czwartek, 27 lutego 2014

Tłusto, tluściej, tłusty czwartek

Jako dziewczę chowane na mleku prosto od krowy, wyrosłam na kobietę hołdującą tradycji tak bardzo, że jeszcze moment, a stałabym się konserwą. Zamiast konserwy, zjadłam dziś na śniadanie pączka. Kolejnego pochłonęłam w ramach obiadu. A żeby zadość stało się tłustym obyczajom, muszę poprawić jeszcze trzema sztukami. Cała przyjemność po mojej stronie.
W końcu nie zajadam się pączkami tylko ze względu na Tłusto Czwartkową powinność. 

To właśnie powinność jednak każe mi pisać ten tekst... Pragnę uświadomić Wam jak wielki i doniosły sens ma dzisiejszy dzień. I wcale nie mam na myśli tego, że Tłusty Czwartek jest kulinarnym odpowiednikiem Walentynek, czyli dniem wyznawania miłości. Słodkościom.
Z resztą, sami przeczytajcie...

Pewnej nocy coś zaczęło mi przeszkadzać w łóżku. Jako że nie było obok Pana Taksówkarza, wiedziałam, że tym razem to nie on. Jako że nie hoduję jeży, chomików, ani jaszczura, byłam też pewna, że to nie żaden z powyższych stworów. To była uporczywa myśl, która zdecydowanie nie spodobałby się Ewie Chodakowskiej. Uporczywa myśl o wielkim pączku po brzegi wypchanym bitą śmietana i czekoladą z wierzchu. Ta myśl była proroctwem, któremu pozwoliłam się ziścić, pomimo tego, że sama nie chcę wyglądać jak pączek, jak też pomimo nadal trwającej diety zaleconej przez Panią od Bólu Brzucha. Zjadłam ze smakiem i bez wyrzutów sumienia.

Od czasu do czasu każdy powinien pozwolić sobie na odrobinę niezdrowej rozpusty. A zapusty są świetnym do tego pretekstem. 






Tłusty Czwartek jest jednak dla mnie świetnym pretekstem również do przypomnienia sobie o tym, że "tłusty" nie jest synonimem słowa "zły". W dobie beztłuszczowych jogurtów, odtłuszczonego mleka, chudego mięsa i duszenia, zamiast smażenia na smalcu, łatwo popaść w lekką paranoję. Nie tylko kulinarną. Coraz krytyczniej patrzymy nie tylko na golonkę, ale również wszelkie przejawy tkanki tłuszczowej na sobie. I drugim człowieku. Zupełnie tak jakby od ubywających kilogramów, przybywało talentu albo rozumu. Gdyby tak było, Miley Cyrus musiałaby już być geniuszem, za to my nie cieszylibyśmy się kolejnym sezonem rewelacyjnego serialu "Girls" z Leną Dunham. Kilogramów jej nie brakuje, podobnie jak geniuszu.

Dlatego ja Tłusty Czwartek obchodzę i to z wielką pompa, by nie rzec brzuchem. Warto.
A jeśli ktoś ma coś innego do powiedzenia na ten temat, chętnie zaknebluję temu komuś usta. Czym? Mam do wyboru pączki lub faworki. Ewentualnie czekoladę, dla wybrednych.

35 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałem ja Czekoladową Aurorę i zaprawdę zaprawdę powiadam Wam:

    "Tłusty czwartek obchodzę (...) z brzuchem" to zdanie kłamliwe! Brzucha nie spostrzegłem u ten niewiasty a wręcz przeciwnie. Nie przypadkiem przecież owa Czekoladożerczynia zniewala Taxi-Drivera jak i postronnych obserwatorów.

    Vive la Pączek et la Aurora Chocolate!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja instruktorka fitness powiadam ;) od nadmiaru pączków w tłusty czwartek jeszcze nikt nie przytył i nie nabawił się oponki na brzuchu a tłuste nie znaczy złe, i tak np. pączek żeby był dobry i pączkowaty musi być tłusty :***

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja wolę czekoladę! Zawsze! :D A ja wooolęęę mojąąą Aurooooręęę... :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Pączek w Tłusty Czwartek być musi, ale ja po dwóch zaspokoiłam swoje łakomstwo na cały następny rok. I dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słodkości uwielbiam pod każdą postacią, która nie każe im przede mną uciekać na drzewo. Faworki kocham miłością nieprzerwaną odkąd spróbowałam tych babcinych małym dziewczątkiem będąc. Pączki, koniecznie z różą - o ile w normalny dzień jeden mi wystarcza, tak w Tłusty Czwartek mogę szamać i szamać. Magia. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurde bo ja też czekoladę wolę niż pączka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko co piszesz ma sens, jeżeli tylko raz w roku, zjem nawet 10 pączków !
    Gorzej jeśli będę się nimi zajadać codziennie.
    Dziś nie zjadłam ani jednego i już nie zjem, ale równiutko miesiąc temu,gdy usmażylam , zjadłam 8 ! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Obchodzę, lubię. U mnie rządziły gniazdka/hiszpańskie pączki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z Twoim zdaniem na temat pączków! W ciągu roku raczej nie jadam pączków ale w Tłusty Czwartek bardzo chętnie i to te smażone, bo pieczone to nic innego jak słodkie bułki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja właśnie zjadłam nadzienie różane i budyniowe. I zagryzłam nerkowcami. Nic na to nie poradzę, nie mam apetytu na pączki!!! Czy to czyni mnie wybredną? :P
    Mogę zjeść tony drożdżówek z serem, tuziny jagodzianek, pół blachy ciasta (wstyd się przyznać, ale czasami tak bywa...) Ale do pączków mnie nie ciągnie.
    OK. Dawaj tę czekoladę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż tak często pączków nie jadam dlatego dzisiaj robię co chcę, jem ile chcę i tak mi dobrze. :))

