piątek, 18 kwietnia 2014

Co ma ząb do gniazdka?

Jeszcze kilka dni temu w ostatnim wpisie odgrażałam się, że nie zamierzam zrywać, kiedy  nieoczekiwanie zrobił to on. Pan Taksówkarz zerwał...
Nie płakałam, choć jego decyzja może być opłakana w skutkach - oto zerwał umowę z siłownią, w której trenował swój biceps.

Cóż, przybędzie mu najwyżej kilka kilogramów. Mi za to ubyło. Oczywiście, nie kilogramów, a mądrości. Dwa dni temu spłynęła ona sobie kanałem dentystycznym wraz z moją lewą dolną ósemką. I tym drastycznym sposobem ostatecznie odcinam się od wszelakiego "ucinania" i "zrywania". A zamierzam wgryźć się w temat  wyrywania
(... ale nie wyrywania facetów...niestety!)

Otóż, zaraz po wyrwaniu mojego zęba z korzeniami, mi udało się wyrwać z miasta i wrócić do moich korzeni. Na wieś do domu rodzinnego, znaczy się. Mając resztki rozumu, tuż po otwarciu maminej spiżarni, uświadomiłam sobie, że usunięcie zęba mądrości tuż przed Wielkanocą to nie była najmądrzejsza decyzja. Pozostaje mieć nadzieję, że nim pęta białej kiełbasy i pierwszy mazurek pojawi się na wielkanocnym stole, ja będę nieco mniej przypominać zachłannego chomika, który upakował do swojego policzka ciut za dużo trocin... Heh.

A może i dobrze, że mam chwilowo upośledzoną zdolność jedzenia? Przecież Wielkanoc  to nie tylko jaja, baby i czekolada. Już wkrótce mogłabym wyglądać jak ten chomik, który dodatkowo do drugiego policzka upakował ciut za dużo pokarmu. Tymczasem ja jestem głodna mądrości. Nie tylko zęba mądrości, ale tej prawdziwej, najprawdziwszej, prastarej mądrości, która odpowie na pytanie "jak żyć?". Albo raczej - w moim przypadku - "gdzie żyć"?!

To pytanie mieli się we mnie intensywnie jak twaróg na wielkanocny sernik, odkąd pojęłam, że pozostały mi dokładnie dwa miesiące na podjęcie tej arcy ważkiej decyzji. Tyle pozostało do zakończenia umowy o pracę. I opuszczenia mojego obecnego mieszkania. Auć.

Tak oto po trzech latach zapuszczania korzeni w nowym mieście, znów je wyrywam, by uwić gniazdko gdzieś indziej. 





Pan Taksówkarz chce by to był jego Wrocław. Starsza Siostra namawia, by to był Nowy Jork. Znajomi, bym została tu, w Opolu. Moja pasja ciągnie mnie do Łodzi. A czego ja chcę?

Heh... Gdyby miasteczko Hobbiton istniało naprawdę, prawdopodobnie nie miałabym tego typu dylematów. Podobnie by było, gdybym miała już pierścionek zaręczynowy na palcu (kurczę, a miałam być nie kąśliwa po wyrwaniu zęba...). A tak, mam niecodziennie twardy orzech do zgryzienia. Nie mam jednak ani zęba, ani pomysłu by się zabrać do jego rozłupania. Ale w końcu to nie tylko mój orzech.

Po ostatniej wizycie u dentysty wiem jedno - wyrywanie boli. Cholernie. Po wizycie na wsi wiem i drugie - nie ma drzewa bez korzeni. Ba, im większe i solidniejsze drzewo tym większe korzenie. Zapuszczane od wielu, wielu lat w tym samym miejscu. No, ale na takim drzewie można spokojnie uwijać gniazdo! Zatem... Może ktoś ma jakiś pomysł? Może być nawet wyrwany z kontekstu.

A może po prostu muszę zagryźć zęby (te, które zostały!) i czekać na rozwój wydarzeń? A nóż coś się wykluje w mojej głowie tej Wielkanocy.



24 komentarze:

  1. To ja się wyrwę... z pierwszym komentarzem. Bardzo fajnie napisany tekst! Ząb nie wróci, ale mądrość przyjdzie na pewno... czasem przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie :) Pozostaje życzyć by dzięki magii Świąt wszystkie dylematy się rozwiązały. Wesołych!

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie się pierwsza 8emka dopiero wykluwa :D
    Nie zastanawiaj sie wiele nad wyborem miasta- bądźcie spontaniczni (ty i Pan T.), żyjcie chwilą i nie przejmujcie się, że gdzieś tam na śląsku (rzekomo ) są tylko fabryki i nie byłoby czym oddychać. Każde miasto jest równie piękne i zasługuje na chwilę uwagi. Zapraszam do mojej Bydgoszczy ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę, wyrywanie ósemki boli? Bardzo? Ze znieczuleniem? Mi właśnie rosną, zdaje się cztery na raz. Chyba łapią mnie przez to różne infekcje (tak to sobie tłumaczę, że to przez to, w końcu mojemu synkowi przy każdym zębie coś się przyplątywało - a teraz ząbkuję ja. Matko, miałam już nadzieję, że z zębami na jakiś czas będzie spokój :(

