niedziela, 19 stycznia 2014

On ma wąsa, a ja się dąsam

Mój chłopak zapuścił brodę i wąsa. I nie wiem co z tym fantem zrobić. Doskonale wiedziałam za to wczoraj wieczorem. Otóż, gdy po tygodniowej rozłące, Pan Taksówkarz stanął w progu mojego mieszkania z zarostem na twarzy, jak przystało na pełnoletnią zrównoważoną kobietę, strzeliłam focha. 




Zamiast namiętnego całusa z języczkiem i trzepotem rzęs, otrzymał na powitanie płytki jak wypowiedzi Iwony Węgrowskiej cmok w policzek. Dokładnie w miejsce, gdzie nie było brody. Brody! Nie kilku sterczących włosów, ale całej ich gęstej chmary!

Potem było już tylko gorzej. Dumny Pan Taksówkarz nie tylko obwieścił, że nie zamierza jej zgolić, ale jeszcze włączył się do zabawy w kąsanie. Szybko zapomnieliśmy, o co tak naprawdę poszło i kto zaczął, liczyło się jedno - kto komu bardziej dopiecze. Jako nieoficjalna królowa wypieków czekoladowych, i tu wiodłam prym. Nie tylko zmusiłam go do oglądania babskiego serialu, ale jeszcze podczas jego oglądania malowałam paznokcie, kręciłam loki i groziłam mu, że będzie spał sam. I wkrótce rzeczywiście jego jedynym kompanem stała się puszka piwa.

Ja zaś wyszłam sobie na imprezę. Bez Pana Taksówkarza. 

Spirala zła nakręcała się, a ja kręciłam się po parkiecie pewnego klubu w pewnym mieście.Wraz ze mną moja przyjaciółka, a wraz z nami dzikie tłumy ludzi. Zabawa była wyśmienita! Już na wstępie wygrałam darmowego drinka! Poznałyśmy dwie sympatyczne dziewczyny. I podrywało nas dwóch nieco mniej sympatycznych, ale za to nie wąsatych chłopców. Pomijając to, że jeden miał więcej żelu na włosach, niż zdoła pomieścić jedna tubka tego specyfiku, dałam mu się porwać w tany.  Gdy jednak jego krocze zbliżało się z niebezpieczną prędkością i zapałem do mojego tyłka, stwierdziłam, że pora wracać do domu.

Nagle jakoś broda i wąs Pana Taksówkarza przestały mi przeszkadzać. Hm... Czy kiedykolwiek mi przeszkadzały? Chyba nie... To dlaczego zrobiłam mu na złość, uciekając na imprezę? Nie poszłam na imprezę by zrobić mu na złość. By się upić. By kogoś poderwać. Ani nawet po to by sobie potańczyć. Chciałam mu zamanifestować dokładnie to, co on mi pokazał zapuszczając wąsa i brodę. Nie jesteśmy więźniami swojego związku. Oprócz "MY" nadal istnieje też Aurora i Pan Taksówkarz. Mamy więc pełne prawo do realizowania swoich prywatnych kaprysów, nawet bez uprzedniego uzgadniania ich z drugą stroną. 

Po rychłym powrocie z imprezy, na widok stęsknionego Pana Taksówkarza, przestałam zatem kaprysić na temat jego zarostu. Ba, postanowiłam nawet sama zapuścić wąsa. O dziwo, Pan Taksówkarz się nie zgodził. Całe szczęście, bo bym musiała w tym celu oskalpować jakiegoś chomika...


32 komentarze:

  1. Ja tam lubię męski zarost, tym się (między innymi) od nas odróżniają, więc to mnie w nich często pociąga. Nie znoszę męskiej klaty bez włosów, fuj!
    Michalina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mądra kobieta z Ciebie :)

      Usuń
    2. Ja też lubię włochatych facetów - piąteczka :D

      ale z drugiej strony, kiedy bardziej przypomina małpkę niż faceta - moje nerwy puszczają się jak panienki spod lampy. na szczęście - ten moment nadchodzi, kiedy i mój Luby zaczyna mieć problemy z obecnością wąsa (bo o niego się najczęściej rozchodzi) - bo "widzi go"... tego już za wiele, ostrze w ruch i znów jest cudownie :D
      ale brodę ma nosić cały czas, bo sprawia że wygląda diabelsko seksownie :D

      Usuń
  2. hihihi z wąsami to dopiero być zabawnie wyglądała:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja uwielbiam jak mój facet ma zarost :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Auri a ja też wąsa i brodę zapuściłem. Każdy facet powinien tego w życiu spróbować. To dla nas coś jak dla was bo ja wiem... pomalowanie włosów czy coś ?:D Nawet więcej. To symbol męskości i gest odwagi. Najpierw proszę zrozumieć męskie pragnienia a dopiero potem się zrzymać że drapie zarost. Drapie i musi drapać! Z panną nie jesteś tylko z facetem nie?!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy post, czytałam z przyjemnością. Pozdrów ode mnie Pana Taksówkarza ;) Mój Luby ma pełny pakiet - wąsy i brodę i chwała mu za to - bez niej wygląda strasznie śmiesznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój bez brody wygląda jak bobas, bo jest łysy:P Ja puszczam focha jak się ogoli:) Zresztą testowałam zarost i okazuje się, że 1 dniowy drapie bardziej niż od tygodnia wzwyż.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ktoś powinien wymyślić jakieś zmiękczacze do zarostu. Może i jest on niekomfortowy, ale za to jak się prezentuje... Dobrze, że się z nim pogodziłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale, ale, podobno "Prawdziwi mężczyźni mają zarost".

