czwartek, 21 marca 2013

Nieperfekcyjna Pani Domu

Przyszła wiosna

Przyszło mi zatem zrobić to, co większości. Nie, nie ciskać wulgaryzmami na lewo i prawo, bo wiosny ni widać, ni słychać. Słyszałam jednak, że większość na wiosnę robi porządki.Ostatnio robiłam porządki z kiepskimi myślami w mojej głowie. Dziś postanowiłam się uporać z groźniejszym wrogiem - moją szafą.

Nie wiem, co z moją szafą jest nie tak, ale za każdym razem, gdy w niej posprzątam, chwilę potem robi się bałagan.

Dziwne, ale podobna rzecz tyczy się mojego biurka. Zlewu. A nawet kosza z skarpetkami. Tam jest nawet gorzej, bo skarpetki nie tylko nie są połączone w pary, ale tych par w ogóle nie ma. Może skarpetki stanowią lustro mojego życia miłosnego? Może powinnam udać się do psychologa? 

A może wystarczy obejrzeć kilka odcinków "Perfekcyjnej pani domu"? Niestety nie tylko nie stać mnie na prywatną poradę Rozenkowej (chyba jednak już nie Rozenkowej...), ale też na oglądanie jej dłoni obleczonej w nieskazitelną białą rękawiczkę. 

Wolę oglądać łąkę. Zieloną, świeżą, wiosenną.







Sprzątanie i porządkowanie może być relaksujące równie mocno jak leżenie na łące.
Warto jednak zacząć od łąki. 
Dlaczego? A no, dlatego że łąka lepiej uczy porządkowania, niż nawet najbardziej perfekcyjna pani domu.

Źdźbła trawy nie są wszystkie równe. Nie układają się w tą samą stronę. Nawet odcień zieleni każdego pojedynczego źdźbła jest inny. Do tego, niektóre są połamane. Albo zdechłe. A jednak... łąka jest piękna. Bo harmonijna, nie idealna. 

Chcę być taka jak łąka. 

Pamiętajcie o łące za każdym razem, gdy bierzecie mopa do ręki. I gdy robicie brzuszki. I gdy robicie kolację na 15 osób. Albo dla jednej ukochanej. Cholernie lepiej być harmonijnym, niż idealnym

Wszystkim wszystkiego wiosennego.

P.S. Też macie przemożne uczucie, że śnieg i minusowa temperatura po 21 marca to niemiła dysharmonia?

25 komentarzy:

  1. przed chwilą przeczytane: pomóż wiośnie! jedz śnieg! <- to tak w odpowiedzi, że TAK! śnieg po 21. marca to cholernie nie miła dysharmonia!
    a ja chcę, POTRZEBUJĘ! harmonii! (w idealne ideały nie wierzę)

    :*

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie jest sztormowa pogoda i czuję niemiłą dysharmonię, i nie jestem idealna :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Bejbe, właśnie skończyłam pisać posta o ideałach ;)takiego posta na przyszły tydzień... czytam twojego i tak sobie myślę, że podobny zamęt mamy w głowie ;) Ja też wolę harmonię ale nazywam ją ideałem takim moim :*

    OdpowiedzUsuń
  4. a zgodzę się z Tobą chociaż mój perfekcjonizm czasem aż tryska ze mnie jak łzy, kiedy się wzruszam.. eh cholera, gdzie ta wiosna? jakoś dawałam radę calutką zimę, ale ostatni tydzień to już mnie nosi..

    OdpowiedzUsuń
  5. a no szafa to taka wredna przestrzeń, która wbrew Twojej woli jak nie patrzysz wywraca wszystkie ciuchy do góry nogami. Z każdym otwarciem gorzej, szczególnie gdy poranki upływają pod desperackim hasłem "i co ja na siebie włożę".
    huh, no ale warto i zacząć od harmonii w szafie. Z czasem wszystko się poukłada. Miejmy nadzieję, że pogoda też :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny ten motyw łąki. Aż sobie ją wyobraziłam i poczułam. Ahhh ale się rozmarzyłam. Już niedługo.... :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, ze nie jestem idealna...
    Dziwne, ale z moja szafa i biurkiem jest podobnie /smiech/
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, proszę nie mydlić nam oczu taką łąką w pierwszym dniu wiosny. My dobrze wiemy, jaka jest pora roku za oknem.

    I tyle...

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo pozytywny i wiosenny wpis - jest zielono chociaż tutaj, na twoim blogu, bo u mnie za oknem fura śniegu! dzięki za ten optymistyczny powiew!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś w tym jest, ja też kilka dni temu "uporządkowałam" szafę, czyli wyciągnęłam rzeczy "do oddania", głębiej schowałam swetry i stwierdziłam zapotrzebowanie na letnie ciuszki. Szkoda, że pogoda za mną nie nadąża...

