sobota, 3 sierpnia 2013

Dylematy

Ubrać sukienkę w zeberkę czy w jednym kolorze, za to z ładną kokardą? 
Na śniadanie lepiej zjeść kanapkę z łososiem czy też płatki owsiane z maślanką?
Pomalować wszystkie paznokcie tak samo czy jeden na inny kolor? 


Mogłoby się wydawać, że życie kobiety to 
jeden wielki nieustający dylemat

Ciągle trzeba wybierać i podejmować decyzje... O ile jedne będą miały wpływ na to jak wyglądasz, o tyle są też takie, które mają wpływ na to jak wygląda twoje życie. Mowa o tym Dylemacie. Otóż, przychodzi taka pora, gdy trzeba zdecydować z kim spędzisz resztę życia. No, a przynajmniej kilka upojnych miesięcy swojego życia.  
Wybór faceta, z którym się wiążę jest - mimo wszystko - nieco trudniejszy, niż wybór sukienki. Oglądając kieckę w sklepie mogę ją przymierzyć i obejrzeć od podszewki, sprawdzając czy aby przypadkiem nie kryje jakiegoś mankamentu. W przypadku faceta, od razu widzę dziurę w całym. Ba, nawet dwie - w nosie. O reszcie mankamentów dowiem się dopiero, gdy wypiję z nim kilka kaw. Jej... Wybór tego jednego z gąszczu wydaje się nie tyle zwyczajnym dylematem, lecz prawdziwym rasowym ryzykiem. Z pozoru bowiem, ulica, po której kroczę wydaje się przyjazną cukiernią pełną apetycznych ciach!

Przystojniejszy ten z wąsem czy tamten z rudą czupryną?
Lepiej mi będzie ze sprzedawcą lodów czy też z listonoszem?
A może umówić się z jakimś hipsterem? 

Całe szczęście - odkąd poznałam w taksówce Pana Taksówkarza - mam te śmieszne dylematy za sobą. Któż by jednak pomyślał - bo ja na pewno nie! - że oto przede mną dopiero ten najtrudniejszy! Jak rozpoznać czy ten facet to Ten Jedyny? 
Toż to już nie dylemat... nawet nie ryzyko.. to... zabrakło mi słów. Otóż, jestem w ciemnym lesie. 





Nie mam wątpliwości, co do tego, że drzewo przy którym sobie spoczęłam, jest wygodne i daje oparcie. Ale czy to wylegiwanie się przy nim jest tylko krótką drzemką? Czy może z takiego drzewa warto wybudować dom? 

By sprawdzić jak bardzo solidnym budulcem jest Pan Taksówkarz, wracam do mojej listy. 
W czasach, gdy wiarę w św. Mikołaja zastąpiłam wiarą w Pana Idealnego, sporządziłam listę cech, które musi posiadać ten ktoś. O ja nieszczęsna... Lista jest dość wymagająca. Ja z trudem spełniłabym wszystkie warunki, a co dopiero biedny facet. Pan Taksówkarz to jednak nie byle facet. Czy jednak aby na pewno facet dla mnie

Dzieli nas prawie 10 lat. Gusta muzyczne. Poza tym, on woli ser zamiast czekolady... 

Zamiast uprawiać wewnętrzne potyczki myślowe, postanowiłam spotkać się z samym Panem Taksówkarzem. Z nim też postanowiłam niczego nie uprawiać. A porozmawiać.
Poszliśmy do popularnej knajpki. I znów miałam problem - mus czekoladowy czy lava cake? On nie miał takiego dylematu. Zamówił pizzę z rukolą. Jak się okazało, co do mnie też nie miał dylematów. Czyżby coś ze mną było nie tak?

Hm...

Kilka kęsów dalej, okazało się, że to coś z ciastkiem było nie tak. 
- Błe - odparł Pan Taksówkarz, wkładając do ust kęs. - Każde ciastko upieczone przez ciebie jest znacznie, znacznie lepsze. 

I zamiast ciastka włożył do moich ust kawałek siebie. I bez tego nic bym nie powiedziała. Wszystko już było jasne. To był właściwy wybór. I to jest właściwy facet.

32 komentarze:

  1. Naprawdę cudowna notka! Bardzo mi się podoba Twój styl pisania! Na pewno będę zaglądać tu częściej.

    Moje życie także jest jednym wielkim dylematem, którego nie zrozumie żaden facet. Bo problem pt."który szampon wybrać" u mężczyzn nie istnieje. Dla nich szampon to szampon i jeśli myje włosy to jest dobrze...

    www.just-after-sunset.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Świetnie to opisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No, wreszcie jakaś konkretna notka :-) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana widzę że wpadłaś po uszy :) Pan Taksówkarz wydaje się być całkiem spoko! ściskam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super post, a takiego faceta tylko pozazdrościć;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja od zawsze miałam problem z podejmowaniem nawet najprostszych decyzji - aż boję się pomyśleć, co będzie ze mną w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. a po co masz sie zastanawiac czy to ten wlasciwy czy nie,a kto w ogole powiedzial ze zycie musi miec jakis schemat,( rodzina,maz, dziecko )pewnie przyjdzie i taki moment ze bedziesz wiedzic,poki co korzystaj :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miło się ciebie czyta :)
    A kiedy czytam takie posty jak ten, to uśmiecham się od ucha do ucha :)

    OdpowiedzUsuń
  9. podobno to się czuje, że to TEN właściwy ;)
    nie wiem, bo jeszcze go nie spotkałam, ale ... dam znać jak coś będę wiedziała ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super notka - czytałam z prawdziwą przyjemnością :)
    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nawet idąc spać, musimy wybrać , na którym boku się położyć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. http://chmury-na-niebie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Eh, w lesie facetów znaleźć tego właściwego, to nie lada wyzwanie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. W takim razie nic tylko się cieszyć! Pewność, że to ten jest niezwykła!

