wtorek, 17 września 2013

Znowu o miłości

598 stałych obserwatorów. To nie mała liczba. Podobnie jak 270 000. Tyle wyświetleń odnotował natenczas mój blog. Ile osób odwiedza go dziennie? Nie wiem... Nie prowadzę szczegółowych statystyk. Nie lubię cyferek. Dziś jednak robię wyjątek. Oto bowiem niepozorna trójka ma wielkie znaczenie. 

Dokładnie trzy lata temu jeden mały incydent przewrócił moje życie do góry nogami. Zaczęłam blogować. 

Nie zarabiam na blogu (przez trzy lata łączny zysk wyniósł 200zł i 45 groszy). Nie występuję w telewizji śniadaniowej (czasem tylko w TVP Opole). Nie podpisuję autografów (tylko podpisuję się w zeszytach moich uczniów). 
Ma się rozumieć, że nie mam nic na przeciw temu, by powyższe cuda zaczęły być moim udziałem, ale...
...bloguję, bo kocham to robić. Jeśli mam być szczera po swojemu, to nie myśląc o konsekwencjach mojej wypowiedzi, przyznam, że pisanie na blogu powoduje u mnie swego rodzaju rozkosz. Orgazm. I dlatego bloga piszę i pisać będę.

I chyba to, że zaczęłam w pewnym momencie mojego życia robić to, co przynosi mi największą frajdę, sprawiło, że zaczęły się spełniać wszystkie moje marzenia. Cóż, co prawda, nadal nie poznałam osobiście Nigelli Lawson, ale to kwestia czasu. 



Powiedziałam o tym, czego nie osiągnęłam dzięki blogu. Przede wszystkim jednak dzięki blogu nauczyłam się jednej ważkiej rzeczy - wszystko jest możliwe. I w sumie to tyle, jeśli chodzi o podsumowanie trzech lat życia. 

Teraz pora na podziękowania i ostentacyjny podniosły apel w duchu niemal komunistycznym. 

Kochani Czekoladożercy i Czekoladożerczynie, zacni Czekoladoholicy i Czekoladoholiczki i wszyscy Wy, którzy macie czekoladę w nosie, ale karmicie się moim bełkotem - 
D Z I Ę K U J Ę 
że mnie odwiedzacie.

Niniejszym chciałam zdementować plotki (jeśli takie istnieją...) - czytam każdy pojedynczy komentarz i zaglądam na Wasze blogi. Jestem zaszczycona, a nawet wzruszona Waszą obecnością tutaj.

Nie proszę Was o lakowanie, komentowanie (choć jest to całkiem mile widziane...), ale proszę Was - zacznijcie robić to, co kochacie! Potem ewentualnie możecie zająć się pierdołami typu chodzenie do pracy... Dobra, dobra... wiem jak jest. Ale jeśli mi - zwyczajnej, nieco za bardzo roztargnionej szarej (albo raczej rudej) myszy się udało, to wierzcie mi, Wam też się uda spełnić każde pojedyncze marzenie. Cholerka.

68 komentarzy:

  1. Zaczęłam czytać dopiero od paru tygodni. Wciągnęło mnie bo każdy post jest błyskotliwie napisany. Jakoś tak zgrabnie przechodzi od niewinnego początku do zaskakującego zakończenia. Będę śledzić dalej z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo oryginalny motyw przewodni ma Ten blog. Bez Twego komentarza, nigdy bym tu pewnie nie trafiła. Myślę, że w wolnych chwilach sobie tu poczytam:-) Ja dopiero raczkuję w temacie blogowania ale podobnie jak Ty po prostu KOCHAM PISAĆ i najważniejsze, że teraz to robię. Po prostu czuję się taka szczęśliwa kiedy piszę, że nawet w pracy kombinuję, co by tu jeszcze wysmażyć. Tak więc bliska jest mi Twoja postawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. 600 ;)
    naprawiłam swój błąd - nie wiem czemu dopiero teraz...pewnie przez roztargnienie ;)wybaczysz?
    jeszcze raz najlepszego i tysięcy czekoladowych wpisów :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. ja napisze krótko: uwielbiam i dziękuje :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie ;-)
    Ja w końcu zaczęłam robić to co kocham...

    OdpowiedzUsuń
  6. no i taki apel, w takiej sprawie, w taki szaro bury wieczór, rozgrzewa jak kukułkówka. dzięki

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. wszystkiego dobrego :), kolejnych pełnych pasji lat blogowania

    OdpowiedzUsuń
  9. Amen!

