poniedziałek, 1 września 2014

Pupilki

Moja ulubiona czekolada? Zotter!
Aktorka? Meryl Streep!
Aktor? A pytamy o tyłek, tors czy talent? Hm... może jednak zostańmy przy kobietach...
Dziennikarka? Cherry Healey!
Owoc? Arbuz!
Zwierzak? Chomik!
Dzień tygodnia? Sobota!

Jak widać na załączonym wyżej profesjonalnym wykresie, którego utworzenie zajęło mi wypicie całego kubka naparu z melisy, nie mam trudności ze określaniem swoich preferencji. Odnosi się to do jedzenia, mężczyzn, ciuchów i innych rozrywek. Mój palec zaczyna drżeć dopiero, gdy przychodzi do wskazania ulubionych blogów. Może dlatego, że nie wszystkie blogi są rozrywkowe. A może dlatego, że za blogami stoją blogerzy.
Odkąd opuściłam moją strefę komfortu (laptop) na rzecz poznawania ich, wiem, że mam do czynienia z wyjątkowo sympatyczną gawiedzią. Są wśród nich tacy, którzy wyglądają jak Harry Potter. Są zatem i dobre wróżki oraz szfarne frelki. I kobiety, których tożsamość jest równie ruda jak moja. I takie, na których pomoc można zawsze liczyć. Wobec tego wskazać jednego ulubionego, to tak jakby wybrać spomiędzy rodzeństwa, które jest najlepsze. Dramat.

Świat lubi dramaty, media karmią się sensacją, a najczęściej czytane niusy to te opływające w krew, pot i łzy. Nie dlatego podejmę się tego wyzwania. Do tego trudnego zadania powołał mnie (i wszystkich innych blogerów) niejaki Muszkieter. A ja lubię wywiązywać się z danego słowa.

Słowem wstępu, jestem absolutnym molem blogowym! Śledzę naprawdę bardzo, bardzo, bardzo dużo blogów. Modowych. Kulinarnych. Stylożyciowych. I innych. Wśród nich są takie, które mnie inspirują. Dzięki którym się uśmiecham. Albo je podziwiam - Oto kilka z nich, może mniej znanych, niż Kuba Jankowski, ale wcale nie mniej pociągających. Może mniej poczytnych, niż Kominek, ale nie mniej wciągających. Może nie przynoszących takich dochodów jak blog Michała Szafrańskiego, ale też nie mniej ubogacających.
1.  Marta Pisze              

2. Alchemia Kobiecości
3. Lifestyle by Hutch
4. Blog Freelancerki
5. Męskie Pisanie
6.  Wyzwolony       
7. Jest rudo 
Tym i wszystkim innych blogerom z okazji minionego Dnia Blogera życzę wielu upojnych chwil spędzonych z myszką. I klawiaturą. Teraz jest powód ku temu, by tych chwil było jeszcze więcej. Niejaki Maciej T. sprawił, że założyłam konto na Instagramie. Zapraszam, choć odradzam oglądania po północy tym, którzy dbają o linię.


    


 Jeśli mimo wszystko wolicie mnie czytać, niż oglądać, polecam gorąco wywiad, którego udzieliłam Magdzie. Zapraszam, choć odradzam czytania na głos przy dzieciach i podlotkach.  Chyba, że chcecie by wyrosły na takie kobiety jak ja. Pamiętajcie - nie biorę za to odpowiedzialności. Biorę się za to za tradycyjne leczenie złamanego serca, po tym jak facet powiedział mi "nie!". Cóż, nie tym razem to innym usłyszę, że zdałam egzamin na prawo jazdy.

Tymczasem, jazda - czytać blogi!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakowało?