środa, 4 czerwca 2014

O korzyściach płynących z bycia puszczalską

Co z tego, że od czasu do czasu wszyscy wokół to robią. Przecież ja nie jestem "wszyscy". Mam swoje zasady.
Do czasu...

Nadchodzi taki dzień, gdy puszczasz wodzę wyobraźni ciut bardziej, niż zwykle i nagle orientujesz się, że stało się. Co więcej, było prze fantastycznie. Gdyby jeszcze nie to dręczące poczucie winy, który zostaje jak zgaga po zjedzeniu burgera w przydrożnej stacji BP. Ale nie ma co się martwić. Przejdzie. A z każdym kolejnym razem będzie łatwiej

Wiem, co mówię. Piszę, znaczy się. Od niedawna stałam się puszczalska.
Wiem również, że bywa odwrotnie. To znaczy, bywa, iż  z każdym kolejnym razem jest trudniej.

Dajmy na to, takie dawanie kosza. Kto by przypuszczał, że osoba, która tak nie lubi wikliny i koszykówki jak ja, stała się notoryczką (tak, wiem, nie istnieje takie słowo...) tej czynności. Co nie znaczy, że wielbicielką. O ile ostatnim razem zrywałam z poczuciem satysfakcji, a jeszcze wcześniej nieogarniętą ulgą, o tyle tym razem poczułam się jakby ktoś do przełyku włożył mi opuncję. 

Poczułam się jak Hannibal Lecter, choć ten w swoim przełyku częściej miewał inne zadziwiające kąski. Nie mniej, poczucie bycia Złą Kobietą towarzyszyło mi nieprzerwanie podczas mycia zębów, sznurowania butów, kupowania rabarbaru, a nawet śpiewania hymnu w kościele. Innymi słowy, permanentnie. Z nieco mniejszą częstotliwością, azaliż równą mocą, dochodziły mnie pytania o mój występek. Czy aby postąpiłam słusznie? Czy nie zaprzepaściłam szansy na prawdziwą miłość? A co, jeśli nie spotkam już nigdy faceta, który zaakceptuje fakt, że piszę ze szczegółami o naszym pożyciu na blogu?! 

Może powinnam mu to wynagrodzić? Albo powinnam wrócić?

Wtedy to bym dopiero była złem wcielonym. Przecież bycie z kimś jedynie z poczucia krzywdy lub powinności jest nie mniej uwłaczające, niż wylanie temu komuś wiadra pomyj na głowę. I to w biały dzień! Dlatego moją jedyną powinnością jest zaprzestanie plecenia głupot i odpuszczenie. Innymi słowy - bycie puszczalską.

Autor: Aga Urbanek
źródło: Kultura w formacie A2



Wielkie Puufff to jednak nie wszystko.
Tak rozumiane bycie puszczalską nie jest proste. Nie chodzi tu o uczynienie sztywnym kilku napalonych samców, lecz zaprzestanie samej bycia sztywniarą, która wiecznie coś musi oraz powinna.  Która ubolewa na swoim blogu bez względu na to czy jest z facetem, czy też jest w trakcie z nim zrywania lub też właśnie zerwała. Pogodzenie się z tym, że nie jestem ani tak przezorna, ani tak idealna, ani tak miła jak mi się wydawało.

Poza tym - ileż można chodzić z miną wiewiórki cierpiącej na zatwardzenie?! No ileż?!

Być może popełniam srogi błąd. Ale odpuszczam sobie rolę srogiej sędziny. Podobnie jak kilka innych ważnych zadań. Najwyżejj świat się zawali. Ja i tak napuszczę sobie wody do wanny i oddam się błogiemu puszczaniu wodzy wyobraźni. A nóż, wymyślę do kogo by tu puścić oko.

32 komentarze:

  1. Po pierwsze - trochę synchron w publikacji posta ; )

    Po drugie - wątpię, żebyś popełniała błąd.

    jeśli towarzyszy Ci poczucie, że ''bycie z kimś jedynie z poczucia krzywdy lub powinności jest nie mniej uwłaczające, niż wylanie temu komuś wiadra pomyj na głowę'', to myślę, że dobrze myślisz.

    a tym bardziej dobrze robisz : )

    dość z miną niezadowolonej wiewiórki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie można być z kimś tylko dlatego, że czuje się taką powinność. Za głosem serca trzeba iść, pod warunkiem, że nie ma się lat 35. Wtedy to już za rozumem trzeba podążać :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem dobrze to ujęłaś, tą całą puszczalskość (wiem, nie istnieje takowe słowo).
      Obyś była puszczalska tylko pod względami innymi, niż ten jeden :D

      Usuń
  4. Najlepiej, jak rozum i serce są w zgodzie (choć podobno nieczęsto się tak zdarza...).
    Poza tym mądre przysłowie mówi: "Nie wchodź dwa razy do tej samej rzeki". Święta prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja weszłam, i trwam już 10 rok. jest cudownie!

