wtorek, 20 maja 2014

Jak szybko i skutecznie skomplikować sobie życie?

Każdy jest w czymś dobry. Nawet jeśli ktoś nie podejrzewa siebie o posiadanie jakiegokolwiek talentu, może być pewien, że taki istnieje. Na przykład, stanie na drabinie. Albo plucie pestkami z arbuza. Lub też przypalanie mleka w rondlu. Dobra. Nie mam co się rozpędzać w tej uroczej wyliczance, bo ja swój talent już posiadam. I znam.

Zabawne, ale nie jest nim robienie czekoladowych łakoci. Ani też - o co wielu mnie oskarża- lekkie pióro. Moją specjalnością jest... komplikowanie sobie życia.

Na przykład, bycie w relacji damsko-męskiej typu "to skomplikowane". Czy może być coś bardziej hipsterskiego w tej sferze, niż być w tego typu relacji?! Nie wiem, bo - jak już pokornie wyznałam - jestem ekspertką od tarapatów, nie obnoszenia się płócienną torbą sygnowaną nazwiskiem jakiegoś celebryty.

Jeszcze pół roku temu, zasępiona jak ten "Myśliciel" Rodina, zastanawiałam się czy gorsze jest bycie z facetem na odległość czy też bycie w ogóle bez faceta, a tu - niespodzianka! - okazuje się, że najgorszą z możliwych opcji jest bycie w relacji z facetem, z którym się właśnie przestało być. 

Być może posądzicie mnie o brak konsekwencji, ale to właśnie przez moją konsekwencję doszło do tego, że doszłam do wniosku o wezwaniu pod mój blok pewnej taksówki. Dobra - tej Taksówki. Otóż, wszystko zaczęło się od tego, że zgodziłam się przygotować bankiet na 50 osób. I nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że zgodziłam się na dwa dni przed. Nie mając listy zakupów, zastawy, ani samochodu, który by mi to wszystko dowiózł.

Nic dziwnego, że miałam za to wszystkiego dosyć. I to jeszcze tego samego dnia jak się zgodziłam. 

Następnego dnia, zamiast - jak normalny człowiek - zastanawiać się nad doborem słów, którymi odwołam jednak niefortunną decyzję o bankiecie, ja dumałam do kogo by się tu łasić o pomoc w przygotowaniu imprezy. Uporczywie walczyłam z jego imieniem, ale gdy doszło do tego, że wyczerpana dalszym słuchaniem słowa "nie", zaczęłam szlochać na przystanku autobusowym, moja ręka sama nacisnęła numer Pana Taksówkarza.

I tak oto wszystko stało się prostsze. I długo i szczęśliwie robiliśmy razem trufle. I nie tylko to.





Czy od teraz będziemy też długo i szczęśliwie razem żyć?
Być może przemawia znowu moje upodobanie do komplikowania, ale... nie jestem tego pewna.

Wiem, że Pan Taksówkarz jest niezawodnym przyjacielem. Niezastąpionym współpracownikiem. Cholernie zdolnym kochankiem. 
Ale czy też tym jedynym? Nie chcę upraszczać tak ważkich decyzji i wracać do niego tylko dlatego, że w ostatnim czasie wysyła mi trzy razy więcej smsów, niż dawniej. Zmywa naczynia szybciej i prawie tak dobrze jak zmywarka. Kupił mi porcelanowego kota. I tulipany. A nawet nową część "Bridget Jones"...

Z tego względu nie chcę też go stracić. Znaczy, nie ze względu na "Bridget Jones" i wartość tych wszystkich prezentów, ale jego wartość. Rozstać się z facetem to jedno, ale stracić cennego człowieka to, co innego. To znacznie bardziej skomplikowane.

Powiem wprost - arcy cholernie trudne.

Pan Taksówkarz może mi pokazywać, że mu zależy, ale to czas pokaże, co z tego wyniknie. Dlatego ja postanawiam nie podejmować, póki co, żadnej decyzji i wrócić spokojnie do komplikowania sobie życia na wszelkie inne sposoby.

31 komentarzy:

  1. "Nie chcę upraszczać tak ważkich decyzji..." a może ich po prostu nie komplikuj? życie jest proste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, życie nie jest trudne, musisz żyć. Podejmować najgłupsze decyzje, obżerać się i narzekać, że jesteś za gruba; śmiać się do rozpuku, a potem płakać nie wiadomo z jakiego powodu. Być. Życie jest, jakie jest. I każdy ma je, w jakimś stopniu, skomplikowane. Tego nie unikniesz, to będzie się powtarzać. Ale z każdym doświadczeniem będzie lepiej. Tak sądzę. ;)

      Usuń
  2. Życie bywa pogmatwane, a relacje damsko - męskie to już w ogóle szczyt szczytów. Myślę, że czas ma tutaj kluczowe znaczenie. Masz rację, lepiej nie podejmować w tej chwili żadnej decyzji. Niech się toczy. Za jakiś czas będziesz wiedziała, czy idziesz w dobrym kierunku. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. skąd ja to znam - sama lubię sobie komplikować życie, tylko później mam pretensje do siebie i całego świata. Masz racje, lepiej nie podejmować teraz decyzji. Czas pokaże co i jak:)

    OdpowiedzUsuń
  4. podziel się efektem jak skończysz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. znam to uczucie, możemy sobie ręke podac w kwestii takiego talentu. Ja jeszcze moge dorzucić talent do pecha, ale nie wiem czy powinnam uznać to za talent bo mieszkam przecież pod 13 i ciągle widze te 13-stki wszędzie. Jeśli jednak chodzi o faceta to ... cięzko jest pożegnac się z kimś na dobre tracąc na prawdę dobrą osobę, ale czasem lepiej to zrobić niż ma się jeszcze coś tlić, a nic już nie jest w stanie zrobic z tego pożaru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnie zdanie idealne :)

