sobota, 19 października 2013

O pozytywnych skutkach niepomalowanych paznokci

Jest 6 rano. Opatulona w gruby szal koloru musztardowego, bez makijażu, za to w zbyt wielkich okularach na nosie, idę sobie ulicą. Jest nieprzyjemnie. W zasadzie to prze paskudnie. Lekko marznąca mżawka osiada na nosie. Przenikliwie zimno wdziera się do rękawów. Ciemno przytłacza jak widok pustej lodówki. Nigdzie żywego ducha.  No tak, inni o tej bezwstydnej porze leżą sobie pod puchatą kołderką. I ewentualnie pochrapują. A ja idę sobie drogą. Uśmiechnięta. I pełna energii. Bo to droga do moich marzeń.




Nie, to nie bełkot niedospanej osoby. Choć faktem niezaprzeczalnym jest, że odeszły w zapomnienie czasy, gdy spałam zalecaną dawkę godzin. Jest to raczej wyznanie kobiety, która się naprawdę ocknęła. I to o bladym świcie.

Doprawdy, bladego pojęcia nie mam, kto był tak bezczelny i naiwny, by wmówić ludziom, że droga do marzeń jest różowa, powabna i pachną landrynkami. Bo tak nie jest. Jest za to brudna łazienka, kłęby kurzu w pokoju, niepomalowane paznokcie u nóg, sterta naczyń w zlewie, prześcigająca się z stertą maili do odpisania, chroniczny brak czasu na oglądanie ulubionych programów oraz inne niedogodności. Wśród nich jest fakt, że coraz częściej odbiegam od ideału kobiety lansowanego przez kolorowe magazyny i jeszcze bardziej kolorowe seriale. Coraz bardziej zaś zaczynam przypominać pospolitą kucharę. W rzeczy samej o kuchnię i kucharzenie tu chodzi.

Odkąd wyszłam z moją kuchnią poza ramy mojej kuchni, czyli w blogosferę zaczęły się dziać rzeczy dziwne, a nawet przerażające, a odkąd wyszłam z tą że kuchnią poza ramy blogosfery, moje oczy nie zamykają się ze zdumienia. Tak oto nawiązałam współpracę z dwoma lokalami w pewnym polskim mieście, które ze stolicy polskiej piosenki przeobraża się (juppi!) w stolicę doznań kulinarnych. Współpraca polega na gotowaniu. Lokale te nie są jednak cukierniami, dlatego nie będę lukrować, a napiszę prawdę. Ta ponoć czasem bywa gorzka, mam nadzieję, że uczynię ją jednak choć bardziej zjadliwą. 

Otóż, jeśli komuś zależy na kokosach w gotowaniu, niech lepiej wyrzuci wszystkie wiórki kokosowe i sam siebie z kuchni. Obtaczanie trufli w kokosie nie przynosi bowiem milionów. Przynosi jednak milionową satysfakcję. I wiarę w to, że wszystko czego się pragnie, jest możliwe. Czasem tylko trzeba dostrzec, że te wszystkie kłody, dołki i czerwone światła są naszymi sprzymierzeńcami. Zdaje się, że właśnie to jest najtrudniejsze. Nie same problemy, ale to co z nimi robimy. Czy one nas, czy raczej my je straszymy?




Jeśli nie straszne nam poranne wstawanie i chwilowa rezygnacja z idealnie wyglądających paznokci, i jeśli w czerwonym świetle potrafimy zobaczyć pulsujące życiową energią  serce, to znak, że jesteśmy na właściwej drodze. I choć to czerwone światło, to również znak, że droga do marzeń właśnie została otwarta.

30 komentarzy:

  1. czysta prawda. zrozumiałam dzięki Tobie dlaczego od kilku miesięcy nie maluję paznokci i chyba to sobie wreszcie wybaczę ;) w imię marzeń mam nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje pióro jest..pierwsza klasa, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Powinnaś napisać książkę, masz taki polot;)) kreujesz, moja wyobraźnia działa, kiedy Ciebie czytam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie piszesz:) Idealnie się czyta do sobotniej kawy:)
    A propos malowania paznokci. Przypomniała mi się historia z przed dwóch dni. Wstaję rano, patrzę - a tu odrapane paznokcie w kolorze morza. Szybko zmyłam, i co? Nie chciały się domyć. Na mieście chowałam palce za szalikiem i w kieszeni - wstyd mi było podać rękę na powitanie znajomych. Ale nie ma się co przejmować:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo! Ja też nie mam czasu na malowanie paznokci ;P Ale tak serio to warto czasem na chwilę zboczyć z drogi do marzeń w krainę wyciszenia:) Żeby naładować akumulatory :)