      Usuń
  5. Jak ja kocham twoje pisanie myślenie i cały ten blog!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie piszesz! Uwielbiam ten blog! :)
    Pamiętaj, nie wchodź dwa razy do tej samej rzeki a przy wyborze partnera na życie kieruj się rozumem! Dziś już to wiem :) ale niestety po popełnieniu obu błędów. ..

    OdpowiedzUsuń
  7. Życie bywa zaskakujące, przysłowia się sprawdzają, a puszczalskość szlaja się po ludziach jak chce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. zacytuję Nosowską: "Milena to dziwka! Tak zwykli mawiać ci, co jej nie mieli, a bardzo chcieliby mieć" i tak jest w życiu. Najbardziej krytykują ci, którzy po prostu wstydzą się coś zrobić, sami siedzą na swoich krytykanckich dupach i tylko obmawiają. Oczywiście nie ma nic złego w tym, że ktoś wyrazi swoją opinię , ale nigdy nie mamy prawa mówić tego, co ktoś inny ma robić lub nie robić. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. dobrze,że masz swoje zdanie i poglądy! każdy decyduje o swoim życiu!
    pozdrawiam i...miłej kąpieli ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałam jakoś skomentować ten wpis, ale dotarło do mnie, że mając zaledwie szesnaście lat wiem o życiu niewiele, a właściwie to nic. Ale ostatnio przechodziłam przez podobny do Twojego, problem (tak, wiem.. wielkie zakochania i miłości w wieku nastu lat nie istnieją..), ale już się z tym wszystkim pogodziłam, i bardzo zmieniłam. Na lepsze, tak mi się wydaję.

    OdpowiedzUsuń
  11. i co tu napisać? każde moje słowo nie dorówna Twemu :) czasem trzeba odpuścić i pobyć puszczalską :P

    OdpowiedzUsuń
  12. czasem trzeba być puszczalska, nawet trochę czesciej, niż czasem,

    OdpowiedzUsuń
  13. Inteligentna, piękna, dowcipna, który by nie chciał żebyś do niego oko puszczała!

    OdpowiedzUsuń
  14. zgadzam się! Jak zwykle masz rację :)

    OdpowiedzUsuń
  15. fajny blog, miło się czyta ;)) życzę dalszych sukcesów i wytrwałości :)

    http://magdalenka99.blogspot.com/2014/06/sirens.html nowa notka! zapraszam na mój blog, każdy komentarz i obserwowanie jest odwzajemniane ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nic nie musisz. Możesz - wszystko. To takie moje motto życiowe, które uskuteczniam. Na razie z powodzeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kontrowersyjne tematy :) brawo za pióro, dobrze się Ciebie czyta, masz Kochanie polot!!:* kiedy może hmm książka?? czekamy:)))

    OdpowiedzUsuń
  18. No, zostawmy więcej powinności facetom ;), bo ten patriarchat mnie wykończy. :D Rozpuść się! Jak czekoladka :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Będę tutaj wpadał częściej! ; )

    OdpowiedzUsuń
  20. Puszczaj, błądź, popełniaj błędy. W końcu, najbardziej żałuje się trgo czego sie nie zrobiło:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla mnie jesteś mistrzynią....... mistrzynią tekstów, czekam na twoje teksty w największych gazetach świata!!! mistrzyni!!! Masz takie pióro, że szok!!

    pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  22. parsknęłam w głos czytając tytuł posta :D
    cudowne przemyślenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przykro mówić "Nie", jednak nic na siłę . :)

    OdpowiedzUsuń
  24. W pełni się zgadzam z autorką. Puszczajcie się ile wlezie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak bo kiedy, jeśli nie za młodu :)

      Usuń
  25. hmn, a mi sie zrobilo smutno.. ale tekst jak zwykle mistrzowski.

    OdpowiedzUsuń
  26. Artificial baits include spoons, jigs, ribbon baits, rattler baits & streamer baits.

    At times, your sailing instructor may need to issue an order and have it followed immediately.
    A camera and photo album are another way for a family to record their boating
    trips.

    My website: dock red box white cross logo

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?