piątek, 7 lutego 2014

Gwiazdorzenie

Gwiazdy fascynowały mnie od zawsze. Ich blask był dla mnie tym jaśniejszy o tyle, o ile mieszkałam na wsi, gdzie przydrożne latarnie zamontowano dopiero jakieś dziesięć lat temu. Nic dziwnego, że przy moim łóżku, od zawsze wisiały całe ich konstelacje - No Doubt, Spice Girls, Sandra Bullock, Christina Aguilera. Nie o takich gwiazdach myśleliście? Cóż... zarówno jedne jak i drugie mają to do siebie, że błyszczą. I są bardzo       d      a      l      e     k      o.
Nieosiągalne.

Przynajmniej tak mi się niegdyś wydawało. Dokładnie do czasu, w którym ja sama nie stałam się ( w pewnych kręgach) znana i (mam nadzieję) lubiana. Czyżbym ten błysk w oku świadczył o tym, że stawałam się... 
gwiazdą? Gwiazdeczką? Migoczącą? Tak tyci tyci...
Tylko moment brakował do tego, bym powiesiła sobie na ścianie plakat samej siebie i zaczęła gwiazdorzyć. I na szczęście ten moment nigdy nie nastąpił. W moich półkulach mózgowych coś rozbłysnęło, czego następstwem było zejście ze sfer niebieskich na ziemię. Twardą ziemię - beton, jeśli wchodzić w szczegóły.

Idąc zabłoconą drogą, rozmyślałam o tym, jak łatwo stać się dziś gwiazdą. Tak jakby nazbyt łatwo. Wystarczy "gdzieś" się pokazać, "gdzieś" wystąpić albo zwyczajnie kogoś naśladować... Tylko czy pod trzy centymetrową warstwą brokatu jest jeszcze jakiś blask? Z astronomii zawsze byłam noga, ale wiem tyle, że prawdziwe gwiazdy świecą same z siebie, a nie dlatego, że ktoś rzucił na nie sztuczne światło. Nadto, nie obnoszą się z tym faktem.

Nie jestem pewna czy kiedykolwiek będę kimś w ten deseń. Szczerze powiedziawszy, martwi mnie to nie bardziej, niż brak tegorocznego śniegu. Nie jestem w ogóle przekonana czy chciałabym kiedykolwiek gwiazdą być. Po pierwsze, musiałbym się udać do ortodonty, by sprawił cud wyprostowania moich zębów, nie mówiąc już o innych przykrych następstwach takiej sytuacji.

Bez względu jednak na to czy umrę jako bezimienna pakowaczka Ptasiego Mleczka czy też dumna następczyni Janusza Profusa, ważniejsze jest nie by być gwiazdą, tylko po gwiazdy sięgać. Hm... O ile do bycia gwiazdą brakuje mi kilku lat świetlnych, to do samych gwiazd o wiele więcej. 

Z srogą dawką melancholii zerknęłam w rozgwieżdżone niebo, a potem spuściłam głowę na dół. Stałam w... gwiazdach?! 
 






Cóż, lutowa odwilż sprawiła, że kałuże nie tylko przemoczyły mi buty, ale też przybliżyły gwiazdy. I szczytem głupoty oraz ignorancji byłoby ich nie złapać! Siatką na motyle. Albo po prostu jak czekoladę z garnka - rękami! Toteż uczyniłam. 

I tak oto jutro, nim gwiazdy znikną z nieboskłonu, ja wsiądę z Panem Taksówkarzem, Starszą Siostrą i jej kawalerem w samochód i razem udamy się do Warszawy. Do fabryki czekolady. Kolejne z marzeń spełnione - mam prywatną lekcję u samego maestro czekolady - Janusza Profusa! I jestem pewna, że prócz tego jak robić wyśmienite pralinki, nauczę się również, co to znaczy być prawdziwą gwiazdą.


34 komentarze:

  1. ojoj cóż za temat na post:P rewelacyjny. NO niestety tak to już jest, że ludzie lubią idiotów, lubią na nich patrzeć, wyśmiewać. Może dlatego że wielu z nich nie ma ciekawego życia? i potrzebuje rozpatrywać cudze? eh, też mnie to boli, że byle kto jest mega kimś w oczach całego narodu, a najbardziej mnie boli że za tym byciem nikim ale za maską "kimś" kryją się zwykle wielkie pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  2. ale się rozpisałam no ładnie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. W Wedlu jest bardzo smacznie. I ten zapach unoszący się w powietrzu. Czekolada!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post! Czytałam z uśmiechem, uważnie by herbatą nie ochrzcić mojego komputera. Można powiedzieć, że trafisz do najsłodszego miejsca na ziemi (no, może jest jeszcze fabryka cukru, ale to chyba nie jest tak ciekawe, jak czekolady) :)
    Willy Wonka pewnie już czeka!

