poniedziałek, 27 maja 2013

Rozmówki damsko-męskie II: Pierwsza randka

Doskonale pamiętam moją pierwszą randkę. Makijaż wykonała mi Starsza Siostra. Ubrania dobrała mi Starsza siostra. Podobnie jak dodatki. Żałowałam tylko, że Starsza Siostra nie mogła pójść ze mną na tą randkę. Stres był porównywalny do tego jaki przeżywa statystyczny Polak, wyciągający ze skrzynki pocztowej rachunki. Co prawda miałam przygotowaną listę zagadnień i pytań służącą podtrzymaniu rozmowy, ale nie miałam odpowiedzi na najważniejsze pytanie - co to będzie?! co to będzie?! 

co to będzie?!  

Była to natomiast klasyczna pierwsza randka. Spacer. Pizza. Zalotne spojrzenia. Uśmiechy. 
Niestety nie było pocałunku. Ale czy być musi? Czułam się lekko zdezorientowana.

Całe szczęście, że tamta pierwsza randka nie była na tyle udana, by przerodzić się w coś trwalszego. Dzięki temu mogłam ze spokojem i pasją oddać się badaniom nad naturą pierwszych randek. Badaniom praktycznym na samej sobie, ma się rozumieć. 

Odbyłam w swoim życiu sporo ( o ile liczba 30... -  a może 40? - to sporo)  pierwszych randek, w związku z czym uważam siebie za kobietę doświadczoną w tej czułej materii. W szybkim czasie doszłam do wprawy w chadzaniu na szpilkach. I na randki. Już nie czułam stresu, a ciekawość. W końcu randka to nie wizyta u dentysty, ani nie casting na męża, ani nawet nie darmowe wyjście na ciacho. To nader pożyteczna lekcja. I dla kobiet i dla mężczyzn. 

Czego uczą się kobiety, a czego mężczyźni - dziś zdradzamy nasze sekrety. 
 Ja - Aurora i on - Kacper z bloga Nie da się!



Pod lupę wzięliśmy następujące kwestie randkowe:

- miejsce (tejże)
- pocałunek (musi być? w policzek?)
- oczekiwania (jego i jej)
- seks (może być?)
- prawa pierwszej randki (co robić należy, a czego raczej nie...)
- zachowanie (czyli o tym, że stres nawet z Banderasa może zrobić... nie to, co się rymuje, a pajaca).




Choć sprawa jest ważka, a temat obszerny jak gacie zawodnika sumo, postaram się ująć go tak krótko jak to tylko możliwe. W końcu od teorii ważniejsza jest praktyka...

Trzeba zacząć od tego, że tak naprawdę nie ważne gdzie, a ważne z kim. No właśnie... żeby wiedzieć z kim mamy do czynienia, należy nie tylko oko obrysować kredką i rzęsę wyciągnąć, a mieć to oko (najlepiej zaś dwa) szeroko otwarte. Ponoć już przez pierwszą minutę wszystko wiadomo o przyszłości potencjalnego związku. Ja zalecam baczną obserwację przez całą długą randkę. Hm. Jeśli jest długa... Otóż, jeśli jest długa, ale nie za długa, to również o czymś świadczy. Podobnie jak trzęsące się ręce absztyfikanta. Perfumy i słowa jakich używa. Uwaga - należy wziąć poprawkę na jego zachowanie. Gdy facet ma do czynienia z piękną i mądrą kobietą, robi dziwne rzeczy (mówienie komplementów oraz kupowanie kwiatów to nie dziwne rzeczy). Ponoć to udowodnione naukowo. Nie ma jednak wytłumaczenia dla kawalera, który plecie trzy po trzy. Nadstaw ucho. Czy mówi tylko o sobie? A może o swojej byłej. Albo o tym jak wyrywał gorącą 40. na imprezie w zeszły wtorek. Jeśli Twoje oczekiwania sprowadzają się do tego, że masz ochotę mieć o kilku samotnych i popapranych facetów na facebooku więcej, droga wolna. Jeśli oczekujesz, że pierwsza randka przerodzi się w drugą odpuść sobie, jemu i jakiemuś biednemu psychoanalitykowi. Każde ziewnięcie podczas randki oznacza, że to nie ten. Tyle.

Inaczej z pocałunkiem. Jeśli pojawi się choćby jeden i choćby na klatce schodowej, wiedz, że coś jest na rzeczy. O ile tylko sypią się iskry, pierwszy pocałunek na pierwszej randce to nie za wcześnie.  W końcu przed zjedzeniem całego tortu warto sprawdzić czy chociaż krem jest obiecująco smaczny. Ale żeby jeść od razu cały tort? Ach, ten seks... Na pierwszej randce w żadnym wypadku nie należy oferować komuś małżeństwa, odkupienia nerki, ni dłubać w nosie. Wszyscy jesteśmy (oby) co do tego zgodni. Z seksem jednak jak z czekoladą Cocoa. Jedni zajadają się nią od razu, inni potrzebują czasu, by się do niej przekonać. 

Nie zamierzam w tej materii nic nikomu sugerować. W tej i w ogóle we wszelkiej randkowej. Wszystko, co tu przeczytaliście jest tylko mała garstką moich licznych doświadczeń, ale to Wasze są najważniejsze. Jedyne, co Wam naprawdę doradzam to byście na każdej, nie tylko pierwszej randce, pamiętali, że to tylko randka. I świetnie się przez to bawili

 


11 komentarzy:

  1. hahaha fragm. o sprzedawaniu nerki jest moim ulubionym :D Będę nim odstraszać kretynów :D

    OdpowiedzUsuń
  2. wow! 30?! :) to faktycznie masz spore doświadczenie :-)
    Ja byłam na kilku pierwszych randkach - więc co ja tam wiem :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie dane mi było randkować bez opamiętania, od razu miłość i koniec pierwszych randek:)

    OdpowiedzUsuń
  4. a co z Panem Taksówkarzem???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Panem Taksówkarzem wszystko w jak najlepszym porządku. A może nawet lepiej ;)

      Usuń
  5. Aż tyle pierwszych randek nie miałam, ale ciekawie jest poczytać, jak to wygląda u innych :)

    OdpowiedzUsuń
  6. pierwsza randka w ciemno, to dopiero jest "co to będzie?! co to będzie?! " :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam raz na randce. Faceta znałam, ale z gruntu czysto szkolnego. po pierwszych piętnastu minutach zastanawiałam się czemu sobie spokojnie o domu nie jadę autobusem. Chwała bogu, że bylismy w bibliotece, bo normalnie nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny tekst. Aż chyba zaczęłam żałować, że ja takiej prawdziwej pierwszej randki nie miałam. Tak to się dziwnie dzieje, kiedy miłość rodzi się z przyjaźni. Ale nie żałuję:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sprawdź kto do Ciebie pasuje!
    http://cpa.ly/19l7/214523

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli pojawi się choćby jeden pocałunek na klatce schodowej to wiedz że coś się dzieje ;)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?