    Pozdrowienia od stałej ale niekomentującej czytelniczki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już nie pamietam, jak tu trafiłam, ale cieszę się z tego faktu. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję tak wspaniałych liczb i życzę, aby wciąż rosły! No i przede wszystkim cudownie jest słyszeć (czytać), ze ktoś robi to co lubi. To najlepsze co nas może w życiu spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Auroro jak Cię nie czytać :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. masz moc przyciagania i tak trzymaj CzekoLady :*
    liczby do pozazdroszczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chociaż bloguję zaledwie rok, mogę o sobie powiedzieć, że ta czynność mnie zmieniła!
    Tworzenie w sieci kusi mnie i nęci jak tabliczka czekolady, każdego dnia kryje w sobie słodką obietnicę zmiany...
    Auroro, życzę dalszych sukcesów w wysokokalorycznym internetowym pisarstwie - mam nadzieję, ze nie stracisz swojej energii i pasji do blogowania!
    Pamiętaj, że jestem i czytam, tylko nie zawsze komentuję :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Odkąd pierwszy raz trafiłam - zostałam już na stałe. Lubię Twój styl pisania, choć teraz może mniej jest zabawnych historii z randek w ciemno, ale przecież ileż można. W końcu jest Pan Taksówkarz! A z Panem Taksówkarzem też mogą być zabawne Historie. Czekam na te o ślubie i małych umazanych czekoladą taksówkarzątkach :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. No musze Ci powiedzieć że zmotywowałaś mnie do działania :)) najlepszą motywacją do działania jest szczęście i spełnienie innych - w tym przypadku Twoje i pojawia się iskierka że może i mni eby się udało ? Zaczne działać , obiecuje :)

    OdpowiedzUsuń
  17. pozdrawiam, sama mogłabym podpisać się pod tym co napisałaś!:)

    OdpowiedzUsuń
  18. U Ciebie jest tak swojsko, a każde Twoje słowo wprost wskakuje do mojej głowy (chyba nawet nie poruszam gałkami ocznymi) a już wszystko wiem :)
    Wspaniale się "Ciebie" czyta .

    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Coś w tym jest, też kocham mój blog i pisanie sprawia mi niesamowitą frajdę :)Fajnie jest mieć czas na takie małe swoje królestwo :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czekolado droga, każde Twe słowo jest jak czekoladowe fondue dla duszy :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. i za taką szczerośc uwielbiamy cię czytać!!!!♡
    cudownie.
    pozdrawiam:*
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  22. bardzo dobra notka. marzenia się spełniają, bez względu na to kim jesteśmy, tylko trzeba umieć zacząć je spełniać. samo nic nie przyjdzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Strasznie dobrze mi się czyta Twoje posty przy akompaniamencie dzieł Mozarta - nie wiem z czego to wynika. Dzisiejszą notkę przeczytałam z "Lacrimosa" z Reqiuem na słuchawkach i szczerze mówiąc to co roztopiła we mnie Mozartowa "łza", skleiła z powrotem twoja myśl: "wszystko jest możliwe". Ostatnio jakoś lubię najpierw się pognębiać a potem motywować. Spadać na dno rozpaczy a następnie odbijać się od niego, zaczynać od nowa itp., itd. Takie ot hobby, jak każde inne. No więc tego, dziękuję bardzo, myślę, że od dziś będę czytać wszystkie notki od początku do końca, bo zazwyczaj robię to dość wybiórczo: najpierw kawałek na końcu, potem trochę ze środka, popatrzę na obrazek, pomyślę i spadam. Będę z tą przypadłością walczyć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. super blog :D
    rozaliafashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. super post:D
    rozaliafashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Odpowiedzi
    1. Tak trzymaj! Marzenia są dla ludzi a czekolada jest częścią każdej kobiety :)

      Usuń
  27. to i ja dołączam!:) bo mi się tu spodobało,o!:)

    OdpowiedzUsuń
  28. to i ja dołączam!:) bo mi się tu spodobało,o!:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Inspirujące!Może i mi się uda :-)
    Zapraszam do mojego bloga!
    http://www.zdjeciaanita.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Piekne liczby:) gratuluję 3 lat blogowania i oby wiecej!;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ty już pewnie wiesz, że wiernie Cię uwielbiam i nie wyobrażam już sobie tygodnia bez czekolady;) zatem gratuluję wytrwałości i życzę Ci dalszych radości z tworzenia tego miejsca,....a Nigelle wierzę, że poznasz :)

    OdpowiedzUsuń
  32. To my dziękujemy za to, że Ty jesteś i piszesz! Kocham twój blog i ciebie też :) Twoje wpisy zawsze są takie ciepłe i poprawiają humor!

