środa, 5 czerwca 2013

Rurki z kremem

Tak jak każdy dobry seks należy zacząć od gry wstępnej, tak każdy szanujący się felieton wymaga napisania odpowiedniego wstępu. Zasadniczo, w obu przypadkach, od tego zależy cała reszta. Koniec czczej paplaniny, pora wziąć byka za rogi. A w zasadzie, to raczej wziąć coś innego do ręki. Rurkę z kremem.






To nie żadna wyszukana metafora. Ani około seksualna aluzja. A najbardziej pospolita z pospolitych słodkości dostępna w każdej cukierni już od 2 zł brutto. Zdobycz tak łatwa i pospolita, że Bożydara, chłopak mojej przyjaciółki, zwykł używać jej jako symbolu rzeczy błahych. "To nie rurki z kremem" - mawia zaś, gdy przechodzi do spraw ważnych i prawdziwych konkretów.

Po tym krótki, acz istotnym wstępie, przyjdźmy i my do konkretu. To będzie tekst o ... seksie. A jakżeby inaczej. Inaczej, niż zwykle, nie będzie porównań do czekolady. A do rurki z kremem. A jakżeby inaczej. Będzie to tekst konkretny, rzetelny i tak bardzo subiektywny jak tylko pozwala na to blogowanie. 

Do Redtuba mi daleko. Mogę jedynie pofantazjować o takiej liczbie wyświetleń mojego bloga jaką ma wyżej wspomniana stronka. Z drugiej strony, na moim blogu nie mam zamiaru uzewnętrzniać moich fantazji. Nie będzie też instrukcji obsługi seksu. Co w takim wypadku można jeszcze powiedzieć o seksie? Jak się okazuje, wiele.

Otóż, niektórym wydaje się, że są Batmanami. Innym wydaje się, że seks to rurki z kremem. Seks nazywają bzykaniem. I nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie fakt, że osobnicy ci nie widzą w seksie nic poza czynnościami czysto fizjologicznymi. Owym bzykaniem. Ruchami.. .frykcyjnymi, jeśli mnie pamięć nie myli (zawsze wolałam praktykę od teorii, tak samo jak kolor zielony od niebieskiego - po prostu tak mam). Tymczasem w seksie, podobnie jak w rurce z kremem, jest głębia. 
Stąd, publicznie ogłaszam - seks to nie rurki z kremem

Obojętnie z kim mamy przyjemność go uprawiać, w jakich okolicznościach, bez względu na to, czy jest to pierwsza randka czy też dziesiąty rok małżeństwa, seks ma znaczenie. Choć jest to czynność czysto fizyczna, raczej należy ją ulokować wśród metafizycznych. Nie pociągnę tego wątku, bo od filozofii wolę gotowanie. W każdym bądź razie, podobnie jest z jedzeniem. Kto je tylko dlatego, że go ssie w żołądku, ten jest smutnym człowiekiem. Jedzenie to coś dalece więcej ważnego, niż zapychanie się. I zgodzą się ze mną nawet wielbiciele fast foodów. 

Jeśli mowa i o jedzeniu, i o znaczeniu, nie może zabraknąć najmniej popularnego słowa XXI wieku - konsekwencje. I w przypadku jedzenia i w przypadku seksu, może to być wielki brzuch. W zależności od omawianej sytuacji, brzuch ten może być wielki z tłuszczu lub z dziecka. Tak... Nie odkrywam Ameryki, ale przypominam o tym, że choćbyśmy ją zasłaniali, zamazywali na mapie świata, ona nadal będzie istnieć. 

Nie twierdzę, że seks powinien do tych że konsekwencji się sprowadzać. Ale należy o nich pamiętać. I nie należy zapominać, o tym, że są jeszcze inne, o jakże ważniejsze konsekwencje seksu. Można się w kimś zakochać, na przykład. A to już naprawdę nie są rurki z kremem. To jest sprawa nawet poważniejsza, niż wybór tego, co ubiorę do pracy.

Koniec końców, seks ma jednak coś wspólnego z rurką z kremem. Jest tak samo smaczny.  Hm. To już jednak zależy od tego jaką kto rurkę wkłada do ust. 




Jako osoba doświadczona w tym i owym, zdaję sobie sprawę, iż tekst ten mógłby... ba, powinien być znacznie dłuższy. Jeszcze bardziej jednak świadomam tego, że bardziej, niż czytanie pociąga Was teraz włożenie do ust jakiejś długiej rurki z kremem. Smacznego.

29 komentarzy:

  1. dziewczyno, ja Ciebie chcę czytać bez końca. a Ty mi tu takucinasz i rurka z kremem i koniec, no!

