piątek, 12 kwietnia 2013

Krótka historia polskiej czekolady


Dawno, dawno temu…


… ostatni z królów Rzeczypospolitej, Stanisław August Poniatowski, opuszczając pospiesznie Wawel, w pośpiechu zabrał ze sobą wiele cennych rzeczy. Jedną zostawił. Następnego dnia, rządca zamku znalazł ową dziwną rzecz – ciemno brązową tabliczkę o wymiarach 1 x 7,2 x 6,2 cm. Nadgryzioną. Choć zupełnie nie podobna do tej dzisiejszej, to była czekolada. W takiej nadgryzionej formie do dziś znajduje się w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tymczasem, sama czekolada przebyła nieprawdopodobną podróż nie tylko po polskich dworach i ulicach największych miast, aż w końcu dotarła do osiedlowych sklepów i naszych domów. Jak to wszystko się zaczęło?



Nie tak dawno, dawno temu…


… i wcale nie tak daleko, daleko za górami, ani lasami, bo na ulicy Miodowej w Warszawie stała się rzecz niesłychana! Od tego pamiętnego dnia roku 1851, Polska miała się stać krainą miodem i mlekiem płynącą. Zasadniczo, to należało by powiedzieć, że czekoladą płynącą, gdyż wtedy właśnie została otwarta pierwsza pijalnia czekolady w Polsce. W niewielkim lokalu, młody cukiernik z Berlina, raczył podniebienia swych gości płynną czekoladą oraz karmelem. Podniebieniom gości zasmakowały owe łakocie tak bardzo, że już wkrótce, bo w 1893 czekoladziarnia została przeniesiona do większego lokum na słynną ulicę Szpitalną, przy której też powstała Wedlowska fabryka. 





 źródło: www.cedzak-projekt.com


B to początek wielkiej kariery wedlowskiej czekolady, która od 1936 roku robi też karierę na całym świecie. Wedlowskie smakołyki stały się tak bardzo pożądane, że wkrótce zaczęto je… podrabiać! Stąd właśnie pomysł Emila Wedla, by pieczętować każdą jedną rodowym nazwiskiem. Wierność tradycji była znakiem sztandarowym firmy. Dzięki temu, z pokolenia na pokolenie, poprzez Emila, Karola, wreszcie Jana nazwisko Wedel umacniało się na rynku, zakłady unowocześniały, a czekolada smakowała nadal tak samo dobrze. Ten wyjątkowy smak wedlowska czekolada zawdzięczała nie tylko starannemu składowi i procesowi – jakże skomplikowanej i czasochłonnej – produkcji, lecz także, a może przede wszystkim, etycznej postawie właścicieli zakładu. Zwłaszcza wnuk założyciela, Jan Wedel, troszczył się o los wszystkich swoich pracowników, udzielając im wsparcia finansowego, dbając o warunki pracy oraz godne traktowanie.




Nie samym Wedlem Polska żyła. 

Pod koniec XIX, w innym mieście nad Wisłą, inny cukiernik, Adam Piasecki, zapałał tą samą czekoladową pasją, co rodzina Wedlów. Niedługo potem jak Warszawiacy mogli się rozkoszować „napojem bogów”, w 1910 roku, na ulicy Długiej w Krakowie powstała pierwsza fabryka Wawel



 źródło: starereklamy.blox.pl

Jej założyciel, zwany „Królem Czekolady” okazał się nie tylko genialnym cukiernikiem, lecz także wielkim społecznikiem. I pomyśleć, że pomagał właśnie przez czekoladę! W  czasie I wojny światowej wysłał żołnierzom walczącym na froncie 2,5 tys. tabliczek i ofiarował 100 tys. marek na organizację plebiscytu na Śląsku. Tak samo wielka kwotę przeznaczył na restaurację zamku na Wawelu niemal doszczętnie zniszczonego po okupacji Austriackiej. Adam Piasecki obdarzał też wielkim zaufaniem i opieką swoich podwładnych. Warto tu wspomnieć, że nieco swej uwagi poświęcił jednej wyjątkowej pracownicy, o imieniu Danusia. Do końca nie wiadomo czy był tak nieśmiały, czy też może pomysłowy, ale swoje uczucie ku niej wyznał przez… batonik. Dziś większość zakochanych dżentelmenów ofiarowuje swoim lubym czekoladki. Piasecki stworzył czekoladowy batonik od podstaw na cześć swojej damy. I nazwał go jej imieniem. 






