czwartek, 23 sierpnia 2018

Praliny cenne jak diamenty

Dobra czekolada o przyzwoitej jakości miazgi kakaowej to codzienny luksus, na który może sobie pozwolić każdy mieszkaniec cywilizowanego świata. Są jednak czekoladki luksusowe przez duże L. Takie, których porcja stanowi równowartość nowiutkiego samochodu prosto z salonu lub miesięcznego urlopu allinclusive w Portugalii. I to własnie z tego kraju pochodzi ta ekskluzywna pralina... 


365 dni. Tyle zabrało Danielowi Gomezowi, portugalskiego chocolatierowi, wykonanie praliny, która zawładnęła wyobraźnią najbogatszych łasuchów świata. Oczywiście doczekała się nawet adekwatnej dla siebie nazwy - Glorious. I trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa jako najdroższa pralina świata. Ile zatem kosztuje? 10 tys. dolarów! Istotniejsze jednak pytanie brzmi - dlaczego aż tyle?! Cóż, w recepturze znalazły się najlepsze (czyt. najdroższe) składniki, m.in.: ciemna czekolada Valrhona, szafran, biała trufla Périgord, biały olej truflowy oraz wanilia z Madagaskaru. No i oczywiście nie zabrakło jadalnego złota, nader modnego we współczesnym cukiernictwie. To, które pokryło pralinę Gomeza było 23-karatowe. 


Tak luksusowa pralina domagała się również oficjalnej premiery! I rzeczywiście, po raz pierwszy została zaprezentowana światu podczas Międzynarodowego Festiwalu Czekolady w portugalskim mieście Óbidos, gdzie strzegło jej dwóch strażników(!). Do kupienia nadal jest 1000 sztuk słodkości. 




Szczęśliwi posiadacze grubego portfela mogą kupić czekoladkę w krajach takich jak: Zjednoczone Emiraty Arabskie, Rosja, Angola i Argentyna. Każdy nabyty egzemplarz wydawany jest w specjalnym pudełku z podstawą z lakierowanego drewna oraz kryształowym kloszem ozdobionym słynnymi kryształkami Swarovskiego i złotą wstążką. Ponadto opakowanie posiada seryjny złoty grawerunek, który potwierdza autentyczność produktu. I dodaje prestiżu, jeśli komuś nadal byłoby go za mało... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakowało?