wtorek, 1 kwietnia 2014

Oralne przyjemności

 Śliski to temat. Lecz ktoś musi go podjąć. Ktoś, czyli ja.

Może być twardy lub miękki. Po włożeniu do ust biała, lepka emulsja delikatnie zalewa nasze podniebienie. Choć zasadniczo pozbawiona jest zapachu i smaku, jest w niej coś kuszącego na tyle, że zaraz po zbudzeniu, jeszcze w łóżku, z chęcią, a nawet pewną zawziętością oddaję się tej oralnej przyjemności.

Ponoć korzyści płynące z tejże są spore, a jednak - nie znam zbyt wiele zwolenniczek, a jeszcze mniej amatorów wkładania go do ust. Być może właśnie przez tą lepkość... No ale jaki niby ma być kleik jeśli nie klejący? Hę?

Kleik ryżowy - bo o nim przez cały czas mowa - skradł mi serce. I żołądek. Odklejam dziś zatem łatkę czekoladoholiczki i przebranżowuję się. Zmieniam lejaut (cokolwiek to znaczy) i nazwę bloga:

BLOG CZEKOLADY

LEPKI BLOG

 lub 

KLEJĄCY BLOG

Jeśli kogoś jakimś cudem nie przekonuje ta finezyjna nazwa, podobnie jak mdławy smak, ani glutowata konsystencja tej - nie bójmy się użyć tego słowa - Potrawy, jaką jest kleik ryżowy, wyciągam ostatniego asa z rękawa - fotkę z dzisiejszego śniadania. Prawda, że nawet wielkie nazwiska kulinarnej blogosfery by się nie powstydziły? 


Czekolada nie ma szans!

Hihi. Haha. Hehe. 

Już? 

Wystarczy tego 1-kwietniowego pajacowania?

Być może uznaliście, że mój Primaaprilisowy żart to suchar. Ale nikt nie wmówi mi, że był dość lepki jak na suchara.

Cóż, ja nadal lepię się do czekolady jak rzep do psiego ogona, a Wam zalecam wlepić wzrok w ekran komputera i śledzić Blog Czekolady. Śliskich tematów nie zabraknie. W końcu oralne przyjemności to moja specjalizacja - jestem dobra zarówno we wkładaniu czegoś do ust jak i w wyciąganiu. Innymi słowy w jedzeniu i gadaniu. A jak się dziś, w Prima Aprilis okazało, również w robieniu kogoś w konia. A propos robienia kogoś w konia... Nie wiem czy wiecie, ale ustami można sprawić przyjemność nie tylko sobie, ale też komuś innemu. Facetowi, na przykład. Jako że potrzeba do tego również rąk, odklejam je teraz od klawiatury i udaję się na stronę. Bynajmniej nie dowcipkować! A do roboty. W końcu muszę mieć o czym pisać kolejnym razem. I odgrażam się, że potraktuję temat śmiertelnie poważnie. Jak to ja... Dacie wiarę?

26 komentarzy:

  1. Hahahah, ja uwierzyłam na początku, ale byłam tak zdziwiona, że nie dotrwałam przeczytać całego początku i przewinęłam na koniec posta i się wydało :C
    Dlaczego los mnie uczynił taką ciekawską?

    OdpowiedzUsuń
  2. zapomniałam zupełnie o tym że dzisiaj prima aprilis, i dopiero mój mąż jak wrócił z pracy mi o tym przypomniał ;) nigdy nie jarały mnie żarty na siłę w takim dniu, nie umiem brać na poważnie nic co ludzie robią pierwszego kwietnia, a dowcipy są raczej bardziej sucharem niż śmiesznym kąskiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawstydziłaś tą potrawą blogerkę kulinarną :D Respect :D Ps. Fantastyczny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  4. hahaha, świetny post! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uf, a ja Ci oczywiście uwierzyłam, co więcej nawet miałam zamiar się po cichutku stąd ulotnić, bo fanką ryżu pod żadną postacią nie jestem (no może w zupie pomidorowej?). Ale jak już mnie uspokoiłaś i będzie dalej o czekoladzie, to zostaję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. bez kitu, ja się nabrałam :D poza tym uwielbiam Twój sposób pisania <3

    OdpowiedzUsuń
  7. wow.. kleik? Chyba jednak nieee.. wole zdecydowanie manne :D

    OdpowiedzUsuń
  8. hahaha, nie wierzę, że uwierzyłam. ale myślę sobie, co Jej się stało? taka fajna nazwa, a tu z jakimś lepkim wyskakuje? no, ale spoko, co kto lubi ; ) mimo wszystko fajnie, że czekolada wciąż jest ponad to wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  9. hahahaha! Uwielbiam Twoje posty!
    Dobra jesteś jeszcze w pisaniu Auroro!!!

    usciski

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak całkiem poważnie - najpierw jadłam kleik, bo tylko to mi wolno było jeść po niedawnej operacji, a teraz jem go, bo... go polubiłam. Nie taki kleik straszny, jak go malują.

    OdpowiedzUsuń
  11. haha nie, ja nie daję wiary! :D
    nabrać sie nie dałam, niestety :D natomiast napisałaś tak mocno podtekstowo, że nie wiem czy trzymać się krawędzi łóżka czy już spadać na ziemię. Życzę zatem 'owocnej' pracy ręcznej, coby na tym blogu było tak ciekawie, jak zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. jestem za oralnymi przyjemnościami ;-) kleiku nie próbowałam, za to czekoladę wcinam teraz :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś kleik jadłam. Wolę czekoladę :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Może dobrym pomysłem byłoby napisanie przez Ciebie opowiadań erotycznych? :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Super:) Ach ten prima aprilis! Uwielbiam ten Twój dwuznaczny język, zwyczajnie go ubóstwiam :):):)

    I zawsze z chęcią pochłaniam kolejne posty na tymże blogu :)

    Co do żartów - Małż mój miał równie szalony pomysł, sprowokował mnie smsem, żebym zadzwoniła do Niego, bo mu pada bateria i żebym zadzwoniła na numer Jego kolegi, u którego niby jest. Oczywiście napisał mi ten numer, ja dzwonię a tam : "Dodzwoniłeś się do Radia Maryja, poczekaj na połączenie, jeśli chciałeś się dodzwonić, jeśli nie chciałeś prosimy się rozłączyć" :):):) Bardzo zabawne :) A ja nawet nie pomyślałam, że to może byc żart :)

    OdpowiedzUsuń
  16. obecna nazwa bloga świetna:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyznam, że post jest niesamowicie hmmm... sugestywny :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba klejący przym lepiej:P A co do samego kleiku to on jest ohydny. Czekolada lepsza:D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja się nabrałam nawet 2-go kwietnia. Myślę, że kleik mógłby spokojnie grać w romansidłach.
    Pocieszam się tylko tym, że Ciebie też nabrałam :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja się nabrałam, aż zamarłam ze zgrozy!

    OdpowiedzUsuń
  21. Jaki suchar, jak to kleik :)))) A swoją drogą to świat jest teraz taki, że czasami naprawdę trudno ogarnąć co jest żartem a co nie. W kulinariach szczególnie :)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Przebrnęłam przez kleikowe swawole z wypiekami na twarzy... ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. wyczuwam żarcik na prima aprilis ;)
    pozdrawiam serdecznie
    www.creativamente-o-sztuce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. haha jestes super:)
    pozdrawiam z Gdyni,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  25. weszlam tu przypadkowo ale kto by pomyslal ze sie nabralam 21 maja :D

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?