czwartek, 25 lipca 2013

Tampon potrzebny od zaraz

Środek lata. 

O czym tu, kurka wodna, pisać? Innymi słowy, sezon ogórkowy kwitnie. Tak jak i wena ilustratorki Bloga Czekolady.





Szkoda, że moja jakoś tak uwiędła... Cóż, odkąd przestałam schadzać się z mężczyznami, których poziom kultury wynosi mniej więcej tyle, co u ameby, nie sypię już opowieściami dziwnej treści. Nie żałuję jednak. Jak mi się nudzi, zawsze mogę spotkać się z Grzybkiem - moją psiapsiółą, której życie - o dziwo - jest jeszcze bardziej, niż moje bogate w kazusy rodem z czeskiej komedii. Nie będę jednak pisać o niej na blogu (jej należy się książka). 

W takim razie o czym??? 

Kiedy byłam już na skraju, czyli o krok od napisania na temat królewskiego potomka niejakiej Kate i niejakiego Williama, stało się coś cudownego - napadł mnie PMS. PMS, dla niewtajemniczonych Syndrom Napięcia Przedmiesiączkowego. Mówiąc po ludzku, stan permanentnego wkurwa, pomieszany z głęboką depresją i obsesyjnym jedzeniem czekolady
( i wszystkiego w ogóle, łącznie z kąsaniem Pana Taksówkarza).

Nie wiem, czy wiecie, ale większość wielkich dzieł muzyki, malarstwa, a rzekomo i literatury, została stworzona właśnie w największym dołku psychicznym twórcy. Nie wiem czy należy mi się tytuł twórcy, tym bardziej śmiem powątpiewać, iżby moje blogowanie miało cokolwiek wspólnego z literaturą, ale... Ale i mi dobrze robi taki stan. Stali i wierni czytelnicy zdążyli się przekonać, że, gdy mam solidnego PMSa, zawsze mam coś do powiedzenia.

A to dlatego, że mam natłok myśli. Myśli nie byle jakich. Cierpkich i czarnych jak wiśnie. W przeciwieństwie do wiśni, owe myśli ani mi nie smakują, ani nie służą. Zaczyna się standardowo - "jestem gruba". Cóż, wiadomo, że prócz tego typu budujących myśli, PMS dostarcza nam również niezrównanych atrakcji, takich jak puchnięcie organizmu. Niby rzecz naturalna, a wywołuje nienaturalnych rozmiarów doła. Jedna mała myśl, jak ten kamyk, porusza inne i tak oto lawina gotowa:

"On mnie nie kocha", 
"Znowu ceny czekolady poszły w górę",
"On się już mną znudził", 
"A co jeśli za rok stracę wzrok od siedzenia przed komputerem?", 
"Ciekawe, kiedy mi powie, że zrywa?", 
"Biedne jamniki...",
"Może poznał kogoś?",
"Dlaczego PMS, tak jak sezon ogórkowy, nie może mieć miejsca tylko raz do roku?!"

i wreszcie:
 
"Czy zawsze będę zarabiać tyle, że do Zary będę chodzić tylko na przecenach?".

Żeby to były tylko myśli... Oberwało się kilku osobom, które podeszły zbyt blisko, a że najbliżej mi teraz do Pana Taksówkarza... Chwała mu za jego cierpliwość. Choć nawet on w starciu z moim PMSem okazuje się bezsilny. Czy w ogóle istnieje jakiś sposób na powstrzymanie tego procesu? Doprawdy, o ile na PMSowe opuchnięcie pomaga ogórek, o tyle gorzej uporać się z wewnętrznym bełkotem. Trąbi się, gdy na rynku pojawi się nowy model tamponów. Ale może tak ktoś szanownie opatentowałby tampon hamujący wyciek myśli? 

Czekając na ten wspaniały wynalazek, muszę zadowolić się... ogórkiem. Mój mizerny nastrój próbuję poprawić jedząc mizerię. Następnie Robię sobie maseczkę z ogórka. Podśpiewuję po cichu piosenkę o ogórku, żeby tylko nie płakać. Na szczęście już jutro to Pan Taksówkarz otrze moją łzę. I żadnego ogórka już nie będę potrzebować. 


 
Hihi. Hi.

39 komentarzy:

  1. Ostatnio oglądałam film dokumentalny o tym jak jesteśmy oszukiwani przez firmy farmaceutyczne i wyobraź sobie, że "Łamerykanie" wymyślili rzekomy lek na PMS, który prawdopodobnie jest czymś w rodzaju placebo :)
    W każdym razie PMS to nic dobrego chociaż z drugiej strony można ponarzekać, pokrzyczeć, poużalać się, popłakać i na koniec (w razie jakby ktoś miał pretensje) powiedzieć, że to PMS i mieć spokój :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak mam PMS to czasem sama nie wiem czego chcę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej Aurora to może nie PMS tylko tęsknota za panem taksówkarzem. A jak już byś wiedziała o wynalezieniu tego tamponu to koniecznie daj znać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj w klubie...mówisz ,ze czekolada pomaga...zaraz, zaraz , gdzież ja ją schowałam. Wspierająco pozdrawiam BeA

