poniedziałek, 2 stycznia 2017

Koniec Bloga Czekolady



Ostatni dzień roku. Ostatni raz w tym roku wstałam i zjadłam śniadanie. Ostatni raz w tym roku upiekłam ciasto. Pardon, trzy, jak to ja. Ostatni raz w tym roku poszłam na spacer do lasu. Ostatni raz w tym roku maczałam palec w płynnej czekoladzie. I ostatni raz piszę tym paluchem wpis na Blogu Czekolady. Ups, zapomniałam dodać " w tym roku"! Nie, to nie była pomyłka...




Gdy kończy się rok, w człowieku w sposób zupełnie naturalny pojawia się ochota na rzeczy, którymi w innych miesiącach niemalże gardzi: szampana, cekiny i... melancholijne podsumowania.

To miał być "Rok dobrych decyzji". Być może byłam zbyt zajęta wychodzeniem za mąż, rozkręcaniem swojej firmy, remontowaniem mieszkania i jedzeniem łakoci, by o tym pamiętać. A może to bunt 30-latki? W każdym bądź razie przekornie popełniłam w ciągu ostatnich 12 miesięcy, co najmniej, dwa razy tyle błędnych decyzji. Nie mam tu na myśli rzeczy typu: ubrałam dwie inne skarpetki lub dodałam do ciasta sól zamiast cukru. Błędnych, czyli takich, które nie wyszły mi na dobre. Takich, które sprawiły, że czuję się zmęczona i rozczarowana. Takich, na które nawet czekolada nie jest wystarczającym lekarstwem... To był cholernie trudny rok. Dlatego trzeba go niezwłocznie zamknąć. Uff, jak dobrze, że dziś 31 grudnia!





Zamykanie spraw to strasznie fajna sprawa. Zawsze oznacza zmiany. Prawie zawsze na lepsze. W tym roku zamknęłam już kilka spraw, takich jak żywot singielki oraz kobiety 20-letniej. Mam więc wprawę w zamykaniu rzeczy. A jednak... Czasem to przychodzi łatwiej, czasem trudniej. A jednak wiesz, że musisz to zrobić. I chcesz.

Kończę raz na zawsze pisać Blog Czekolady. Nie muszę. I nie chcę. Taka jest po prostu kolej rzeczy. Dokładnie tak jak z końcem jednego roku i przejściem w kolejny. Nawet jeśli ktoś udawałby, że nadal jest rok 2016, prędzej czy później wyszedłby na takiego, któremu brakuje piątej klepki. Bo jest oczywiste, że mamy 2017. I już. I ja mogłabym pisać dalej Bloga Czekolady, ale w pewnym momencie wszyscy, ze mną na czele, czuliby, że to już nie jest Blog Czekolady. Cóż... W moim życiu zaczęło się coś więcej, niż nowy rozdział. To raczej całkowicie inna opowieść.

Dlatego tak jak stary rok daje miejsca nowemu, ja zamykając ten blog, robię przestrzeń dla zupełnie nowego bloga. Wkrótce zdradzę szczegóły oraz jego adres. Chyba. Pewne jest jedne. Nie przestanę pisać i jeść czekolady. I dlatego mimo wszystko wiem, że ten rok będzie szczęśliwy.

Nie będę robić podsumowania tego bloga. Dobra, niech będzie. Ale tylko jedno zdanie. Życie jest jak pudełko czekoladek. A żeby nie być posądzoną o plagiat, a co gorsza o pociskanie banałów, wysilę się na komentarz. Ten blog był dzieleniem się z Wami pralinkami, które sama zrobiłam. Były słodkie, gorzkie, pikantne, czasem mniej lub bardziej udane. Ale moje. Bo pudełko czekoladek nie tylko sobie kupujemy lub dostajemy, Ale możemy też samemu wykonać słodkości, które w nim umieścimy. I poczęstować nimi innych. Wtedy jest najcenniejsze. To pudełko obecnie jest puste. Dziękuję Wam, że chcieliście jeść moją czekoladę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakowało?