sobota, 27 grudnia 2014

Wielkość ma znaczenie

A niech to szlag!

Jedni w Mikołaja dostąją prezent, inni rózgę, a ja... okres. Dobre dziecko wszystkim się zabawi, a pokorna kobieta wszystkim zadowoli. Cóż... Z wiekiem taki rodzaj pokory zaczęłam postrzegać raczej jako jedną z składowych życiowego marazmu. Dlatego, zamiast robć dobrą minę do złej gry i wmawiać sobie, że - pomimo mego 1,50 wzrostu - jestem już zbyt dużą dziewczynką, jak na to by oczekiwać prezentu, postanowiłam raz jeszcze przeszukać wszystkie domowe zakamarki w poszukiwaniu śladu św. Mikołaja.

Nie tam żadnego przebierańca w tanim kostiumie z Tesco i brodzie, która jest popłuczynami po zjedzonej w międzyczasie wacie cukrowej... Mnie interesował tylko ten prawdziwy. Jedyny.


Wiedziałam, że go znajdę. W końcu mam doświadczenie! Lata solidnej praktyki w poszukiwaniu faceta sprawiły, że wiem, na co zwracać uwagę. Na przykład, wielkość. Wobec tego, iż nie trudno być wyższym ode mnie, w głębokim i ciemnym poważaniu mam to jak wielki jest Mikołaj. Niech będzie i jak Marcin Prokop, nie zwrócę na niego uwagi. Co najwyżej zaplączę się między nogami... Zasadniczo dobrze, by się było zaplątać w tej okolicy. Zawsze to bliżej ku temu, co istotne. Taki brzuch, dajmy na to. To nieprawda, że duży brzuch świadczy o kłopotach trawiennych lub też łakomstwie tudzież lenistwie. Duży brzuch to znak, że mamy do czynienia z dobrym cżłowiekiem. Przecież nie może być zły ten, kto lubi sobie dobrze podjeść! 

Duży brzuch ma też inne wielorakie zastosowania - można na nim trzymać kufel grzanego piwa. Spać. Może służyć też jako poduszka powietrzna. Albo naturalny (!) ocieplacz na zimę (na wypadek, gdyby jednak w tym roku śnieg spadł...). Mimo tych wielu licznych zalet, istnieje jednak coś, co powinno być równie wielkie




Worek z prezentami!

Wodoodporna maskara. Kapcie z pomponem. Kopertówka. Smakołyki od Manufaktury Czekolady. Piernikowe masło do ciała. A jeśli masło, to i peeling. Stringi w renifery. Czapka, w której nie wyglądam jak skrzat.  Książka. Zasadniczo, cały ich stos... Co ja poradzę na to, że pisze się tyle dobrych rzeczy?!

Ja nic. Za to św. Mikołaj musi się z tym jakoś uporać. Ciężka dola Mikołaja... Bo książki, choć zajmują niewiele miejsca, wiele ważą. I cholernie wielka jest ich cena. Jeśli jest to cena zbyt wygórowana, to ja pod choinkę chcę nowszy i lepszy model... Pana Mikołaja! Bogatego. Chyba to nie zbyt wygórowane oczekiwanie?

Cóż, prawda jest taka, że z biegiem lat i kolejnych związków, nie tylko przestałam wierzyć w komedie romantyczne, bociana przynoszącego dzieci i brodatego dobrodzieja, ale też udany związek, którego jedynym kapitałem jest... miłość. 

Rozmiar portfela faceta ma znaczenie. 

Takie twierdzenie nie jest uszczerbkiem na psychice po wychowaniu na codziennym oglądaniu losów rodziny Carrington. W rzeczy samej, nie chodzi o kolekcjonowanie zabytkowych modeli mercedesa, trzymanie w starej szafie kolekcji futer na wypadek, gdyby po drugiej jej stronie była Narnia, ani też pro zdrowotną kąpiel w banknotach. Drogie zabawki grają rolę tam, gdzie dwoje gra z sobą w układy. Można nimi nawet kupić kobietę. Ale miłości już nie.

Paradoks polega na tym, że wielkość portfela liczy się w poważnym związku nie mniej, niż  w płytkim romansie. A umiejętność zarabiania pieniędzy  jest istotniejsza nawet, niż sztuka robienia jajecznicy. W końcu za coś te jaja trzeba kupić. Albo chociaż kurę. Bez względu na to czy kobieta jest kurą domową i sama nie zarabia pieniędzy, czy też jest biznesłoman, lubi, gdy facet może pochwalić się wielkim... portfelem. To bowiem daje poczucie bezpieczeństwa. Jeśli to poważny związek, to takie też będą plany na przyszłość... Pozwolę sobie przypomnieć, że takowymi nie jest wybór filmu na wieczór, ani nawet łikendowy wypad w góry. Naprawdę poważne plany wymagają pieniędzy. Ale też czegoś, co jest ich źródłem. Dobra praca? Spadek po kuzynce babci? Szczęście w kasynie? Rodzice z branży paliwowej? 

Zanim kobieta zacznie liczyć banknoty w portfelu nowego faceta, powinna wywęszyć skąd pochodzą. Jeśli śmierdzą cwaniactwem, należy ewakuować się od tego absztyfikanta o kilka lat świetlnych. Jeśli sam na nie zapracował, nie wahajmy się oddać mu ręki. A nawet ciała całego. 

Co jeśli straci pracę? Czy i związek pójdzie na stracenie?

Cóż, w czasach kryzysu każdemu może zdarzyć się tak nie miły epizod jak utrata etatu. Ale to nie praca, ani nawet pieniądze są tu najważniejsze, lecz to, co jest ich podstawą - przedsiębiorczość. 

Powtórzmy, p r z e d s i ę b i o r c z o ś ć

To wielkość tego pierwiastka w facecie czyni go prawdziwym facetem, dalece bardziej, niż wielkość jego samochodu, lodówki, brody, tudzież innych elementów nabytych lub przyrodzonych. Przedsiębiorczy facet nie tyle ma pieniądze, co wie jak je zarabiać. I inwestować. 

Również w kobietę.

W tym roku pod choinką znalazłam wielki prezent. Był wymarzony sweter z reniferem. Ulubione perfumy. Kolczyki. Pan B. wykazał się nie tylko zmysłem estetycznym, ale też pokazał, że słucha niemal każdego z wielu tysięcy zdań i westchnień wypowiadanych przeze mnie podczas przechadzki w centrum handlowym. Czy to znak, że ma wielkie ucho? W żadnym wypadku. Ma wielki gest. I to chyba ostatnia z wielkich rzeczy jaką powinien posiadać facet. I chyba o największym znaczeniu. Można mieć bowiem wiele, ale by to pomnażać i mieć jeszcze więcej, należy się dzielić. Taka związkowa logika.


Po tym jak zostałam tak hojnie obdarowana, logicznym było się jakoś odwdzięczyć. Postanowiłam więc podzielić się z Panem B. moim łóżkiem. I pokazać mu, że ja też mam pewne wielkie zalety. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakowało?