poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Dowody miłości

Miłość i czekolada mają ze sobą wiele wspólnego. Wywołują uśmiech na twarzy, nadają sens życiu, są dostępne dla wszystkich. Miłość i czekolada są prawie tożsame. Prawie. Czekoladę da się zobaczyć i dotknąć, a miłości nie. Oczywiście, jeśli dla kogoś uosobieniem miłości jest bliskie spotkanie z torsem Kuby Błaszczykowskiego, nie zamierzam polemizować. W każdym bądź razie, nie ma wątpliwości, co do tego, że czekolada to przedmiot materialny, a miłość nie. Cóż z tym fantem począć? Nie należy lamentować, oburzać się lub przestać wierzyć w jej istnienie. Należy wziąć kilka głębszych oddechów, policzyć do pięciu, a jeśli ktoś nie potrafi, wystarczy do trzech i... nauczyć się ją wyznawać. 

Tyle?

tyle

Dla większości okazywanie uczuć jest sprawą tak karkołomną, że rezygnują z miłości w ogóle, wmawiając sobie i światu, że fajnie jest być singlem. Biedni oni. Nie podejrzewają nawet, że za literą f w alfabecie istnieją jeszcze inne literki. Na przykład, "Z" jak zajebisty związek.

Inni, co prawda nie rezygnują z miłości, lecz z jej okazywania, na rzecz wmawiania sobie i światu, że słowa i gesty są niepotrzebne. Hm. Jeśli słowa i gesty w miłości są niepotrzebne, to może też przestaniemy dekorować torty? Przecież wystarczy, że jest biszkopt i wszyscy wiedzą, że to tort. Prawda?

Jeszcze inni decydują się na rzecz wielce zdumiewającą. To znaczy, okazują miłość w tylko dla siebie zrozumiały sposób. Na dziwaków musiałabym jednak poświęcić oddzielny wpis. A najlepiej wydać całą antologię. Jako ostrzeżenie.

Są wreszcie i tacy, którzy mają głowę na karku, a na rękach pudełko czekoladek. Owszem, to może być róża w ręku. Albo nawet butelka dobrego wina. Tudzież soku marchewkowego. Niech to będzie cokolwiek (no, może z wyjątkiem kocich fekaliów...) ale niech będzie. Gorzej, jeśli dostajemy to na odczepnego. "Niech jej będzie", myśli sobie cwany kawaler. Zapomina jednak, że cwaniactwo śmierdzi gorzej, niż owe kocie fekalia. 

Czekoladkami, seksem, kwiatami, perfumami i laurką można wyznać uczucie. Albo kogoś kupić. Oszukać. Uwieść. Zniewolić. Otumanić. I takie tam.

Dlatego ja preferuję wyznawać miłość w najprostszy z możliwych sposobów - słowem. Nawet nie chodzi o nadmuchane "kocham cię". Chyba, że
naprawdę się 
kocha







Tak jak ja czekoladę. Dlatego tą niewypowiedzianą miłość wyraziłam słowem. Nie wypowiedzianym, a napisanym. Na moim ciele. Na zawsze. 
Bo prawdziwa miłość jest na zawsze. 

Jeśli po przeczytaniu tego wpisu macie chęć kupić i podarować Komuś czekoladki, polecam Wam zajrzeć tutaj.  Oszczędzicie nieco. Błagam Was tylko, panowie i damy, nigdy nie oszczędzajcie ciepłych słów tym, którzy bez nich marzną, bo Wam jest głupio, bo się wstydzicie, bo nie wiecie jak... Cholerka, przecież tu chodzi o miłość. 
 
 

Tatuaż wykonała zdolna Ania z Studia 13. A jego zdjęcie nie mniej zdolny Michał Krawiec.
 

23 komentarze:

  1. Mega świetny tatuaż!!!!!

    Ja kocham i mówię o tym tej osobie<3

    OdpowiedzUsuń
  2. <3
    mam słabość do tatuaży, bardziej niż do czekolady. jest absolutnie cudny!
    lubię mówić o uczuciach. i o kochaniu. już się nauczyłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Są tacy, co będą okazywać sobie miłość aż do przesady w miejscach publicznych, że mało przyjemnie patrzy się na takie mlaskanie. Świetny tatuaż :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja z kolei to o uczuciach mówic nie za bardzo i okropna ze mnie antyromantyczka....
    Piękny tatuaż Czekolado!

    OdpowiedzUsuń
  5. śliczny ten tatuaż!!:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepszy dowód miłości?
    Do wody z miłości!

    OdpowiedzUsuń
  7. czeko-fiksacja ;) moje kropki to jak Twoja czekolada. W pełni rozumiem! ;)
    ściskam Aurorko!
    J

    OdpowiedzUsuń
  8. Tatuaż super, zdjęcie też! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mądry tekst o uczuciach! zdecydowanie za rzadko o tym mówimy...

