wtorek, 25 lutego 2014

"Z archiwum T"

Na początku znajomości patrzysz na niego trochę jak na przybysza z obcej planety. Jest silnie owłosiony, sika na stojąco, potrafi  przeżyć bez czekolady i nie używa błyszczyka do ust. Spokojnie, w końcu Twój mężczyzna, jak każdy inny, ponoć pochodzi z Marsa. Im bliżej niego jesteś, im częściej przebywasz w jego towarzystwie, tym bardziej wydaje się... normalny. A potem nawet pospolity.

Aż w końcu któregoś dnia, gdy stwierdzasz, że od wschodu zaczyna powiewać nudą, a od północy czymś jeszcze gorszym i nie jest to ser pleśniowy, on z dna szafy wyciąga pewną teczkę... 

Skoro nikt jej do tej pory nie oglądał i nie ma swojej strony na Facebooku, to musi skrywać jakieś wielkie tajemnice. Prawda? Czyżby Pan Taksówkarz miał mi coś do powiedzenia? Przecież nie wyciągnął jej po to, by mi pokazać swoją umowę na telefon. Hm. Może był już żonaty? Albo kolekcjonuje warkocze wszystkich swoich byłych? To i tak lepiej, niż ich zęby.

Prawda przeszła moje najśmielsze oczekiwania i wyobrażenia razem wzięte. To były jego rysunki. Skrzętnie gromadzone i pilnie przechowywane od pierwszej klasy podstawówki. To było miłe zaskoczenie. Nie tylko dlatego, że Pan Taksówkarz ma dobrą kreskę. Pan Taksówkarz ma również tajemnice

Każdy je ma. Lecz nie każda tajemnica wychodzi na światło dzienne. Bo też nie każda tajemnica smakuje jak lody truskawkowe z polewą czekoladową. Łatwo się przyznać, że w młodości kochało się w agencie Foxie Mulderze z "Z archiwum X", gorzej, gdy trzeba opowiedzieć o tym jak się puściło bąka w miejscu publicznym. Czy jednak nie jest tak, że w związku, który aspiruje na bycie starym dobrym małżeństwem, powinno się dzielić wszystkimi tajemnicami? Nawet tymi o bąkach?

Cóż, część sekretów wypłynie na wierzch jak ta oliwa, czy tego chcemy czy nie. Jeśli jedno z Was (a dalibóg by nie była to ona!) chrapie, to choćby dwoiło się i troiło, ta tajemnica wyjdzie. Choćby i w środku nocy. Ba, zwłaszcza zaś w nocy... Niektóre z rzeczy robione pod osłoną nocy wyjdą tylko wtedy, gdy zdecydujemy się je opowiedzieć. 





Tylko czy warto?

Osobiście jestem twierdzenia, iż nasz partner nie jest ani naszym spowiednikiem, ani psychoterapeutą i nie musi wiedzieć o wszystkim. Jako osobie dalece ważniejszej, niźli spowiednik i psychoterapeuta, należy mu się jednak prawo do tak dogłębnej znajomości nas, jak nikt inny. 

Dlatego niedługo potem, gdy Pan Taksówkarz pokazał mi tajemniczą teczkę, ja wyciągnęłam z mojego "Z archiwum T" trzymany w sekrecie fakt, że spotkałam się z Panem Magikiem. Dlaczego dopiero teraz? Bałam się, że Pan Taksówkarz będzie zły. Był. Głównie na Pana Magika (kto by nie był?!). I tylko trochę na mnie, że mu nie powiedziałam wcześniej. Sekret dzieli związek. Gdy się nim podzielimy z druga stroną, robi wprost odwrotną robotę - scala. 

Czy to oznacza, że po przeczytaniu tego wpisu należy wykonać telefon do swego absztyfikanta celem poinformowania go ile razy golimy nogi w ciągu tygodnia, czy płaczemy podczas oglądania serialu i czy zdarza nam się wylizywać talerz, gdy nikt nie patrzy? Nie. Jeśli nasze tajemnice i sekreciki nie są straszne jak historie z "Z archiwum X", niech pozostaną tym czym była dla mnie teczka Pana Taksówkarza - miłym zaskoczeniem, że ciągle jest w nas wiele do okrycia! 



