poniedziałek, 9 grudnia 2013

Grzeczna (?!) Dziewczynka

Są rzeczy, które lepiej zrobić późno, niż wcale. Umyć zęby, wyjść za mąż, napisać wpis na bloga. Tak samo jest z napisaniem listu do św. Mikołaja. Chyba, że się nie było grzecznym. W tym wypadku, o ile nie należy się do klubu sadomasochistycznych wielbicieli rózg, lepiej sobie odpuścić. 

W tym roku zjadłam stanowczo za dużo czekolady i bawiłam się zbyt dobrze z Panem Taksówkarzem, by mieć czelność napisać do Pana Brodatego. I zamiast bić się z tego powodu w pierś, biję sobie brawo. Dlaczego, a no dlatego, że stanowczo zbyt długo byłam grzeczną dziewczynką. Jeśli wdawać się w szczegóły, to stanowczo zbyt długo trwało jakieś 22 lata i polegało na skrupulatnym wykonywaniu poleceń, których wymagało ode mnie społeczeństwo, rodzice i tak zwane, normy społeczne. W ciągu tych dwudziestu kilku lat osiągnęłam status idealnej dziewczynki, dziesięć nadprogramowych kilogramów i mnóstwo prezentów. Stanowczo za mało jak na tak ciężką pracę, jak bycie wzorem wszelkich cnót, nieprawdaż?

Z grzecznej dziewczynki wyrosłam więc na niegrzeczną kobietę. I tak oto 6 grudnia, ku memu nieposkromionemu zdziwieniu, otrzymałam najwspanialszy z prezentów! Adres się zgadzał, podobnie jak adresatka. Ale... jak to? Czyżby św. Mikołaj był już tak stary i zniedołężniały, że nie dowidzi pewnych niecnych uczynków jakie mają miejsce w życiu pewnej rudowłosej kobiety? 

Zważając na to, że podobnie jak św. Mikołaj mam swoje lata, wątpię nie tylko w to, co powyżej napisałam, ale również w samo istnienie św. Mikołaja (komuś podać chusteczkę na otarcie łez?). Jestem zaś pewna tego, że opłaca się być nie grzecznym, a zwyczajnie dobrym człowiekiem. Dobrym, zwłaszcza dla samego siebie. W byciu dobrym dla siebie nie chodzi zaś o nie grzeszenie, lecz o dbanie o własne potrzeby. 





Dlatego wszyscy ludzie, młodzi i starzy, grzeszni i grzeczni, przynajmniej raz do roku powinni robić listę swoich życzeń. Pamiętajcie jednak - tu nie wolno grzecznie prosić. Nie wolno też żądać. Tu trzeba mieć bezczelną pewność tego, że dostaniemy prezent. Nie z grzeczności. Nie za grzeczność. Ale dlatego, że życie jest jak pudełko czekoladek, w którym jest pralinka zarezerwowana dla każdego. Tak to zostało już pomyślane. Nie pytajcie mnie dlaczego i przez kogo. 

I bez względu na to, czy Mikołaj jest czy nie, obojętnie czy nosi białą brodę czy zawijane czarne wąsy, jestem mu wdzięczna za to, że  pomógł mi stać się osobą, która głośno prosi o to, czego chce. Nie mniej za uczynienie mnie niegrzeczną dziewczynką musi mu być wdzięczny Pan Taksówkarz. Ale to już nieco inna historia. Nie dla grzecznych dziewczynek. Te już dawno poszły spać. A i na mnie już pora. Dobranoc, trufelki do kołderki!

36 komentarzy:

  1. yeah! jak zwykle super napisane :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. zawsze kiedy chce skomentowac Twój post mam uśmiech na twarzy ... :) niewazne czego dotyczy i tak jest genialny! Ciesze sie ze jestes zadowolona ze swojego zycia, że spotkałas na swojej drodze Pana Taksówkarza i zycze Ci aby to szczescie trwało i trwało..... az po kres ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sobie w tym roku sama kupiłam prezenty, bo byłam stanowczo zbyt niegrzeczna, żeby ktokolwiek o prezencie dla mnie pomyślał ; )
    Ciekawe jak będzie z życzeniami na święta? Bo jak i tego od nikogo nie dostanę, to się poważnie nad sobą lub innymi zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trufelki do kołderki bardzo mi się podobają:) Świetny post, ja tam grzeczna do końca nigdy nie byłam, ale masz rację, lepiej być niegrzecznym, ale dobrym człowiekiem:) pozdrawiam Cię serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. popieram !! :-)

    "bo w życiu chodzi o to aby być trochę niemożliwym" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. wiesz co...? ostatnio tak właśnie myślałam nad samą sobą... od 20 lat spełniam życzenia i ambicje innych... i gdzie w tym miejsce dla MNIE? dla MOICH potrzeb, pragnień, marzeń? chyba muszę się za siebie wziąć. i wezmę. i dostanę to, czego chcę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Otóż własnie, nadchodzi w życiu moment, zawsze tak jest, że zaczynamy pracować nad własnymi potrzebami, a nie tylko zadowalać innych. To dobry czas , i powiem, że ta praca nad sobą będzie juz trwać do konca :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj chyba zacznę pisać tą listę prezentów, myślę że nie jest za późno i żądam ich pod choinkę ;)
    Ej no dobra, ale pochwal się co dostałaś :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostałam zaproszenie do fabryki Wedel :)

