarnika (180)  na ok. 30 min. Wystudzić. Posmarować z wierzchu konfiturą.

Masa z białej czekolady
150 g twarogu (mielonego)
300 g śmietany 30% (1 i 1/2 szklanki)
2 łyżeczki żelatyny rozpuszczonej w wodzie
100 skórki pomarańczowej
300 g białej czekolady
Dodatkowo - 2 świeże banany

Śmietanę podgrzać. Rozpuścić w niej czekoladę. Gotową masę zmiksować z twarogiem, dodać skórkę pomarańczową oraz rozpuszczoną żelatynę. Wylać na placek. Poukładać na wierzchu pokrojony w plastry banan. Wystudzić (najlepiej w lodówce).

Masa z ciemnej czekolady
250 g ciemnej czekolady 
200 g śmietany 30%
2 łyżeczki żelatyny

Śmietanę podgrzać. Rozpuścić w niej czekoladę. Dodać rozpuszczoną żelatynę. Zmiksować. Wylać na wierzch ciasta. Odstawić do wystudzenia. Smacznego! Tymczasem ja zabieram się za realizację ciasta na jutrzejszy sylwestrowy wieczór u Magdy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakowało?