wtorek, 25 marca 2014

Za Pudzianem sznury panien

Długo nie mogłam się określić jaki powinien być mój idealny facet. Blondyn, rudy, czy może brunet... Być może dlatego trafił mi się facet bez włosów w ogóle. W zasadzie było mi to obojętne. Podobnie jak to, czy ma piegi, dwie krzywe nogi, hoduje świnkę wietnamkę i pracuje w rzeźni. Pewnie miałabym delikatne obiekcje, gdyby nocami występował jako Drag Queen. Generalnie jednak od momentu, w którym zaczęłam być łasa na płeć przeciwną, interesowała mnie tylko jedna cecha - siła.

Odkąd tylko postanowiłam, że idealny facet to facet silny, jako kobieta przedsiębiorcza poczyniłam odpowiednie kroki ku temu, by takowego faceta spotkać. Na siłownię zaglądałam tak często jak do lodówki. Aż nazbyt często. Nie po to by opaść z sił po godzinnym treningu. To była raczej siła instynktu. Całe szczęście zaglądałam tam w towarzystwie mojego znajomego geja. Dzięki męskiemu towarzystwu mój natarczywy wzrok pewnie nie wydawał się aż tak natarczywy. Niestety, mój natarczywy wzrok nie był jedynym na sali... Po jakimś czasie zorientowałam się, że nie ja jedna lecę do bicepsa jak pszczoła do plastra miodu. 

Zrezygnowałam więc z chadzania na siłownię, a zaczęłam chodzić na randki. W sumie nie odczułam większej różnicy, bo facet, z którym się umawiałam nie mówił prawie o niczym innym jak tylko o wyciskaniu sztangi. Z resztą, nie musiał by nic mówić, bym zorientowała się, że tak faktycznie jest. Przedramię miał jak moje udo, nie mówiąc o innych jego atutach. Tylko jeden atut miał mały... Nie, nie ten, o którym byście chcieli usilnie posłuchać. Zanim odkryłam ten że męski atut, facet zwiał z pola mego widzenia. Przestraszył się. Wymiękł, gdy z tematu białkowych odżywek zeszliśmy na nasze oczekiwania związkowe.

I dobrze się stało, bo gdzieś między prężeniem jednego mięśnia a drugiego, wyznał, że nie jada słodyczy. I kolacji po 18. Być może miał silne ramiona i wolę, a już na pewno chuć. A jednak jego najsłabszym atutem była siła...

Przynajmniej ta męska siła, której ja nadal poszukiwałam ze wszystkich sił.

I znalazłam. Dokładnie w momencie, w którym uświadomiłam sobie, że nie ważne, co facet ma na głowie, lecz w głowie. Włosy i mięśnie są fajne, ale jednak to nie one świadczą o tym czy mamy do czynienia z siłaczem.  Najlepszym testem na rasowego gladiatora jest wpuszczenie go do klatki z... kobietą. Jeśli jest niewzruszony jak skała, gdy ona warczy z powodu fochów, kaprysów, PMSów oraz innych dramatów życiowych, znaczy, że jest też twardy jak skała. Kawaler godny powiedzenia "tak", jeśli kiedyś mu się wypsnie, że ma ochotę nas poślubić.

Co jednak, gdy skała pęknie? 

Cóż, facet nie jest kobietą i raczej nie miewa fochów. Tym gorzej, bo to oznacza, że jest człowiekiem i miewa prawdziwe doły. Czara goryczy czasem przelewa się w każdym kubku, a wtedy możemy ujrzeć zjawisko rzadsze, niż pęknięta skała - męskie łzy. Łzy bezsilności.




Gdy takowe po raz pierwszy zobaczyłam na policzku Pana Taksówkarza, nie siliłam się na żadne pocieszenia. Bardziej, niż smutek, żal i współczuje, czułam podziw. I radość. Facet, który potrafi się przyznać swojej kobiecie do słabości, to najsilniejszy z siłaczy. Bo się nie boi o swoje ego. A jeśli naruszenie jego ego mu nie straszne, to też nic innego go nie wystraszy. No, chyba że widok Antonio Banderasa bez makijażu...

28 komentarzy:

