niedziela, 3 lutego 2013

Czuję miętę

Była sobota. Byłam na dancingu. Nie było starego napalonego Hiszpana. Byli natomiast seksowni bliźniacy w białych podkoszulkach. I sporo innych ciach. O, przepraszam, przystojnych mężczyzn. A jednak z nikim nie tańczyłam, z nikim nie wymieniłam numeru telefonu, ani płynów ustrojowych. Nie ma o czym pisać na blogu. P o r a ż k a. 

Ech, wiedziałam, że nie powinnam była pożyczać do ubrania gorsetu mojej Starszej Siostry, który spłaszczył mój biust do rozmiaru A, a mówiąc prościej do rozmiaru muffinek, na których nieopatrznie usiadła ciocia Ziuta. P o r a ż k a. 
Idę utopić się w szklance kakao. 

Może jednak przedtem zostawię po sobie jakiś testament? Niech to będzie przepis na muffinki czekoladowe. Ostrzegam, one tylko wyglądają apetycznie. Ale nie każdemu zasmakują. Nie każdy bowiem czuje pociąg do mięty.
Mięta ma silny zapach. Tak silny, że jej odrobina przyćmiewa wszystkie inne aromaty. Nawet apetyczny zapach truskawek...
Mięta ma też silny wpływ na nasz organizm. Przekonałam się o tym na własnym ciele, a mówiąc konkretniej, policzku i innych obszarach, na których można złożyć pocałunek.

Rety, nie przypuszczałam, że dając komuś do spróbowania czekoladową muffinkę z miętą, sprawię, że ten ktoś poczuje do mnie miętę. I ja do niego. A może to wpływ czekolady? Nie wiem. Nie wiem też, czy ta nowa znajomość jest jak muffinka – tylko na parę kęsów czy też jak mięta – na długie lata. Skąd mam wiedzieć, skoro poznałam go ledwo tydzień temu, a za nami dopiero dwie randki?! Póki co, ta mięta między nami jest tak silna, że nie jestem w stanie logicznie myśleć (o ile kiedykolwiek posiadałam takie zdolności...?). I nie jestem w stanie wyczuć innych zapachów. A! To dlatego nikogo nie przyciągnęłam na parkiecie, nie dlatego że mój biust przypominał zgniecione muffinki.... Póki co muszę wypić herbatę miętową na uspokojenie, nim położę się spać. Ach, te hormony! A byłabym zapomniała, przepis na muffinki z miętą! 





Receptura

Składniki:
2 szklanki mąki 
2 jaja
1 kostka masła
1 szklanka mleka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki cukru
3 łyżki kakao
2 tabliczki czekolady miętowej (Wawel)
Kilka listków świeżej mięty  

Wykonanie:
Podgrzać mleko. Gdy będzie gorące, roztopić  w nim masło. Dodać cukier. W oddzielnym naczyniu wymieszać mąkę z proszkiem i kakao. W oddzielnej miseczce lekko ubić jaja. Pokroić 1 tabliczkę czekolady na drobne kawałki. To samo zrobić z miętą. Gdy mleko z masłem się ostudzi, dodać jaja. Następnie masę połączyć z mąką, na końcu dodając kawałki czekolady i mięty. Masę przełożyć do foremek na muffinki, pamiętając o tym, że cisto solidnie wyrasta! Piec ok. 20 minut w temp. 180 stopni. 

Po wyjęciu ostudzić. Można polać gotową polewą miętową lub samemu ją przyrządzić (kliknij, by zobaczyć przepis), przybrać kawałkami czekolady i mięty. 

!Podawać z rozwagą! Skutkiem ubocznym może być obopólne zauroczenie. Ale czy to komuś straszne? Zostały niecałe dwa tygodnie do Walentynek. 

Do diaska z Walentynkami... Nowe zauroczenie jest odświeżające jak miętówka o każdej porze roku, dnia, a zwłaszcza nocy. Hihi.

41 komentarzy:

  1. Aaaaa Ty niedobra kusiecielko - to ja siódme poty wylewam z sexowną Mel B, co by być choć w 1/4 podobną do jej krągłości a Ty tu o czekoladzie i to w dodatku z miętą?!?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia! Miętowa przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Summa summarum - jest o czym pisać na blogu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja spędzę Walę Drinki a nie walentynki.
    Obowiązkowo z tortem czekoladowym, ruskim szampanem i winem i malibu. I seksem w wielkim mieście.Sądzę że ze dwa dni będę odchorowywała moje walentynki dłużej niż przelotną znajomość...ach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. walę tynki jako święto murarzy. hihihihi

      i widzisz @olala, to świeto zakochanych. jeśli jest się zakochanym w smakach to dlaczego nie ? ;)

      Usuń
    2. albo zakochana w życiu ogólnie - jego nieprzewidywalności, kruchości, delikatności zmysłów,czasu jaki nam daje :)

      Usuń
  5. No, no mięta mówisz... Hmm... powiało świeżością, a raczej świeżym mięskiem;)

    OdpowiedzUsuń
  6. mięta daje uczucie chłodu, ale widzę, że po takich gorących momentach jak najbardziej Ci się trochę ochłody należy ;)
    uściski Aurorko!
    J

    OdpowiedzUsuń
  7. Olśniewasz i pięknie kusisz!

