środa, 4 września 2013

Ale Meksyk!

Poparzone dwa palce jednej. Dziura w drugiej dłoni. Wszędzie pełno czerwonej mazi. 
Ale to nie krew. Ani nie plan kolejnego filmu o zombiakach. To moja mała kuchnia cała w pomidorach, w której rozegrało się wielkie gotowanie meksykańskiego żarła. Kilka dni zajęły przygotowania do Festiwalu Opolskich Smaków. Zaczęłam od obierania ziemniaków, poprzez wyrabianie cienkich kukurydzianych tortilli, na owych pomidorach kończąc. Jak dobrze, że robienie pomidorowej salsy jest znacznie prostsze od tańczenia salsy! Gorzej było ze zrobieniem makijażu.  Nie wystarczyło standardowo przypudrować nos, trzeba było jeszcze adekwatnie wyglądać do tego, co się uczyniło. Cóż, tamtego dnia miałam wyglądać jak rdzenna mieszkanka Meksyku. Tymczasem, po kilku dniach intensywnego kucharzenia, wyglądałam jak zombie. 

Zawsze mogło być gorzej... Było zaś lepiej dzięki pomocnym dłoniom - mojej współlokatorki, naszej wspólnej znajomej, mojego sąsiada i sąsiadki oraz... oczywiście, że nie św. Mikołaja. Pana Taksówkarza.  

Dzięki dłoniom Amelki oraz Arka mam zaś coś, bez czego ta relacja pozostałaby jak zupa bez soli - zdjęcia. 

Po pierwsze, to był Meksyk... tłumy wygłodniałych ludzi. Wszędzie. Wszędzie!!!


Tłumy napierały i domagały się jedzenia. Tymczasem my, blogerzy Opolskiej Blogosfery, czekaliśmy na sygnał p. Prezydenta do rozpoczęcia festiwalu. I... przepisy! Przepis był jedyną walutą, za którą można było dostać coś smakowitego. 




A smakowitości było wiele. Każdy z blogerów przygotował pyszności inspirowane kuchnią innego regionu. Tak zatem...

Adam serwował coś rosyjskiego. 
Delimamma serwowała coś hiszpańskiego. 
Bistromama serwowała coś szwedzkiego. 
Karola serwowała coś francuskiego. 
Krysia serwowała coś litewskiego.
Małgosia serwowała coś izraelskiego.  
Kasia serwowała coś tureckiego.

Piszę "coś", gdyż tak de facto nie wiem, co pojawiło się na ich stołach. Nie zdążyłam niczego spróbować. Choć każdy z nas miał przygotowane ponad 300 porcji jedzenia, po dwóch godzinach nasze garnki pozostałe puste.
Nam pozostało karmić się satysfakcją. I czekoladą, która została na dnie mojego naczynia... 




Krysia, Karola, Kasia i... czekolada!


W sumie ja jeść nie muszę, bo nadal jestem zakochana... 
W czekoladzie. Panu Taksówkarzu. I chyba na dobre też w kuchni meksykańskiej, którą serwowałam ja. 


Kto zgadnie, gdzie na obrazku jest ukryta czekolada?




A oto i sprawcy tego zamieszania - Deli i Adam. 





I jeszcze garść pyszności, dla tych, którzy się jeszcze zastanawiają czy przybyć do Opola następnym razem. 





 


 





Sponsorzy: 
Opolska Blogosfera współorganizowała imprezę m.in. z Urzędem Miasta, NTO, czy Miejską Biblioteką Publiczną, ale nasz udział w festiwalu był możliwy także dzięki współpracy z Partnerami „Strefy blogerów”, czyli domEXPO i Dom Bianco Sp. z o.o.