    OdpowiedzUsuń
  13. My mieliśmy dzisiaj pączki z nadzieniem różanym i z nutellą:D

    OdpowiedzUsuń
  14. No to ja bym tutaj sie odezwała tylko po to, żebyś mi czekoladą zakneblowała usta :D
    A tak na serio, to po co to całe gadanie, że nie zjem pączka, bo dieta, bo siłka, bo mięśnie się skurczą (wut?) i tak dalej.. bez jaj ludzie, jeden dzień, czy jeden taki posiłek ani was nie utuczy, ani nie odchudzi.

    OdpowiedzUsuń
  15. ja skusilam sie na 2 - to taka dyspenza w mojej diecie :))
    u mnie wciąż trwa Walentynkowy Konkurs - Serdecznie Zaprazam :))mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/02/walentynkowy-konkurs-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Dokładnie, dokładnie, dokładnie! Tłuszcz to nie zło. Brak tłuszczu to zło! Mogę powiedzieć z doświadczenia po odstawieniu go całkowicie na parę miesięcy. Nie polecam : ) Więc jedzmy pączki i cieszmy się!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeden pączek to nie koniec świata. Irytuje mnie ta mania odchudzania - sam się staram nie jesć czego popadnie, ale płakać nie będę, jak babcia przyniesie sernik. Sami się katujemy, sami sobie stawiamy ograniczenia - więcej dystansu! ;) PS. A Twój post jak zwykle pyszny!

    OdpowiedzUsuń
  18. dobry pączek to podstawa! buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  19. Tłusty czwartek bez pączka to nie tłusty czwartek :D Jako, iż mnie ostatnimi czasy od samej myśli o pączku mdli to zjadłam wczoraj jednego mimo wszystko, choć w tym roku z wielkim trudem jakoś... Ale tłusty czwartek musi być tłustym czwartkiem :):):) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Bez przesady, co roku jest i nikt nie będzie mnie ograniczał w ten dzień:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj tam, zjadłam dwa wczoraj, dzisiaj dwa. Jest dobrze, nadal wzdłuż jest więcej niż wszerz.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dałabym sobie zakneblować usta takimi pysznościami :) Tłusty czwartek to tłusty czwartek :) Chociaż u mnie jest dzisiaj. No i co z tego. Pączek to pączek. Pączek to ja, jak zjem jeszcze jednego :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja zjadłam 2, ale za słodkie mi się wydawały. Odzwyczaiłam się od słodkiego :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny post! Chyba pozbyłam się wyrzutów sumienia po wczorajszym obżarstwie ;)
    ps. Twoje grafiki są śliczne!

    OdpowiedzUsuń
  25. cudowne grafiki!! i przesłanie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. "Tłusty Czwartek jest jednak dla mnie świetnym pretekstem również do przypomnienia sobie o tym, że "tłusty" nie jest synonimem słowa "zły". W dobie beztłuszczowych jogurtów, odtłuszczonego mleka, chudego mięsa i duszenia, zamiast smażenia na smalcu, łatwo popaść w lekką paranoję. "


    Masz zupełną rację z tym stwierdzeniem :) Poza tym: Kobiety nie tyją. Tylko zwiększają swoją powierzchnię erotyczną :D

    OdpowiedzUsuń
  27. aj mój tłusty czwartek jakoś w tym rogu ubogi,. jeden pączek w porywach do półtora, dieta wiesz...... teraz żałuję, i pewnie się nawpieprzam bez okazji:P

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja mam coś do powiedzenia!
    Dostanę pączka?:)

    OdpowiedzUsuń
  29. To w sumie dziwne, ale przez cały rok mnie nie ciągnie do pączków, ale tego dnia to mam ochotę. O co chodzi ? A może to media i wszechobecne pączki w TV i internecie wpływają na moja podświadomość ?

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie przepadam a słodyczami. Szczególnie gdy cały naród masowo wykupuje je ze sklepów. Ale zgadzam się z Tobą w zupełności. "Tłusty" nie znaczy "zły". Trzeba tylko umieć dokonywać mądrych wyborów ;) A pączek (lub dwa... albo trzy) od czasu do czasu nie zaszkodzi ;)

    Uwielbiam Twojego bloga. Jednych uzależnia czekolada, mnie Twoje pisanie ;)
    Będę zaglądać częściej ;)

    http://just-after-sunset.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Mnie też pączki śniły się po nocach, a to dlatego, że o takich świeżutkich, pachnących i smakowitych, których w Polsce pod dostatkiem, mogę sobie tylko pomarzyć :(((
    Czekoladoholiczka właśnie znalazła swoje miejsce :P

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  32. Jestem za tym,żeby przedłużyć Tłusty Czwartek do Tłustego Tygodnia! Nie dość, że będziemy szczęśliwsze to wspomożemy wydatkami polską gospodarkę i fanpejdża Ewy Cha!

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja za pączkami nie przepadam, ale w ramach obiadu też jednego pochłonęłam. W końcu Tłusty Czwartek zobowiązuje. Że o faworkach nie wspomnę... ;p
    Pozdrawiam,
    Sol

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?