poniedziałek, 29 lipca 2013

Dwa i siedem

Dwa słowa - sto lat!
Albo inaczej - Starzeję się...

Nie minął tydzień od mojego PMSu, a oto głębokiego myślenia nastąpił ciąg dalszy. Jest ku temu powód.
Oto dziś mija 27 lat od wiekopomnego wydarzenia, jakim było moje przyjście na świat. Niektórzy podsumowują dzieło swojego życia dopiero na łożu śmierci. Ja osobiście obawiam się, że w takich okolicznościach mogę nie zdążyć ze wszystkim, dlatego robię takie podsumowania co roku. A w moim życiu naprawdę wiele się dzieje. Przyjrzyjmy się choćby ubiegłemu rokowi. 

Zdążyłam być w trzech związkach, z których ani jeden tak de facto nie był związkiem. Bo albo facet magicznie wyparowywał w chwili, gdy go najbardziej potrzebowałam. Albo też był pocieszeniem po tym pierwszm. Lub też studencikiem, który prócz bawienia się w blogera bawił się też mną. A ja nie jestem zabawką. 

Jak pokazuje moja metryka w dniu dzisiejszym, jestem już dorosłą kobietą.  

Tak czy owak, lubię, a nawet uwielbiam dostawać w dniu urodzin prezenty. Jak dziecko ucieszyłam się, gdy Pan Taksówkarz wręczył mi bukiet czerwonych róż. A jeszcze bardziej, gdy zza nich wyłonił się pojemnik do przenoszenia i przechowywania tortu. Czy może być lepszy prezent? Nie, ale może być równie miły - jak książka kucharska, fartuch, no i oczywiście czekolada, najlepiej ze sklepu Sekrety Czekolady

Z przyjemnością informuję, że w dniu dzisiejszym spełnione zostały wszystkie wyżej wymienione marzenia. Inne fantazje muszą poczekać... Cóż, Pan Taksówkarz - jak to pan taksówkarz - jeździł dziś taksówką. Nie zdołał jednak dojechać do mnie... Nie mniej, ten dzień zaliczam do wyjątkowo udanych. 

Zaczęło się jednak tragicznie... Zostałam wybudzona o 6.30, co samo w sobie jest dość przykre, gdy ma się urlop. Następnie upiekłam tartę jagodową, która przypominała raczej romokły karton z poszatkowaną, przesłodzoną galertą na wierzchu. Na szczęście tort czekoladowy wyszedł przedni. Przynajmniej w smaku. By zachować płynność tego wpisu, nie będę robiła dygresji o tym, jak rozpłynął się pod wpływem afrykańskiego upału, jaki sprezenotwała mi pogoda w dniu moich urodzin. 

Cóż mogłam począć? Zanurzyłam się w basenie, poplotkowałam z przyjaciółkami, wypiłam kilka kieliszków wina i zjadłam kawałek tortu czekoladowego. Też chcecie? To sobie zróbcie. Co prawda, nie mogę Wam wysłać kawałku w prezencie. Ale chętnie podzielę się przepisem!

Tort czekoladowy 



Receptura:

Biszkopt
1 szklanka mąki
1 szklanka cukru 
6 świeżych jaj
4 łyżki kakao 

Masa malinowa 
0,5l śmietany kremówki 
1 jogurt malinowy
ok. 200g świeżych malin 
1/3 szklanki cukru pudru

Mus czekoladowy 
5 świeżych jaj (dużych)
3 łyżki masła
1/2 filiżanki mocnej kawy
100g czekolady deserowej
1 szklanka cukru

Wykonanie:

Zaczniemy od jaj... Albo od ostrzeżenia - w związku z tym, że jak pisałam, wypiłam kilka kieliszków wina, opis wykonania może brzmieć mało profesjonalnie. Nie mniej, jest na najwyższym poziomie profesjonalizmu. To nie są jaja. Mówię poważnie. Jak zawsze...

A więc jaja. Jaja do biszktopu powinny być duże, świeże i schłodzone. Białka należy oddzielić od żółtek. I te pierwsze ubić na sztywno
Jej... gdzie ten Pan Taksówkarz?! 

Dobra, do ubitych białek dodawać powoli cukier, następnie żółtka - jedno za drugim, cały czas ubijając masę. Na końcu, wsypujemy powoli mąkę i kakao. Masa powinna być puszysta i lejawska. 
Biszkopt piec w temperaturze 200 stopni, ok.45 minut. 

Jeśli naszego mężczyzny nadal nie ma i nie będzie w pobliżu, możemy w tym czasie wyjść przed dom opalić brzuch lub też zastanowić się nad tym, co jeszcze ciekawego wydarzyło  się przez ostatni rok naszego życia. Cóż... nadal nie wyszłam za mąż (haha). Nadal nie spłodziłam syna (hihi). A i córki też (hmm). Nie wydałam również powieści (grr). Choć wysłałam materiały do wydawcy (juppi!)! Nadal czekam... 

Po upływie 45 minut, moje marzenia nadal nie zostają spełnione, ale biszkopt jest gotowy. Za wypełnianie marzeń zabiorę się jutro, teraz pora na wykonanie wypełnienia tortu.

Śmietanę ubić na sztywno. Pod koniec dodać cukier oraz wlać jogurt. Dodać maliny i wymieszać ostrożnie szpachelką. Biszkopt przekroić na pół. Wierzch spodu wysmarować dżemem malinowym. Wyłożyć śmietaną z malinami (część zostawić).  Położyć drugi biszkopt.