    OdpowiedzUsuń
  4. W podróży. Najlepiej się wije gniazdo. Swoje własne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też mam ósemkę do wyrwania bo mi się nie mieści :(
    Przeprowadzałam się już kilka razy w różne miejsca Polski, za każdym razem bałam się tego ale, całe szczęście, okazywało się ono moim miejscem na ziemi, a poznani tu ludzie, najsympatyczniejszymi ludźmi na świecie :) Odwagi!
    Zdrowych, opływających czekoladą Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  6. oby tylko nie musieć nigdy wyrywać sobie włosów z głowy!

    wesołych : )

    OdpowiedzUsuń
  7. wszędzie gdzie trafiam - wakacyjnie najczęściej ;) - chciałabym zostać, z drugiej strony jak wracam - do Wrocławia :) - zawsze uświadamiam sobie jak bardzo za nim tęsknię i jak lubię ;), z jakiejś innej strony jednocześnie uwielbiam wiejskie i podmiejskie klimaty, szczęśliwie dzieci mnie trzymają w jednym miejscu i nie mam dylematów, będę miała jak wyfruną z gniazdka :D
    wesołych Świąt jakie by nie były te przedświąteczne rozważania :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdrowych i Wesołych Świąt Kochana :) :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja będę miała podobne dylematy za 2-3 lata. Sama musisz podjąć decyzję, idź tam gdzie Cię najbardziej ciągnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Radę mam taką, że musisz zmienić dentystę, u dobrego wyrywanie nie boli, a pozostałe dylematy znam doskonale i choć od lat mnie gryzą, nie pomogę, bo sama nie wiem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najpierw wszystkiego najslodszego, z okazji Swieta Mazurkow i Jajek. A teraz z grubszej rurki- nie wahaj się, rzuc sie w wir przygody (przypomnij sobie bajke o owsiku), zmien adres, krzyknij "swiecie nadchodze". Wieprzu (daleko od domu, wdychajacy prane i jedzacy curry zamiast jajka).

    OdpowiedzUsuń
  12. Takie decyzje zawsze są trudne, bo jednak mamy pewne wspomnienia z miastem, gdzie obecnie się znajdujemy, a z drugiej strony zawsze jest pokusa, aby spróbować czegoś nowego... ale zwykle okazuje się, że decyzja którą podejmujemy jest dobra. Oby w twoim wypadku też tak było :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czy w Łodzi nie jeżdżą taksówki? Gdybym była w Twojej sytuacji - koniec niemal wszystkich umów naraz - nie posiadałabym się ze szczęścia, że nareszcie przyszedł moment spełnienia swoich najskrytszych pragnień. Sugerowałabym niemal z całą mocą przetransportowanie Pana Taksówkarza do Łodzi, gdyby nie fakt, że... Wrocław właśnie jest moim wymarzonym portem ;) Nie chcesz się skusić?

    Co do ósemek, dla mnie temat obłędnie na czasie, chociaż nie wiem, co mnie interesuje bardziej: usuwanie ósemki czy dentysta...

    OdpowiedzUsuń
  14. Jedni mówią kieruj się sercem, drudzy rozumem, a ja Ci mówię przenieś się do Krakowa, tam przynajmniej czekolady z Wedla pod dostatkiem hehe. A tak na poważnie to czas pokaże, nie ma się co stresować, bo sytuacja sama się rozwiąże i będziesz wiedziała jaką decyzję podjąć! Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. he he ja też jestem z Krakowa zapraszam! ;-)
    trzeba przeanalizować wszelkie ZA i PRZECIW i jakoś połączyć serce z rozumem...choć to ciężka sprawa wierzę,że dasz radę, pozdrowienia ślę krakowskie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ależ Hobbiton istnieje! W Sierakowie Sławieńskim niepodal Koszalina.

    www.hobbici.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Może warto wybrać całkiem inne miejsce? Nie to z wymienionych i prawdopodobnych, ale coś, czego nigdy nie brałaś pod uwagę? ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie ma co płakać, mądrość nie ucieka z zębem mądrości - a wręcz człowiek staje się jeszcze mądrzejszy, kiedy to problematyczne nasienie usunie, nawet kosztem wielkanocnych przysmaków. Jeśli zaś idzie o miejsce do życia, niezmiennie każdemu i zawsze powiadam: Chorwacja!
    Twoje wpisy wspaniale się czyta! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. pojęcia nie mam moja droga co Ci doradzić, jestem na tym samym etapie w życiu, a dokładniej będę w lipcu i też dupa, bo nie ogarniam klimatu i stoje w miejscu i tylko wkurwiam się tą bezsilnością i bezradnością, ale bądź moją inspiracją, dokonasz dobrego wyboru i wychowasz mnie na człowieka, bo chyba bardzo tego potrzebuje... :)

    OdpowiedzUsuń
  20. No rozstrzał miejsc do zamieszkania masz ogromny. Myślę, że powinnaś się wsłuchać w swój głos wewnętrzny i nie słuchać cudzych podszeptów.

    OdpowiedzUsuń
  21. Fiu fiu fiu. Bardzo fajne miasta tak turystycznie:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja stawiam na Nowy Jork poszukamy czekoladowych miejsc razem :)
    xoxo
    Patinka

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?