    OdpowiedzUsuń
  8. coś czuję, że będę musiała zrobić takie muffinki żeby też poczuć do kogoś miętę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja akurat nie przepadam za połączeniem czekolada-mięta, ale jak wiadomo to rzecz gustu :P Aczkolwiek na zdjęciu taka muffinka wygląda naprawdę kusząco! Może te w Twoim wydaniu zasmakowałyby mi? Powodzenia z tym nowym adoratorem, tylko dawkuj to szczęście ostrożnie Te początki są zawsze takie urokliwe, aż Ci trochę zazdroszczę :> Ciesz się każdą chwilą póki tego doświadczasz! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mięta z czekoladą tak!
    Poproszę.

    OdpowiedzUsuń
  11. poczułam miętę do tych muffinek, pięknie i pysznie wyglądają! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam smak mięty, a w połączeniu z czekoladą i to w formie muffinek - palce lizać!

    OdpowiedzUsuń
  13. naMIĘTNIE :D MIĘTOWE POCAŁUNKI to bardzo fajna piosenka S. Krajewskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A lody miętowe z kawałkami czekolady? Z Zielonej budki! Mmmmmmm! Przypomniałaś mi o ulubionych smakach!

    OdpowiedzUsuń
  15. WoW! Cóż za wciagająca opowieść - przeczytałam jednym tchem! No i proszę, czyżby prawdą było, że przez żołądek do serca? Najwyraźniej na pewno do organów produkujących hormony... :D Ja osobiście nie przepadam za miętowo-czekolasowym połączeniem. Nigdy nie lubiłam czekoladek AfterEight. Ale w końcu mam dopiero 31 lat i może jeszcze nie dorosłam??? Ściskam (czekoladowo).

    OdpowiedzUsuń
  16. no proszę, co za pyszny sposób na złowienie CIACHA :D. uwielbiam ten stan wczesnego zakochania, gdy wszystko wokół jest piękne i kolorowe. mogłabym w nim tkwić na wieki, nawet za cenę poczucia przywiązania (i kłótni, w szczególności!)

    OdpowiedzUsuń
  17. jeśli to te muffinki z blogerskiego spotkania, to musze przyznać, że były cu,downe! :)
    Na pewno dlatego ze kocham miete i czekolade. O tak, chyba musze spróbowac je upiec!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja zdecydowanie czuję miętę i zastosuję się do powyższego przepisu, co by swój słodki wieczór urozmaicić.

    Miętą.

    OdpowiedzUsuń
  19. uwielbiam mięte, muffinki wyglądają bardzo apetycznie:)pozdrawiam i zapraszam, może obserwujemy?:) A.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja tam za czekoladę z miętą dam się pokroić ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mmmm, to mówisz że zostaje na skórze po pocałunku? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. no proszę! też nie wiedziałam że miętowo-czekoladowym ciachem można podrywać facetów:))) ja mojego wyrwałam na sałatkę ryżową z tuńczykiem;P

    OdpowiedzUsuń
  23. interesująco czekoladowo-miętowy wpis, pozdrawiam ;]

    OdpowiedzUsuń
  24. Magiczne muffiny. Lubię połączenie mięty i czekolady, szczególnie w czekoladkach after eight. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  25. zobaczymy, co nam z tych muffinek powstanie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mmm... no pyszności. Jak zawsze tutaj zresztą :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem tu pierwszy raz, ale myślę, że będę odwiedzać dosyć często! blog świetny, a ta notka w szczególności :) Muffinka bardzo apetyczna, w sam raz na Walentynki. Gratuluję bloga!

    OdpowiedzUsuń
  28. muffiny-klasyka, którą za każdym razem smakują jak noweee ;D

    OdpowiedzUsuń
  29. oj koniecznie muszę wypróbować ten przepis ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. :) mięta... zdrowo ;D smacznego!

    Chciałam też dać Ci znać, ze w nowym numerze Kuchni jest kilka wspaniałych, trudnych, wymagających, ale ekscytujących receptur na czekoladę... trufle... mmmm :) pomyślałam o Tobie czytając :) koniecznie sprawdź!

    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  31. Haha, wstęp genialny ;D Masz talent pisarski ;))

    OdpowiedzUsuń
  32. Nowy luby na horyzoncie, a Ty o bliźniakach w podkoszulkach?? Ahh ta mięta potrafi zawrócić w głowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. hoho, zanosi się coś poważnego... mam nadzieję i tego Ci życze ;).
    połączenie czekolada-mieta? uwielbiam, szczególnie w lodach ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. No to oby ten zapach mięty w Twoim życiu nie wywietrzał zbyt prędko! :D
    A połączenie mięty z czekoladą/kakao na pewno wypróbuję :).

    OdpowiedzUsuń
  35. O jeja śliczne :)
    Zapraszam do konkursu:http://szybkie-gotowanie.blog.pl/2013/02/02/szybki-konkurs/

    OdpowiedzUsuń
  36. jakież słodkości!! wyglądają przepysznie..:)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?