    OdpowiedzUsuń
  9. no no manifest musi być od czasu do czasu :-)
    ale wiesz....ja też nie przepadam za brodą i wąsami :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię gdy mój ma zarost :) i mnie drapie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zarost jest fajny ;) ale pod jednym warunkiem, że facet wie jak o niego dbać i to robi. Bo bez tego nie wróżę sukcesu niestety - oczywiście zależy jaki ma typ zarostu, ale mimo wszystko... Wiem jak było z moim, który też myślał że zapuści i tyle ;) Dopiero jak mu "zasugerowałam" że są do tego specjalne trymery i zaczął używać takiego philipsa to jego zarost nabrał dla mnie "sensu" ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. męski zarost jest w porządku, gorzej z damskim... dobrze, ze nie pozwolił Ci zapuścić:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć!

    Bardzo podoba mi się ten post. Doskonale Cię rozumiem, sama nie lubię brody i pewnie bym nie chciała jej u swojego chłopaka. Z drugiej strony, jeśli by o tym marzył, to może bym się przekonała.

    Pozdrawiam,
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  14. :)) ale jest tak fajnie jak już w końcu zgolą! Całkiem nowy facet!

    OdpowiedzUsuń
  15. co kto lubi ; ) ale przecież w grucnie rzeczy kocha się i za coś, i pomimo czegoś. powtórzę za małą mi; chomiki uratowane. bo jeśli ktoś ma mieć brodę w tym związku, to mimo wszystko Pan Taksówkarz ; ) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasem takie wyskoki są potrzebne. Zobacz, jak szybko doceniłaś tego, który na Ciebie czekał w domu... A zarost zawsze można zgolić. Pewnie i jemu po pewnym czasie się znudzi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękna historia. Fantastycznie oddaje sens relacji między ludzkiej jaką jest związek. Oprócz MY są jeszcze Ja i Ty. Bardzo często zapominamy o tym małym fakcie i wynika z tego dużo dziwnych problemów. Bezsensu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Chętnie zagłosowałbym na Twojego bloga w konkursie blog 2013 ale nie mam pojęcia czy z Anglii można.

    OdpowiedzUsuń
  19. Haha, świetnie napisane! Też pewnie strzeliłabym focha, gdyby mój facet nagle zapragnął brody i wąsów (a co gorsza, postawił mnie przed faktem dokonanym)... ale chyba nie potrafiłabym tego tak ciekawie opisać ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ależ mi poprawiłas humor :D

    Ja nie lubię ni wąsów, ni brody i manifestuję to ciąglę Mężątkowi memu, z różnym skutkiem... Czasami odpuszczam, bo gdy On zmęczony i padnięty to tak juz litosciwie pozwalam pozostać z zarostem powyżej 4 dni, ale nie lubię... i zdarza mi się oczywiście fochać z tego powodu... Tak do 3 dni dzielnie znoszę, a nawet mi nie przeszkadza, nawet jest taki całkiem, całkiem... ale juz taki powyżej dni 5 nie wytrzymuję i marudzę, by się ogolił;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Spuentowałaś to pięknie bo o to właśnie w związku chodzi, jesteśmy MY, ale jestem też Ja i Ty. a co do wąsa, to wąsa może nie, ale brodę uwielbiam, no ale jak pisali już inni, co kto lubi:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Czasem trzeba postawić na swoim i zrobić coś na przekór, właśnie po to, aby było wiadomo, że związek to nie tylko MY, ale też dwie odrębne osoby i trzeba czasem być troszkę "samolubnym" :)


    Co do skalpela - bardzo go lubię, znam go już praktycznie na pamięć, nie jest dla mnie mega wymagający, ale wiem, że daje efekty :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Mnie najbardziej denerwuje jeden stan -> niewielki zarost. Jak nie ma jest ok, a jak zapuści taki duży włos to jest nawet przyjemny, a potem jak robi się za duży to budzi się bez niego i i tak musi się ogolić :D

    OdpowiedzUsuń
  24. najgorszy to jest drugi dzien, bo drapie. jak nie ogoli sie z 3-7 dni to jest juz ok :P ale dalej to przesada.

    ps. swietne piszesz! przyjemnie sie czyta. obserwuje ♥

    OdpowiedzUsuń
  25. :-))))

    Widzisz, nawet zarośnięty Pan Taksówkarz to jednak zawsze SWÓJ Pan Taksówkarz. ;-D

    Ja nie lubię takiego zarostu na drugi dzień, tego drapiącego. Ale taki po dłuzszym czasie... to mi się kiedyś nawet bardzo podobał u takiego jednego...

    Tygrysa wolę jednak zaraz po ogoleniu... ;-P

    OdpowiedzUsuń
  26. Kocham Cię czytać ♥
    Każde zdanie jest pełne soczystych emocji ♥
    ładnie miło i przyjemnie ♥
    A gdy docieram do końca aż smuteczek się wkrada ♥

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie wiem, co lepsze, tytuł czy opowieść :)

    Nie dąsaj się! Ja chcę brody u lubego, a on nie zapuszcza...

    OdpowiedzUsuń
  28. Dzięki bogu chomik może spać spokojnie ;-)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?