środa, 9 stycznia 2013

Sztuka dzielenia

Pamiętam dokładnie ten dzień. A dokładniej, tamto uczucie. Ekscytacja. To był ten szczególny rodzaj ekscytacji, gdy robi się coś po raz pierwszy. Jako że świat nie jest truflą czekoladową, temu pierwszemu razowi towarzyszy nie tylko ekscytacja, ale i stres. Bywa, że całkiem pokaźna jego dawka. Tak było i w tym przypadku. W końcu nie chodziło o rzecz. A o ciasto. Biszkopt, jeśli wdawać się w szczegóły. Biszkopt biszkoptem, ale to miał być tort. Chcąc, nie chcąc, musiałam go podzielić na dwie równe połowy. To zaś oznacza panikę!

Drżenie ręki. Ostrożne ruchy noża. Minuta bezdechu. I po bólu. Udało się.

Ech... Gdyby każde dzielenie było tak bezbolesne... Zakładając, że czytają mnie ludzie dorośli i to na własną odpowiedzialność, ośmielę się wejść w temat głębiej. Otóż, są na świecie stresy znacznie potężniejsze, niż robienie urodzinowego ciasta. Oddzielenie się od siebie dwóch osób, na przykład. Nie na kilka metrów. Nie na miesiąc. Na zawsze.

Zerwanie. Auć. Samo słowo boli

Do takiego podziału nie trzeba zwinnych rąk, ani ostrego noża. A jednak leje się krew. Z dziurawego serca. Jego? Może. Z całą pewnością jednak mojego. 





Nadal jestem pewna mojej decyzji. A jednak zamiast cieszyć się tym, że od tej pory znowu nie będę musiała z nikim dzielić się muffinką, cierpię. Wiję się w łóżku. I obok niego. Nie wiem czy pod łóżkiem znajdę ukojenie, ale warto to sprawdzić. A może lody czekoladowe? Pomagają. Na godzinę. Nowy facet? Może by pomógł. Na 15 minut. Pod warunkiem, że Nowi Faceci przychodzą z stertą ulotek do skrzynki pocztowej. No to może obsmarowanie Lubego w babskim gronie albo na fotelu u Oprah Winfrey? Nie. To nawet pogarsza sprawę.

On był okej. I ja jestem okej. I tak jak nie ma sensu szukania winnego, tak i cudownego leku na ten ból. Rozstanie jest tak samo trudną sprawą dla porzucanego, jak dla osoby zrywającej.
A tym trudniejsze, jeśli jest się po drugiej stronie po raz pierwszy. Tak jak ja. Trzeba nie tylko dobrać odpowiednie ubranie, ale i porę. I jeszcze bardziej odpowiednie słowa. Z tym, że te ostatnie nie istnieją. Istnieje natomiast coś takiego jak sraczka mentalna, której się nabawiłam od tego całego myślenia. A żeby tylko to była sraczka mentalna... 

Koniec końców, związek zakończyliśmy nie w toalecie, ani nie w internecie, a w pubie. Cóż, w cukierni byłoby chyba jeszcze dziwniej...

Jeśli biszkopt naszego związku został nieodwołalnie przecięty na pół i wiadomo, że tortu z nas nie będzie, to nie pozostaje nic innego jak zabrać swoją połowę i zrobić z niej chociaż słodki placek. Nie do cukierni. Dla samej siebie. W końcu nie każdy ma odwagę być szczerym sam z sobą. Mnie się udało.

40 komentarzy:

  1. Będzie lepiej. Pewnie z czasem okaże się, że z dwóch kawałków z różnych biszkoptów wychodzi lepszy tort.

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam zakup nowych butów - chwila radości i lepiej się nimi kroczy nowymi ścieżkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będzie lepiej, na pewno! A do tego kawałka ciasta jakiś dobry krem pasuje, może czekoladowy? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie też się zanosi na to, że każde weźmie swoją połówkę. Może jednak nie?...
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie lepiej;)... na pewno jest ciężko, bo człowiek się przywiązuje do drugiej osoby. Ale nie ma co się kisić i wywoływać wyrzutów sumienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pocieszające,że choć przed chwilę byliście połówkami, a nie tylko ćwiartkami.
    Zrywając w cukierni skalałabyś swą czekoladowość. Chyba.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Najgorsze chyba są takie rozstania niby bez powodu - bo jak drań i świnia - to boli owszem, ale zdecydowanie łatwiej pokroić ten biszkopt... Głowa do góry - bez względu na to jakim banałem to trąci - czas naprawdę leczy rany...

    OdpowiedzUsuń
  8. A mi się bardzo podoba końcówka tego wpisu. To naprawdę świetnie, że czujesz się w porządku sama ze sobą :) Nie ma chyba nic gorszego niż tkwienie w związku, w którym nie jest się szczęśliwym, nawet jeśli ta druga osoba jest cudowna. Jestem DUMNA, że są jeszcze takie kobiety, które potrafią być szczere ze sobą i nie robią sobie krzywdy związkiem, który przecież powinien być czekoladą, a nie zakalcem. Zakalca niby nie widać na pierwszy rzut oka, ale wiadomo, że gdzieś tam jest. I nikt nie będzie chciał przepisu na takie ciasto. Ukłon w Twoją stronę za bycie fair i nie oszukiwanie siebie i drugiej osoby.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymaj się, trzeba tylko trochę czasu.