    OdpowiedzUsuń
  5. przyjemnego czekoladownia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Natalia, jak Ty już coś napiszesz! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozkosznego czekoladowania życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Skoro nad głową gwiazdy, pod stopami gwiazdy, do gwiazdy właśnie się wybierasz, to nie możesz być nie gwiazdą ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. pozazdroscic:) sama bym chętnie się wybrała na taka wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Parafrazując klasyka - nie należy mylić nieba z gwiazdami odbijającymi się w... kałuży ;) I tak chyba można podsumować różnicę między gwiazdą a "gwiazdą". W latach 60 gwiazdami byli np. Audrey Hepburn, The Beatles, w latach 80 Michael Jackson, a teraz... kto? Z jednej strony to, że każdy, absolutnie każdy może wypłynąć, jest dobre, bo daje szansę pokazania się różnym indywidualnościom - jak Ty - ludziom inteligentnym, utalentowanym, sympatycznie zakręconym. Z drugiej, na widok przeważającej większości współczesnych celebrytów zadaję sobie pytanie "???".
    Życzę Ci owocnego spotkania z Twoją gwiazdą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Łoj tam gwiazdy, korzystaj z tej cudownej okazji i nie trać najważniejszego z oczu – czekolady, gratuluję :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zwykle fajnie się czytało, zaglądam tutaj już od jakiegoś czasu :-)
    Kiedyś przeczytałam taką myśl i wydaje mi się, że dobrze się tu wpasuje :
    " Piękno nie prosi o uwagę "

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post :) Zazdroszczę czekoladowania :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jako miłośniczka astronomia przeczytałam z przyjemnością. :)
    Być gwiazdą to jedno, gorzej stać się kwazarem albo czarną dziurą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak miło :)
    Byłam kiedyś w Wedlu z akademiowymi dziećmi, ten zapach czekolady wszędzie, mmmm!
    Udanego spotkania życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ucz się ucz.. (i podziel się) :), pochwal się później co zrobiłaś :)
    czekamynacud.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękna grafika :). Marzę o fabryce czekolady :)).

    OdpowiedzUsuń
  18. oh, pamiętam czasy, kiedy chciałam być gwiazdą... mieć własne garderoby, tłumy fanów i stać na scenie obok... Tokio Hotel ;___;

    OdpowiedzUsuń
  19. :)))) Zrobiło mi się czekoladowo słodko:) Wizytowałam w latach 90tych Wedla, ach...alez się najadłam:))))Sukcesu!

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo podoba mi się ten tekst i w 100% się z Tobą zgadzam :)
    Gratuluję spełnienia marzenia i oby tak dalej! :)
    Sięgajmy gwiazd! :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję za wizytę . Genialny tekst ! Sama oglądając plakaty nad swoim łóżkiem zawsze widziałam się na scenie/czerwonym dywanie czy w ekranie i ja musiałabym wybrać się do ortodonty po amerykański uśmiech :D a tak całkiem serio posłodzę więcej i zostanę tutaj na więcej . Genialny blog ! Świetnie czyta się notki ! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ojej.. Jesteś Gwiazdą! Jak dla mnie, dla Twoich czytelników!
    Twoje teksty nie mają sobie równych, drugiej takiej kochanki kakao nie znajdziemy :)

    P.S. Wizyty zazdroszczę ci xxxxxxxx kroć! O ja... nie wiem jak to zrobiłaś, ale wiedz, że jesteś wielką szczęściarą! :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Hahahahh ostatnio się śmiałam, że nawet trochę ładna jestem, trochę jak moja babcia w młodości (już ś.p.), ale niestety krzywe zęby mam :D hahaha, a gwiazdy też - fetysz mój. W ogóle niebo. Co za zboczenie. :) Niebo, las, gwiazdy, księżyc. Piękną animację dziś widziałam. http://www.youtube.com/watch?v=Oh9jIdPH48g#t=382 Wszystkiego czekoladowego! p.s. Piękny ten rysunek!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Właśnie? :) jak to zrobiłaś? :)
    Baw się dobrze kochana!

    OdpowiedzUsuń
  25. Pomyślałam o tym samym co Ty:D że musieliby się ze mną nieźle ubawić żeby zrobić ze mnie gwiazdę, wyprostowac i wybielić zęby no i nos chyba też:D ale wiesz co? właśnie gwiazdą nie można się stać. albo się nią jest, albo nie. bo to się liczy to mocne światło, które bije od nas od środka, dlatego ja gwiazdami nazywam tych, których widzę z kilometra, tą ich dobrą aurę która niesamowicie od nich bije:)
    a gwiazdy odbite w kałuży to normalka. ja kiedyś nie mogłam się nadziwić gdy gwiazda odbiła mi się w jakiś magiczny sposób na kawałku metalu w domu i dawała mi po oczach całą noc:D no chyba, że mi się to śniło..:)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  26. Zapomniałam pogratulować wyjazdu do Warszawy! sprawuj się tam dobrze:P

    OdpowiedzUsuń
  27. Lubię bardzo czytać Twoje posty i czekam na relację z czekoladowej lekcji, ...zazdroszczę troszkę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. no i jak bylo?
    Xoxo
    Patinka
    patinkasworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?