    OdpowiedzUsuń
  15. Cieszę się, że podjęłaś właściwą decyzję. Ja mam z tym duże problemy, na każdym kroku czyhają mniejsze i większe dylematy, eh eh.

    OdpowiedzUsuń
  16. szukaj tego co Was łączy, a nie co dzieli :))

    OdpowiedzUsuń
  17. My, kobiety, mamy to w naturze, że lubimy komplikować, zadręczać się głupimi myślami... Trudno nam podjąć tzw szybką męską decyzję. O ile wybór sukienki w groszki lub panterkę nas przerasta, możemy się skonsultować z kimś, kto nam podpowie, to wybór partnera życiowa zależy tylko i wyłącznie od nas... To chyba najtrudniejsza decyzja w życiu, zmieniająca go całkowicie. Tylko, że nie warto doszukiwać się tylko i wyłącznie słabości, wad, tego co dzieli.
    Warto pomyśleć, czy dobrze mi z Nim, czy jestem tak samo ważna dla niego (zachowanie, postępowanie co do nas) i czy mamy wspólny język.

    Nosek w górę i więcej wiary, a będzie dobrze!



    p.s.
    uwielbiam czekoladę, oddałabym życie za nią :) ^-^
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Może doznasz jakiegoś olśnienia... ;) Ja takie miałam:

    od zawsze nienawidzę galarety z nóżek. Gdy moja mama ją robiła, mówiłam, że ja nigdy w życiu tego paskudztwa nie zrobię. Mama mawiała: "Taaaak, jak znajdziesz męża, który ją będzie lubił, to będziesz musiała mu ją robić". Ja na to: "Znajdę takiego, który jej nie lubi". Ona: "Taaaa, na pewno znajdziesz takiego...".

    Jedna z moich pierwszych rozmów z R. dotyczyła tego, co lubi i czego nie lubi jeść. Chciałam się dowiedzieć, czym go w razie czego nie częstować. On na to: "Ja jestem wszystkożerny. W zasadzie wszystko lubię. Nie znoszę tylko dwóch rzeczy: szpinaku i galarety z nóżek". W tym momencie ujrzałam przed oczami moją rozmowę z mamą. I w głowie mi zadzwoniła myśl: "To znak!!!!!!".

    Cóż, okazało się, że się sprawdziło... ;)

    Pozdrawiam,
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  19. No tak sobie pomyślałam, że łeb w łeb idziemy, w kwestii dekadowych wahnięć wybranków ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetnie piszesz ;) czytałam z zapartym tchem ... Dobrze poznaj Pana Taksówkarza a możliwe że to ten właściwy... Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj tak, z wyborem tego Pana, z którym będzie się chciało spędzać czas aż do końca swych dni nie jest prosty, ponieważ nasz babski umysł jakoś dziwnie nastawia się na wątpliwości, dopisywanie dziwnych scenariuszy i nawet jeśli Mój Luby nie robi nic, co mogłoby podważyć jego uczucie, to jednak naoglądałam się za dużo filmów, przeczytałam za dużo książek i gdzieś te rojenia występują. Uff... Jedno zdanie za mną. Boże, prawie jak Inwokacja :D
    Własnie najgorsze, że na początku widzi się taką słodką otoczkę, same zalety, dopiero z czasem troszeczkę błona na oczach się rozrzedza i widzimy małe i większe wady. Do naszej decyzji należy czy zaakceptujemy je, postaramy się wspólnie zmienić czy od razu zrezygnujemy. Śliczny ciemny las :P
    Nigdy nie mamy super znakomitej kapitalnej pewności, że to ten. Więc najlepiej robi spędzanie czasu, obserwacja, rozmowy i zdrowy rozsądek odrobinę słuchający serca.
    Też mam taką listę! Ale powstałą w innych okolicznościach. Otóż z moją przyjaciółką od 1 stycznia do 14 lutego codziennie wypisywałyśmy cechy, które u naszego mężczyzny byłyby porządane. Nie zapomnę miny Lubego jak to czytał "zgadza się, zgadza, to ok, to moze być... serio?!, zgadza się".
    Trzymam kciuki za was oboje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dziękuję za komentarz. Co prawda kreski pędzla nie widać na tym odbarwionym zdjęciu, ale uwierz mi na słowo, że tam jest :D Nawet zmultiplikowana!

      Usuń
  22. Ha! Piękne, nic dodać, nic ująć :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Czekolado! Tak bardzo, bardzo się cieszę i trzymam za Was kciuki :*

    PS Notki piszesz piękne, jak zawsze. Taka czekolada na moje serce :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Po co Ci ciastka, ba, nawet po co Ci czekolada jak takie Ciasteczko Ci się przytrafiło? :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawa notka charyzmatycznej kobiety. Naprawdę ciekawy styl bloga. Dylematy wyboru się nie pozbędziesz, takie już są kobiety. W sprawach sercowych bardziej kieruj się intuicją i przyjmuj to co daje Ci los. Z odrobiną rozsądku dokonasz dobrego wyboru. Szczęście jest blisko tylko nie wolno go wypuszczać.

    Będziemy tu częściej zaglądać
    M. szepty szczęscia

    Zapraszamy i na naszego bloga. Łączy nas wspólne zamiłowanie do tego co słodkie ;)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?