  1. Czasami się zastanawiam, czy to przypadek, czy przeznaczenie, że Twoje wpisy zazwyczaj poruszają temat, który akurat jest u mnie na pierwszym planie. :)
    I jak można jeść kolacje przed 18?! I nie jeść słodyczy?! Cuda i dziwy na tym świecie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. 'facet nie jest kobietą' tak ; ) dobre wnioski! ale tak serio to trochę absurdalne, że silny facet to ten, który potrafi przyznać się do słabości. mimo wszystko cholernie prawdziwe. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Trafiłaś w sedno z tym wpisem. I też się tu z Tobą zgodzę, że pokazanie słabości ze strony faceta wymaga siły. Chociaż myślę, że to okazywanie słabości można i odnieść do kobiet. Znam takie - w sumie też taka byłam - które za chiny ludowe nie chciały owej słabości pokazać, jak płakały to w ukryciu i szły przez życie z zaciętością. Ze swojej perspektywy moge tylko powiedzieć, że o wiele mi lepiej, gdy zaczęłam się przyznawać do swoich słabości i przestałam być robocopem. ;) I relacje wtedy zdrowsze i świat bardziej kolorowy. :)
    A co do niejedzenia słodyczy... NO WAY! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mądrze prawisz, Auroro :) Zdecydowanie tak. Właśnie, dzięki Twojemu wpisowi zrozumiałam, że mój facet jest taką skałą, ale taką, która po chwili ciszy przytuli i nie pozwoli trwać mi w swoich fochach. Bicka też ma, ale jego siła wewnętrzna jest dużo większa. Jeszcze przede mną nie płakał, może kiedyś mu się zdarzy, teraz jeszcze nie jest na to czas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no nie wiem co dodać...tak pięknie to wszystko opisałaś, masz celne spostrzeżenia koleżanko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. kochana jak zawsze podpisuje się pod twoim niesamowitym tekstem!
    Zdecydowanie tak!

    pozdrawiam, Ola:*

    OdpowiedzUsuń
  7. oj kochana znam wielu facetów od których mam większe jaja i więcej sił w sobie i samozaparcia. Znam tez takich którzy się fochują jak małe dziewczynki, wkońcu to takie męskie gdy baba biegnie za nim i przeprasza... kosmos!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że odkryłam ten blog. Ciekawe tematy, świetnie napisane teksty. A ten o sile męskiej jest kapitalny. Serdecznie pozdrawiam.
    balakier-style.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. o tak! jeśli facet umie sie przyznać do swoich słabości i znosi krytykę jest wyjątkowy! Małzon niestety robi się coraz mniej wyjątkowy :(

    OdpowiedzUsuń
  10. mogę spytać jak się poznaliście?:)) trudno trafić na siłacza!

    OdpowiedzUsuń
  11. otworzyłaś mi oczy, od teraz, zacznę podziwiać swojego faceta. :) Dodaję do obserwowanych, wspaniale się Ciebie czyta:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałabym napisać coś mądrego, ale... powiedziałaś wszystko. Świetnie się Ciebie czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetnie się Ciebie 'czyta' :) I masz całkowitą rację, facet potrafiący przyznać się do swoich słabości to najsilniejszy z silnych :) Całe szczęście mam takiego na stanie :D Uffff! :)
    Pozdrawiam/ MojeMalinoweLove

    OdpowiedzUsuń
  14. true story - tyle w temacie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fakt. Nie da się ukryć. A mam w temacie siły ostatnio spore rozmyślenia zauważając, że mój własny, domowy zwierz do siłaczy raczej nie należy, ale pragnie być za takiego uważany. Przyznanie się do swoich słabości to spory sukces. Dorzuciłabym jeszcze do tego zrozumienie, że każdy nasz czyn pociąga za sobą konsekwencje i to my jesteśmy za nie odpowiedzialni. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. fakt, to nie ilość mięśni, tkanki tłuszczowej czy włożonej pracy w wygląd siłacza znaczą o sile mężczyzny. O jego sile świadczy to, co ma w środku, czy stanie w obronie nie tylko swojej, swoich bliskich, ale obcych mu ludzi.. i właśnie to czy umie się przyznać do swoich słabości!

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam czytać Twoje wpisy! Masz niezwykły talent pisania. Pytałam chyba już kiedyś, piszesz do jakiejś gazety, a jeżeli nie to koniecznie powinnaś zacząć!

    OdpowiedzUsuń
  18. Bo przecież siła to coś więcej, niż potoczne tego słowa znaczenie :) To prawda - kiedy potrafi się przed nami otworzyć tak bardzo, to jest godny spędzenia z nim całego życia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawy post ;) smakowało, więc poproszę o dokładkę, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale że jak to - nie je po 18?! Ani słodyczy?! To tak się da żyć?

    OdpowiedzUsuń
  21. trafnie napisane.
    ludzie często zakadają maski, aby przypodobac się społeczeńswu, aby stworzyć kogoś, kim nie są.
    grunt spotkać osobę, która potrafi taka maskę zdjąć... i nie ma z tym większego problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. nie ufaj żadnemu który nie lubi czekolady ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zgadzam się z Tobą w 100%. Facet, który potrafi przyznać się do słabości, jest prawdziwym siłaczem. :-)
    Pięknie to napisałaś. :-)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Podziwiam kobiety, które uważają, że męski łzy nie są porażką, a siłą. :)
    No, chyba że jest prawdziwym beksą. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność.

    OdpowiedzUsuń
  25. Kobieto- jestes cudowna ! Uwielbiam "Cię ' czytać..

    OdpowiedzUsuń
  26. Hello just wanted to give you a quick heads up and let you know a few of the images aren't loading correctly.
    I'm not sure why but I think its a linking
    issue. I've tried it in two different internet browsers
    and both show the same results.

    My web page - go daddy go daddy go daddy

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?