czwartek, 6 marca 2014

Solidarność jajników

Tydzień temu miłościwie królowała nam jego tłustość, Pan Pączek. Dziś pozostaje mu ustąpić z tronu babeczkom. Mi pozostaje wyjaśnić, iż nie mam na myśli bab, które będą królować na wielkanocnych stołach, a te które zasiadają wspólnie do stołu przy każdej lepszej okazji i plotkując, zajadając się popcornem oraz popijając nie najdroższe wino, czują się królowymi życia.

Życia bez nich sobie nie wyobrażam. 

Kobiety.

Na problemy w pracy albo z powodu jej braku. Na kłopoty z facetem. Na nieznośny PMS. I owulację. Gdy nie wiem na jaki kolor pomalować paznokcie u stóp. Lub potrzebuję, by ktoś mi powiedział, że nie jestem gruba. I waham się co do długości grzywki. 

Podczas, gdy facet cię przytuli i sprawi w pewien wiadomy nam wszystkim sposób, że zapomnisz, iż jeszcze przed chwilą miałaś jakiekolwiek problemy, kobieta wejdzie w ciebie jeszcze głębiej i dokona cudu - ZROZUMIE. Tak jak tylko jeden jajnik potrafi zrozumieć drugi. 





Gdyby ten felieton pisany był na potrzeby magazynu Glamour lub Cosmopolitan, skończyłabym jego pisanie właśnie w tym momencie. Kartki historii naszego życia przewracają się jednak dalej... 

Tak jak ja przewracałam się tamtej nocy z boku na bok, nie mogąc zmrużyć oka. Ból brzucha. Znowu? Przecież właśnie - zdawałoby się - z sukcesem zakończyłam miesięczną dietę lekkostrawną. To nie była jednak dolegliwość gastryczna. To była sprawa jajników... Kobiecej przyjaźni, znaczy się. Cierpiałam, bo cierpiała bliska mi kobieta. I to nie z byle powodu. Nie sypie się jej łupież, lecz związek.

Cóż, zdarza się. Nawet w miesięczniku Glamour. I bez porad z tego magazynu, wiedziałabym, co należy zrobić. A jeszcze lepiej, czego robić mi nie wolno w takiej sytuacji. Pod żadnym pozorem nie wolno dawać rad typu "zostaw go" albo "dzwoń do niego". W ogóle najlepiej zakleić sobie usta bardzo mocną taśmą z sklepu budowlanego i po prostu przytakiwać mocno głową, podczas  gdy ona zapełnia kolejne wiadro swoimi łzami. I byłabym tak właśnie uczyniła, gdyby nie owy wstrętny ból brzucha. Najwidoczniej czegoś nie potrafiłam zwyczajnie strawić w tym całym bajzlu. I zrobiłam to, czego najbardziej się bałam - stałam się jej lustrem. 

By mogła zobaczyć prawdę o sobie i swoim związku, powiedziałam jej jak ja to wszystko widzę. A miałam to szczęście towarzyszyć ich związkowi tak blisko i tak długo, by widzieć więcej, niż może bym sobie życzyła.

Tamta rozmowa to nie były lekkie ploteczki przy popołudniowej kawie. Ani pikantne zwierzenia przy lampce wina. Jedynym płynem jaki nam towarzyszył była słona wydzielina z oczu.I poczęstowałam ją raczej gorzkimi słowami. Musiałam. By przestał boleć mnie ten cholerny brzuch. I dlatego, że ją kocham. 

Solidarność jajników to coś znacznie więcej, niż wspólne zastanawianie się czy bardziej czarujący jest Łukasz Jakubiak czy może Olivier Janiak. Czasem wspólnie można, a wręcz trzeba zastanowić się nad sprawami najważniejszymi. Umieć nie tylko się jej zwierzyć, że wszystko idzie ci do dupy, ale mieć odwagę powiedzieć, że coś nie tak jest w jej życiu. By uratować jej życie. Kto wie, może i jej związek da się jeszcze uratować?

W każdym bądź razie, nasza kobieca więź nie została naruszona. Powiem więcej, stała się silniejsza. Tak jak silna jest moja chęć uczczenia tej jajnikowej solidarności winem. W końcu już za kilka dni nadarzy się ku temu sposobność - Dzień Kobiet. W samym momencie!




26 komentarzy:

  1. O to chodzi w prawdziwej przyjaźni. Wspierasz, ale także czasem trzeba brutalną prawdę wypowiedzieć. Mam nadzieję, że cała historia skończy się happy endem, prędzej lub później!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że mam taką włąśnie przyjaciółkę, która wszystko przyjmie odnosnie swojego i mojego zycia, ale i powie bez ogródek co myśli!