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha ale się uśmiałam :D Twoje posty to nie rurki z kremem! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Auroro, zgodzę się, że seks to nie rurki z kremem. Jednakże pozwolę sobie przywołac myśl C.S.Lewisa, pisał on, że nasza współczesna kultura zdziczała i wypaczyła seks. Zrobiła z niego coś komiczno-wulgranego. A dlaczego? Mianowicie przywołał obraz striptizerki, która powoli się rozbiera uchylając coraz więcej rąbka ze swojej...tajemnicy. A mężczyźni patrzą się na to i ...nic nie dostają. Dostają pewną zaczepkę, obraz, który nie jest ich zostaje rozbudzony apetyt, który nie będzie zaspokojony. I w tym momencie przywołał obraz inny, a jakże podobny ; gdyby tak zasłonić kawał pięknego, wypieczonego mięsa, i powoli go odsłaniać wokół iluś osób, które wygłodniałe siedzą i ślinią się dzierżąc w dłoniach sztućce, po czym w kulminacyjnym momencie...Ową szyneczkę zakryć i wynieść ostetacyjnie z pokoju czy nie uznało by się, że z owym społeczeństwem jest coś nie tak. Może w owym kręgu panuje głód i dziwne relacje człowiek-jedzenie? Seks jest ważny, ale naddaliśmy mu znaczenie. Seks to nie rurka z kremem. Seks to nie pudełko czekoladek, choć pewnie nie raz zaskoczy jak to Forest Gump mawiał. Lepiej dłużej czekać i z większym głodem, i apetytem smakować owej sztuki mięsa w dobrym towarzystwie.
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
  4. jesteś niesamowita, tak przedstawiasz temat że człowiek się rumieni :) moja rurka z kremem wraca w piątek a ja w sobotę wybywam na ponad miesiąc!
    dużo słodkości i małego brzuszka! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Grrr... Pisz, proszę cię, kobietko. Pisz więcej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tia seks to nie rurka z kremem, nawet po piętnastu latach małżeństwa ;) trzeba o jego jakość dbać na każdym etapie związku, podsycać, fantazjować, bałamucić itp. :) pomysłów mam naprawdę wiele a każdy jest tak smaczny jak ta rurka, na którą mam teraz ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. wygląda wyśmienicie:) pychotka:) mniam mniam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. no bo to forma bliskości, trzeba o nią dbać :) ciocia mi kiedyś powiedziała,że bzyka się z wujkiem jak najczęściej, wtedy lepiej się dogadują :)

    OdpowiedzUsuń
  9. pyszności! takie rurki kojarzą mi się z dziecinstwem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Naj­bar­dziej dzi­wacznym ze wszys­tkich zboczeń sek­sual­nych jest zacho­wanie wstrzemięźliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ble. Miałem nadzieję, że dowiem się czegoś więcej z alternatywnego punktu widzenia, a tu... jakaś tak płycizna. Takie standardy trochę: no, że jest fajny, ale fajniejszy z emocjami, że jest to złożone. No i tyle.
    Pf, za mało jak dla mnie, następnym razem poproszę więcej na ten temat z (jakkolwiek to nie zabrzmi/skojarzy się) z kobieco-czekoladowego pktu siedze... widzenia. To za ciekawy temat by go tak zdawkowo traktować.

    OdpowiedzUsuń
  12. haha! Uwielbiam Cię :-)

    Idę po rurkę do cukierni!

    OdpowiedzUsuń
  13. Seks to nie rurki z kremem. Seks to coś co widzę zmobilizowało Cię do napisania swojego najlepszego tekstu jaki tu czytałem od dawna. Potraktuj to jako komplement i ostrzeżenie. Trzymaj taki poziom bo to świetny tekst!

    Seks to nie rurki z kremem i wie to najlepiej ten, który rurki z kremem jada rzadko, a o seksie pojęcia nie ma, lecz deklamuje w podświadomości słowa, jakimi raczyłby kobietę podczas orgiastycznego uniesienia. Dlatego wszem i wobec mawiam:

    Auroro - nie sposób Cię nie pożądać będąc mężczyzną i nie sposób Cię nie czytać będąc blogerem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam czytać Twoje posty! Jedne lepszy od drugiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pięknie, dodaj jeszcze szczyptę chili.

    OdpowiedzUsuń
  16. rurki z kremem przypominają mi dzieciństwo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale mam ochotę na taką rurkę z kremem <3
    Złym człowiekiem jestem, bo ranię ludzi na których mi zależy i robię rzeczy, których już żałuję lub dopiero będę żałować za jakiś czas jak dojdzie do mnie co robię.
    A czekoladę ostatnimi czasy jem kilogramami.

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny post!:)
    Zapraszam Cię również do siebie;)
    Obserwujemy?;>

    OdpowiedzUsuń
  19. Chcielibyśmy, żeby seks był jak jedzenie rurki z kremem a on czasem przypomina zapasy w błocie albo wykuwanie młotem sierpu. Niestety. Faktem jest jednak to, że i przy rurce i przy seksie można się mocno pobrudzić:)

    OdpowiedzUsuń
  20. rurka z kremem łagodzi atmosferę bo bezsensownej burzy... :P

    OdpowiedzUsuń
  21. moja miłość!!!
    ♡ ♡ ♡
    pozdrawiam,
    OLA

    OdpowiedzUsuń
  22. :D Aurorko, wiedz, że już nigdy nie spojrzę na rurki z kremem tak samo ;)
    ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  23. no taka rurka jaak na zdjęciu, to marzy mi się w tym momencie:)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Koniec i rurka. No wiesz co! :D

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?