czwartek, 14 lutego 2013

Lof, aksz'li

Zamiast siedzieć w jakiejś romantycznej knajpce skubiąc zamiast ciastka, wargę jakiegoś mężczyzny, najlepiej przystojnego, bez wąsa, za to z poczuciem humoru, siedzę przed monitorem komputera. Zamiast spijać z jego ust komplementy pod moim adresem, popijam herbatkę owocową. Kolejne samotnie spędzone Walentynki. Już 26 z rzędu, więc się przyzwyczaiłam. Czy mi z tym źle? W żadnym wypadku. Jak może mi być źle, skoro obok komputera leżą pyszne kremowe paluszki czekoladowe? 

Czekolada. Ja w leginsach i podkoszulku. Butelka wina. Zaraz przyjdą dziewczyny. Obejrzymy film. Poplotkujemy o facetach. Wszystko po staremu. 

Nie do końca.

Ta czekolada... W tym roku to nie sama czekolada mnie uszczęśliwiła, a ten, od którego ją dostałam. Podobnie jak bukiet. Bukiet składa się z trzech różnych kwiatków - tulipana, słonecznika i róży. Nie mam pojęcia, czy to ma jakieś znaczenie, ale podoba mi się, bo jest taki jak ja - nietypowy. I dostałam go nietypowo, w dzień przed Walentynkami. Nie przypadkowo, a z premedytacją. Pan Bloger nie obchodzi bowiem Walentynek. 

A ja, owszem.

Zgrzyt. 

Podobnie jak w kwestii jedzenia, bo on preferuje golonko, a ja ogórka zielonego. I odnośnie muzyki, bo on słucha Philla Collinsa, a ja Rihannę. No i jeszcze sport - on go (a ściślej, ich ganiających za piłką) ogląda, a ja go (czyli jogging) uprawiam. No, nie licząc tej jednej dyscypliny, którą uprawiamy razem. Ale kto by chciał o tym czytać?




Nie wiem czy ciekawsze, zapewne jednak ważniejsze jest pytanie, co teraz? 
A no, teraz to mamy Walentynki. I to one, o dziwo, dają odpowiedź. Otóż, z tym wszystkim, co nas pozornie dzieli jest jak z Walentynkami. Mniejsza o to, co jest szczegółem. Mniejsza o datę tego, kiedy dostanę czekoladki (im częściej, tym lepiej). Mniejsza nawet o to, czy będzie to Wawel, Lindt czy też Zotter. 

Bo tak jak w Walnetynkach nie chodzi o datę 14 lutego, tylko o wyznanie miłości, tak w związku nie chodzi o to by mieć 14 wspólnych cech, a wystarczy jedna wspólna. Mi może nie smakować to, co jemu, ale on musi mi smakować i przeciwnie. Wtedy zawsze będziemy mieć ochotę na siebie. Nie tylko raz do roku. 

A zgrzyt? Też może być kilka razy do roku. Gdy, to co najważniejsze nas łączy, zgrzyt staje się całkiem zabawny. Dzięki Panu Blogerowi pojęłam tą mądrość. I ta mądrość jest chyba najlepszym prezentem Walentynkowym jaki dostałam. 

P.S. Pani Ilustratorka Bloga Czekolady się zakochała. Poważnie. Chyba tylko dlatego zapomniała zapisać grafikę na bloga przed zamknięciem programu i ta przepadła z kretesem... Zakochała s

32 komentarze:

  1. różnić się to piękna sprawa! poznawać nowe i jeszcze nowsze:) Jasne że może byc trudno, ale jaki związek jest łatwy?;)
    Pozdrawiam ciepło - kobiecemysli.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. To Pani Ilustratorko rozważniej z tym zakochaniem, bo ja uwielbiam te grafiki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale nie we wszystkim można się różnić. Jeśli macie inne pryjorytety to rozstajecie się w walentynki, żeby zachować równowagę na świecie w tym dniu. Tak jak ja dzisiaj. Romantycznie. Jak w kiepskim melodramacie, ale co ja poradzę? Mimo wszystko uśmiechnełam się czytając twój post, a myślałam, że nic mi dzisiaj nie pomoże, więc nie jest tak źle. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczesliwych Walentynek Ci zycze! Ale z Rihanna to zartowalas, nie ? ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. gdybyśmy byli tacy sami i lubili to samo, co nasze połówki to moim skromnym zdaniem byśmy się albo zanudzili ze sobą na śmierć, albo pozabijali (o ostatniego ogórka z lodówki) ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Agnieszce wybaczamy roztargnienia bo miłość usprawiedliwia prawie wszystko ;) a jeżeli chodzi o Pana blogera... ja kiedyś miałam ciągoty w stronę Panów szkolących i nadal mi to zostało - to nie wstyd tylko chyba fetysz? a różnice, w dupie że mój wybrany zajada kilogramy kiełbasy podczas gdy ja buszuję w szafce w poszukiwaniu żelków albo gdy on zasłuchuje się deth...cośtam a ja odpływam przy smoth jazz ;) ważne, że spotykamy się w odpowiednich miejscach razem i wtedy nasze zainteresowania są bardzo zbieżne :) Buziole !

