wtorek, 17 czerwca 2014

Nie samym facetem człowiek żyje

Pamiętam tamten wieczór jak dziś. Takich randek się nie zapomina. To była randka idealna.
Klimatyczna kawiarnia. Wielkie fotele w kącie sali. Wino. Tort czekoladowy. Rozmowa miała gładkość kremu patissiere i głębię dekoltu Słowianek. Nic dziwnego, że był i soczysty buziak na koniec randki. A jednak jednego zabrakło. Ognistego seksu? Nie, jego - faceta, z którym ta randka miała się odbyć...

Z kim zatem tak upojnie spędziłam czas? 


Cóż, jestem kobietą dość nowoczesną, by nie powiedzieć, że należę do ścisłego grona trendsetterek relacji damsko-męskich, tamtego wieczoru jednak nie zdecydowałam się na bezpośredni podryw osobnika płci męskiej. Nie wyrwałam więc nikogo stojąc w kolejce po następny kawałek tortu. Tenże osobnik nie wyskoczył też i z samego tortu (a szkoda!). Być może dlatego, że nie chodzi o "niego". Była ona. Moja przyjaciółka.

Jest też sport. Praca. Rodzina. Chomiki. Czekolada. Pranie do wyprania. I jeszcze więcej prania do prasowania. Skarpetki do poskładania w pary. W dwa miesiące po zakończeniu relacji z Panem Taksówkarzem, ze zdumieniem odkryłam, iż istnieje niekończąca się lista zadań do zrobienia. I podjęłam się jej wykonania. Wszystko po to by na nowo odkryć, że istnieje życie poza związkiem. I jest ono całkiem przaśne. Podcięłam więc i zafarbowałam włosy. Zrobiłam kolejny tatuaż. Wróciłam do biegania. Kupiłam nowy pamiętnik (czy to nie zakrawa na tłustą obsesję, że prócz bloga, piszę też pamiętnik?!). 

Do feministek daleko mi jak Justinowi Bieberowi do papieża Franciszka, nie mniej jednak, stwierdzam nabożnie, że facet niekoniecznie jest zawsze potrzebny. Do życia. I szczęścia. 

Mało tego, postanowiłam, że na chwilę obecną nie chcę żadnego osobnika płci męskiej w promieniu kilku metrów ode mnie. Nie znaczy to, że od teraz odganiam kijem listonoszy, hydraulików, cukierników, a nade wszystko kierowców taksówki. Na litość latającego potwora spaghetti, faceci byli, są i będą wokół mnie. Akceptuję ich obecność  w każdej innej konfiguracji, prócz sercowej. 

A co z owymi innymi konfiguracjami?




Cóż, te same zachcianki możemy zaspokoić  w dwojaki sposób - albo poprzez bliższe spotkanie z osobnikiem płci męskiej. Albo przez czekoladę. A w czerwcu zwłaszcza przez tort czekoladowy z truskawkami. Mmm....

Być może zarzucicie mi, że w pierwszym wypadku dochodzi do spalania kalorii, w drugim zaś do zgubnego ich namnażania. Tak się jednak składa, że rozmnażanie, czyli innymi słowy seks ma też swoje - o dziwo! - minusy. Czasem lepiej zamiast faceta, do łóżka zabrać ciastko. Okruszki łatwiej wytrzepać z prześcieradła, niż człowieka z życia... Od komplikowania sobie tym życia, wybieram beztroskie rozrastanie się dupy. I troskliwe skupienie się na... czekoladzie.



29 komentarzy:

  1. Chyba aż tak nie lubię czekolady... W moim wypadku jako ideał faceta bardziej sprawdza się moja gitara :D zwłaszcza, że z okruchami w łóżku walczę od dawna i bez skutku, nawet odkurzacz ich nie ruszy...nie ma to jak mieć poważne problemy życiowe :D Ale czekolada to jest coś- miłe, fajne i nie gada, co najważniejsze. a może rozszerzyć asortyment na chrupki albo wiśnie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze taka historia że już myślałam, że doszło do seksu z panią 'przyjaciółką'. Czyli jednak nie. Ale była czekolada, to najważniejsze :D
    Nie no, a tak zupełnie poważnie, masz rację od A do Z, ale przemyśl fakt, że kto Ci zrobi dzieci (chyba że kręci Cię invitro, to ok), albo kto będzie przytulał tak czule, jak właśnie facet? Nic go nie zastąpi i nie da się go w życiu pominąć, chociaż idąc do zakonu może by się coś wykombinowało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak generalnie to facet jest OGROMNIE do życia i szczęścia potrzebny. Ale nie na chwilę obecną w moi życiu. Pewnie za pół roku znowu ktoś się pojawi i na Blogu Czekolady i w moim sercu :)

      Usuń
  3. Nie ma co się spinać - lepiej nie mieć faceta niż mieć beznadziejnego faceta;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Hymm, Nie ma w tym Opolu za dużo chłopów co potrafiliby po uwodzić taką laska z taką osobowością. :) Wszyscy w Holandii.Takie jest miasto współczesnych niewolników. Może czas ruszyć z miejsca. https://www.youtube.com/watch?v=ZcZy0CNaNkg

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniejsze, aby nie oszukiwać siebie.... i czytelników tego bloga"-) Prawda?