    OdpowiedzUsuń
  11. w pełni się z Tobą zgadzam :) jestem nieperfekcyjna!

    OdpowiedzUsuń
  12. Co do PS : całkowicie się zgadzam!
    A sprzątanie? Mnie wiosna kopnęła w tyłek i od rana się krzątam, zamiast siedzieć na wykladzie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. kto by tam się przejmował wiosennymi porządkami. wolę wylegiwać się w łóżku z czekoladą. dopóki nie zniknie śnieg nie zamierzam się stamtąd ruszać

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się ,że mój artykuł o śmiechu i łaskotkach Ci się podoba :D

    To fajnie, że masz łaskotki. Wydaje mi się, że wszystkie dziewczyny je mają. Najgorsze są te, które mają traumę z dzieciństwa (wyjaśniam to w artykule) i nie dają się łaskotać. Moim zdaniem dla takich dziewczyn łaskotki byłyby najlepszym lekarstwem. "Smutasów" powinno się łaskotać obowiązkowo! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. powiedz mi jak uporządkować myśli w głowie? Dla mnie sztuka nie do ogarnięcia. Rewelacja, bardzo mi przypadło do gustu to co napisałaś. HARMONIA tak, PERFEKCYJNOŚĆ nie :)

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  16. :-)) a ja porządek w szafie zrobiłam już w lutym, i jak na razie się trzyma. Reszta też wysprzątana co prawda na raty, ale jest. Niemniej jednak na wiosnę nie czekam , skoro dziś 21 marca i pada śnieg to znaczy,że chyba śnię.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Z tymi porządkami tak to już jest, że gdy tylko je zrobimy zaraz znów jest bałagan i tak w kółko. Twój wpis bardzo pasuje do mojego dzisiejszego dnia. Właśnie skończyłam porządkować szafę i powiem szczerzę, że jeszcze nigdy nie było w niej takiej harmonii;)

    OdpowiedzUsuń
  18. z tymi skarpetkami to faktycznie dziwna historia bo u mnie ostatnio tez zawital ten fenomen, chociaz swojej mlodziezy udalo mi sie wpoic zeby przed wsadzeniem do kosza wsadzali jedna w druga tak wiec wydawaloby sie ze do pralki laduja wszystkie tylko nie wiem czemu po wyciadniecu zawsze jakies braluje ;)chyba tez jestem za harmonia choc wolalabym jedno i drugie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja udaję, że na wiosnę wcale się nie sprząta i wolę poleżeć na łące, jak już śnieg zwolni miejsce :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Idealnego porządku nie da się w moim przypadku utrzymać zbyt długo - harmonię we wnętrzu (nawet szafy!)- jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Owszem, w nocy była odczuwalna -20, uważam, ze to niemiła dysharmonia ;) Ale dysharmonie też są częścią natury.
    Podoba mi się Twoja interpretacja harmonii i ideału.
    a co do skarpetek, to u mnie w pralce jest mała czarna dziura, która je pochłania pojedynczo, przenosi w inny wymiar, ale czasem wypluwa z powrotem. W związku z tym mam w szafie kącik samotnej skarpetki, i kiedy (czasem po paru cyklach prania) zguba sie znajduje, dołacza do pary. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mróz po 21 marca to nie dysharmonia tylko rozpierducha. Nieproszona, niechciana, nielubiana już dłużej zima... Brak słów.

    OdpowiedzUsuń
  23. Moja droga! Bardzo lubię twojego bloga i twój sposób pisania: z fantazja i duża dawka poczucia humoru! Podoba mi sie także idea bloga gdyż absolutnie zaliczam sie do grona osób uzależnionych od czekolady- co widać po rosnących kraglosciach tylkowych;) ( swoją droga dlaczego nie umiem sie uzależnić od sportu:).....)
    Jeśli chodzi o tajemnicze znikanie skarpetek: tu winna jest pralka!!!! Każda pralka ma chyba jakiś tajny zakamarek-żołądek i specjalizuje sie w pożeraniu skarpet! To moja teoria. Dlatego dobrym pomysłem jest twój kolejny wpis: noszenie choć jeden dzień dwóch rożnych skarpet!!!przynajmniej te biedne sierotki bedzie można jeszcze choć raz założyć;) zapraszam częściej do mnie! Będę zaszczycona mając tak miła czytelniczke

    OdpowiedzUsuń
  24. brzuszki robię, robię. W końcu wiosna nadejdzie i trzeba będzie pokazać więcej ciałka i co wtedy :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?