niedziela, 2 lutego 2014

Połów szczęścia w kawie zbożowej

Wcale nie tak dawno temu, wcale nie za górami i lasami, ani też wcale w żadnej bajce, bo w moim pospolitym życiu wydarzyła się rzecz przedziwna. Dokonała się pewna zmiana. Zmiana sama w sobie należy do kategorii podstawowych dobrodziejstw, podobnie jak pączki z różą lub nielimitowane rozmowy telefoniczne. W rzeczy samej, świadczy nie tylko o tym, że nie jesteśmy krową, lecz że w ogóle jeszcze żyjemy. Ta zmiana była jednak inna od wszystkich innych zmian. Była to zmiana na minus. I nie chodzi tu spadek temperatury za oknem... Nie mam na myśli również spadku masy mojego ciała o kilka kilogramów w dół, z racji tego że taka zmiana na minus to raczej plus. Nadto nie miała jeszcze miejsca w rzeczywistości. Jeszcze...

Zmieniłam dietę. Albo raczej jej zmiana została (brutalnie,  gwałtownie i bezapelacyjnie) wymuszona. Przez mój bolący brzuch. Panią Doktór. I groźbę wrzodów.

Łatwiej policzyć teraz co mi wolno jeść, niż wymienić produkty zabronione. By jednak naszkicować ogrom strat owej zmiany, wspomnę tylko, że na cały długi miesiąc muszę zupełnie zapomnieć o istnieniu alkoholu, kawy i... czekolady ?!?!?
Ktoś tu chyba się zapomniał...

I cóż ja teraz pocznę?  Normalnie pocieszyłabym się kubkiem gorącej czekolady, lecz ukryłam ją sama przed sobą. Na czas, gdy tęsknota za czekoladą stanie się silniejsza od bólu brzucha. 




W zaistniałych okolicznościach, postanowiłam zaparzyć sobie kawy zbożowej z mlekiem sojowym. 

Po trzech dniach sączenia jej, stwierdziłam, że nie jest taka straszna. A po tygodniu, polubiłam ją. Nie kawę zbożową. Zmianę. 

W wieku 27 lat mogę mieć męża, dzieci, ewentualnie pryszcza na nosie i nie zapłacony rachunek za internet, ale nie wrzody!!! Postanowiłam, że przystanę na wszystkie zalecenia Pani Doktór. 

Tym bardziej, że zauważyłam pozytywne efekty zmiany.

Dla kogoś z boku kobieta  sącząca zbożówkę z mlekiem sojowym zagryzająca ją bezglutenowymi ciastkami domowej roboty byłaby wzorowym przykładem tego jak szybko i skutecznie przeistoczyć się w hipsterkę, ale tu chodzi o zmiany wewnętrzne. Niekoniecznie jednak wewnątrz jamy brzusznej. Raczej gdzieś powyżej żołądka. W sercu.

Wrzodów można się nabawić zajadając się na okrągło, tak jak ja, ostrymi potrawami. Ale prawda jest taka, że to przez ostre i słodkie potrawy zajadamy ostre stresy i gorzkie sprawy. Gdy pod ręka zabraknie jedzenia jak tarczy w dłoni rycerza, jedynym sposobem na pozbycie się tych  wszystkich myśli, jest walka wręcz. Trzymamy w ręku długopis i stawiamy kreskę na wszystkich niepotrzebnych myślach i sprawach. Taki minus to największy plus. A utrata zbędnych myśli cieszy znacznie bardziej, niż utrata kilogramów po detoksie.


34 komentarze:

  1. Cóż by rzec o Serniku wege, który chciałby być etyczny ( a raczej etyczną) i być vegan? życie jest dziwne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowie najważniejsze :) Ja muszę również dojrzeć do pewnych decyzji zmian żywieniowych, które z czekoladą również się będą wiązać, więc wiem co czujesz ):

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooooo moja droga wrzody to domena nauczycielek, więc to może jednak nie od czekolady;) choć to pewnie jedno wynikiem drugiego - ja nauczycielski stres ostatnio czekoladą leczę! Boszzzz jak dobrze, że od poniedziałku mam ferie!
    A Toboe powrotu do czekolady życzę i wrzodów braku!

    OdpowiedzUsuń
  4. nono, o zdrowie trzeba dbać, a kawa zbożowa nie taka straszna jak ją malują:) ja piję ją od lat, bo kiedyś też mi zabroniono i tak już zostało:) ale masz rację, te zmiany wewnętrzne są najważniejsze. wracaj szybko do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aurora, nawet nie próbuj zbliżać się do czekolady! Zakaz to zakaz! Wrzody w wieku 27 lat to jak mawia mój przyjaciel; "siara".
    A droga do hipsterstwa to już równia pochyła ;-) - mleko sojowe i bezglutenowe ciastka. P.S.: Polecam Ci Lisie Piekło i odcinek o hipsterskim majonezie. ( który jest hummusem) U mnie w planach do zrobienia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Wychodzi na to, że zmiany koniec końców, ZAWSZE wychodzą na dobre ;) Mam nadzieję, że jakoś przetrwasz. Hmm, "brak czekolady" brzmi jak straszne przekleństwo rzucone przez złą wiedźmę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. życie bez czekolady... biedactwo

    OdpowiedzUsuń
  8. A czemu ciastka bez glutenu, skoro kawa i tak zbożowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo nie jestem na diecie bezglutenowej :) tylko lekkostrawnej :)

