poniedziałek, 25 listopada 2013

Grube ryby i mała szprotka


Podróż nad morze kosztuje. Za przejazd. Za nocleg. Za rybkę.
Przede wszystkim jednak są to straty psychiczne. Trzeba bowiem stoczyć nie jeden bój, odpowiadając sobie na szerego skomplikowanych pytań: bikini czy strój kąpielowy? Japonki czy tradycyjne klapki? Krem z filtrem 30 czy 50? Są to pytania nie łatwe oraz nieuniknione. Istnieje tylko jeden od nich wyjątek. A jeśli istnieje już jakiś wyjątek, to wiadomo że przytafi się mnie. W tym wypadku wyjątek ten brzmi BFG, a dla nie wtajemniczonych Blog Forum Gdańsk.

Blog Forum Gdańsk to taka impreza, a rzetelniej by powiedzieć event, na którym pojawiają się wszyscy wysoko postawieni blogierzy rodzimej blogosfery. Dlatego nic dziwnego, że wyjeżdzając tym razem nad morze nie miałam żadnego powyższego dylematu – biorę szpilki. A jeśli mają być wysoco postawieni blogerzy, spakowałam te najwyższe.

Ruszyłam zatem nad morze taksówką. Z Panem Taksówkarzem. Z mnóstwem oczekiwań. Kilkoma szałowymi kreacjami. I jednym zasadniczym pytaniem – co ja tam robię? Same grube ryby i ja - mała szprotka... 






Szybko znalazłam odpowiedź. Jestem. Nie po to, by dać się sfotografować na ściance (ach, ci paparazzi...), nie po to, by poflirtować z Kominkiem (było blisko!), nie po to, by skorzystać z darmowych drinków na after party (choć nie omieszkałam tego uczynić), ale by tam po prostu być. Konferencje konferencjami i Owsiak Owsiakiem, ale na Blog Forum Gdańsk najważniejsi byli dla mnie sami blogierzy. Raz w roku. Realnie Wszyscy razem. A że wszystkich nas razem było ponad 300, nikt nie zdołał się napompować. I tym sposobem czułam się jak ryba w wodzie. 

Tym bardziej, po magicznej wodzie. Wódce, znaczy się. Nie cierpię wódki, ale jakoś tak zimno w tym Gdańsku, że  - o, ja biedna! - musiałam to jakoś cierpieć i wypiłam nieco. A może więcej, niż nieco? Jak się okazało, niepotrzebnie, bo atmosfera na after party była gorąca. W końcu był Kominek... I Wojciech Mazolewski. Na ten smakowity widok zrobiłam karpia, następnie zatarłam ręce i zapominając o tym, że ryby i dzieci głosu nie mają, zagadałam. Na szczęście nie zapomniałam, że przyjechałam tu taksówką z Panem Taksówkarzem. Z resztą trudno byłoby zapomnieć. 

Samochód i męskie stabilne ramię było tym czego potrzebowałam wracając do hotelu. Gdy tylko doń dotarłam, Pan Taksówkarz kazał mi się rozbierać. Z tych że szpilek. Bo hałasowałam. Szpilkami i przeklinaniem tego, kto je wynalazł.

Uff, co za ulga... Po co mi one były?! Czy naprawdę musiałam nabawić się tych odcisków, by zrozumieć, że w polskiej blogosferze jest po równo miejsca dla wszystkich ryb - tych grubych, rekinów, szprotek i łososi. Blog Forum Gdańsk to nie event dla wysoko postawionych blogierów, to święto wszystkich blogerów. Dlatego długo po after party, ja nadal się bawiłam. Albo raczej zabawiałam. W końcu jakoś trzeba było zrekompensować Panu Taksówkarzowi tą długą podróż. I myślę, że za rok znowu się zdecyduje. Ja wiem, że na pewno przyjadę. Bez szpilek.

Dobra. W szpilkach. Ale ciut niższych. Hihi.

