wtorek, 21 maja 2013

Kolejny tekst o lodziku.

Istnieje niezliczona ilość sposobów dogadzania sobie. Jedną z popularniejszych i skuteczniejszych jest włożenie ręki do torebki pełnej czekoladowych pralinek. Ku mojej zgubie, istnieje też niezliczona ilość cukierków, batoników i innych łakoci obleczonych czekoladą. Pytanie - co tu wybrać? - pozostawało zmorą do czasu, gdy w osiedlowym spożywczaku moje oczy wypatrzyły lody Magnum. Żadne lody Magnum nie są zwyczajne, ale te były jeszcze nad zwyczajniejsze. Były to lody Magnum Black Espresso. Wzięłam od razu dwa. Nie żebym i tym razem przegrała z moim łakomstwem. Nic z tych nikczemnych rzeczy.

 Druga sztuka była dla Pana Taksówkarza.  





Sztuką jest przełamanie pierwszych lodów między nowo poznanymi ludźmi. Nic nie pomaga w tym bardziej, niźli jedzenie. Ale jeszcze trudniejsze jest, by umieć dotrzeć głębiej człowieka. Znacznie głębiej, niż językiem do migdałków w jego buzi. Jest to jednak na tyle ważne, że warto spróbować. Dlatego przyjęłam zaproszenie Pana Taksówkarza, kiedy ten zaproponował, że pojedziemy na wycieczkę. Ma się rozumieć, że lody Magnum były jedynie tłem do wycieczki. A i wycieczka była jedynie tłem, do tego, co naprawdę miało się między nami wydarzyć. 

Choć trasa wycieczki nie była krótka, szybko minęła. Dokładnie tak szybko, jak zlizanie czekoladowej polewy z mojego loda. Szybko też sobie uświadomiłam, że bywa tak, że to, co ukryte najgłębiej, jest... najsmaczniejsze. Jeśli sądzicie, że krucha ciemna czekolada jest esencją lodowej rozkoszy, jesteście w błędzie. Jeśli nie, to pewnie zaliczyliście już Magnum Black Espresso i jesteście na dobrej drodze.

Wkrótce ja i Pan Taksówkarz znaleźliśmy się na piaszczystej nierównej drodze, a w zasadzie to należałoby powiedzieć ścieżce prowadzącej do... lasu. W lasach bywają ukryte złe wilki. Na nas czyhało jednak coś znacznie gorszego. Nie, nie była to chytra baba z Radomia. Komary. Uciekaliśmy stamtąd jak dwa spłoszone szaraki. Pan Taksówkarz naliczył dwadzieścia pięć bąbli. Ja tylko dziesięć. 

A jednak to była udana wycieczka i dobra droga, którą obraliśmy. Ostatecznie zaprowadziła nas bowiem do... łóżka. Cóż, jak po każdej wycieczce, tak i po tej trzeba było odpocząć. Opuchnięte stopy same się nie wymasują... Poza tym w łóżku można robić inne ciekawe rzeczy. My, dla przykładu, rozwiązywaliśmy krzyżówkę. Nie trzeba za bardzo główkować jak to się skończyło. Nie chcę w tym momencie rzucić oklepanym hasłem w stylu "żyli długo, szczęśliwie i tylko trochę utyli od jedzenia lodów". Tak się bowiem składa, że człowiek, w przeciwieństwie do loda Magnum ma nie tylko jedną warstwę czekolady. My zlizaliśmy dopiero pierwszą. I smakuje mi ona na tyle, bym chciała zlizywać każdą kolejną warstwę Pana Taksówkarza. 


P.S. Pragnę uprzejmie zawiadomić, że niniejszy wpis nie jest krypto reklamą lodów Magnum. Nie otrzymałam ani jednego grosza, ani jednego loda za opisanie doznań przy jedzeniu loda Magnum.
P.P.S. Być może owe doznania nie są wynikiem dobrej roboty wykonanej w fabryce, ale tego z kim jadłam tego loda.

