poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Ostre cięcie

Przedwiośnie. Co zostanie nam, gdy odetniemy przedrostek "przed"? Wiosna?! Otóż, pozostanie nam radykalnie odciąć się od wszystkiego, co łączy nas z zimą.  Dajmy na to, takich opon zimowych. Zwłaszcza tych na brzuchu, nie samochodowych...

Podczas gdy jedni w morzu potu i oceanie brzydkich słów pracują ciężko  na płaski brzuch z pewną  trenerką fitness, ja jednak wolę uciąć sobie drzemkę. Ktoś mógłby pomyśleć, że to przesilenie wiosenne. Ale ja tam wiem swoje - na wiosnę po prostu coś trzeba uciąć. Jedni co roku przycinają drzewka owocowe, a moją niechlubną tradycją stało się urywanie kolejnych znajomości damsko-męskich. Cóż, na wiosnę wszystko jest nowe, a ja oprócz nowej pary baletek i płaszczyka w odcieniu ecru, chciałam też nabyć nowszy model faceta.

Na szczęście, jak wiele paskudnych poczwar, i ja przeobraziłam się w końcu w normalną kobietę. No, prawie normalną...  W każdym bądź razie taką, która jest z jednym facetem dłużej, niż wynosi termin przydatności jogurtu owocowego. I tak oto w tym roku mam starego... znaczy się tego samego faceta. Czyste sumienie. I potworną chrapkę na ucięcie czegoś... 

Przez kilka dni mój rozbiegany wzrok zatrzymywał się wszędzie tam, gdzie pojawiały się nożyczki. Bojąc się, że pójdę w ślady van Gogha i odetnę sobie ucho, pospieszyłam do fryzjera. Gdy już umościłam się na średnio wygodnym fotelu byłam całkowicie zdecydowana ściąć się na chłopczycę.

A wyszłam z włosami skróconymi o kilka centymetrów. Jajks.

Nie było to wynikiem perswazji pani fryzjerki. Ani obawy przed tym, że Pan Taksówkarz wkrótce mi się oświadczy a ja nie będę miała z czego uwić gigantycznego koka na głowie.

To była obawa przed ostrym cięciem




Nie, obcięciem włosów, lecz odcięciem się od tego, co znane i bezpieczne. 
Niestety "znane i bezpieczne" nie do końca oznacza też "dobre". 

Znacie ludzi, którzy wiecznie narzekają na swoją pracę, ale nigdy nie zrobią tego jednego zasadniczego kroku, jakim jest rzucenie pracy, celem bycia ciut mniej znerwicowanym człowiekiem? 

Otóż to. 
Bywa - o zgrozo! - jeszcze gorzej. Są i tacy, którzy po zmianie znienawidzonej pracy na inną, zaczynają narzekać na nową równie soczyście i głośno. Dlaczego?

A no, dlatego, że to nie idzie o zmianę pracy. Faceta. Fryzury. Ilości tkanki tłuszczowej. Czegokolwiek. Tu chodzi tylko i wyłącznie o zmianę trybu myślenia. Odcięcie się od pewnych swoich schematów myślowych. Owszem, boli jakby odcinało się kawałek palca. Ale boli mniej, niż życie pewnym toksycznym wzorem. Na przykład, takim, wedle którego jesteś samotną kobietą, która wiecznie trafia na nieodpowiednich facetów. Wkurza się, gdy widzi całującą się w parku parę. Zajada głód miłości lodami czekoladowymi. Ze wszystkim radzi sobie (świetnie!) sama. I tylko czasem płacze, bo mimo wszystko przytulenie kota to nie to samo, co wtulenie się w (nie?) owłosioną męską klatę. Cóż, najwidoczniej taki już los... 

Można w to ostro wierzyć. Albo ostro potraktować taki stek bzdur.

Dziś, nie zrywając z Panem Taksówkarzem, rzeczywiście zerwałam z tamtym dawnym sposobem myślenia. Rozstałam się z dawną "ja". I mogę ze spokojem zająć się zrywaniem, ale stokrotek. Albo też uciąć sobie kolejną małą drzemkę. Nie tylko dlatego, że mi się należy. Gdy uświadomiłam sobie to i owo, zwyczajnie odeszła mi ochota na ucinanie czegokolwiek innego. 
 

30 komentarzy:

  1. Odciąć od dotychczasowych schematycznych zachowań... gdzie są te nożyczki? :D Chętnie też to zrobię :D Fajny, optymistyczny wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. musisz zrobić zbiór swoich przemyśleń i wydać je pod postacią książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny, optymistyczny. czyta się lekko i szybko! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W życiu bywa tak, że odcinanie jest oznaką dojrzałości. Ale przychodzi też taki czas, w którym dorastamy do trwania w naszych wyborach.
    Pięknej wiosny! Innej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. aj i ja muszę coś zrobić ze swoimi włosami, ale ja się boję, że mi utną za dużo...
    no z tym sposobem myślenia to bywa różnie. Ja na przykład jestem ogólnie szczęśliwa, i z Amperem i sama z sobą. Jedyne co mi rujnuje to szczęście to obecna robota. Ale cały czas ruszam dupę i działam, żeby coś osiągnąć i móc ją zmienić, wiesz jakieś interwju w sprawie pracy na okrągło. A wkurwiają mnie nieziemsko ludzie, którzy myślą że im się należy. Nic nie robią, siedzą na dupie i czekają na mannę z nieba. Czy to można nazwać złym sposobem myślenia? Myślę że to raczej bezmózgie egzystowanie, takie marne czołganie się po Ziemi. I ja bym się chciała odciąć - od tych wszystkich leniwych malkontentów! Albo przynajmniej poucinać im te durne łby :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Nic dodać nic ująć :) Pięknie napisane, porywam i kładę się z tym do łóżka :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się ścięłam na chłopczycę po krótkim stwierdzeniu "długie włosy mnie nudzą". I następnego dnia byłam już umówiona.
    Myślę, że klucz w tym wszystkim to nie roztrząsać tego wszystkiego w nieskończoność, tylko po prostu to zrobić. Np, jak z tymi włosami.
    Gratuluję udanego związku z Panem Taksówkarzem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam czytac Twoje przemyslenia, zawsze napisane w bardzo sprytny sposób ze niby sie domyślasz o co chodzi a tu trach, o co innego 😉

