środa, 15 maja 2013

Starość, nie - radość.

Przeglądam się mocno w lustrze. Przeszukuję nerwowo ząbki grzebienia. Mało zmarszczek, jeszcze mniej - bo w ogóle - siwych włosów. A jednak... starzeję się. Po czym wnioskuję? Robię się coraz bardziej wybredna. Byle czekolady nie wezmę do ust. Tym bardziej, nie tknę byle faceta.

Jest szczypta prawdy w tym, że człowiek musi dorosnąć do pewnych spraw. I nie mam na uwadze tylko jedzenia oliwek. Każdy, kto ma trochę oliwy w głowie, wie, że rzeczy się nie zmieniają, tylko nasze upodobania, gusta i... smaki. Każde doświadczenie odkłada się w nas, jak słoje drzewa. Każda potrawa jak i człowiek odciska swój ślad. I wie o tym każdy, kto choć raz zjadł o jedną kostkę czekolady za dużo.





Mi ostatnimi czasy przeszła ochota na świeże mięsko (czyt. facetów młodszych ode mnie), a zachciało się czegoś wytrawnego (czyt. starszych mężczyzn). Wytrawni znawcy Bloga Czekolady wiedzą, że to spora zmiana. Od ostatniego wpisu nie zmieniłam zdania, co do Pana Taksówkarza. Mam jednak niebywałe szczęście, bo Pan Taksówkarz jest niemało starszy ode mnie.

Ale to ja jestem starej daty

Gdy mężczyzna umawia się ze mną, oczekuję, że zjawi się po mnie. Może nie na białym rumaku. W każdym razie, że zjawi się punktualnie. 
Nie wiem, czy Pan Taksówkarz jest również starej daty, ale zjawił się po mnie starym polonezem. Mocno spóźniony. Miał jednak jeszcze mocniejszy argument w rękawie. A w zasadzie to schowany pod kurtką. Argument składał się z pięciu żółtych tulipanów. Przytuliłam Pana Taksówkarza. Ba, dałam mu nawet buziaka.

A potem... dużo rozmawialiśmy. Na przeciętym drzewie widać słoje, a na otwartym sercu człowieka widać jego doświadczenia. Warto byś starym, bo wtedy tych doświadczeń jest więcej. I rozmowa nie jest nudna. Ba, jest fascynująca.





A jeśli człowiek umie korzystać z tych doświadczeń i wciąż czeka no nowe, to nie dość, że jest stary, to jeszcze na zawsze pozostanie młody. Albo raczej świeży.

Rety... Choć moja znajomość z Panem Taksówkarzem jest tak świeża, naprawdę czuję jakbyśmy się znali od bardzo, bardzo dawna. Czy tak właśnie czuje się człowiek, który spotyka bratnią duszę? Nie wiem... Mam tak pierwszy raz. 

Wiem jedno. Jestem za stara na znajomości kończące się szybko jak tabliczka czekolady w moim posiadaniu. Za stara jestem na damsko-męskie gierki i udawanie sama przed sobą, że nie przeszkadza mi jak facet woli puszkę oranżady ode mnie. Wreszcie, za stara jestem na wiarę w to, że mogę poznać sensownego faceta machając tyłkiem w zbyt ciasnym i dusznym klubie. W ogóle za stara jestem na machanie tyłkiem przed facetami. Jestem za to w odpowiednim wieku, by ten tyłek eksponować. Zwłaszcza przed jednym mężczyzną. Uff... jak dobrze, że się zestarzałam. Wreszcie. I już nic nikomu nie muszę udowadniać. A stringi nosić tylko wtedy, kiedy mam naprawdę na to chrapkę. Czyli często.

Całe szczęście, iż jestem też stanowczo za młoda na to, by być starą panną. Singielką. Kobietą z rudym kotem u boku. Zwał jak zwał. Młodość ma to do siebie, że lubi ryzyko i adrenalinę. A czy coś dostarcza jej w większych ilościach, niż związek?

Kończę pisać, by pójść do lasu i uczyć się od drzew zakorzeniania.

25 komentarzy:

  1. Czyżby jednak starość to radość? :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo:) W zasadzie chyba też wole starszych:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też jestem stara, chociaż może nazwijmy to po prostu dojrzała :)) Bejbe witaj w klubie kobiet doceniających starszych mężczyzn :)) Oczywiście nie jest to jakaś reguła, ale najczęściej starszy oznacza bardziej doświadczony, ciekawszy i interesujący... no i wie co kobiety lubią najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deli, Ty jak powiesz, to w samo sedno!

      Usuń
  4. Moim zdaniem jeśli po pierwszej rozmowie z Nim czujesz jakbyście znali się od zawsze, to to jest bratnia dusza;) tak miałam prawie 4 lata temu z moim mężczyzną i to była magia, wyśniłam go sobie i to jest chyba najdziwniejsza i najcudowniejsza rzecz jaka przytrafiła mi się w życiu;)
    Powodzenia z Panem Taksówkarzem;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Stara to ja na pewno jeszcze nie jestem, ale starszych od zawsze wolałam ;)
    I oczywiście życzę powodzenia z Panem Taksówkarzem!