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem lepiej ciasto i brak faceta ktory moze tylko zatruc zycie niz facet i nieszczesliwe zycie .

    OdpowiedzUsuń
  7. ''Okruszki łatwiej wytrzepać z prześcieradła, niż człowieka z życia...'' : ) w końcu nie samym facetem człowiek żyje! niech żyje więc czekolada!

    OdpowiedzUsuń
  8. No. Najważniejsze to być szczęśliwą w związku z samą sobą. Reszta ułoży się sama, dopasuje, jak truskawki i czekolada :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A myślałam, że to ja jestem dziwna bo piszę i bloga i pamiętnik ;)
    Ale przekonuję samą siebie tym, że nie wszystko mogę i powinnam napisać na blogu i że każde z nich służy mi do czegoś zgoła innego :)
    Też jestem sama i owszem, lista rzeczy mnie czekających jest dłuuuga :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha aż się uśmiechnęłam do telefonu po przeczytaniu tego posta ! :) bardzo przyjemnie piszesz - napewno będę częściej zaglądała.

    Jeśli chodzi o tematykę posta to jak najbardziej prawdziwa - jeśli już mieć klopoty to lepiej z rozrastającym się tyłkiem niż beznadziejnym facetem ! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ciasto wygląda meeega apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. no tak, faceci to komplikacje, a jedzenie to szerokie biodra. to jest wybór tragiczny, nie ma dobrego rozwiązania ;P

    Jestem Tutaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się z każdym słowem postem, lepiej bym tego nie ujęła.

    OdpowiedzUsuń
  14. "...podaruj sobie czas bez mężczyzny. Wykorzystaj go na budowanie własnej samodzielności, satysfakcji z niej, poznawanie siebie, radość w samotności i z bycia z przyjaciółmi, a także przeżywanie bólu i smutku, czasem w samotności, czasem z przyjaciółmi. Nie chodzi o to, żebyś na zawsze została sama, ale o to, żebyś potem umiała zbudować dobry, trwały związek..." - co cytat z książki Katarzyny Miller i Ewy Konarowskiej "Chcę być kochana tak jak chcę". Czytam...Wszystkiego dobrego...

    OdpowiedzUsuń
  15. "...podaruj sobie czas bez mężczyzny. Wykorzystaj go na budowanie własnej samodzielności, satysfakcji z niej, poznawanie siebie, radość w samotności i z bycia z przyjaciółmi, a także przeżywanie bólu i smutku, czasem w samotności, czasem z przyjaciółmi. Nie chodzi o to, żebyś na zawsze została sama, ale o to, żebyś potem umiała zbudować dobry, trwały związek..." - co cytat z książki Katarzyny Miller i Ewy Konarowskiej "Chcę być kochana tak jak chcę". Czytam...Wszystkiego dobrego...

    OdpowiedzUsuń
  16. Cóż to bardzo miły dla oka bloga, a także jego autorka wydaje się być bardzo interesującą kobietą - piszę to oczywiście bez cienia zazdrości ;p
    Będę wpadała częściej!

    OdpowiedzUsuń
  17. Potwierdzam! Facet nie jest potrzebny do szczęścia, wystarczy wibrator :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Aurora,ten blog naprawdę smakuje!!!...a, że czekoladowo to już wogóle mistrzostwo świata!Uściski dla Ciebie!:)

    OdpowiedzUsuń
  19. no i ja tkwię ostatnich parę miesięcy właśnie w takim stanie :)) odkrywam siebie i póki co dobrze mi z tym :)

    OdpowiedzUsuń
  20. uwielbiam jak piszesz!!! ty wiesz!

    pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dlaczego podczas związku straciłaś swoje "stare" życie,że po jego zakończeniu byłaś zmuszona odkrywać je na nowo ? :(

    OdpowiedzUsuń
  23. ojoj dziwny klimat postu. Dla mnie mój mąż jest zawsze potrzebny i do życia i do szczęścia, po prostu miałaś złe doświadczenia bejbe. Ale na uleczenie najlepsza jest czekolada, z juz z truskawkami mmmmmmmm szlak trafi zaraz moją dietę ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Polecam skarpetki kupować stadami, tego samego rodzaju i nie sortować ich w pary, niechże i one doznają rozkoszy życia bezzwiązkowego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo mądre wnioski, grunt to niezależność ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. A po weekendzie zycie stalo sie dla mnie piekniejsze i to nie za sprawa faceta; bedac na wycieczce w Łodzi w Manufakturze widzialam afisz Neuhausa :) w koncu bede mogla kupowac najlepsza czekolade w Polsce- dla wszystkich milosników czekolady takich jak ja :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?