    OdpowiedzUsuń
  10. cudny wpis, fajny tatuaż:) też o takim myślałam!!!!:) mam tytuł piosenki zamiast póki co:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekolada i miłość to jak dwa razy dwa!
    A to zdjęcie,no cóż kwintesencja posta.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow!!! Najpierw zachwyciłam się zdjęciem, a potem przeczytałam, że ten cudny tatuaż jest Twój - i tu już umarłam z zachwytu! Jest boski! :-)))

    OdpowiedzUsuń
  13. "Jeśli słowa i gesty w miłości są niepotrzebne, to może też przestaniemy dekorować torty? Przecież wystarczy, że jest biszkopt i wszyscy wiedzą, że to tort. Prawda?" Ten cytat chyba sobie wytatuuje! Święta prawda! Zauważyłam, że u mnie związek się kończy wraz z zakończeniem dawania buziaków na "dzień dobry" i "do widzenia", świetny post!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem pod wrażeniem, chociaż zwykle wolę nietrwałe ozdoby ciała :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  15. no... wyrażanie uczuć idzie strasznie opornie.. :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Mój facet wyznał mi miłość zaledwie kilka razy, ale to starczyło. Potem już okazywał ją nie tylko w sposób dla siebie jedynie zrozumiały, ale... byliśmy ze sobą = znaliśmy się. Wiedziałam, że po nocach remontuje moje i ciotki mieszkanie, nie dlatego, że chciał być po prostu miły. Kobietom łatwo to przychodzi, faceci zawsze woleli czyny i chyba... musimy się z tym pogodzić. Już tacy są ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ładny tatuaż, poszalałaś :)
    Ja nie boję się wyznawać uczuć. Skoro czuję, to powinnam powiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspaniały wpis! Wspaniały tatuaż! Też sobie ostatnio zrobiłam :D
    Ja wyrażać uczucia nauczyłam się mając 21 lat czyli 2 lata temu... Wszystko zależy od charakteru, od sposobu bycia, potrzeby. U nas w związku to ja byłam tą zimniejszą, a ON uczył mnie ciepła.

    OdpowiedzUsuń
  19. I tu robi się problem.
    Kobieta chce, nie... pragnie... nie. wymaga. Tak. WYMAGA okazywania miłości tylko i wyłącznie w taki sposób, jaki Ona uzna za stosowne. Pitu Pitu do uszka, czekoladki do rąsi, laureczka, romantyczny wieczorek z kartonem soku marchewkowego - srał to pies jak będzie wyglądać wyznanie uczuć, byle było zgodne z niewieścim, spłodzonym gdzieś w zakamarku damskiego umysłu(?), idealnym obrazem.
    A tu sraka.
    Zdarza się bowiem, że facet wg Kobiety jest dupa wołowa albo bydlę nieczułe i miłości nie wyznaje. Tzn niby cośtam mówi, że robi w tym temacie jakieś ruchy, ale ani romantycznego soku, pitu pitu do uszka, ani nawet wspomnianego kociego gówna ulepionego w serduszko nie przyniesie. Więc nie kocha. Bydlę, cham, idiota i kretyn! I potępić go należy, niech płonie na stosie, niech mu pryszcze wyjdą, jądra uschną i niech już nigdy nie zamoczy, o!

    Ciach, popatrzmy teraz z męskiego punktu widzenia: Samiec Alfa - przyszła Głowa Rodziny. Upolował wstępnie upatrzoną niewiastę, więc z lekka się cywilizuje: to mieszkanie posprząta, to pracę w końcu znajdzie, skarpety sobie poceruje, a czasami nawet i koszulę ubierze. Czyni sryliard rzeczy, by pierwszej przypodobać się damie. Następnie jeśli widzi sens w kontynuacji tego smutnego rytuału - gniazdo szykować zacznie, być może dziecko gdzieś w planach uwzględni, a jak poniesie fantazja, to i do jubilera wejdzie. Pomijamy to, że ucieknie z wrzaskiem. Ale jednak wcześniej wejdzie sam, bez przymuszenia ze strony Niewiasty.

    Co na to wszystko niewiasta? Oczywiście: Bydlę, cham, idiota i kretyn! I potępić go należy, niech płonie na stosie... itd itd. Bo ani soku nie było, ani gówna kociego, pitu pitu też nie zanotowano. NIE KOCHA!

    Drogie Panie!
    Może i my jesteśmy neandertalczykami, ale Wy za to jesteście ślepe. Szukacie często dowodów miłości nie tam, gdzie one występują.
    My jesteśmy samcami - zabijamy mamuta i rzucamy Wam go pod nogi byście miały co jeść przez zimę i byście mogły wciągnąć mamucią skórę na swe ponętne zadki. My nie jesteśmy od pitolenia słodyczy do uszka, my jesteśmy od tego, by nad Waszymi uszkami i tym co jest pomiędzy nimi (znaczy się Waszymi kaczanami i całą resztą organizmu) wybudować solidny dach gwarantujący Wam bezpieczeństwo.

    Oczywiście zdarza się, że facet coś pitoli do uszka, z jakąś truskawą w szampanie wyskoczy, ale wierzcie mi: albo macie do czynienia ze skrytowaginosceptykiem, albo koleś chce zaruchać.

    To powiedziałem ja - 30latek doświadczony życiem ;)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?