środa, 20 lutego 2013

Zjedz mnie!




Co, jak i gdzie jeść, by stać się dla Kogoś apetycznym kąskiem? Czy rzeczywiście droga do czyjegoś serca prowadzi przez żołądek? Czy czekolada jest najskuteczniejszym afrodyzjakiem na tej planecie? Na te i inne ważkie pytania próbowała odpowiedzieć Opolska Blogosfera, do której niewątpliwą przyjemność mam należeć. 



Rzecz działa się w sobotę w Akademii Czasu Wolnego. I działy się rzeczy absolutnie niesamowite! Czy mogło być inaczej z taką nazwą imprezy?





Różnorodne menu łączył wspólny mianownik, czyli afrodyzjak. A blogerów piszących normalnie na bardzo różnorodne tematy połączyło jedno słowo, czyli miłość
Jeśli już o afrodyzjakach mowa, to zacząć trzeba od przypraw.




 Uprzejmie dziękujemy Prymatowi za doprawienie naszej imprezy!



Otóż nie tylko pieprz łączy seks i jedzenie, lecz niemal wszystkie przyprawy sprawiają, że mamy ochotę - na zupę i inne przyjemności. A props innych przyjemności...
Kto, prócz mnie, ośmieliłby się w nowo poznanym gronie zdradzać tajniki ars amandi? No właśnie... Ośmielił nas dopiero orgazm... "Orgazmus"! Tak nazywał się drink przygotowany przez boską Delimammę. Dopiero wtedy mogliśmy bez rumieńca na twarzy wymówić nazwę kolejnego napoju przygotowaną przez Deli, czyli "Bierz mnie"!



I któżby po takiej dawce ambrozji odmówiłby propozycji trójkąta miłosnego? "Trójkąt miłosny", czyli niemożliwie apetyczne połączenie trzech składników - łososia, rukoli i ... truskawek! Moje podniebienie do dziś dnia wdzięczne jest Bistromamie za to cudo!




Jak każda mądralińska wiem, że do miłości nie tylko potrzeba koronkowej bielizny, ale i... faceta. A gdyby tak jeszcze zabrał mnie do Paryża... Ach... Marzenia. Marzenia spełniają się zaskakująco szybko. Oto bowiem mężczyzna i to przez duże M. (bo dwa razy taki duży jak ja z mym hobbicim wzrostem) zgotował dla nas pyszne kremy pod wspólną nazwą "Paris, mon amour".



 Adam, stawiając przez mymi ustami miseczkę pełną zielonej zawartości, wlał nie tylko coś pysznego do mego żołądka, lecz również do serca nadzieję, że wiosna przyjdzie w tym roku wcześniej, niż zwykle (kwiecień?). 

Tamtego wieczora miałam wrażenie, że wiosna już we mnie jest! Czego chcieć więcej? A no, czekolady! Czym byłby wieczór afrodyzjaków bez jej czekoladowej mości? Otóż to... Jeśli czekolada, to i moje ręce poszły w ruch. Pomogły mi zawsze chętne do pomocy ręce Krysi oraz Marty.




Gruszki w czekoladzie z kardamonem, banany w czekoladzie z chilli. I potrójnie boskie trufle czekoladowe Karoli.




Po tej kulinarnej orgii przyszła pora na... wnioski. Jaki smak ma miłość? Jeśli lista afrodyzjaków jest długa, to jeszcze dłuższa jest lista składników na udaną miłość. Nie było nam łatwo, ale wspólnymi siłami ułożyliśmy przepis na miłość!

Składniki:





Czekolada



Uśmiech




Zaufanie




Chilli



Malina



Ogień



Pożądanie




Czas



Namiętny sex




Uwodzenie



Przyjaźń




Wytrwałość



Wędzony łosoś




Pewność, która przynosi już tylko to, co najlepsze 



Wyrozumiałość i zrozumienie




Krzyś (czyli ten jedyny)



Sposób wykonania? Absolutnie dowolny! Im bardzie zrobicie to po swojemu, tym lepiej. W końcu miłość to nie nudny zbiór zasad, nie szkoła przetrwania, nie papier urzędowy, ale... No właśnie. Długo by mówić. Stąd, po kucharzeniu, przenieśliśmy imprezę do ulubionego lokalu blogerów (czy to zakrawa na hipsterstwo?!) Kofeina2.0, gdzie długo jeszcze trwało after party. A po tym after party, ja i Pan Bloger mieliśmy swoje prywatne after party. W końcu wiedzę trzeba sprawdzić w praktyce, prawdaż? 






Fotografie: Arkadiusz Kornacki i Amelia Olszewska  
Grafika: Aga Urbanek (od grafik na Blogu Czekolady) 
Pondto w imprezie udział wzięli:
 

32 komentarze:

  1. do tej pory kiedy myślę o tym spotkaniu bezwiednie wymawiam jedno słowo... MNIAM! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielbię Cię - wiesz o tym prawda? Boska Czeko Lady o hobbicim wzroście ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już przedwczoraj to wyczaiłam :) Nic się przede mną nie ukryje w internecie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. po tym wpisie myślę tylko o jednym....o jedzeniu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale mam teraz smaka! mmm!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale smacznie u Was! Aż mam ochotę wsiąść w pociąg i do Was przyjechać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ależ smaczne i pełne afrodyzjaków mieliście to spotkanie:)
    super!

    OdpowiedzUsuń
  8. cuda! cuda! cuda! tez tam chcę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mmm! ale Was rozpieszczają w tym Opolu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja powiem jeszcze wiecej niz bistro mama :* :* :* :) :) :) i tyle plus jeszcze :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Bosko! Dziękuję Tobie najbardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  12. no widzę, że Opole rządzi!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyle lat po ślubie jestem a jeszcze tak dużo do nauczenia się mam;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. załapałam się :) normalnie...orgietka :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Cóż... nie ma to jak śniadanie do łóżka, czy obiad przygotowany przez ukochaną osobę. Jednakze uważam, że powiedzenie jest przestarzała, bo każdy lubi po prostu miłe gesty, a przygotowanie dla kogoś jedzenia, jest jednym z nich.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten Krzyś na końcu listy bardzo trafny ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mmmm... miałabym ochotę na takie sprawdzanie przepisów. Niestety mój Pan B. coś opornie ostatnio do sprawy podchodzi. Hmm... może wiosny mu trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  18. :))) a nam tu przyszło jedynie oblizywać się wytrwale. :))) Chyba coś zjem, choćby pajdę z serem.

    OdpowiedzUsuń
  19. a jak patrze na te posty, to jestem znowu głodna :( :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Oh, świetne spotkanie :-) mam ochotę na wszystkie potrawy, grafikę też bym chętnie sprzątnęła :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurczę, jak ja Ci zazdroszczę skosztowania tych wszystkich pysznieństw... :D

    No i nazwy drinków mnie powaliły na łopatki :D

    Pozdrawiam
    M.

    OdpowiedzUsuń
  22. szlag by to-jestem na diecie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Gdybym umiał gotować coś bym sobie upichcił

    OdpowiedzUsuń
  24. Brzmi świetnie,aż zazdroszczę, że ja nie miałam okazji być na takim spotkaniu :D

    OdpowiedzUsuń
  25. To się nazywa smak życia... rewelacja!

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?