piątek, 5 lipca 2013

Facet to świnia

Co prawda, wczoraj przypadał Dzień Mleka, ale ja będę wypowiadać się o świni.
Może uznacie to za świński żart. Może też ruszycie głową i pomyślicie, że to z okazji (także wczorajszego!) Amerykańskiego Dnia Niepodległości i amerykańskiego zamiłowania do hamburgerów zajadanych ochoczo z tejże okazji w czasie, tzw. barbekju. 

Jeśli już wspólnie ruszyliśmy ścieżką skojarzeń, zróbmy jeszcze jeden krok do przodu, odpowiadając na pytanie, co jeszcze kojarzy nam się z świnią.  Facet? Ale przecież to nie "co", tylko "kto"! Cóż, zważając na to, że istnieje tysiące powodów, by nazwać osobnika płci męskiej świnią, przymknę oko na to małe gramatyczne niedopatrzenie i zrobię jeszcze kilka kroków w kierunku tego skojarzenia.

Przyrównanie mężczyzny do różowego chrumpkającego zwierzęcia może zdarzyć się każdej kobiecie. Najczęściej nie jest to wina kobiety, a: 
- sposobu jedzenia przez mężczyzny, 
- sposobu rozrzucania przez tegoż majtek, skarpet i chusteczek po podłodze,  
- sposobu oszukiwania swojej kobiety,
- sposobu rozmowy z nie swoją kobietą,
- sposobu puszczania bąków
...

Litania ta może być długa jak lista facetów, z którymi się spotykałam. Innymi słowy, na każdego coś się znajdzie. Nawet na mężczyznę prawie idealnego, czyli Pana Taksówkarza. Mało tego, on, bardziej od pozostałych, kojarzy mi się właśnie z tym sympatycznym zwierzakiem. Ale to tylko dlatego, że świnia to jego ulubiony zwierz. 

Dobra, nie tylko dlatego... 

Kogo znajomość fauny biologicznej wychodzi poza rozróżnienie na kobietę, mężczyznę i kota, ten wie, że prócz świni różowej, istnieje też świnka morska. Milusi gryzoń. Służy do głaskania i karmienia. Który facet tego nie lubi, hm? Otóż to... Istnieje jeszcze jeden typ świnki, którą trzeba sowicie karmić. Świnka skarbonka
I to właśnie z tą odmianą świni kojarzy mi się facet. Z tą jedną różnicą, że do skarbonki wkładamy cudem uchowane monety, a w faceta ładujemy... komplementy. W obu przypadkach działa tak samo - przynosi nam zyski




Faceci karmieni komplementami nie zachowują się jak świnie. 
Dlatego zanim następnym razem zechcemy obrzucić któregoś mięsem, zastanówmy się czy rzeczywiście warto. W gruncie rzeczy, obrażając kogoś z kim jesteśmy, obrażamy same siebie. A faceci, wbrew pozorom (patrz: lista wyżej) są do życia potrzebni bardziej, niż czekolada. Czy ja to naprawdę napisałam?!

Cóż jednak począć, gdy facet naprawdę okazał się świnią? W najlepszym wypadku przerobić go na mielone mięso. Trzeba jednak pamiętać, by przy tak brudnej robocie się przypadkiem nie uświnić...

W każdym innym wypadku, należy obficie karmić naszą świnkę... byłabym zapomniała, mężczyznę.  Akurat od takiej diety brzuszek mu nie urośnie!

25 komentarzy:

  1. Zgadzam się...brzuszek mu nie urośnie, ale ego owszem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Calkowita prawda z prawieniem komplementow facetowi. Trzeba troche sie potrudzic, ale ten trud przynosi owoce /smiech/!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahahahaha :-) tarzam się ze śmiechu jak świnka w błotku!

    OdpowiedzUsuń
  4. Facet to świnia, mówisz... Dziś jest 5 lipca - Dzień Łapania za Biust. Jeszcze przez jakieś 3,5 godziny można się spodziewać.

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niech ten dzień się kończy, bo mój biust ledwo to znosi ;)

      Usuń
  5. No to tego mojego dziś chyba muszę nakarmić ;)

    A świnek morskich nie lubię!

    OdpowiedzUsuń
  6. mądre słówka :D
    ps. świnki morskie po pewnym czasie bywają irytujące ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. oj tak :) komplementy to jest to co faceci lubią najbardziej :D

    OdpowiedzUsuń
  8. ooo, szczególnie o ich kreatywności!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie się trafił mężczyzna idealny. Choć pewnie bym jakieś podobieństwa znalazła, choćby wielki brzuszek... ;)

    Btw. ja mam urodziny 4 lipca i większość ludzi zapamiętuje tę datę tylko dzięki amerykańskiemu świętu niepodległości... ;)

    Pozdrawiam
    Sol

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze prawisz! Karmmy, a będziemy karmione ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lepiej żeby mi się taki facet-świnia nigdy nie przytrafił, bo co ja z nim zrobię, jak będzie do niczego, nawet na kotlety nie przerobię, bo kto je zje ;-) Też mam urodziny 4 lipca, jak chyba połowa ludzkości, czy co?

    OdpowiedzUsuń
  12. haha jak ja uwielbiam Cię czytać ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. :D super piszesz, przyjemnie sie czyta
    dodajemy do obserwowanych i na bloglovin?

    OdpowiedzUsuń
  14. Czyli: jak obficie nakarmiony komplementami facet świnką być przestaje :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja na mojego obecnego nie narzekam :) aczkolwiek zdarzali się tacy których przerobienie na mielone mięso byłoby nagrodą.. ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja spotykam same okropne świnie i przerabiam je na mięso mielone, ale jak kiedyś to się zmieni, na pewno będę pamiętać o odpowiednim dokarmianiu komplementami :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Haha, rewelacyjny tekst;D Zależy jaki facet - to taka z niego świnia, lub świnka. Porównanie do skarbonki- sprytne!
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  18. mądrze napisałaś.
    a ze świnką morską to ja nawet nigdy styczności nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Z nimi źle bez nich jeszcze gorzej :-))

    OdpowiedzUsuń
  20. świetne! :) zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Z drugiej strony nie ma ideałów i każdy z nas nie jest idealny.

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?