      No i maskotkę od Pana Taksówkarza. W kształcie świni... hmm... :D

      Usuń
  9. Lepiej późno niż wcale zacząć być szczęśliwym, masz rację. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Racja, a cytat o pudełku czekoladek jednym z moich ulubionych:) Lubię twoj dystans do rzeczywistości i specyficzne poczucie humoru, fajnie się Ciebie czyta:)) dziękuję ślicznie za komentarz u Nas:** pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  11. Super wpis! Przez przypadek do Ciebie trafiłam, ale nie z przypadku dodałam Twój blog do obserwowanych.
    Fajnie się czyta, zostaje!
    Pozdrawiam Agata :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hehe, grzeczne dziewczynki to już chyba wyginęły jak dinozaury. Dobrze, że są dobrzy ludzie za to :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Otóż to, dobrze piszesz :) Trzeba przede wszystkim najpierw zadowolić siebie, by móc uszczęśliwiać innych. Poza tym, tak jak piszesz - bycie dobrym człowiekiem jest chyba w tym wszystkim najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. właśnie się delektuje osobistą pralinką, mniam mniam, la dolce vita:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam,się,bo nawet ja nie grzeczna dziewczynka-dobry człowiek prezent dostałam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Skoro z sobą trzeba wytrzymywać 24h na dobę, to w pierwszej kolejności trzeba sobie zrobić prezent :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A mi się wydaje, że wszystkie jesteśmy pół na pół trochę grzeczne i trochę niegrzeczne. W zależności od sytuacji potrafimy to wykorzystać :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Ależ mi się podoba fragment o tym, że dla każdego jest wyznaczona czekoladka! :D Bardzo to lubię! :D
    W tym roku jeszcze prosiłam, w przyszłym może będę mogła napisać to,co Ty dzisiaj :) MAM NADZIEJĘ! :))

    OdpowiedzUsuń
  19. O ja głupia! Wchodzić na blogczekolady bez tabliczki czekolady ani rządka pralinek pod ręką?! Narobiłaś mi takiej ochoty, że chyba zanim napiszę tu cokolwiek, przemyszkuję wszystkie szuflady w kuchni... o tej porze!
    Nie wiem, kiedy przestałam wierzyć w świętego Mikołaja. Nie wiem, czy w ogóle kiedykolwiek w niego wierzyłam. Pamiętam, że od zawsze myślałam o Laponii, gdzie faktycznie mieszka jakiś staruszek i podtrzymuje pradawną tradycję w swoim regionie. Ale za to nigdy, przenigdy nie uwierzyłam w rózgi! :) Rózgi po prostu nie mają sensu, bo święty Mikołaj wydaje się na tyle klawym dziadkiem, że da się z nim jakoś dogadać ;) W każdym razie, mnie jeszcze nigdy nie rozczarował. Mimo tylu lat na karku ! To jest facet ;)

    Pozdrawiam i idę szukać czekoladek :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Rewelacja :) muszę częściej bywać na Twoim blogu!
    Całuję, Michalina.
    www.soinspiring.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo podoba mi się Twój wpis, zgadzam się z nim, bądźmy dobre dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. najlepszy mikołajkowy wpis, jaki czytałam :-)
    dołączam do braw :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozbawiłaś mnie i pocieszyłaś!
    Lubię kuchnię słodko-pikantną i taką też jestem dziewczynką. Czyli jest jeszcze dla mnie jakaś szansa na prezent :)
    Pozdrawiam,
    T.

    OdpowiedzUsuń
  24. nie wiem, co za prezent ale gratuluję! Na pewno był opłacalny skoro namawiasz wszystkich "do złego" :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam Ciebie czytać ;)
    I fanatycznie, że masz tyle w sobie pozytywnej energii aż człowiek czytając Ciebie czerpie troszku dla siebie ;)

    Ściskam mocno
    kreska

    OdpowiedzUsuń
  26. jak to mówią: grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam gdzie chcą!:) i tego się trzymajmy:)

    OdpowiedzUsuń
  27. jak to wszystko pięknie ujęte w słowa : ) święta racja. według mnie bycie grzecznym nie jest trudne. trudniejsze jest bycie dobrym, o którym piszesz. róbmy tak, by nam było dobrze, oby nie krzywdzić innych! pozdrawiam gorąco Ciebie i Pana Taksówkarza!

    OdpowiedzUsuń
  28. piękne to co napisałaś. Staram się być dobrym człowiekiem. Grzeczna nigdy nie byłam i nie będę, ale to nie powód, żeby uważać mnie za tą złą :))

    OdpowiedzUsuń
  29. NAPISZ KSIĄŻKĘ, A JA JĄ KUPIĘ <3
    hahahhaha z tym dbaniem o siebie świete słowa :DDDDD

    OdpowiedzUsuń
  30. Popieram, być dobrym człowiekiem, a nie grzeczną dziewczynką. Można być dobrym człowiekiem i niegrzeczną dziewczynką ; >

    OdpowiedzUsuń
  31. Mnie by wystarczyły tylko te trufelki do kołderki :) ... byle codziennie!

    OdpowiedzUsuń
  32. Kobieto droga, gdzies Ty się uczyła sztuki pisania? Po tym , co piszesz aż chce się żyć, a czytać Cię uwielbiam:) Choć ostatnio trochę mniej mam czasu na wszystko, ale się staram :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Sama ostatnio łapię się na tym, że już nie jestem grzeczną dziewczynką, ale kładę nacisk na to, żeby być dobrym człowiekiem :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?