    OdpowiedzUsuń
  5. Zrozum kobietę kiedy ma PMS, podobno za zbrodnie popełnione w czasie PMS nawet jest mniejsza kara...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak to powiedział najmądrzejszy z Misiów - tak to jest i tak musi być ;) A ja na swój PMS właśnie czekam i już nawet zakupiłam zapas czekolady - a co!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oooo tak więcej czekolady. Ja mam ten dzień, że czekolada musi być. Tylko żadna nie jest tą jedyną. Muszę iść do sklepu.
    Pozdrawiam z czekoladowego łez padołu
    A.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba też właśnie przechodzę. Wrr...

    OdpowiedzUsuń
  9. na pms najlepszy jest seks :)

    zapaszam do zabawy http://choccolla.blogspot.de/2013/07/about-me.html

    OdpowiedzUsuń
  10. ZAWSZE piszę, że PMS to polska myśl szkoleniowa (w piłce nożnej)...

    I dlatego tak nerwowo i beznadziejnie gramy.

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mam chyba uczulenie na ogórka, ech

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekolada dobra na prawie wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oooo to ja już wiem..dlaczego podpadłam pozytywnie. :D
    Placuszki są jak bratnie dusze...:)) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. W takie dni dobrze zaszyć się z książką i za wiele nie brykać bo faktycznie może się komuś oberwać :) Z czasem można sobie z tym radzić, lepiej czy gorzej ale zająć myśli na czymkolwiek byle nie na sobie i wlasnych nastrojach. :) No i czekoladę trzymać gdzieś pod ręką oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ogórek i czekolada są dobre na wszystko. Tylko nie w połączeniu ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie dość, że mamy okres, rodzimy dzieci to jeszcze mamy PMS. Na sto procent Bóg to kobieta bo kto jak nie baba lubi robić na złość drugiej babie...

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze Cię rozumiem. Warczenie i niezadowolenie jest nieuniknione.

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam czekoladowy PMS :))))

    OdpowiedzUsuń
  19. ale jetsem ciekawa jak wyglądasz!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Łe, ja to nawet na przeceny do Zary nie chodzę, a ogórków takich prawdziwych, gruntowych też tu raczej nie za wiele, wszystkie chyba są eksportowane do Polski ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety,znam ten stan..tyle,że u mnie ani czekolada ani ogórki ani nawet odpowiednik P.Taksówkarza nie pomaga!

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie PMS omija, ale za to okres daje niesamowicie w kość! sukinsyn ; /

    OdpowiedzUsuń
  23. to że jeszcze nikt nie zginął podczas mojego PMS to naprawdę cud

    OdpowiedzUsuń
  24. nie cierpię swojego peemesa, nienawidzę, udusiłabym go, flaki wyrwała...ufff

    OdpowiedzUsuń
  25. Tampon hamujący wyciek myśli - o matko, jakby mi się przydał!

    OdpowiedzUsuń
  26. PMS.... wyraża więcej niż tysiąc słów.

    OdpowiedzUsuń
  27. A mnie jakoś tak mocno ten PMS nie dotyka. No puchnę, no jęczę, że gruba jestem, najgorszym objawem jest ból głowy, regularnie go mam raz w miesiącu. Jeśli jest naprawdę silny, to idę się gdzieś schować w samotności.
    A jak jestem nie w humorze, po prostu omijam ludzi, szczególnie tych, których lubię, żeby im się nie oberwało.
    Rozumieją. :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie mów nic. Jak mam okres, to jestem największym i najbrzydszym wielorybem na świecie hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  29. :) :) :)
    aż mi lepiej...
    za niedługo też mnie czeka PMS, ale się mu nie dam, twarda będę ( tak sobie obiecuję, co miesiąć ).
    pozdrawiam
    aśka

    OdpowiedzUsuń
  30. Korek do myśli to czasem bardzo przydatna rzecz.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ty jesteś kobieto niesamowita :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ogórki ogórki wszędzie!
    Nie spodziewałem się że jeszcze spotkam ogórki gdzieś na blogu

    OdpowiedzUsuń
  33. zastąpiłaś czekoladę ogórkiem? no to wesoło :-) nie kąsaj zbyt mocno pana Taksówkarza, bo się wkurzy i Cię rozjedzie... :-)))

    OdpowiedzUsuń
  34. uwielbiam twoje posty!!! hahahah!!!

    ♥ ♥ ♥
    pozdrawiam, Ola:*

    OdpowiedzUsuń
  35. eee myślę, że można odnaleźć jakieś nie farmakologiczne sposoby;) Chociaż piszę to w momencie kiedy humor mam zadowalający, więc pewnie nie mam racji;p

    OdpowiedzUsuń
  36. U mnie pms przechodzi w miarę łagodnie..oczywiście poza myślami a'la jestem grubą i brzydka..pozatym wszystko ok ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?