sobota, 22 marca 2014

Grunt to czekolada...

... a trawa to bita śmietana. 



To tyle, co mam do powiedzenia na temat tego ciasta. 

Zasadniczo bowiem, jak to wypada na wiosnę, miało być o zasadzaniu. Czegokolwiek. Jako, że zasadzenie kakaowca okazało się rzeczą trudną do osiągnięcia, posadziłam na moim parapecie melisę. Cóż, wykonuję zawód nauczyciela, a to wiele wyjaśnia... Następnie ja sama posadziłam siebie na krześle i byłabym dla zasady wypiła filiżankę gorącej czekolady i przysadziła jakimś sucharem, gdyby nie to, że sumienie nakazuje mi rychło podzielić się pewną refleksją. 

Otóż... 
PR-owcy Śpiącej Królewny i menadżerzy Księżniczki na ziarnku grochu mówią: Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz". A ja powiadam, jak sobie posiejesz, tak sobie zjesz. Ktoś może skwitować: masło maślane. I nie będzie to obelgą, lecz faktem. Rzeczywiście, w jednym i drugim przypadku, chodzi bowiem o to samo - efekt naszych starań. Wybrałam jednak przykład drugi, by nie być posądzoną o to, iż piszę wyłącznie o sprawach łóżkowych. Poza tym, jest wiosna i każdy coś sieje.





Ja, na przykład, posiałam gdzieś ostatnio klucz od śmietnika. Nie jest to rzecz bez precedensu. Nie mniej, za każdym razem tak samo kłopotliwa i przyprawiająca o wysoki poziom stresu. Na szczęście jest Pan Taksówkarz. Zajął się tą śmierdzącą sprawą, nim ja zdążyłam go zapytać, czy wpierw chciałby napić się naparu z melisy. Już po chwili mogłam zobaczyć efekty jego starań, tj. otwarte drzwi śmietnika. Otwarcie przyznaję, że to też moja zasługa. Nie, nie otwarty śmietnik. Lecz otwartość Pana Taksówkarza na spełnianie wszystkich moich próśb. To już akurat efekty moich starań, za które sobie przyklasnę.

Jeśli tym ostatnim stwierdzeniem zasiałam w Was ziarno niepewności, co do nadętości mojego ego, radzę wziąć głęboki oddech i gruntownie przyjrzeć się tej sytuacji. 

Normalny facet, jakim jest również miły mi Pan Taksówkarz, jest jak żyzny grunt. Co na nim wyrośnie, to już sprawa kobiety. Dlatego czuję święty gniew i piekielną złość wobec kobiet, gdy widzę jak niektórzy faceci je traktują. Niektórzy faceci zdradzają, kłamią, warczą, oszukują nie tylko dlatego, że są skończonymi dupkami, że się tak łagodnie wyrażę. Robią to też, bo kobiety im na to zezwalają. 

Ja pozwolę sobie nadmienić, że sama sobie kiedyś wyhodowałam takie pokrzywy. I dlatego tym dobitniej podkreślam to, że trzeba uważnie wybierać co się sieje, bo to następnie się je.   Dziś ze spokojem stwierdzam, że Pan Taksówkarz je mi z ręki. I on może być spokojny, bo to same dobre ziarna. Skąd wiem? Po owocach. Będąc z nim, czuję się mniej więcej tak jakby miała swojego prywatnego McGyvera, warszawskiego cwaniaka, Don Juana i Buddę w jednym. I muszę przyznać, że taki efekt to była jeszcze cięższa praca, niż otwieranie śmietnika - owszem i tu potrzebna jest siła, cierpliwość i spryt. Przede wszystkim jednak, tak jak przy sadzeniu rośliny - potrzebna jest konsekwencja w przestrzeganiu zasad. I to my, kobiety, powinnyśmy te zasady ustalać.

Skoro Pan Taksówkarz okazał się żyznym i stabilnym gruntem, na którym mogę coś wyhodować, to teraz pora udać się na wspólny spacer w poszukiwaniu dobrych gruntów pod budowę prawdziwego domu. Koniecznie z dużą działką, bym mogła coś posiać. Nie koniecznie klucz od śmietnika...