28 komentarzy:

  1. Nie było mnie, ale może za rok znajdzie się miejsce dla mnie małej płoteczki ;) A skoro dobra zabawa to tym chętniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. to dobrze, że w tym dużym internetowym oceanie znajdzie się miejsce dla dużej i małej rybki:)może i ja kiedyś się wybiorę:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam Twoje wpisy!:) może za rok!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. jesteśmy w szoku!!!
    czytamy Twojego posta 3 raz z uśmiechem od ucha do ucha!!!
    jeszcze nie trafiłyśmy na bloga, którego tak świetnie się czyta! ;)
    już dołączyłyśmy do grona Twoich obserwatorów.
    super blog, będziemy tu chętnie wracać!!!
    zapraszamy także do siebie,
    będzie nam bardzo miło, jeśli również dołączysz do grona naszych obserwatorów!
    pozdrawiamy ;)

    Alicja i Magda

    OdpowiedzUsuń
  5. Auroro, dobrze mi z Toba. W szpilkach i bez:)

    OdpowiedzUsuń
  6. taaa, na większości zdjęć moje włosy przybierały jakieś dziwne formy, kompletnie nie nadające się do publikacji ;D

    ps. lubie Cie czytac ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. fantastycznie piszesz :))))) cieszę się, że trafiłam na Twój blog :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Szprotko,szprotko - fajnie piszesz. Dobrze jest do Ciebie przychodzić i czytać z uśmiechem na twarzy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Z Ciebie jest bardziej gruba ryba niż mała szprotka - takich wspaniałych tekstów byle kto nie napisze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny wpis, bardzo dobrze się czyta Twoje teksty. Cieszę się, że święto bloggerów się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oooo już nie pierwszy raz trafiam na wpis o tym święcie, czas zapoznać się ze szczegółami i odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie - dlaczego mnie tam nie było O_O'

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś pajdę. A imprezę faktycznie można określić jak event tudzież pociągnąć pod turystykę festiwalowa.,

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak na szprotkę to gruba szprota z Ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. małe szprostki hihi ostatnio wcinałam na kolację:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Haha no niestety, takie zawody sa tak oplacalne ze szkoda gadac, ale wiesz nie bawimy sie tak :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej Auroro,
    Jakże miło czytać Twoje wpisy - takie małe arcydzieła literackie. Przejrzałam kilkanaście wpisów i doskonale się poczułam, nawet bez czekoladowych trufelków.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też nie cierpię wódki. Super napisane!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Chciałam pojechać w tym roku, ale przegapiłam zgłoszenia (gapa, gapa, gapa)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja przegapiłam, ślepota wdaje się we znaki!
      Zapisuję termin, wielkimi literami, może za rok przejrzę na oczy i zobaczę ten Gdański czar!

      Usuń
  19. Fajnie piszesz... Bardzo ciekawie a czytanie wciąga i wciąga. Zazdroszcze też eventu :)... Może kiedyś sama się wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. oooo... mówisz? No ja do Gdańska mam prawie tyle, co ty, ale chyba jednak za daleko :(
    Chociaż wrażeń zazdroszczę ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Teraz to jeszcze bardziej zapragnęłam tam być. Szczególnie po to aby poznać inne fajne szprotki :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawie to wszystko napisałaś :]

    OdpowiedzUsuń
  23. Przeczytałam jednym tchem ;)
    Dobrze,że pojechałaś ;) szprotka a gruba ryba obie są rybami ja też wolę być chudą szprotką (hihihi)

    pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  24. Z Twojej perspektywy impreza ta nabrała rumieńców, aż żałuję, że mnie tam nie było :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja żałuję, że nie wiedziałam, że "Ty to Ty" i nie miałyśmy okazji się poznać. W tym wielkim oceanie panuje jednak prawo dżungli, mimo, że miejsce znajdzie dla każdej rybki. Ja, nie mam talentu do podpływania i zaczepiania, ale może jeszcze kiedyś będzie okazja porozmawiać w mniejszym bałaganie :)
    Pozdrawiam, Tosia.

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?