czwartek, 7 lutego 2013

Drobne grzeszki

Każdy ma swoje za uszami. Niektórzy dwudniowym brud, niektórzy gumę do żucia, a jeszcze inni, czyli cała ludzkość, swoje mroczne sekrety. Ja, na przykład, zamiast wody z cytryną o poranku i płatków z jogurtem, zjadłam dziś ogromnego pączka z różą i cukrem pudrem. Zaraz potem wgryzłam się w pączka z bitą śmietaną i czekoladą. A kilka godzin później, dla odmiany, znów zjadłam pączka. Tym razem z lukrem i dżemem truskawkowym. 

Prócz tego, spóźniam się. Nie odpisuję na smsy. Czasem zapominam ubrać majtek. 

Przyznaję się bez bicia – popełniam grzeszki. I dobrze mi z tym. Cóż, mimo wszystko wolę troszczyć się o poziom cholesterolu w krwi, niż o to, czy przypadkiem korona Perfekcyjnej Pani od Wszystkiego nie przekrzywiła się na mojej ulizanej fryzurce. 




 

Może na kolację pączek z adwokatem? Hm. Adwokata mogę potrzebować. Kto wie czy po tym, co napisałam nie zostanę oskarżona o namawianie do zła absolutnego? Cóż, noc sprzyja popełnianiu drobnych grzeszków. Zwłaszcza takich, które pozwolą spalić tysiące pochłoniętych kalorii. Pozwólcie sobie. W końcu mamy Tłusty Czwartek !!! Rozpieszczajcie się, by czuć się jak pączki w maśle.

35 komentarzy:

  1. Wczoraj Łódź i czekospotkanie, potem zapomniane majtki? Hmmm, no musiało być ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tytuł wczorajszej notki taki dwuznaczny... ;-)

      Usuń
    2. Ups, to już przedwczorajsza notka jest.

      Usuń
  2. :)
    Fajnie tak poczytać Ciebie przed snem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. kurcze, ale straszak - ta etykietka z groźbą kaloryczną odebrała mi apetyt :( dobrze, że nie ma takiej w cukierni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehehe jestes jedyna w swoim rodzaju! Bo co jak co ale mi sie jeszcze nigdy nie zapomnialo ubrac majtek! Normalnie szacun!

    OdpowiedzUsuń
  5. Również sobie nie żałowałam i dobrze mi z tym absolutnie!:)
    Zabrakło aby pączków z budyniem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Melduję, że dziś nadrobię. Wczoraj nie starczyło pączków ;)
    Pączek z bita śmietaną i czekoladą? Taka egzotyka to tylko w Polsce. W Teutonii szczytem nowości pączkowej są te z musem jabłkowym i pudro-cynamonem. :* słodkiego!

    OdpowiedzUsuń
  7. ja tam cię nie pozwę, wręcz przeciwnie będę namawiać wraz z tobą do grzeszenia:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój wczorajszy bilans to...5 :-)
    Ale ciiii!

    OdpowiedzUsuń
  9. Majtki? Po co nam majtki... :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przypomniał mi się korporacyjny żarcik: wolisz pączka z adwokatem czy z notariuszem :)
    A co do tych grzeszków... Każda z nas je ma i mi też jest z nimi dobrze :) Byle nie wiązały się z brudem pod paznokciami...

    OdpowiedzUsuń
  11. kurcze ja wczoraj zjadłem 6 pączków, teraz bym musiał to spalić, Extra blog, lubię różnego rodzaju czekolady :)
    pozdrawiam RenArt-auto.

    OdpowiedzUsuń
  12. wstyd się przyznać zeżarłam TRZY!!!!! dwa z marmoladą i jednego z nadzieniem toffi I WCALE NIE JESTEM Z SIEBIE DUMNA!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. ja bez pączka w tym roku:o

    OdpowiedzUsuń
  14. 50 minut biegania?! Zabiegam się na śmierć... :D

    OdpowiedzUsuń
  15. :-) Ja w tym roku zjadłam dwa: jeden z różanym dżemem a drugi toffi:-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja wczoraj naprzemiennie jadłam pączki z opiekaną rybą z zalewy. Można? Można :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakby jakiś facet przyznał się, że tylko cienka warstwa sztruksu lub dżinsu oddziela cały świat od jego...skarbca... już widzę, jaki byłby odzew...

    ;-)

    I gdzie tu równouprawnienie?

    OdpowiedzUsuń
  18. ja nie miałam tyle przyzwoitości co Ty i z adwokatem wystartowałam już w południe ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. tia,pączusie pyszności,przyjemności nigdy za wiele a o majtkach też często zapominam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. W Tłusty Czwartek jesteś rozgrzeszona...

    OdpowiedzUsuń
  21. jeryy pączki sa wszędzie, dobrze że ten tłusty dzień już się skończył :D oczywiście uwielbiam pączunie i nigdy nie odmawiam, ale wczoraj miałam już dość :D mimo iż w tym roku po raz pierwszy sama upiekłam i wyszły zaskakująco dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. dobrze ze czwartek się już skończył :)))

    zapraszam do wzajemnej obserwacji oraz polubienia mojego fanpage ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. a ja dzisiaj kontynuowałam, miałam tłusty piatek bo kos to wszystko musiał zjeść ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Będąc w Łodzi nie zapomniałaś zapewne o majtkach... ech... :D

    OdpowiedzUsuń
  25. ja zjadłam tylko jednego pączka.. ale za to z adwokatem ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. wątek z majtkami mnie zaintrygował...;);)
    Twoje prace są co raz piekniejsze:)), ten pączek wyglada jak prawdziwny:):)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam dobrego prawnika. Prawniczkę w sumie. Jakby to, co dam namiar ;) hi hi hi!

    OdpowiedzUsuń
  28. W tłusty czwartek nie myślimy o kaloriach!
    Dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Przez twojego bloga mam ostatnio dzień w dzień ochotę na czekoladę! :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Drobne grzeszki nie są złe :))

    OdpowiedzUsuń
  31. Stawiam pierwsze kroki w blogspot i natrafiłam na same łakocie na Twojej stronie.Więc motywacja do działania jest.mój blog sylviiart.blogspot.com serdecznie zapraszam...sylviiart...

    OdpowiedzUsuń
  32. Jeśli chodzi o pączki to ja jestem tradycjonalistką - cukier puder i marmoladka :).

    OdpowiedzUsuń
  33. Każdy ma czasami ochotę na odrobinę zamponienia :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?