19 komentarzy:

  1. puki co nie mam takich rozterek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zależy od rodzaju tajemnicy. Jeżeli taki skrywany sekret miałby wpłynąć diametralnie na dalsze losy związku, to lepiej wyjawić go od razu na początku znajomości. Natomiast wcale nie musimy się przyznawać swoim facetom, że depilujemy nogi woskiem, albo że w szkole średniej lepiłyśmy garnki z gliny. Odkrywanie siebie nawzajem trzeba rozłożyć na szereg lat. Stale trzeba zaskakiwać, a jednocześnie, tak jak zwykle, dawać poczucie bezpieczeństwa. Ciężka praca :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak... zależy od wielu różnych czynników... i nie jest to sprawa prosta :)


    P.S. Dziękuję Ci za komplement u mnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja już chwytałam po telefon, nosz kurczę!
    i szczerze myślałam, że pan T oszaleje i będzie bajka bez happy endu- a tu zaskoczenie x2.
    ja np. zastanawiam się, czy rozmowa o dziewictwie, lub jego braku wpłynęłaby na związek i czy partner nie zniechęciłby się np. do mnie, gdybym faktycznie dziewicą nie była ;p
    ot, takie coś mnie ostatnio zastanawia... ale w sumie powinien akceptowac wszystkie moje wady i zalety, czyż nie?
    dlatego też pan T się mocno na ciebie nie gniewał, bo powiedziałaś prawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja to odbieram trochę inaczej.
    Jeśli osiągamy wspólnie wysoki stopień intymności, to odsłaniamy przed sobą nasze najwrażliwsze cząstki. Tak jak z tą teczką. Ona wcale nie jest wstydliwym sekretem. Jest skrytą pasją. Być tak zaskoczonym przez partnera to piękna rzecz. Opowiedziałaś piękną historię:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. kobieta musi byc troche tajemnicza inaczej przesatnie byc interesujaca :)

    OdpowiedzUsuń
  7. tak! wylizuje talerz .... jak nikt nie patrzy ;D hehehehhe:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo miłe zaskoczenie :) A malutkie tajemnice chyba każdy z nas ma. Czasami nawet nie uważamy jakieś faktu za tajemnicę, a dla drugiej osoby może być to istotne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe. To prawda że większość sekretów wypływa w taki czy inny sposób. Wczoraj rozprawialiśmy na temat ślubów - jakież to studium psychologii ludzkiej.... ciężko ukryć swój prawdziwy stosunek podobnie jak ciężko dokładnie obserwować każdego z gości - w 100% sie nie da.

    OdpowiedzUsuń
  10. true story, uważam, że nie powinno się mieć przed sobą sekretów. W związku obowiązkowa jest szczerość. Można mieć swoje wizje, swoje przemyślenia i niemówione plany lub wspomnienia, ale nie ukrywać na siłę przed lubym :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pewne sekreciki nie muszą być ujawniane, zwłaszcza jeśli są to rzeczy przyziemne i tylko nas dotyczące, partner i tak sie domyśla raczej, że nogi same z siebie nie robią nam się gładkie, nie mówiąc o innych sprawach, nie musimy mu się też zwierzać z detalami, który aktor nam sie podoba i dlaczego, chyba że w żartach, rozsądny człowiek potrafi rozgraniczyć dzieloną wspólnie codzienność i życie od sfery prywatnej. A czasem można zrobic partnerowi miła niespodziankę dopuszczając go do tego wycinka swojej prywatnosci, który nam jest bliski,a z drugiej strony uważamy go za wart podzielenia się z drugą osobą. Mnie M. kiedyś sprawił taka niespodziankę faktem, że pisze wiersze, czego nie spodziewałam sie o facecie, który cały czas łazi surwiwalowo w terenie, a tu prosz.

    OdpowiedzUsuń
  12. a to NIESPODZIANKA,i się spotkały artystyczne dusze dwie:)
    Powodzenia Auroro i życzę dalszego odkrywania siebie.
    WlkUsta

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak myślałam, że powiesz Panu Taksówkarzowi o spotkaniu z Panem Magikiem :)) Też często mam tak, że wiem że nie robię nic złego a mimo to czuję, że muszę o tej sprawie powiedzieć osobie zainteresowanej :) Jesteś fajną, szczerą dziewczyną :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mozna dzielic sie wieloma rzeczami ale baki to lepiej zachowac dla siebie :)
    super sie Ciebie czyta jak zawsze :)
    ps. jedlismy steka z puree z lobsterem i kremowy szpinakowy dip
    Xoxo
    Patinka
    patinkasworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmmm..tak sobie myślę, że miło jest mieć tajemnicę. Miło też odkrywać coś nowego po wielu latach bycia razem, oby tylko było to miłe coś;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie to ważne, mieć ciągle coś w zanadrzu i ciągle czymś zaskakiwać. Nawet jeśli są to drobiazgi.

    OdpowiedzUsuń
  17. Człowiek nie może się obnażać przed drugim człowiekiem do końca, zawsze musi zostawić coś w zanadrzu, bo w inny sposób przestanie być interesujący. kiedyś myślałam, że druga połówka powinna znać nas lepiej niż my siebie sami, ale byłam w ogromnym błędzie. sekrety są magiczne:D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Trzeba mieć sekrety ale takie, które sprawia drugiej osobie miłę zaskoczenie, nie inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedyś usłyszałam, że "to, co nas do siebie przyciąga to tajemnice". Jest to chyba prawdą. Gdybyśmy wiedzieli dosłownie WSZYTSKO o drugiej stronie, to szybko mogłoby zawiać nudą. A tak... Jest jeszcze całkiem sporo do odkrycia ;)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?