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka prawdziwa kobieca przyjaźń jest nieoceniona i wyjątkowa, czasami może brutalna ale szczera, jak trzeba to mięciutka jak kaczuszka a kiedy indziej szorstka niczym trzydniowy zarost. Taką przyjaciółkę mam i ja ;) Nie taką psiapsiółkową tylko wyjątkową, trochę od święta bo nie musimy być dla siebie każdego dnia, ale jak jesteśmy... to jest pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerość jest najważniejsza także dobrze zrobiłaś. Trudno jest stać się czyimś lustrem, ale czasami trzeba sprostać temu zadaniu. Dla przyjaźni wszystko.
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje takiej przyjaźni, ja niestety nigdy takiej nie miałam. Zazwyczaj się wszystko opierało na zazdrości i zawiści- no cóż, bywa :)
    ale tobie zazdroszczę tego, że masz taką przyjaciółkę. no i wiem, że zachowałabym się tak samo, bo dla obcych ludzi jestem bezpośrednia, a tym bardziej dla bliskich - nie lubię ludzi okłamywać, chociaż fachu w kłamstwie wyuczyłam się już za czasów przedszkola :3

    OdpowiedzUsuń
  6. zazdroszczę ci takiej więzi, serio

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak, nikt tak prawdy nie uświadomi, jak przyjaciółka. Dziękuję Bogu za tą jedną, którą mam. Bez Niej pewnie już dawno bym umarła :D

    OdpowiedzUsuń
  8. :) bez przyjaciółki ani rusz ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. też kiedyś wybrałam powiedzenie Przyjaciółce prawdy. Efekt jest taki, że prawda powiedziana, a przyjaciółki brak. Czasami jednak jajniki obracają się przeciwko nam
    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny tekst! Wzruszyłam się cholernie, serio... Kiedyś nie potrafiłam być taką przyjaciółką, odpowiadałam np. na pytania tak, aby nie sprawić przykrości i nie było to szczere. Na szczęście poznałam wspaniałą osobę, która nauczyła mnie, że bliskim osobom trzeba mówić prawdę, nawet kiedy to bardzo boli. Czy to w tak błahych sprawach jak "ten kolor włosów totalnie Ci nie pasuje" czy też może w takich sytuacjach, jak twoja.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zwykle napiszę, że Twoje teksty wywołują we mnie dreszcze i deszcze emocji... Uwielbiam Cię podczytywać... W tej dwuznaczności sama jednoznaczność:) A moje słowa to niedorzeczność w tej chwili, jedno zaprzecza drugiemu, ale tak to własnie wygląda:) Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. No właśnie. Mili ludzie to zaraza - ludzie "dobra rada", ludzie "uśmiechnij się i myśl optymistycznie!". https://www.facebook.com/mililudzietozaraza?ref=ts&fref=ts Pozytywne myślenie przyjdzie samo - wystarczy wspierać, właśnie szczerze rozmawiać... Btw. jajniki temat mi ostatnio bliski :/ i TAKI MÓJ MAŁY MAŁY APEL NA DZIEŃ KOBIET: pamiętajcie kochane panie o nich - dbajcie o nie! :) http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,11880174,Jajniki___niepozorne_zrodlo_zycia.html

    OdpowiedzUsuń
  13. piękny reportaż :-) piękna przyjaźń :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobry post. To prawda, nie powinno się wtrącac w sprawy związkowe, jedynie wysłuchiwać. Lecz mnie też boli coś w środku, gdy pomyślę o mojej siostrze. Uważam, że jest już 3 lata w związku, który jak dla mnie jest beznadziejny. Jest moją bliźniaczką, znam ją na wylot i wiem, że nie jest tak szczęśliwa jak mogłaby być. Ale nic nie mogę zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  15. zgadzam się z Tobą w zupełności :* niech żyją jajniki :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Tylko pozazdrościć takiej przyjaźni:) Mam nadzieję, że i ja dostąpię takiego zaszczytu i znajdę taką prawdziwą, jedyną, od serca.

    OdpowiedzUsuń
  17. ehh takie to szczere . . . zazdroszczę, mówi się tyle o miłości, że tą prawdziwą jest tak trudno znaleźć, ale ja myślę, że przyjaźń, tą taką szczerą i prawdziwą jest znaleźć jeszcze trudniej

    pozdrawiam serdecznie z Hiszpanii
    www.thegrisgirl.blogspot.com.es

    OdpowiedzUsuń
  18. No właśnie, nikt nie zrozumie kobiety jak druga kobieta. Przyjaciel wysłucha, ale to właśnie przyjaciółka zrozumie : ) Piękny tekst na tę jutrzejszą okoliczność!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciężko doradzać przyjaciółce w tak ważnych decyzjach - najlepiej po prostu przy niej być.

    OdpowiedzUsuń
  20. pięknie to napisałaś, na prawdę..
    Prosto, ale dosadnie.. Bez zbędnych wyjaśnienie, tylko z mostu :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak sobie myślę, że to działa w obie strony. W niektórych sytuacjach mężczyznę może zrozumieć tylko inny mężczyzna. Nie widzę powodu, by to kwestionować, co często się zdarza.

    OdpowiedzUsuń
  22. tylko jeden jajnik potrafi zrozumieć drugi :D dobrze napisane, z tym dniem kobiet to nie wiem, w tym roku mąż uraczył mnie samymi pysznościami, ale dla mnie to taki sam dzień jak każdy inny. No, można czasem poudawać, że dzisiaj nic nie robię ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przyjaźń to umiejętność powiedzenia prawdy, ale także wysłuchania jej.

    OdpowiedzUsuń
  24. Szkoda trochę, że z takiego założenia, że gorzkich słów czasem użyć trzeba, ale lepiej być szczerym niż głaskać po plecach, wychodzi coraz mniej kobiet. Smutne to jest!

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?