    OdpowiedzUsuń
  6. Są kluby, do których wpuszczają osoby od 30 w górę, więc nie tylko młodzież szaleje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli definicja starości ustalona: 30+ ;)
      (w sekrecie przyznam do tego klubu by mnie wpuszczono)

      Usuń
  7. Jakbym czytała o sobie. Ostatnio poznałam też kogoś takiego... ale nie wyszło, góry są ważniejsze niż ja. Cóż, wiem, że u Ciebie będzie jednak inaczej, zwłaszcza, że i on wydaje się mieć poukładane w głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. w moim wieku :) zdecydowanie wolę młodszych , bo ci ODROBINĘ młodsi są już za starzy :P wszystko pozostaje w sferze gdybania i tylko czekolada jest na czasie .

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekolada zawsze jest dobra, no chyba, że nie jest dobra, to wtedy nie :P

    Mnie młodsi faceci jakoś nigdy nie pociągali, dużo starsi też nie bardzo. Taka dobra dla mnie różnica, to tak do pięciu lat max więcej, na jego koncie:) Jednak, jak napisałaś gusta i upodobania się zmieniają, także w życiu bywa różnie:)

    Póki co MMŻ+ON+NM,czyli:
    MężczyznaMojegoŻycia+ObecnyNarzeczony+NiedalekiMałż
    mieści się w skali pomiaru (jest starszy dwa lata) i sądzić śmiem, iż tak pozostanie już na wieki wieków, Amen! :)

    Też nie lubię spóźnialstwa, uwielbiam punktualność, jednak jakoś mi się od pewnego czasu załączyła niebywała wyrozumiałość w stosunku do NM, który ma ambiwalentny stosunek do punktualności (choć jest coraz lepiej odkąd się znamy), coraz częściej mu się zdarza nie spóźniać:D co sobie nieskromnie przypisuję w poczet zasług Mych Własnych, także pracuj nad wadami, a jak nie jestes w stanie to je pokochaj:)
    Jeszcze jedno: (chyba żółte tulipany działają jak melisa, takie mam wrażenie i mężczyźni o tym sądzę wiedzą... Bo z mojej strony to jedynie przypuszczenia, bo faktycznie obniżają poziom wnerwu do minimum :D
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobry taksówkarz nie jest zły to tak samo jak z Małżonem :) człowiek dojrzewa do pewnych rzeczy i docenia te, których kiedyś nie zauważał. Tak to i w stosunkach damsko męskich... bratnia dusza to ważna osoba nawet jak starsza :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kobieta ZAWSZE jest za... stara /smiech/!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  12. ja również się starzeję... dzisiaj stuknęło mi 25 ;/ :))
    człowiek dojrzewa, ale tak naprawdę nigdy nie poczuje się w pełni dojrzały. uczymy się każdego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja się obawiałam, że jak się zestarzeję, to w ogóle już nie będę wybrzydzać. Całe szczęście, że jest szansa, że będzie inaczej :D

    OdpowiedzUsuń
  14. najwazniejsze, żeby być młodym duchem, to wtedy upływajacy czas nie ma znaczenia:)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. A awokado jest najlepsze gdy takie bardzo pomarszczone :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. "starzenie się jest obowiązkowe. dorastanie opcjonalne" - jak gdzieś kiedyś przeczytałam. lubię siebie starzejącą się, wiedzącą czego chcę (chociaż popadam też w chwile zwątpienia). teraz wiem, że to, co przeszłam i przeżyłam, i posmakowałam, uczyniło mnie taką, jaką jestem. to moje słoje na sercu. fajnie, gdy można je komuś pokazać i powiedzieć: zobacz, ten najbardziej wewnątrz to moja pierwsza miłość - wiele jej zawdzięczam!

    p.s. powodzenia w zakorzenianiu! :*

    OdpowiedzUsuń
  17. nie starzejesz się - dojrzewasz jeszcze bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. ooo.. też wolę jak facet jest dojrzały :)
    Tulipanyyyy! <3

    OdpowiedzUsuń
  19. czyli nie jestesmy stare, jestesmy w idealnym wieku! i ktoś tu u góry ma rację. się nie starzejemy. sobie dojrzewamy pięknie jak wino!

    OdpowiedzUsuń
  20. to się nazywa dojrzałość a nie starzenie się:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak pięknie łączysz słowa w zdania, że niektóre z nich są idealną puentą do Twoich wypowiedzi. Dzisiaj jak dla mnie wygrywa - "Na przeciętym drzewie widać słoje, a na otwartym sercu człowieka widać jego doświadczenia", po czym warto dodać - "pójść do lasu i uczyć się od drzew zakorzeniania".
    To jest miarą Twojej starości... ekhem, wolę jednak słowo "dojrzałości" - piękno myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  22. też nie lubię spóźnialskich, ale zapewne bukietem żółtych tulipanów by mnie przekupił :p

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?