piątek, 19 lipca 2013

Po co mi facet?


Jakiś czas temu mój rower uległ dziwnemu wypadkowi. Nie pytajcie jak to się stało  ale tylny błotnik wkręcił się w szprychy tylnego koła. Rower był niezdatny do jazdy. Aż dziw, że i ja nie doznałam żadnych poważnych uszkodzeń. Na szczęście. Na jeszcze większe szczęście, od jakiegoś czasu jestem uposażona nie tylko w rower, ale i w faceta. Nie trzeba było roweru wieźć do salonu, nie trzeba było  szukać fachowca, wystarczył jeden Pan Taksówkarz, kilka prostych narzędzi i moje nogi znów wesoło wierzgały na dwukołowym pojeździe.

Jak dobrze mieć faceta!

Czyżby tylko dlatego, że jest ktoś kto wie, do czego przyda się klucz francuski?

Nie tylko. Oto i jest ktoś, kto wynosi śmieci, potrafi w godzinę ściągnąć cały sezon „Hannibala”, prawi komplementy, nudzi się ze mną na rodzinnych biesiadach, zjada moje resztki z obiadu, ogrzewa wybrane partie ciała, gdy w nocy zrobi się chłodnawo.
Czyżbym o czymś zapomniała? Coś pominęła? Hm... Cóż, gdyby facet miał służyć tylko tak pragmatycznym celom, w razie potrzeby wynajmowałabym sobie Borysa Szyca lub kupiła grzejnik i psa (względnie -świnkę Wietnamkę) . Albo jeszcze lepiej, zainwestowałabym w wielofunkcyjny robot jakiejś japońskiej marki. Dalibóg, by potrafił przyrządzać gorącą czekoladę. A choćby i potrafił ją przyrządzać na dziesięć różnych sposobów, zdaje się, że czegoś by mu brakowało.

Do diaska, nie o to mi chodzi...


Gdyby tylko o to chodziło, dziś wieczór mogłabym spędzić sama. A tak, spędzam z Panem Taksówkarzem. To właśnie dzięki niemu, wreszcie dowiedziałam się tej wielkiej prawdy - po co jest facet! Cóż, lepiej późno, niż wcale... Ba, nawet lepiej późno...

I w tym oto miejscu zamiast wpis zakończyć słodkim happy endem, rozpocznę nowy wątek. Bardzo mi przykro. Mam jednak do powiedzenia jeszcze jedną ważną rzecz. Hmm... mam ich do powiedzenie bardzo bardzo wiele, ale ograniczę się właśnie do tej jednej (bo spieszymy się na imprezę...). 

Otóż jestem tego pokroju osobą, która, nie wywyższając się swoim "singielstwem", uważa, że ma ono niebywałe korzyści. Nomen omen, są to korzyści właśnie dla bycia w związku. Dzięki temu, że faceta nie miałam przez tak długie lata, wiem, że on mi jest po nic... Umiem być sama i szczęśliwa. Dlaczego zatem w ogóle z nim jestem? A no, właśnie dlatego, że go nie wykorzystuję (tylko li) do spełniania drobnych usług, takich jak nadawanie sensu memu życiu. Do osładzania sobie życia mam czekoladowe muffinki.




Do kochania i bycia kochaną mam Pana Taksówkarza. I po to jest facet. 

20 komentarzy:

  1. I żyli długo i szczęśliwie :) Udanej imprezy.

    OdpowiedzUsuń
  2. I jak tu się nie cieszyć szczęściem Twym?? Udanej imprezy i reszty życia, no :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Całe sedno w ostatnim zdaniu, jakie prawdziwe!

    OdpowiedzUsuń
  4. Facet dobra sprawa...przytuli, pocałuje a jak trzeba to doradzi :) Jak wytrzymuje napięcie przedmiesiączkowe swojej kobiety to już jest złotem ;)
    Życzę szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
  5. zgadzam sie z ostatnim zdaniem:) a wiesz po co sie bierze ślub? żeby lepiej było rozliczać sie z fiskusem. I jak tu wierzyć w miłość:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Super post:) Nie zastanawiam się obecnie nad tym, ale chyba bym umiała żyć bez faceta, jednak po co mam być sama, skoro jest mi cudownie we dwójkę? :) Gdy się poznaje osobę pokrewną sobie, to jest się prawie jednym z nią. Ja, po kilku latach związku z Lu. chyba już bym nie chciała być sama, pewnie bym umiałą, ale nie chciałabym, bo zawsze by mi już brakowało tego kochającego człowieka obok. I to wcale nie przyzwyczajenie, potrafiłabym być sama - wiem to, ale nie byłabym już sobą w pełni. byłoby mi cholernie trudno żyć bez niego.

    OdpowiedzUsuń
  7. haha też uważam, że facet jest użyteczny:) muffinka wygląda smacznie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bycie samemu, tak jak i nietrafione przypadki po drodze, są użyteczne. Sporo się dzięki temu nauczyłam. A facet odpowiedni przyjdzie w odpowiednim czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ech.. długo nie umiałam zrozumieć po co mi facet.. Teraz go mam, kocham, ale czasem dalej tego nie ogaaarniam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Faceci są przydatnie do tego i tamtego ;) Kochana pamiętaj o nas ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. normalnie szczęściarz z niego:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Skoro już się napatoczył,to niech zostanie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zazdroszczę takiego poczucia, że sama sobie poradzisz - ja go mam za mało! Ale z jednym się zgodzę - facet zdecydowanie jest do kochania i byciem kochaną :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Też mi się wydaje, że poradze sobie sama ze wszystkim, ale czasami nachodzą mnie myśli, że to trochę zgubny tok myślenia. Swojego Pana Taksówkarza jeszcze nie znalazłam, ani on mnie. Mam wrażenie, że mijamy się szerokim łukiem :P Mimo wszystko czekam cierpliwie.
    Notka daje dużo do myślenia. Szczerze cieszę się Twoim szczęściem!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. :) jak ja się tu dziś znowu z Tobą zgadzam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też mimo bycia w związku - lubię pobyć sama. Sama ze sobą - mieć czas na swoje małe przyjemności. Potrzebuję dużo swobody w związku - rozumianej jako czas dla siebie oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fantastyczny sposób przekazu! Uwielbiam Cię czytać! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Zastanawia mnie ten japoński robot - jakiś nowy wynalazek z ciekawymi funkcjami? :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?