      Usuń
    2. To pół biedy, przynajmniej biszkopta z pieczonym jabłkiem na osłode mozesz pochłonąć:)

      Usuń
  9. Ja nie potrafię rzucić picia kawy i jedzenia czekolady :/ staram się, najdłużej wytrzymałam dwa miesiące i znów powrót do starych nawyków :/

    OdpowiedzUsuń
  10. ojej..a ja wczoraj z wieczora(sick!) pudełeczko ptasiego mleczka konsumowałam;) ale powtórki raczej nie bedzie,bo strasznie nie mozna zasnąć,ech każdy ma swoje"dziwne'' ograniczenie:)

    powrotu do zdrowia życzę!
    m.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda tej kawy ;) zawsze muszę zacząć dzień od niej, ale zbożowa też dobra ;) Wyciśnij z tej diety jak najwięcej pozytywnej energii :)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. o tak, wiem o czym piszesz :) witaj na nowej, zdrowszej stronie życia :) to wciąga i po czasie jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No wrzody w tym wieku to poruta! Słuchaj lekarza i jedz zdrowo;) Ja kiedyś byłam pewna, że je mam wrzody, zwijałam się z bólu. Ale okazało się, że sobie wypaliłam trochę żołądek kuchnią azjatycką:-) Wyeliminowałam chili i inne ostre papryki, kilka innych przypraw i brzuch wrócił do normy. Dowiedziałam się wtedy, że czarna herbata to też zmora i tylko ziółka pomagają. Teraz po prostu nie przesadzam i jest ok. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  14. ale jak to tak?czekolady ani grama...ani tyci tyci...?bede ja jesc za ciebie i siebie zatem;)
    zbozowa kawe pije od pol roku+zielona herbata w porze rannej parzona krocej niz 3 minuty by sie obudzic...probowalas zbozowej latte?

    OdpowiedzUsuń
  15. dokladnie, taka początkowa powierzchowna zmiana diety przyczynia się do zmian wenwnątrz człowieka. ja odkąd zaczęłam jeść duuże ilości owoców i warzyw surowcyh (raw food), to również zmieniłam stosunek do rzeczywistości. jakieś takie wyciszenia, potrzeba spokoju itp. - nie oznacza to, że się alienuję, ale odczuwam coraz częściej potrzebę odpoczynku od całego zgiełku :)

    powodzenia w wytrwaniu bez czekolady, dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
  16. ojej, jak Ty cudownie piszesz! że też wcześniej do Ciebie nie trafiłam! może właśnie przez czekoladę, bo ja właśnie za nią nie przepadam. A tu zmiana diety na czekoladoujemną spowodowała wzrost czytelników o jeden punkt. Ja przymierzam się do nie picia kawy z kolei. To potowarzyszę Ci w tej zgryzocie i przestaję. Od teraz. Na początek - na tydzień.
    Ściskam mocno i przede wszystkim życzę zdrowia.
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  17. o, proszę - a właśnie trafiłam na taki wpis z filmem o czekoladzie (nie zachęcający do jej jedzenia) - przypadek? nie sądzę ;)
    http://cudownediety.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. jak ja lubię zagryzać stres :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Trzymam za Ciebie kciuki :)
    Zdanie o braku kawy, alkoholu i czekolady, zmroziło mi krew w żyłach, dosłownie... Aaale, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. kochana znamy aż za dobrze takie restrykcyjne polecenia lekarzy i wiem, że przynosza skutki :/ a co do mleka sojowego to uważaj bo bardzo potrafi uczulać :( u nas było ok a potem jak bomba w żołądki i niestety nic co z soją... nawet wędliny odpadają!!! i pamiętaj o karobie :):):)

    OdpowiedzUsuń
  21. UWIELBIAM CZEKOLADĘ <3 ostatnio ciaglke ja jem ehh
    OBSERWUJEMY?:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Powodzenia i wytrwałości, choć ja słyszałam, że za wrzodowe perturbacje winę ponosi pewna bakteria wgryzająca się w ściany żołądka. Ale pewnie lekarz wie lepiej. Szkoda tylko czekolady z reszta da się żyć.

    OdpowiedzUsuń
  23. Powodzenia i wytrwałości, choć ja słyszałam, że za wrzodowe perturbacje winę ponosi pewna bakteria wgryzająca się w ściany żołądka. Ale pewnie lekarz wie lepiej. Szkoda tylko czekolady z reszta da się żyć.

    OdpowiedzUsuń
  24. jestem wielką fanką twoich "czekoladowych" postów!

    OdpowiedzUsuń
  25. kocham kawę zbożową. kojarzy mi sie z dzieciństwem:)

    OdpowiedzUsuń
  26. pamiętam, gdy koleżanka w wieku 17 lat miałam wrzody, ech, okropny ból ;( w takim razie życzę wytrwałości w diecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. bardzo fajnie tu u Ciebie :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. '' A utrata zbędnych myśli cieszy znacznie bardziej, niż utrata kilogramów po detoksie.'' Amen ; ) zdrówka życzę i samych pozytywnych zmian!

    OdpowiedzUsuń
  29. Nooo :) zdrowia zatem i utraty kilogramów! bo przy zmianach diety i waga się zmienia :) in plus ;D

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciekawy wpis. Moje nie są, aż tak dobre i trochę na inny temat, ale pomimo wszystko zapraszam na swojego bloga o pracy: http://www.znajdzieszprace.pl/blog/

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?