sobota, 3 maja 2014

Dziewczyna z zapalniczką

Wraz z nadejściem maja gwałtownie wzrosła temperatura powietrza, a co za tym idzie spadły statystyki na blogu. Zamiast więc pójść na grilla lub na dziką imprezę, ja zachodzę w głowę, co by tu uczynić, by te notowania poprawić. Jednym słowem, pracuję. Czy jednak istnieje lepszy, by nie powiedzieć pełniejszy, sposób świętowania Święta Pracy, niźli właśnie praca
Przecież praca uszlachetnia, a nawet czyni wolnym. 

Pełna zapału zasiadłam więc przed komputerem z podnieceniem jakbym zasiadała, co najmniej, przed talerzem pełnym szparagów w sosie beszamelowym. I już miałam pisać kolejny felieton o technikach wkładania do ust (szparagów) oraz lizania (talerza po szparagach), kiedy to ktoś niespodziewanie zapukał do mojego pokoju. Jako że nie opanowałam jeszcze podstaw cudotwórstwa, nie był to szeroki w klacie mężczyzna, który coś o powyższych technikach mógłby mi nie tylko opowiedzieć, lecz również pokazać. Była to za to moja współlokatorka. Może nie tak roznegliżowana jak ów mężczyzna z moich wyobrażeń, ale za to w bikini. I słonecznych okularach. Z naręczem kocyków, poduszek oraz paczką cienkich mentolowych papierosów.

Generalnie w ogóle, ale to w ogóle nie palę, ale... 






Mój zapał do odpalenia komputera zgasł w tym samym momencie, w którym zapaliłam pierwszego papierosa. Wraz z dymem z ust, uleciała też chęć do wykonywania jakiejkolwiek innej czynności, niż wypracowywanie pierwszej opalenizny w tym roku. Być może, z oddali słychać było szum pędzących samochodów, a nie wodospadu, a do sączenia miałyśmy wodę z plastikowej butelki, zamiast schłodzonego martini, a jednak to był relaks wyższych lotów. Nie, nie samo palenie i opalanie się.

Raczej toczące się przy okazji rozmowy
Jest w głębokim błędzie ten, kto sądzi, że do głębokich rozmów potrzeba głębokiego zaciągania się papierosem. Zasadniczo trzeba tylko jednego - a w zasadzie to dwóch - osób. By z rozmowy nie wyszła mdła papka, proponuję ją doprawić solidną dawką szczerości i otwartości. Niekoniecznie w mówieniu całej prawdy i tylko prawdy. Raczej w jej usłyszeniu.

Po tegorocznej majówce spędzonej na rozmawianiu - przez telefon, na Fejsbuku i face to face - poczułam się lekko zmęczona. Ale to było pozytywne zmęczenie. Jeśli nie wiecie, co znaczy to egzotyczne pojęcie, to wyobraźcie sobie uczucie jakiego doznajecie po przebiegnięciu kilku kilometrów o własnych nogach. Bolące mięśnie nie są zwiastunem rychłej śmierci, lecz tego, że właśnie odwaliło się kawał dobrej roboty.

Być może nie ruszyłam zamierzonej w majówkę pracy, wiem, że zajęłam się czymś istotniejszym - pracą nad samą sobą. Trudna to praca, bo często oznacza wchodzenie w własny mrok. Ale jak ma się przy sobie zapalniczkę, to nie ma się czego bać. Okazało się, że ja mam ich nawet kilka. I są one zarówno płci żeńskie, jak męskiej. I dają nie tylko krótkotrwały zapłon, lecz prawdziwe oświecenie!
Dobra, dobra...
 
A co z blogiem?!
Cóż, kończę pisać ten wpis w momencie, kiedy za oknem aura przypomina klimat rodem z filmów Tima Burtona. Jednym słowem, nie mam co się martwić o statystyki. No, chyba że zamiast czytać mojego bloga, zapalicie się raczej do odbycia jakiejś ciekawej rozmowy...Albo też napaliliście się na coś jeszcze ciekawszego. Hihi.

20 komentarzy:

  1. Tak, praca nad sobą to jedna ze szlachetniejszych prac. :) A w momentach, kiedy rozmowa szczególnie potrzebna okazuje się, kto z naszego otoczenia jest tą naszą zapalniczką. I to jest ku.... rczę piękne naprawdę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. U mnie wraz z nadejściem maja temperatura gwałtownie spadła. Pieprzona majówka :(
    Ale czytam Ciebie niezależnie od warunków atmosferycznych ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twój blog zawsze potrafi poprawić humor :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No to właśnie napisałam post u siebie, że kurka licznik skacze, obserwatorzy rosną, a komentarze nie wiadomo gdzie spieprzyły o.O

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja już czytam drugi post o tym, że właścicielka bloga zastanawia się czemu statystyki nie rosną. Chyba taka tendencja teraz....
    Ja lubię porozmawiać face tu face, nie przepadam za FB i mimo iż go mam rzadko tam zaglądam.

    OdpowiedzUsuń
  6. :)) żeby tylko nie okazało się, że to błędny ogień:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mentolowe fajki... błagam, nie kuś... od roku brak dymu w płucach...
    A o słońce też ostatnio ciężko w Glasgow ... tfuu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle piszesz o paleniu, że sobie dymka puszczę. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja tam wolę być w gronie niePalących i Palących mniej czy więcej pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz bardzo fajny sposób przelewania myśli na bloga. Taki, że zmusza do przeczytania wpisu do samego końca :P W zasadzie to cieszę się, że jestem niepaląca. Oszczędność i zdrowie to duży zysk :) Nigdy też nie potrafiłam się opalać, leżenie na łące, balkonie czy nad jeziorem strasznie mnie nudzi, wolę się opalać w ruchu. Tak przy okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie szczere rozmowy są jedynymi naprawdę sensownymi ;) Tylko ja jako introwertyk nie wytrzymuję zbyt długo, ale się staram!

    OdpowiedzUsuń
  12. Postawa ważniejsza chyba niż jakieś tam przyziemne zajęcia zwane pracą...

    OdpowiedzUsuń
  13. żeby się waliło, paliło, zawsze będę Cię czytać : )

    OdpowiedzUsuń
  14. uwielbiam rozmowy, ale czy teraz nie zastępujemy ich tymi... wirtualnymi?

    OdpowiedzUsuń
  15. uwielbiam tę Twoją dwuznaczność i symbolikę w tekstach. Muszę co prawda nadrabiać zaległości bo majówkę spędziłam w łóżku (i to bynajmniej z moim mężczyzną, ale za to z termometrem w ustach i antybiotykiem dwa razy dziennie) ale to dobrze, bo teraz czytam Cię więcej naraz.
    Ah papieros.... kocham ten smród... też palę bardzo rzadko, ale za to pieszczę się z papierosem jak jakiś psychol z ofiarą. No cóż, tak już mam.
    A co do zdjęcia, zraniłaś mnie na wskroś, bo właśnie w tym momencie idę po kostkę czekolady!

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie ten post był świetny! Powinnas kochana pisać i pisać nie tylko do nas ale może i jakąś fabularną książkę! JA jestem wielką fanką i czekam na kolejny wpis! o tak

    pozdrawiam kochana:*
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  17. uwielbiam Cię czytać kobieto!:))

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja majówka, co prawda pochmurna i w pełni domowa, ale za to owocna w rozmowy - baaardzo zapalające, żeby nie powiedzieć rozpalające, rozmowy :) Uwielbiam te Twoje metafory :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?