To się nazywa miłość. Miłość zaklęta w czekoladzie musi wywoływać to gorące uczucie również w tych, którzy tą czekoladę jedzą. Nic dziwnego, że te dwie najstarsze czekoladowe marki do dziś najczęściej goszczą w sercach (i ustach) Polaków. Zdaje się, że mogłyby tam gościć jeszcze częściej. Okazuje się, że wśród narodów europejskich pod względem ilości spożywanej czekolady jesteśmy niemal na szarym końcu. W porównaniu z Szwajcarami, Niemcami i Belgami, zjadamy jej aż 10 razy mniej, bo zaledwie 1,2 kg na rok. Czyżby mieli smaczniejszą czekoladę? Zanim cudze pochwalimy, warto poznać nasze własne. Prócz klasycznych marek opisanych wyżej, mamy też Goplanę lub Terravitę, wraz z licznymi lokalnymi wyrobami. Ale też przede wszystkim nowe zachwycające w smaku i wyglądzie marki – Cocoa i Manufakturę Czekolady. Pierwsza z nich, zajęła się produkcją tabliczek z nie prażonego  ziarna kakaowca, czyli surowej czekolady. Druga, specjalizuje się w ręcznym wyrabianiu każdej zamówionej na życzenie czekolady. Klient sam wybiera pochodzenie ziarna, dodatki, a nawet kształt tabliczki! 


B może, nie mamy aż tak bogatej i długiej historii czekolady, wszystko wskazuje na to, że właśnie ją tworzymy i brzmi ona naprawdę obiecująco! Polacy, otwierajcie szeroko usta, Europejczycy otwierajcie swoje granice, świecie, otwieraj oczy ze zdumienia! 


W tworzeniu artykułu korzystałam z podlinkowanych w wpisie stron oraz książki Leszka Mazana "Słodki Kraków". Bóg zapłać. 


10 komentarzy:

  1. Wiesz, co do spozywania czekolady w CH, to mysle, ze statystyki zawyzaja kupujacy te czekolade turysci jednak, lub wysylajacy ja za granice tubylcy :) Wedel i Wawel znam oczywiscie jeszcze z dziecinstwa, tych nowych firm niestety nie... Ale wierze na slowo, ze godne polecenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oprócz tony czekolady dzisiaj schrupałabym tego Pana z pierwszej fotki - mrrrr ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie święta jak dziś, to ja rozumiem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz mam ochotę na czekoladę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. fajnie poczytać historię czekolady, a batoniki "Danusia" lubię wcinać do tej pory ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie napisane ;)
    Z okazji dzisiejszego Dnia Czekolady
    Życzę Wam Wszystkim odwiedzającym blogczekolady, a zwłazcza osobom odpowiedzialnym za stronkę,Pania Czeko- Lady :)
    Dużo magnezu, witamin,co pomagają nam normalnie funkcjonować każdego dnia.Takich osób, z którymi konie można krasć,
    Autentycznośći i indywidualnosći, które czynią nas jedynymi w swojej okazałości wolnymi od substancji spulchniających i zamienników smakowych,
    Życzę Wam smaku np. czekolady z kardamonem :) Byście nie tracili dobrego smaku, niezależnie od sytuacji i okoliczności
    I na koniec Uśmiechu całyyyy czaaas, zupełnie jak wtedy, gdy przegryzacie ulubioną czekoladę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wpis. Czekolada jest fascynująca. Swoją drogą dziś jest chyba Światowy Dzień Czekolady! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie to opisałaś, czytałam jak bajkę :) w każdym razie z okazji Dnia Czekolady - wszystkiego najlepszego Czekolado! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sklep z whisky odwiedzić trzeba bo z czekoladą jest świetne

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?