czwartek, 3 listopada 2016

Co ma katar do kochania


Co prawda daleko mi do publicznego hejtowania, ale w tym wypadku dołożę swoje ujadanie. Bo w tym roku ta pani naprawdę srogo przegięła i należy się jej potępienie. Do tego jest wyjątkowo brzydka. Przebywanie z nią powoduje depresję, a nawet katar i wszelkie inne nieznośne kataklizmy. Jesień! To ona jest odpowiedzialna za wyższe rachunki za prąd i opał - bo zimno. Za kłótnie małżeńskie o kołdrę - bo zimno. Za nadprogramowe kilogramy - bo zimno, a przez to człowiek ma wzmożoną ochotę na słodkie. Najlepiej takie z dużą ilością czekolady. Jak tak dalej pójdzie do Bożego Narodzenia zacznę przypominać bombkę... Jesień.


Czy ktoś by mógł powiedzieć, by wreszcie sobie poszła? Nie?! Cóż, a więc w dodatku jest też chorobliwie uparta...

A jeśli już o chorobach mowa... Przez jesień miałam też i katar. Niby nic. Normalna rzecz - ma prawo pojawić się z początkiem listopada, niczym czekoladowe mikołaje  na sklepowych półkach. A jednak to nie był zwykły katar. Nie odsuwajcie się od monitora - to był zwyczajny katar, którym nie zarażę nikogo na odległość. I nie mam też zamiaru o nim opowiadać. A jedynie o jego skutkach.

W związku z tym, że tamtego dnia postanowiłam nie ruszać się z domu i zasadniczo w ogóle mało się ruszać, w ruch poszły moje myśli. Jak zawsze... Dopiero wtedy, gdy świat się zatrzymał zauważyłam coś, co dotychczas zupełnie umykało mojej uwadze. I nie był to kurz na meblościance. Ani zwłoki zabitej latem muchy na oknie w salonie.

Rety. To przecież na jesień mój brat wziął ślub z moją przyjaciółką. Ja poznałam swojego męża. Ba, 30 lat temu zostałam poczęta! Wygląda na to, że odkryłam mechanizm, którym kieruje się jesień! 

Jak ja jej nie doceniałam! I zimna. I deszczu. I mroku. Przecież jesień wcale nie chce nikogo wpędzać  w depresję. Przeciwnie. Jesień chce by ludzie bardziej się kochali! Przecież i zimno i deszcz i mrok są po to by nas do siebie zbliżyć. Nie wierzycie? Usiądźcie wygodnie, zawińcie się w koc. I przeczytajcie uważnie o tym, co odkryłam tej jesieni: 





1. Jest zimno, po to by ludzie się częściej przytulali.

2. Katar czyni nas pociągającymi (dosłownie...).

3. Mamy wzmożony apetyt na słodkie, by umawiać się na randki do kawiarni. I dzielić się ciastkiem, by nie poszło w boczki.

4. Jest brzydko, bo umiarkowane narzekanie w tej samej sprawie podobno zbliża ludzi.

5. Spada naturalny poziom endorfin, by dostarczyć ich w inny sposób. Innymi słowy, by się częściej całować, przytulać lub uprawiać inny sport we dwoje.

6. Wieczory są długie, byśmy w końcu mieli czas posiedzieć ze sobą we dwoje. I nic nie robić. Nie licząc wyżej wymienionych aktywności. 

Być może niektóre moje teorie brzmią jak dość naciągane lub jakby były następnie redagowane przez kogoś z redakcji "Faktu", nie mniej zaręczam, że takie spojrzenie na jesień uczyni ją bardziej znośną. Nie? Cóż, nie... Z katarem jest tak samo - nawet jeśli zrozumiemy mechanizm jego powstawania i przebiegu, nie staje się on mniej dokuczliwy. Ale w końcu - tak jak i jesień - minie. Spieszmy się więc objadać ciastkami, przytulać, zakochiwać, narzekać, całować i kochać póki mamy ku temu jedną słuszną wymówkę - jest jesień.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakowało?