wtorek, 16 września 2014

Co można zrobić z facetem

Można go wyrzucić. Albo mieć. Na dłoni. Albo w sobie. W ustach, najlepiej. 
Wachlarz możliwości zależy tylko od giętkości naszej wyobraźni. Nauczona latami doświadczeń, przestałam go traktować serio. W końcu to tylko...





 kawałek czekolady!

Czyżby? Czy wiecie ile kosztuje 50g tabliczka najlepszej czekolady na świecie? Być może wolicie nie wiedzieć... Ja - z racji swojego hipsterskiego hobby -  nie tylko znam jej cenę, ale też jej smak. Gdy na moim języku rozlewa się głębia czekoladowego smaku czuję jak każdy pojedynczy włos staje na mojej skórze. Nie tylko z rozkoszy, ale też... stresu. Toż to ta czekolada! Nie chcę uronić ani jednej nuty smakowej! A co jeśli akurat w tym momencie zagapię się na jakiegoś przystojniaka?! Cholera jasna! To będą stracone sekundy i pieniądze...

Na szczęście żyję obecnie tylko z pisania. Innymi słowy zarabiam tyle, że nie stać mnie na częste sięganie do najwyższej półki z czekoladami. I chwała mi za to (nie żebym wzbraniała się przed większymi zarobkami...)! Dzięki temu nie grozi mi snobizm czekoladowy! Snobizm czekoladowy to nic ponad lekkie upośledzenie wzroku polegające na tym, że na półkach sklepowych nie widzi się żadnych innych czekolad ponad te, które .rekomenduje Szanowna Akademia Czekolady.

Być może jako ekspertka od czekolady powinnam czym prędzej zainfekować się tym wirusem. Jednak jako kobieta z dystansem do siebie większym, niż pupa Kim Kardashian, przyznaję się, że czasem nawet ja sięgam po czekoladę w fioletowym opakowaniu z krową. Podobnie jak nie każdy seks musi kończyć się orgazmem, tak nie każde jedzenie czekolady musi kończyć się kulinarną ekstazą. Niektóre czekolady służą tylko zaspokojeniu prymitywnej chcicy na słodkie. Inne mają zapełnić pustkę po rozstaniu z facetem. Jeszcze inne pustkę w brzuchu, stając się paliwem podczas górskiej wędrówki. Albo trafiają na twarz jako maseczka... Mniam.




Są różne cele i gusta. Dlatego nie ma absolutnie nic złego w otwarciu się na wszystko, co oferuje czekoladowy rynek. Przeciwnie jest jedno dobre i wcale nie mam na myśli wyciskanej z tubki stanowczo zbyt słodkiej czekolady. To poczucie wolności. Jako świeżo upieczona singielka wiem, co piszę. W zaistniałej sytuacji zdecydowanie potrzebuję czegoś na osłodę. Wiem, że to będzie przelotna znajomość, bo preferuję rzeczy wytrawne. 

Ale czy każdy związek musi być od razu na całe życie? Czy zawsze trzeba go przedstawiać rodzicom? I traktować od razu jak swoją drugą połowę? Co z jednorazowymi randkami i letnimi (ale jakże gorącymi!) romansami?! Odpowiedź - jak zawsze! - jest identyczna jak w przypadku czekolady. Z facetem nie tylko trzeba być na dobre i złe, pokazywać się, kłócić, rozstawać, brać ślub i płodzić. Niektórzy są tylko na chwilę. Dla zabawy. I słusznie!

W jaki sposób można się pobawić facetem? Cóż... Nie chcąc rozleniwiać za bardzo moich czytelników i czytelniczek poproszę Was o pomoc w odpowiedzi na pytanie: "Jaka jest najbardziej apetyczna część ciała faceta?". Odpowiedzi wraz z uzasadnieniem proszę wpisywać w komentarz (można pisać jako gość, grunt by był zostawiony kontakt do siebie). Wśród odpowiedzi wybiorę trzy najbardziej kreatywne. Ich autorzy otrzymają czekoladowe wspaniałości ufundowane przez niezwykłą markę Chocolissimo! Konkurs trwa do niedzieli (21.09.2014) do godziny 24.00. 

Dobrej zabawy!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Smakowało?