    OdpowiedzUsuń
  9. Schematy - ciężka robota! Pierwsza myśl moja po tym wpisie - polecam, czytajcie "Biegnącą z wilkami". :) Są sytuacje, że ciachać trzeba i już, ale często chyba sami nie wiemy, co nas uwiera i cięcia czynimy nie tam, gdzie potrzeba. :) I rysunek - piękny.

    OdpowiedzUsuń
  10. jak zwykle trafnie! Auroro uwielbiam Cię czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda że to ktoś nie może nas odciąć, samemu nie jest to takie proste.

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja chcę się odciąć od nudnej, starej siebie - chcę ściąć włosy. Wygolę bok i ufarbuję, a co!
    Ale czekać muszę do matur, nie tylko dlatego, że przesądy, ale dlatego, że boję się, że mnie na ustnych obleją za taki look.. ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. Kwestia tego, z której strony spojrzysz...Dojrzałość, albo jej brak...

    OdpowiedzUsuń
  14. Trafne jak zwykle, choć przez moment myślałam, że postanowiłaś odciąć Pana Taksówkarza i się przeraziłam. Jajks ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Taaak! Takie drastyczne cięcia są najlepsze! :) Ja odcinam swój strach, który często odwodzi mnie od próbowania nowych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  16. no też się wystraszyłam,że mowa o zmianie faceta :>
    odcięcie się od schematów i nowe myślenie na wiosnę...

    OdpowiedzUsuń
  17. wydaje mi się, ze na "plus " takie wieści :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawy blog, zapraszam do mnie, dopiero zaczynam ;)
    http://malinowymix.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. duzy krok do przodu, takie robia najwieksze rzeczy w zyciu :)

    Ania, http://taffydream.net/blog/

    OdpowiedzUsuń
  20. najlepszy witający wiosnę wpis, jaki czytałam ; ) co do fryzjera - lepiej w tę stronę. często słyszy się, że właśnie ktoś chciał obciąć tylko cm włosów, a wyszła chłopczyca!

    co do (nie)odcinania się, to pięknych stokrotek życzę i przede wszystkim przyjemności z nieodcinania się od Pana Taksówkarza : )

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety, mistrzami w narzekaniu są nauczyciele. Wydawać by się mogło, że tam, gdzie znajdzie się trzech nauczycieli, to niemal na pewno prędzej czy później zacznie się narzekanie na zarobki, młodzież, innych nauczycieli, podręczniki, lektury, egzaminy, życie jako takie i Bóg wie, co jeszcze... Wiem, co mówię. Proszę mi wierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zgłębiłaś temat, że tak powiem, do dna! Widać wiosna sprzyja myśleniu nad własnym losem. Może i ja powinnam? Choć w sumie ostre cięcie już za mną. Krótsza o jakieś 40 cm i lżejsza o kilka głupot w głowie :)
    Pięknej wiosny Kochana i dłuuuugich wycieczek taksówką w chaszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kobieto, pomimo tego ze sie nie znamy, śniło mi się ze jestes w ciazy :D :)

    OdpowiedzUsuń
  24. znam wiele osób, które narzekają na pracę, mają potencjał na coś lepszego, ale nie, bo... "pracuję już tutaj tak długo...", bo "wszyscy mnie tutaj znają...", bo "nie wiem czy coś znajdę..."

    a czasem tak niewiele do szczęścia potrzeba - otworzyć umysł na coś nowego

    OdpowiedzUsuń
  25. Po zimie czas zrzucic ciepłe futro.Wiec fryzjer,ostre cięcie i miedź na głowie.Teraz czuję wiosnę.k

    OdpowiedzUsuń
  26. szkoda marnować włosów :D
    Lepsze jest odcięcie się od starego "ja", by być tym nowym, lepszym :)
    Podoba mi się, że umiałaś to dostrzec i.. dokonać! :) Bardzo odważny krok.. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Pięć lat zapuszczałam włosy do pasa. Kiedy włosy do pasa już doszły, poczułam pewnego dnia, że tam jest ich kres i pogalopowałam do pierwszego-lepszego golibrody, żeby mi je oberżnął powyżej ramion. I chociaż historia brzmi drastycznie, to w moim przypadku ostre cięcie było niezbędne, żeby przeżyć, żeby jak Nirrimi z "the road is home" zrozumieć, że to nie w tych włosach byłam ja i bez nich też jestem (coś) warta. Chyba sobie Twój wpis także bardzo wezmę do serca :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?