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja Cię doskonale rozumiem. Bloguję trochę ponad 2 lata (kiedyś prowadziłam inny blog, ale bez pasji) i już sobie życia bez bloga nie wyobrażam. To naprawdę rozwija i uskrzydla. Życzę Ci wielu kolejnych lat w blogosferze! :*
    Sol

    OdpowiedzUsuń
  34. O rany, 3 lata! Kupa czasu!
    I tego chciałam Ci pogratulować! I strasznie się cieszę, że lubisz to robić, że z tego czerpiesz radość!
    Super, że spełniasz marzenia :)
    No, a skoro to urodziny to i muszą być życzenia. Więc ja Ci życzę kolejnych trzech lat, i jeszcze następnych, i następnych.. :) Rób dalej to, co kochasz, a będzie super!
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Spóźnione, ale to nic! Czekoladowe uściski TRZY-latko ♥

    OdpowiedzUsuń
  36. Maleńka jesteś wielka!!!!
    Wlkousta

    OdpowiedzUsuń
  37. Pięknie napisane! Ostatnio mój chłopak opowiedział mi historię, jak jego znajoma zapytała się na koniec studiów swojego ulubionego profesora "Co dalej?", a ten odpowiedział "Zajmij się czymś, co najbardziej lubisz robić i co najlepiej ci wychodzi. Po pewnym czasie zaczniesz na tym dobrze zarabiać". Wiem, że pieniądze nie są najważniejsze itd., ale są potrzebne i już. A ja wróżę Ci świetlaną czekoladową przyszłość!

    OdpowiedzUsuń
  38. Amen Siostro ;D więcej nie dodam ;)

    No może jeszcze gratulacja i powodzenia :)


    OdpowiedzUsuń
  39. hmmm, zastanawiam się nad tym od dłuższego czasu ...hmm...jak Ty, babka naprawdę "spoko" (w telegraficznym skrócie, przekonujesz o tym kolejnymi wpisami) mogłaś zauroczyć się ...hmm...Panem Blogerem. wiem, ze stara sprawa, ale nie pojmuję, no nie pojmuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak - ja wiem. Był jeden bardzo konkretny powód. I rozumiem, że spotykałam się z Panem Blogerem. Tylko nie rozumiem, czemu aż tak długo (bo 1 miesiąc i 1 tydzień) hahahaha :P

      Usuń

    2. A swoją drogą, zastanawiam się kim jesteś i czy znasz Pana Blogera osobiście :P

      Usuń
  40. powodzenia w dalszym blogowaniu;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie ma za co - bloguj do setki a ja będę Cię czytał :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Pamiętam Twoje drugie blogowe urodziny i cieszę się, że po raz kolejny mogę ci pogratulować, pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  43. gratuluję i życzę powodzenia dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie musisz prosić o komentarze, jak widać. Tu jest miło i super i nie jestem zwolenniczką gotowania, ale jakoś przyjemnie tu zaglądać. Powodzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Robić to co się kocha - największa radość!. Świetnie, że nie robisz niczego z przymusu tylko na prawdę czerpiesz z tego przyjemność. Powodzenia w dalszym blogowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  46. spóźnione - NAJLEPSZEGO 3-LETNIEGO! i jak najmniej gorzkich kostek czekolady w blogowaniu. buziak! :)

    OdpowiedzUsuń
  47. super piszesz! dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  48. oby tak dalej!:) wszystkiego dobrego!:) z ogromną przyjemnością tu zaglądam!

    OdpowiedzUsuń
  49. Jestem tu pierwszy raz, ale wiesz co, ujęłaś mnie tą Twoją prawdziwością. Będę tu chętnie zaglądać! :)

    OdpowiedzUsuń
  50. I właśnie o to chodzi, żeby pisać bloga z pasji, a nie dla zysków

    OdpowiedzUsuń
  51. za każdym razem zaglądam tu z ogromną przyjemnością i jeszcze nigdy się nie zawiodłam :):*

    OdpowiedzUsuń
  52. no to jeszcze ja,spóźniona rzecz jasna/wszystkiego co najlepsze przez kolejne lata blogowania.niech nie zabraknie Ci polotu pisania i wiary,wiary w siebie.to najwazniejsze.wtedy wszystko może się spełnić.nawet z tych najpiękniejszych snów:)

    pozdrowienia ciepłe!
    m.

    OdpowiedzUsuń
  53. Gratuluję tych 3 lat, w tym roku też obchodziłaś taki jubileusz. Co tu dużo pisać, wielkiej radości z kolejnych postów życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Twój blog jest taki, ze nawet jakbym nie chciała na niego trafić to trafiam :) Super!

    OdpowiedzUsuń
  55. widać, że kochasz, bo robisz to z taką lekkością i gracją :)) kochamy Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  56. I jaki ładny, profesjonalny nagłóweczek ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. Potrafisz rewelacyjnie pisać, kochasz blogować i to czuć, a przynajmniej ja to czuję zaglądając do ciebie już od... Hm, przeszło roku?:)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?