    OdpowiedzUsuń
  5. sama prawda..
    czasem trzeba przeczytać, żeby sobie przypomnieć...dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. hmm patrzę na swoje, te u stóp no może bez komentarza, wypiłam kawę choć jest 19.00 bo chcę choć jakiś film z nowości zobaczyć, tak wiem o czym piszesz

    OdpowiedzUsuń
  7. Całą prawda. ciesze sie ze spelniasz swoje marzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Praca dająca satysfakcję i spełnienie to coś więcej niż wiórki kokosowe w portfelu. :) Gratuluję odwagi do spełniania marzeń! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, znam tą rezygnację z paznokci... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bo to marzenia są różowe, droga juz niekoniecznie :) Samo dążenie do celu to piękna sprawa.
    Chyba dzisiaj paznokcie pomaluję przy stopach, ostatnio nie było chęci :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Auroro, Twój optymizm jest fantastyczny! Jej jak chciałabym mieszkać w Opolu....! mOże przyjdzie taki czas, że choć się z Wami tam spotkam....
    Pozdrowień moc i sił na spełnianie marzeń!

    OdpowiedzUsuń
  12. Marzyć piękna rzecz! Czasem przychodzą szybciej i łatwiej, czasem taka trudno, że połowa z nas z nich rezygnuje. Jednak nie należy tak postępować, trzeba zakasać rękawy i starać się ile sił! Gratuluję pracy!

    OdpowiedzUsuń
  13. Skoro tyle się zmienia i wszystko idzie w dobrym kierunku (pomimo ostrych zakrętów, wyboi i dziur w nawierzchni) to życzę wytrwałości i osiągnięcia celu :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak rezygnujemy z tych paznokci i nie tylko ;) oby przyniosło to oczekiwane skutki ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. CUDOWNIE! Kochana! trzymam za wszystko kciuki i co tam paznokcie, gdy na horyzoncie marzenia! jestem taaaaka dumna :*

    OdpowiedzUsuń
  16. ależ pięknie napisane! najlepiej, trzymam kciuki, żeby znalazła się chwilka na paznokcie! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. paznokcie mają okazję odpocząć od lakieru;) jesień,a ja czuję wiosnę w sercu. pozdrawiam ,buziaki:*)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratuuuuluję! I zazdroszczę, że blog otworzył Ci drogę do marzeń - też bym tak chciała! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Genialnie się Ciebie czyta :) Równie świetnie jak oglądanie Twoich wyczynów kulinarnych :) Wkrótce czeka mnie wyprawianie imprezy dla najbliższych...na pewno skorzystam z Twoich przepisów bo wyglądają fantastycznie <3
    Z przyjemnością OBSERWUJĘ :*

    Buziaki
    xo xo xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
  20. * * *dziękujemy za opinię««komenatarz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekam z niecierpliwością na nowy post u Ciebie ;>>

      Usuń
  21. Great post!! I love to read it!!

    XOXO

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratulacje i powodzenia :)

    Chciałam też zameldować, że dotarła do mnie paczuszka ;) bardzo dziękuję! Orzeszki były pyszne! Boska przekąska przed treningiem :) oczywiście - podzieliłam się :)

    P.S. W takim wypadku to reklamowane cudo pod prysznic nie jest dla nas! : ) Stanowczo:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam czytać Twoje posty! :D Pięknie malujesz rzeczywistość :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Już CIę uwielbiam! Zaczynam śledzić bloga, sposób, w jaki piszesz, jest genialny. A prawda, jaką przekazujesz jeszcze lepsza. Gratuluję spełniania marzeń, oby tak dalej ; ) Potrafisz spojrzeć na świat przez różowe okulary!

    OdpowiedzUsuń
  25. A wiedza wiesz, że dzięki blogowi i ja mam szansę za spełnienie marzeń - dostałam propozycję pracy jako kucharz w lokalu :) teraz wyjeżdżam za granicę, ale jak wrócę porzucę wygodne posadki i podeję wyzwanie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. przeczytam to mojej koleżance Madzi, która piecze cudne ciasta i brakuje jej odwagi, żeby zająć się tym bardziej na poważnie:))

    OdpowiedzUsuń
  27. wstalam dzisiaj przed 6 i chyba potrzebowalam takiego/tego tekstu! :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. KOCHAM JAK PISZESZ!! cudo
    ♥ ♥ ♥
    pozdrawiam:*
    OLA

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?