      Usuń
  6. W tym wszystkim nie ma nic skomplikowanego. Jesteś, żyjesz, robisz przyjęcia, prosisz o pomoc, kochasz, facet się stara, jest ci dobrze. A jak coś się znowu zepsuje, to go pogonisz i poszukasz innego. Albo poczekasz, aż sam się znajdzie. Przecież nie przewidzisz i nie zaplanujesz swojego życia do końca swoich dni. To wszystko jest proste. To FB komplikuje. My żyjemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się w 100%, życie nie jest trudne... wystarczy przyjąć wszystko tak jak jest, jeśli nie chcesz go stracić, to go nie trać, jeśli jest Ci przy nim dobrze, to zostań przy nim, jeśli się stara, to daj mu możliwości by starał się dalej, nie komplikuj, bo podejrzewam, że nie będziesz szczęśliwa.
      Myślę, że nie kierujesz się sercem, uczuciem, tylko tym co wpajano nam od zawsze, MUSISZ, POWINNO SIĘ, NIE WYPADA, TRZEBA, NIE MOGĘ, wypie **** te słowa na śmietnik, wszystko jest proste, uwierz.
      Całuje Cię mocno, mocno, mocno ;***

      Usuń
  7. No, No.. się dzieje:) Czekam na ciąg dalszy...:)
    ściskam i trzymam kciuki za Was:)
    WlkUsta

    OdpowiedzUsuń
  8. ale się Ciebie lekko czyta i chce się więcej! na pewno będę wpadać i wchłaniać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cóż... jemu zależy, Tobie zależy... może nie jestem w temacie, ale czemu to takie złe, że nie umiesz/nie chcesz go odrzucić?

    OdpowiedzUsuń
  10. To tacy faceci jeszcze istnieją? Czy to był ostatni egzemplarz?

    OdpowiedzUsuń
  11. przynajmniej Ci sięnie nudzi:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zjadłam bym sobie trufle ^^
    http://gusiaablog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. W tym wypadku, chyba dobrą decyzją jest brak decyzji. Ja tam uważam, że ta historia jest piękna, jak z bajki (nie wierzysz, to sama przeczytaj). Powinnaś dać się ponieść falom losu. Umieram z ciekawości dokąd Ciebie (lub Was) one poniosą. A pralinki cudowne stworzyliście :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. KOCHAM TWOJE TEKSTY- TY WIESZ!
    A tacy panowie jeszcze istnieją <3?

    OdpowiedzUsuń
  15. co wymienionych na początku rzeczy też masz talent ; ) ale jak widać, to w tym momencie bardzie istotne.co jest śmieszne, że antytalent, to talent!

    co mam Ci powiedzieć? co ma być, to będzie : ) lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż nie, więc carpe diem!

    trzymam kciuki za dobre decyzje i dobrą czekoladę zawszeee!

    OdpowiedzUsuń
  16. Żyj i nie myśl za dużo - tyle Ci poradzę ja, która już nie raz pluła sobie w brodę z powodu podobnych rozterek.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wybaczyłabyś zdradę? Myślisz, że budowanie związku od nowa ma wtedy sens?

    OdpowiedzUsuń
  18. no tak my to sobie lubimy komplikować życie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapraszam do udziału w konkursie:

    http://www.fochygochy.blogspot.com/2014/05/konkurs-z-ksiazka-w-tle.html

    OdpowiedzUsuń
  20. tak dawno tu nie byłam, a przecież tak bardzo uwielbiam Twojego bloga. ach ta trudna miłość : )
    ja bym dała szansę, lepiej czegoś żałować niż żałować że nic.
    Lola.

    OdpowiedzUsuń
  21. Czasem lepiej nie martwic sie na zapas i tak bedzie co ma byc :) a szybko umyte naczynia to fajna rzecz :) a Bridget Jones to juz nie wspomne :P
    uszy do gory bedzie...co ma byc!
    Sciskam!
    xoxo
    Patinka

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja bym na Twoim miejscu z nim była, o takiego faceta trudno w dzisiejszych czasach :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czy ja już mówiłam, że uwielbiam Twój styl pisania?

    OdpowiedzUsuń
  24. Powodzenia w podejmowaniu ...słusznych decyzji, trufle niezwykle kuszące :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Albo jak te pralinki dobrze się zlepicie, albo nie. Wszystko jest kwestią idealnego doboru składników, co czasem poprzedza okres prób i błędów. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  26. Po co wszystko tak mocno analizujesz? Rozbierasz na czynniki pierwsze każdy, nawet najmniejszy gest z jego strony. Prezenty, sms'y. Nie przyszło Ci do tej Twojej czekoladowej głowy, że może po prostu ZASŁUGUJESZ na kogoś takiego? Żyj chwilą, tym co niesie Ci życie i nie zamykaj się na nie podejmowanie decyzji. Bierność i czekanie na złoty deszcz to to, co właśnie robią teraz kobiety. Ja będę siedzieć, pachnieć, a wszystko niech decyduje za mnie. Nie na tym polega życie. Podejmij wreszcie jakieś ryzyko. Nawet gdybyś miała spalić się po raz pięćdziesiąty! Jutrzejszy dzień już się nie powtórzy i nikt za Ciebie nie przeżyje Twojego życia. IDŹ NA CAŁOŚĆ KOBIETO!

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?