36 komentarzy:

  1. Dla każdego coś innego - dla mnie w tym Magnum najlepsza jest czekolada ;) Za to wersja Pink - przepyszne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż - lody to zawsze temat dość długi. Choć w sumie czasami dość obszerny. Hmm... skoro dobry to tylko się cieszyć z tych lodów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy jeszcze nie napisałam tego, ale uwielbiam Twoje gry słów. :) Cudne! Moje myśli się rozpływają w tej chwili zupełnie jak ta czekolada, Zdaje się tylko, że nie ma nikogo w pobliżu, kto by je zasmakował liżąc. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm Magnumek mniam ja uwielbiam Almond Magnum mniami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. dzisiaj miałam przyjemność poznać pana M.Blacka! i... jestem zachwycona! Pink mnie nie powalił, ale ten? moje palce nadal pachną kawą!!!

    a Twoje mam nadzieję, że nadal pachną Taksówkarzem! powodzenia w odkrywaniu kolejnych warstw :) :*

    OdpowiedzUsuń
  6. hahaha nikt tak jak Ty nie pisze o seksie używając słów, które do tej pory nie miały dla mnie dwuznacznego wydźwięku :D Dzięki Ci, dodałaś +100 do mojego zboczeństwa i listy powodów do TYCH skojarzeń :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Magnum, powiadasz? Aż chyba sama się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czas spróbować...
    Pani Taxówkarzowo;)

    OdpowiedzUsuń
  9. widzę, że magnum black też tutaj robi karierę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. uuu! zapowiada się mocno czekoladowa znajomość:-)
    Trzymam kciuki za Pana Taksówkarza, oby sprostał Czekoladzie :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. audycja zawierała lokowanie produktu... gdzie produkt został ulokowany, każdy domyśla się na swój sposób.

    OdpowiedzUsuń
  12. Życzę zatem dalszego szczęśliwego i udanego zgłębiania i zlizywania Pana Taksówkarza :))
    Kiedyś miałam świra na punkcie Magnum, ostatnio nie używam.

    OdpowiedzUsuń
  13. ostatnio miałam okazję próbować tych lodów, jak dla mnie wersja pink lepsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. czaję się na te lody od kiedy po raz pierwszy zobaczylam je w reklamie:D

    OdpowiedzUsuń
  15. jak sprytnie napisane :) szczerze mi się podoba! obiecuję wiernie zaglądać! ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam! Uwielbiam! Uwielbiam! Lody Magnum Black, w sumie to każde Magnum lubię:) A nade wszystko uwielbiam Twoje słowne potycznki z językiem polskim :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Aurora się zabujała na wiosnę ;-))) Dobrze, że Was kleszcze nie oblazły! Komarowe ukąszenia mogą być dobrym pretekstem do drapania się tu i tam... Niech się dobrze rozwija. Ja liznęłam wersji różowej i poczułam rozczarowanie. Strasznie jest się rozczarować własnym lodem! Trzymam kciuki za Pana Taksówkarza.

    OdpowiedzUsuń
  18. Muszę koniecznie spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  19. czyżby sprawy układały się coraz lepiej?;)
    OO.. słyszałam, nie jadłam.. jeste jeszcze różowy-jakoś bardziej mnie kusi, obaczymy, który pierwsze wyląduje w moim koszyku;D

    OdpowiedzUsuń
  20. dobrze dobrane towarzystwo do loda to podstawa:)

    OdpowiedzUsuń
  21. my jadłyśmy tylko te pink.

    OdpowiedzUsuń
  22. powinni Ci zapłacić rewelacyjny tekst :)) uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. mmm ale u Ciebie czekoladowo :)

    OdpowiedzUsuń
  24. naczytałam się u Ciebie o lodach, o zlizywaniu i takich rożnych... dobrze, że Małżon niebawem do domu wraca :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Rozwaliłaś mnie tym tekstem!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ostatnio się Ciebie tak czyta vel ogląda oczami wyobraźni, jak film drogi. W samochodzie fajnie buja i wszystko ciagle się zmienia...na ładniejsze. Uwielbiam jeżdzić (bardziej z tyłu)Jestem ciekawa gdzie cię taxi zawiezie i czy do wymarzonego celu. Szerokiej drogi!:)

    OdpowiedzUsuń
  27. to ci historia ;D
    a mi bardziej od espresso urzekł mint ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja chyba w jakiejś wiosce mieszkam, bo takich fajnych smaków Magnum to nie mam, chlip, chlip :(

    OdpowiedzUsuń
  29. O tak! Myślę, że towarzystwo do jedzenia loda jest najważniejsze ;) Życzę udanego zlizywania kolejnych warstw i oby każda następna była jeszcze lepsza ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. Wspaniale zakończona wycieczka :)

    OdpowiedzUsuń
  31. uwielbiam Twoje posty
    a jestem bardzo ciekawa smaków tych lodów, muszę spróbować

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?