21 komentarzy:

  1. A już myślałam, że razem zasiejecie 'ziarno miłości' (if you know what I mean :>) :DD
    Ale, ale! Ja tam nic nie sieję! Kocham wiosnę, ale mieszkam z rodzicami i prośba o kupno chleba pełnoziarnistego miesza się z cudem. Nie zarabiam, nie mam oszczędności, nie dostaję pieniędzy dla siebie, dlatego o wszystko muszę prosić rodziców. I co z tego mam? A tyle, że jak coś sobie 'wyhoduję' , to słyszę że to tylko dzięki pieniądzach mamy. A idź pan w pizdu! (że tak powiem..)
    A teraz, droga Auroro, zarzuć przepisem na to ciasto z gruntem czekoladowym, chętnie bym coś upiekła, a nie ciągle tylko babka piaskowa i muffiny, czasami murzynek..

    OdpowiedzUsuń
  2. Facet jako grunt, kobieta jako siewca - podoba mi się ta metafora:) I pełna z godna co do tego, że pokrzywy należy wyrywać. Z korzeniami.

    OdpowiedzUsuń
  3. W trakcie czytania nasunęły mi się takie dwie refleksje:
    1. Wybór gruntu, na którym ma się zamiar coś zasiać, też jest ważny. Można wybrać teren do karczowania. Tylko po co? Skoro całkiem żyzne tereny odłogiem leżą i wystarczy dbałość, by chwastami nie zarosły.
    2. Istnieją kobiety, które wyznają zasadę - "ja sobie ze wszystkim sama poradzę". A potem płaczą w rękaw przyjaciółce, że one takie samotne.
    Świetny post :)

    OdpowiedzUsuń
  4. na wiosne każdy coś sieje - hehe, dobre:D ale skojarzyło mi się chyba źle, to znaczy jak wszystko dla mnie, czyli seksualnie;) Dorze że ten Twój pan taksówkarz daje radę, grunt to wzorowy facet, inaczej gówno z fundamentów wyjdzie ;) co do ciacha - ciekawy pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za każdym razem po przeczytaniu Twojego tekstu zastanawiam się nad komentarzem. Wszystko co chciałabym Ci napisać wydaje mi się takie beznadziejne... Cudnie piszesz Kobieto :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nauczyciele-oni melisy trochu jednak potrzebują :D
    Ale bajeranckie te doniczki! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. fajne porównanie :) bardzo celne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po czym ich poznacie? Po owocach ich poznacie! :D hehe p.s. Granice to podstawa, si, a tak o nie trudno w uczuciach, emocjach, nono.

    OdpowiedzUsuń
  9. powodzenia w szukaniu drugiego, tak jak Pan Takskówkarz, żyznego gruntu ; ) pod ten domek właśnie.

    taaak, grunt to czekolada. i sianie. w tym pozytywnym znaczeniu.

    swoją drogą, gratuluję plonów i takiego pisarskiego talentu : ) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo życiowe stwierdzenia zebrane w apetycznej formie.
    A to ciasto wygląda niesamowicie :)))
    p.s. w tę niedzielę i ja zajęłam się pieczeniem, i nawet mi wyszło ciasto murzynek!

    OdpowiedzUsuń
  11. W pełni się zgadzam! A Twoj blog jest wspaniały... Będę tu często wpadać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ile razy można powtarzać, że się uwielbia Twoje posty? chyba do znudzenia:) czytając Ciebie mam wrażenie jakbym oglądała jakiś świetny film:)
    co do poprzedniego posta to gratuluję i chociaż się boisz ( a kto się nie boi?) to zmiany są nie tyle co konieczne, a niesamowite:)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kobieto, wydaj ty książkę, napisz scenariusz do filmu, cokolwiek. Twój styl pisania jest cudowny!
    Co do posta: czasem tylko ciężko dobrze coś posiać, wbrew pozorom takie sianie jest trudną sprawą. Bo przecież to później trzeba jeszcze pielęgnować i poświęcać temu dużo uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo oryginalne porównanie ;) gruntu i siewcy (KiM) ;))) Super !

    OdpowiedzUsuń
  15. Podziel się, proszę, radą, jakie ziarna zasadziłaś, że masz tak piękne owoce?!

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?