    OdpowiedzUsuń
  7. Ilustratorka się zakochała? Ale przecież ona mnie nie poznała na żywo nawet ?! Zaczynam się gubić co te kobiety przyciąga do mnie...

    OdpowiedzUsuń
  8. witam w klubie samotnych pijaczy herbat :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. hej, takie zgrzyty nie muszą być złe, przeciwieństwa się przyciagają :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miłości, miłości i raz jeszcze dużo miłości dla... Pani Siostry Ilustratorki:-)

    A dla Ciebie dużo czekolady i miłości:-) Dla Pana Bloggera adekwatnie odwrotnie - dużo miłości i czekolady. Nawet napiszę więcej ...spotkań z Autorką blaga Czekolady ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ach, lubię tu czasem wpaść i poczytać.
    Przyjemnie się czyta, nie tylko w walę tynki. Też ich nie obchodzę.

    Ale kwiaty lubię. Jak każda. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To duuuuużo miłości życzę:) A różnice w związku są urocze;) Szczególnie wtedy, gdy przez nie przychodzi czas na godzenie i przepraszanie za brak zrozumienia:))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ to się miło czyta :) Tyle emocji, tyle radości... Życzę dużo szczęścia! Ciesz się każdą chwilą spędzoną z P. Bloggerem :-) Aha! A co do różnić, nie przejmuj się - przynajmniej będzie ciekawie, a nuda tutaj raczej nie zabawi! Pozdrawiam i przesyłam uściski!

    OdpowiedzUsuń
  14. Niby zgrzyt, ale przyjemność ci sprawiając zdobył się na premedytację. Robię meksykańską falę! A co!

    OdpowiedzUsuń
  15. Auroro, spokoju mnóstwo w Twoich słowach, ale ją wyczuwa też smutek i jakieś nie do końca spełnienie... Ale i tak najlepszego Ci życzę, przecież wiesz...:). Jako i Ilustratorce:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgrzyty nie są złe - u nas kończą się ciekawą rozmową.. a na zgodę wiesz potem, jaki wspaniały jest..
    kawałek czekolady?

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla ilustratorki i dla Was ogromu miłości! :)
    A zgrzyty...i niedociągnięcia? Przeciwieństwa się przyciągają!

    OdpowiedzUsuń
  18. Samych czekoladowych Walentynek!

    OdpowiedzUsuń
  19. randkę walentynkową z mężem mieliśmy w tym roku 13 lutego, tak samo dobry dzień na randkę jak każdy inny. Różnimy się z mężem bardzo, bardzo i lubimy zupełnie przeciwne rzeczy, ale nie przeszkadza nam to od 11 lat :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czekoladki mile widziane każdego dnia:)) zdjęcie bardzo fajne

    OdpowiedzUsuń
  21. gdy są zgrzyty, to coś iskrzy i nigdy nie ma nudy:) a i seks na pogodzenie się bywa wyjątkowo udany:P

    OdpowiedzUsuń
  22. wspaniale się czyta ten post ;) róznić się fajna sprawa, można się uzupełniać wzajemnie... choc i podobieństwa się przydają!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja za Walentynkami nie przepadam. Uważam, że należy wyznawać sobie miłość i okazywać szacunek przez cały rok, a nie tylko 14 lutego, bo to kompletnie bez sensu jest. Nie mam ciśnienia specjalnie:) NARZECZONY przyjechał do mnie z niezapowiedzianą wizytą (bo nawet się nie umawialiśmy na obchodzenie walentynek), przywiózł czekoladki w kształcie serduszek (Milka), wypił kawę, dał buziola i pojechał do domu:) Miło było..

    OdpowiedzUsuń
  24. kochana piszesz tak, że chłonę twoje teksty jak gąbka.
    Jesteś prawdziwie wyjątkowa.
    ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
    całusy:*
    OLA

    OdpowiedzUsuń
  25. Oh my goodnes!! Your bloog is so interesting ;) U r interesting too. Your writings r incredible. You make us 'lol' ;) Love ya xx

    OdpowiedzUsuń
  26. pięknie napisane, pięknie powiedziane:)
    Zakochanie to najlepszy moment chyba w całej miłości..:)

    OdpowiedzUsuń
  27. jak sie zakochała to tylko szczęscia! :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Gratulujemy zakochania :) To cudowny stan duszy i umysłu :) Oby trwał jak najdłużej...
    Miłość jest piękna. Nieważne czy zgodna czy nie, czy przy golonce czy ogórku, czy przy piwku i piłce czy podczas joggingu. Miłość to miłość. Ona sama sobie wybierze jak będzie jej dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  29. :) no i wspaniale!!! Podobno ważniejsze by patrzeć w tym samym kierunku, a nie na siebie wzajemnie, bo to jest zgubne... :) także jeden wspólny sport powinien wystarczyć ;)

    Powodzenia!!!


    P.S. Miłość ma kolor żółty?? A nie czekoladowy??? Słodki i energetyczny? :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Najlepszym się to może przytrafić ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. To, żeby wreszcie ci się udało:* nawet jesli czasami będziesz musiała zjeść golonkę:D

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?