    OdpowiedzUsuń
  10. szczerość wobec siebie to bardzo ważna rzecz! trzymaj się ciepło i zajadaj biszkoptami:)

    OdpowiedzUsuń
  11. każde rozczarowanie trzeba przetrawić! ja wierzę, że u Ciebie pójdzie z tym tak szybko jak z tabliczka czekolady :)

    OdpowiedzUsuń
  12. przesyłam dużo pozytywnych fluidów:) cmok!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze wiem, co czujesz;* ale bedzie lepiej, nawet jesli teraz biszkopt w samotnosci juz tak nie smakuje...

    OdpowiedzUsuń
  14. Biszkopt można jeść na różne sposoby:-)

    Nie martw się każda rozłąka boli, ale ktoś mi kiedyś powiedział, że najlepszy sposób na zapomnienie jednego faceta to znalezienie drugiego, ale to trochę nie fer względem następnego.

    Będzie dobrze:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bo tracić jest trudniej niż wcale nie mieć. Nawet jeśli traci się na własne życzenie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze, ze nie tkwiłaś w czymś, co Cię męczyło czy ograniczało. Choć to boli to jednak z czasem poczujesz ulgę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Po takiej decyzji zawsze przychodzi czas refleksji i wątpliwości. Życie samo wszystko weryfikuje. Zrywała kilka razy, czasem się zastanawiałam, czasem robiłam to bez mrugnięcia okiem, dziś wiem, że tak miało być i jestem szczęśliwa :) Skoro dorosłaś do takiej decyzji, podjęłaś ją w zgodzie z twoim wewnętrznym ja to też będziesz szczęśliwa, tylko musisz poczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dokładnie - najtrudniej jest być szczerym wobec siebie! Tylko nielicznym w dzisiejszym świecie to się udaje!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ważne, że czujesz się fair wobec siebie. Jeszcze trochę czasu i sraczka też minie;) co do biszkoptu to zawsze zamiast noża możesz do dzielenia użyć nitki - nigdy nie zawodzi;)

    OdpowiedzUsuń
  20. i to właśnie jest dorosłość- umiejętność podejmowania bolesnych, trudnych, ale odpowiedzialnych i perspektywicznych dla nas decyzji. boli, chociaż jesteś pewna swego?trudno. ważne, że zachowałaś się fair wobec siebie- i niego. czas zaleczy tą rankę, co nas nie zabije to nas przecież wzmocni. wypłaczesz, zajesz...poboleć musi, jak zrastająca się kość, ale hej- ta nie pęka z kolei dwa razy w tym samym miejsci. nigdy:)
    zatem ukłony wobec ciebie:)

    autoportretodczuwalny.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Hmm. Nie pamiętam dokładnie, ile miałam lat wtedy. Ale on był okej. Ja też.
    Tylko nie bardzo te dwa "okeje" grały razem. No cóż, widać nie każde dwa pasują!

    Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
  22. (Prawie) każdy to przechodził... wiem, że boli. ważne, to rozstać się z godnością. Nie każdy to potrafi. Szacun :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam podobne problemy.Chyba nawet takie same. Jest ciężko, bardzo ciężko zaczynają docierać do mnie pewne rzeczy, przy czym krzyk w uszach zaczyna cichnąć i zbieram się na sentymenty. :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Przeżyłam pierwsze rozstanie słuchając muzyki i oglądając obrazy Boscha. A rok później, nieco dojrzalsi spróbowaliśmy jeszcze raz. I tak już zostało:)

    OdpowiedzUsuń
  25. hmm..i co by Ci tu Kochana napisać...nic nie bede pisać, bo nie tego potrzebujesz...jestem...chodz zjemy czekolade i pomilczymy razem

    OdpowiedzUsuń
  26. świetnie się Ciebie czyta:) dzięki za odwiedziny:) Dołączyłam do obserwujących:)
    co to samego tematu Postu, to tak już czasem jest.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ehh aż ciężko wymyśleć co by napisać... może nic? Zjem z Tobą małą kostkę czekolady (choć nie powinnam) i wszystko się ułoży!

    OdpowiedzUsuń
  28. To wszystko boli, ale rozstałaś się z godnością i to jest ważne

    OdpowiedzUsuń
  29. To jest tak smakowity opis rozstania, że powinnaś dostać za niego nagrodę. Słodką! I pamiętaj, choć to na razie banał, to co nas nie zabije, to nas na bank wzmocni.

    OdpowiedzUsuń
  30. iPhone5 za 50zł, Telewizory 3D za 90zł! AUKCJE ONLINE ! http://najtaniejwsieci.pl/

    OdpowiedzUsuń
  31. na pocieszenie dodam - Bajaderki są pyszne :D

    OdpowiedzUsuń
  32. mnie jeszcze takie uczucia nie dotyczą. może to i dobrze..

    OdpowiedzUsuń
  33. ech... dzielenie... no comment :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Dzielna jesteś:* Smacznego biszkoptu mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  35. Genialne masz te metafory, mimo, że tekst o sprawie z natury trudnej i smutnej, to parsknęłam śmiechem przy 'sraczce mentalnej' :P Mimo wszytko życzę szybko gojących się ran i jeszcze więcej czekolady :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Zobacz też pozytywne strony sytuacji - znowu jesteś singielką :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Zajrzałam tu pierwszy raz i już jestem pewna, że nie ostatni. Masz świetny styl. Sama sytuacja i wydarzenie opisywane w poście nie jest godne do pozazdroszczenia. Ale sposób w jakim o tym piszesz jest niesamowity. Szczególnie spodobało mi się określenie "sraczka mentalna" :)))

    OdpowiedzUsuń
  38. no sledzac od czasu do czasu twojego bloga, mysle ze.....gnebi cie nie brak faceta tylko jakies niezadowolenie wew.jak znajdziesz, odkryjesz srodek na jego zaspokojenie to daj znac :) :) :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?