czwartek, 28 grudnia 2017

Tradycja święta. I nieco śnięta.

Zupa rybna. Makówki. Moczka. Kasza manna z masłem i cynamonem. Kapusta z grzybami. Śledzie.  Kompot z suszu. No i karp. Ten smażony i w galarecie. Ma się rozumieć.  Nie wyobrażam sobie innego menu na Wigilię. Nie dlatego, że wymienione dania należą do moich ulubionych i żebym wznosiła się na wyżyny doznań kulinarnych wyciągając kolejne rybie ości. Lub też pozując do rodzinnego zdjęcia z makiem między zębami. Jestem po prostu nieuleczalną zwolenniczką tradycji

czwartek, 21 grudnia 2017

Popierniczony czas

Zawsze miałam ambicję coś po sobie światu zostawić! Nie kufer pieniędzy lub innych kosztowności. Ani też nie długi do spłacania moim potomkom... Coś... specjalnego! Niematerialnego. Jakąś ponadczasową mądrość, która będzie nieść nadzieję, krzepić serca i porywać do działania...

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Biznesłuman

Jeśli ktoś kiedyś powiedział mi, że zostanę właścicielką firmy złapałabym się za dwa boki, rozdziawiła usta i roześmiała do rozpuku. Właścicielką chomika? Owszem. Męża. Niech będzie i to. Szafki wypełnionej setkami czekolady? No pewnie! Samochodu. U la la! Ale że... firmy? Przecież jedyne co mnie łączy z business to namiętne granie w Monopoly w pewne ferie zimowe. Znacznie więcej we mnie tego woman. M.in.  upodobanie nie do zarabiania, a wydawania pieniędzy. Na książki. Jedzenie. Ciuchy. Jedzenie. Czekoladę (tak wiem, że to również jedzenie, ale jakże jego ważna podkategoria!). Bilety do kina. Jedzenie. Bibeloty do domu. Jedzenie. Skarpetki z reniferami.