Być może macie już dosyć, ale musicie się jeszcze zmusić do zrobienia musu. Warto. Cholernie. Jest to oryginalny przepis kuchni francuskiej, powtórzony za boską Julią Child. Z drobnymi zmianami, bo - wiem, wiem, powtarzam się - jestem po kilku kieliszkach (czyt. nieźle wstawiona). 

Zrobić wywar z kawy. Dodać cukier. Ostudzić. Oddzielić białka od żółtek. Ubić żółtka na biały puch. Cały czas intensywnie mieszając, powoli wlewać wywar z kawy. Rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej. Dodać masło. Po lekkim ostudzeniu, dodać czekoladę do żółtek. Ubić białka na sztywno. Pianę dodać do masy żółtkowej. 

Mus wylać na wierzch tortu. Dodać kilka malin. Odstawić na kilka godzin do lodówki.  

Kilka godzin to sporo, ale zdaje się, że ja na otrzymanie kilku drobnych prezentów od życia (czyt. mąż, dom, potomostwo, czek na kilka tysięcy itp.) będę musiała czekać znacznie, znacznie dłużej. Czy mi z tym źle? W gruncie rzeczy i nieudana tarta jagodowa i rozpływający się na wszystkie strony tort, smakowały wybornie, choć wyglądały "inaczej", niż to sobie wymyśliłam. Tak wybornie, jak moje życie smakuje w chwili obecnej. Widać, nie prezenty czynią człowieka w dniu urodzin szczęśliwym, a docenienie faktu, że się w ogóle urodził. I smakuje swoje życie w takiej formie i w takim tempie jak chce. 
Smaczego.



Ten wpis dedykowany jest wszystkim bliskim mi osobom, zwłaszcza tym, które mnie urodziły i które dzielą ze mną życie. W szczególności osobie, która dzieli je ze mną od tylu lat ile żyję, mojej Starszej Siostrze - bliźniaczce. Kocham, to za mało powiedziane. 
 
 

33 komentarze:

  1. Wszystkiego najlepszego! i żeby wymarzone prezenty od życia pojawiły się jak najszybciej :) ja z kolei jutro świętuję własne ćwierćwiecze, i też przydałby się jakiś TORT. Może skorzystam z przepisu, mam też w domu kilka win... :> Stówka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Sto lat Ci życzę do starości!czekolad też sto miesięcznie, stu pomysłów tygodniowo jak umilić sobie życie i tego wszystkiego czego do tego umilania będziesz potrzebować:) a tak poważnie to wszystkiego najlepszego i tego serca jedynego które kocha i daje się kochać
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sto lat, sto lat, czekoladowe sto lat.

    Wybacz, że się czepiam, ale...'bynajmniej w smaku'? wcale w smaku?

    PS. Widzę, że tekst o sztuce robienia loda ciągle w czołówce...to przez tę pogodę? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego dobrego życzę. :) A przepis zabieram bo torcik wygląda bardzo smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego najlepszego!:)
    Z przepisu na pewno skorzystam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. sto lat! chętnie zjadłabym kawałeczek tego tortu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny tort : )
    Życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji urodzin : *
    Mam nadzieję, że ten rok będzie najlepszym w Twoim życiu : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Twoje przepisy, zarówno kulinarne jak i te na życie ;)
    Wszystkiego najlepszego!

    PS Co do smaku tortu to chyba powinno być "przynajmniej" zamiast "bynajmniej"?

    OdpowiedzUsuń
  9. Dwadzieścia siedem, eee taaam, stu dwudziestu siedmiu życzę! Co najmniej! Niech czekolada płynie strumieniami, a Pan Taksówkarz sprawuje się grzecznie bądź niegrzecznie, zależy co jest bardziej wskazane w danej chwili :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkiego czekoladowego :)))
    Dwa i siedem też mnie wkrótce czeka. Aj!

    OdpowiedzUsuń
  11. No to wszystkiego najlepszego, buziaki ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. pysznie wygląda:) wszystkiego naj:)!

    OdpowiedzUsuń
  13. 100 lat w miłości i czekoladzie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystkiego czekoladowego:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystkiego najlepszego!
    Strasznie uwielbiam sposób w jaki piszesz posty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. wszystkiego wspaniałego droga Czeko Lady :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. słodkiego , miłego życia..jest tyle czekoladowych ciast do spożycia...ale póki co Twój TORT wymiata inne pod stół...Pozdrawiam BeA

    OdpowiedzUsuń
  18. ech, młodości! :)
    wszystkiego naj naj naj!

    OdpowiedzUsuń
  19. 100 lat ! i az mi sie checi na tort zrobily...

    OdpowiedzUsuń
  20. Trochę spóźnione, ale Najlepsze życzenia! Robiłyśmy ostatnio podobny torcik na urodziny taty, wyśmienite połączenie;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Łał masz siostrę bliźniaczkę nie wiedziałam ;)
    Spóźnione życzenia ale z serca płynące: Najlepszego :*
    Przepis ekstra!

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystkiego czekoladowego, z czekoladą i w czekoladzie! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Moje blisko Twoich:) Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  24. Późnie wszystkiego najlepszego! i dla Siostry Bliźniaczki też ;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Życzenia szczęścia i radosci...tort świetny i zapewne smakowity..sylviiart..

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?