domEXPO to nie tylko nowoczesne centrum wystawienniczo-handlowe, to nowatorska idea będąca odpowiedzią na dynamiczne przemiany rynku i potrzeby klientów. Skupienie w łączącym tradycję z nowoczesnością eleganckim wnętrzu przedstawicieli branży budowlanej i wnętrzarskiej pozwoli każdemu obejrzeć i wybrać właściwy produkt, oszczędzając czas, korzystając z inspiracji i fachowej porady. Wystawcy prezentują u nas ofertę w specjalnych boksach, showroomach, a cała ekspozycja zintegrowana jest z portalem internetowym, co maksymalnie ułatwia wyszukanie produktu, sprawdzenie go i złożenie zamówienia. domEXPO to również architekci, designerzy i wszyscy specjaliści gotowi doradzić na każdym etapie budowy i aranżacji wymarzonego wnętrza, a każdy produkt powiązany jest z fachową, certyfikowaną przez domEXPO usługą tak, aby odwiedzając jedno miejsce przygotować swój dom pod klucz!
Opolska Blogosfera współorganizowała imprezę m.in. z Urzędem Miasta, NTO czy Miejską Biblioteką Publiczną, ale nasz udział w festiwalu był możliwy także dzięki współpracy z Partnerami „Strefy blogerów”, czyli domEXPO i Dom Bianco Sp. z o.o. - See more at: http://www.delimamma.pl/2013/09/v-festiwal-opolskich-smakow-podsumowanie.html#more


Dom Bianco Sp. z o.o. jest od 1990 roku niezależnym przedsiębiorstwem reprezentującym na polskim rynku wybranych, renomowanych producentów urządzeń AGD do zabudowy Smeg, okapów Faber, a także zlewozmywaków ceramicznych Villeroy&Boch oraz Duravit .


Dzięki urządzeniom doskonałym zarówno pod względem wzornictwa, jak i cech użytkowych, staramy się współtworzyć piękne i praktyczne kuchnie, stanowiące serce każdego domu. Wyjątkowa stylistyka naszych urządzeń daje nieograniczone możliwości realizacji oryginalnych pomysłów.

Firma Smeg od ponad 60 lat oferuje urządzenia zarówno do zabudowy jak i wolnostojące. Gama urządzeń obejmuje kompleksowe wyposażenie kuchni: piekarniki, płyty grzewcze, kuchnie, okapy, chłodziarki, zmywarki, pralki oraz zlewozmywaki i baterie. Dzięki współpracy z architektami światowej sławy, nawet zwykły piekarnik czy płyta grzewcza, przeradza się w prawdziwe dzieło sztuki. Produkty Smeg odzwierciedlają styl "Made in Italy" - połączenie najwyższej jakości materiałów, zaawansowanych technologicznie rozwiązań i niepowtarzalnego wzornictwa.


... a moją kuchnię sponsorował dodatkowo mój najulubieńszy z ulubionych Sklep Sekrety Czekolady 

I to by był koniec. A byłabym zapomniała, mam niezły meksyk w kuchni... Ech... Ale przecież mam też Pana Taksówkarza! 

20 komentarzy:

  1. Oj było cudnie!!! a teraz czas na żarłostację :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Było megaśnie i bardzo smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Luuudzie!!! Tyle żarła, a mnie tam nie było!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany, wyżerka na całego :)) Ze też ominęło mnie takie cuś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. 1. Tak się cieszę, ze zostawiłaś u mnie komentarz, gdyby nie ten fakt, być może nigdy bym tu nie trafiła.
    2. Rozkochałam się w Twoim pisaniu.
    3. Zastanawiałam się, jak wyglądasz, dzięki zdjęciom z festiwalu już wiem.
    4. To, jak wyglądasz jest kompatybilne z moimi wyobrażeniami.
    5. Pisz często, proszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ostatnim punkcie miałam na myśli, byś pisała często tu, u siebie, coby nie zostawiać czytelników (w tym mnie!) na pastwę czytelniczo-czekoladowego głodu, ale oczywiście miło mi, że napisałaś i u mnie :)

      Usuń
  6. Jedzenie na zdjęciach wygląda przepysznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale wyżerka... melduję się za rok :)
    I bezgranicznie Cię podziwiam - przygotować 300 porcji...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę! U nas nic się bloggowego nie dzieje :(

    OdpowiedzUsuń
  9. wspaniałe wydarzenie! szkoda, że mam tak daleko :(

    OdpowiedzUsuń
  10. późny wieczór, człowiek wchodzi do Ciebie na bloga, widzi takie pyszne pyszności i co? idzie do lodówki :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja będę następnym razem te wszystkie rzeczy jeść. Taki mam plan :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Idę robić obiad, bo już nie wytrzymam... :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. wygląda pięknie, jeść nie lubię, ale to zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiedziałam, że będzie cudownie :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ty tez Opolanka jestes?
    Opole to moje rodzinne miasto :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?