piątek, 25 lipca 2014

Hera, koka, hash, Pan Taksówkarz i LSD

Ponoć wszyscy jesteśmy od czegoś uzależnieni. Nie zasmakował papieros? Nie ma co się martwić! Dla każdego znajdzie się coś dobrego. Solarium, zdrowa żywność, fast foody, siłownia, seks, czekolada, marihuana, przecier pomidorowy... Słyszałam o wielu dziwactwach w tym zakresie - o ludziach, którzy nie mogli spać bez włączonej suszarki u swego boku albo smakoszach zaczynających każdy dzień od spożycia solidnej dawki papieru toaletowego. Za każdym razem, gdy docierały do mnie tego typu rewelacje, nie łapałam się za głowę, lecz podnosiłam tą głowę dumnie do góry, chełpiąc się, iż moimi jedynymi narkotykami są: arbuz, popcorn i felietony Marcina Prokopa . 

Westchnienie ulgi raczyło się niedawno zamienić w jęk boleści, gdy odkryłam, że wcale nie jestem daleko w tyle za uzależnieniowcami z najniższej półki. 

To mrożące krew w żyłach odkrycie miało miejsce jakiś czas temu w barze z fast foodem (może właśnie dlatego było mrożące krew w żyłach?). I z fast foodem nie miało nic wspólnego. Zamiast nędznej imitacji prawdziwego burgera, miałam bowiem przed sobą mój pamiętnik. Zamiast frytek, w ustach skubałam długopis. Aż w końcu drżącą jak u artretyka ręką napisałam jedno zdanie:

 "Cześć, jestem Aurora i  jestem anonimową taksówkoholiczką". 







Chwilę potem, jak po zażyciu heroiny, moje źrenice rozszerzyły się. Nic dziwnego. Przybył mój narkotyk, Pan Taksówkarz. Na widok mojego eks, serce zaczęło bić szybko, ale nie w rytm piosenek Enrique Iglesiasa. Bo to nie była randka. To było przypadkowe spotkanie...

Czyżby?

Gdybym była mało rozgarniętą uczennicą klasy I podstawówki, prawdopodobnie  łyknęłabym taką wersję bezproblemowo jak pastylki czekoladowe. Tak się jednak składa, że umiem już dodawać dwa do dwóch, a nawet dzielić. Dlatego wiem, że gdy podzieleni ludzie mnożą kolejne spotkania we dwoje, wynik musi być... ujemny?. Takie działanie nie jest logiczne. Spotykanie się ze swoim byłym może mieć różne podłoże, jakiekolwiek jednak by ono nie było, przyniesie raczej coś na kształt cierpienia. 

Czyżbym właśnie od tego była uzależniona?! A może po prostu, jak wiele niewiast, nie potrafię spać sama? Lub też - jak niezliczone zastępy niewiast - lubuję się w tym, że facet gania za mną z wywieszonym bezczelnie jęzorem? 

Być może - o zgrozo! - odpowiedź na wszystkie z powyższych pytań brzmi "tak". To i tak lepiej, niż bym miała sobie do zarzucenia słabość do luksusowych taksówek... Znajomość mojej natury każe mi jednak szukać dalej. Skoro nieświadomie sprowokowałam kilka spotkań z moim dawnym szoferem, coś jest na rzeczy. Może po prostu poprzednim razem powiedziałam nie dość wyraźnie, że nie chcę z nim być? Może muszę głośniej wyrazić swoje wątpliwości? Wydłużyć listę "przeciw"? Im więcej puzzli dokładam do tej układanki, tym bardziej rozmyty obraz uzyskuję.

Zamiast morału albo choćby i płytkiej puenty, pozostawiam zatem siebie i czytelników z wielką niewiadomą. Wiadome jest tylko jedno - Pan Taksówkarz jest uzależniony od CzekoLady. Ale akurat w tym go rozumiem. A nawet popieram.

2 komentarze:

  1. It claimed the social network, based in Palo Alto, Calif. It is hard to judge precisely how long it will get for a home energy
    meter to pay for itself as to a huge extent this depends on eco-conscious an individual and how willing they are to apply the information acquired from the readings.
    The truth, is that civilization as a whole, will not remedy these matters, it will not self-regulate as a society.


    my weblog cara hack facebook 2014 mudah.my ()

    OdpowiedzUsuń
  2. Woah! I'm really loving the template/theme of this site.
    It's simple, yet effective. A lot of times it's very difficult to
    get that "perfect balance" between superb usability and appearance.

    I must say you've done a very good job with this.
    Also, the blog loads extremely fast for me on Chrome.
    Excellent Blog!

    Also visit my blog web site ()

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?