piątek, 3 października 2014

Ciągotki

Wiadomo - najłatwiej jest w życiu spieprzyć to, co z pozoru najprostsze. Ten kto był choć raz na pierwszej randce, wie, o czym rozprawiam. Niby zwykłe spotkanie. Niby zwyczajna rozmowa. Niby... Spocone ręce, suchość w gardle, drżące łydki... Wreszcie pospolity bełkot zamiast powabnego flirtu przeplatanego wyciągami z Tołstoja i Eco. Czyżby to skutki zażycia nie dopuszczonej w prawie polskim substancji? A może powikłania po grypie? Lub też zaczątki czegoś co skończy się w kaftanie bezpieczeństwa?
Nic z tych rzeczy.

Toż to najzwyklejsze skutki...

życia. Nie zawsze wychodzi tak jak byśmy sobie to ubzdurali. W życiu jak w kuchni, można się nieźle sparzyć. Ten, kto choć raz robił karmel, wie o czym rozprawiam. Niby wystarczy rozpuścić cukier w wodzie. Zagotować, poczekać aż cukier nabierze czekoladowej barwy i zacznie się ciągnąć. Niby... Poparzone dotkliwie paluchy. Zbrylony cukier. Spalony garnek... Niestety, podobnie jak moja pierwsza randka, pierwszy zrobiony przeze mnie karmel był klopsem... 

Pomimo ewidentnej porażki, próbowałam dalej. Z palonym cukrem. I facetami. Myli się jednak ten, kto sądzi, że wkrótce zaliczałam już same sukcesy kulinarne i kolejnych przystojniaków. Pasmo porażek miało się za mną ciągnąć jak ten karmel. I to mnie nie zniechęciło. Byłabym posądziła siebie o sado-masochistyczne upodobania, gdyby nie fakt, że wkrótce odkryłam, iż większa część ludzkości wykazuje podobne tendencje. I nikt od tego jeszcze nie umarł! Te obserwacje przyprawiły mnie o filozoficzny wyraz twarzy i zadanie sobie równie filozoficznego pytania - po kiego grzyba pakujemy się w coś ryzykownego? Po co nam te poparzone paluchy i połamane serce? Cóż, mogłabym udzielić tu odpowiedzi mocno zakrapianej patosem, ale z całą pewnością wystarczy jedno proste, by nie rzec prymitywne słowo - ciągotki. Prawda, że urocze?







Wszystkich nas do czegoś ciągnie. Nie zawsze są to wybory słuszne, bezpieczne i grzeczne. A jednak wszystkie te wybory łączy jeden wspólny mianownik - przyjemność. Czy to je usprawiedliwia. Mam nadzieję...

Nie wiem czy w tym jestem również podobna do większej części ludzkości, ale jesień sprawia, że ciągotki odzywają się we mnie jak stado wygłodniałych gremlinów. Na pierwszym miejscu dotyczą one jedzenia. O ile jedzeniem można określić stosy paluszków, pudełka pralinek i wielki słoik masła orzechowego. Ciągnie mnie niemal do wszystkiego, co ma znamiona śmieciowej żywności. Mam jednak taką teorię, że czasem wszystkie mądre teorie trzeba wyrzucić do śmietnika. I ulec pokusie. Zanrzuć palec w ciepłym, wilgotnym miejscu, a następnie skierować go do ust. Mmm...






 Gdybym była szampanem, dawno bym eksplodowała! Karmel wyjadany z garnka to szczyt rozkoszy. Chociaż... A gdyby go tak połączyć go z czekoladą? Widać te same ciągotki imają się wszystkich czekoladożerców, bo Wedel właśnie wypuścił nową serię swoich czekolad - KarmeLove. 



To nie pierwszy romans czekolady i karmelu. Ba, nim Wedel zaczął produkować tabliczki, parał się właśnie wytwarzaniem karmelków. A więc to odgrzewany kotlet? Cóż, ze względu na silne podmuchy wiatru, jesienią pcha nas ku wszystkiemu, co może skutecznie podnieść poziom endorfin i ciepłoty ciała. Innymi słowy, może warto przy okazji wyciągania z czeluści szafy czapki i szalika, wyciągnąć też na światło dzienne jakiś dawno nie używany romans? To jest wersja dla rozleniwionych. Tych, których pociąga adrenalina polecam spontaniczny podryw na... czekoladę. Tym sposobem możecie przyciągnąć do siebie kogoś, kto pokocha Was równie mocno, jak ten smakołyk . Albo wyjść na skończonego idiotę... Cóż, kto wchodzi do kuchni musi się liczyć z tym, że się pobrudzi. Oby jednak pociąg do spróbowania smakołyków okazał się silniejszy... 

Nie przeciągając, mam dla Was na koniec pewną niemoralną propozycję. Jeśli tylko macie chrapkę, możecie obnażyć przede mną swoje kulinarne ciągotki i podać przepis z wykorzystaniem nowym produktów Wedla: czekolady KarmeLove w trzech smakach (karmelowa, karmelowa z wafelkami i karmelowa z solonymi orzeszkami) oraz piankami Ptasie Mleczko® KarmeLove.







Zgłoszenia (przepisy) zamieszczajcie w komantarzu pod tym wpisem. Macie czas do następnego piątku do godziny 24.00. By zwiększyć Wasz pociąg do wygranej, obwieszczam, iż nagrody to:
- 1x karta podarunkowa o wartości 300 zł do sieci Home&You + zestaw słodyczy KarmeLove
- 2x zestaw słodyczy KarmeLove

Brzmi pociągająco? Do dzieła! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakowało?