poniedziałek, 12 listopada 2012

Wolna. Niepodległa. Kobieta.

Jak to było z wolnością naszego kraju, wiecie za pewne z lekcji historii. Jak to jest z wolnością kobiety, dowiecie się słuchając historii o tym, jak spędziłam ostatnią sobotę... Nie, nie, nie tak prędko! Nie siadajcie jeszcze wygodnie. Zanim to uczynicie, proszę iść do kuchni i wyrzucić cukierniczkę. Zaraz potem wyrzućcie też cały zapas cukru jaki macie. I zróbcie ciasto. Owszem, może być czekoladowe.

Nie da się? 

A mnie się udało, choć nie wzywałam na pomoc Cukrowej Wróżki. I - musicie mi wierzyć na słowo - było słodkie.
Chcecie poznać recepturę? 

To musicie się uzbroić w cierpliwość. Najpierw bowiem poznacie przepis na to jak miło spędzić listopadowy wieczór. 





Cała historia zaczęło się ostro. Nie będę wnikać w szczegóły, bo jeszcze zostanę posądzona o plagiat "50 twarzy Pana Graya". Grunt, że przez to ostro spóźniłam się... Do pracy mogę się spóźnić, ale żeby na imprezę? I to taką imprezę! To nie była byle babska biba. Bynajmniej nie chodziło o wspólne pieczenie ciasta. To było wspólne polowanie na ciasteczka, if you know what I mean. Myśliwymi były zaś najsłodsze wisienki, jakie znam - moje przyjaciółki. 

Słodkie. Smakowite. Seksowne. Wirujące na samym środku parkietu. Cóż, po bokach nie było miejsca, bo zajmowały je ciasteczka. Panowie, znaczy się. Panowie z wzrokiem wlepionym weń, jak banda dzieciaków przed witryną cukierni, wyczekująca na jej otwarcie. 

Tak się składa, że alkohol otwiera cukiernię łatwiej, niż klucze pana właściciela.

I tym oto sposobem, po chwili każda z kimś wirowała na parkiecie. A i nie tylko wirowała. Wieczne singielki - te z wyboru i te z konieczności, kobiety po przejściach, prawie że zaręczone i nasza Mamuśka - każda jedna znalazła adoratora/ów. Nawet ja! I nie był to Luby. Nie zabrałam go, bo byłby rodzynkiem w towarzystwie, a ja od dzieciństwa nie lubię ciasta z rodzynkami. Nikt mnie do tego nie zmusi. 
Tamtej nocy, wyrzucając z towarzystwa Lubego, wyrzuciłam pewne nie zdrowe przekonanie. Że cukier też nie zdrowy, zacznijmy od niego. Myśląc o cieście, nie musimy myśleć o cukrze. A jeśli o związku, to o utracie wolności. To nie związek nas ogranicza, lecz nasze przekonania o tym, jaki związek ma być. 
Na Wielką Stopę, nie podlegajmy stereotypom, bądźmy wolni.
Byłam, jestem i zawsze będę wolna. Nadal mogę tańczyć z innymi.  
A i tak noc chcę spędzić tylko z Lubym. 
Bez cukrowe ciasto Aurory:
Składniki: 
2 szklanki płatków owsianych
pół szklanki mąki orkiszowej
Pół szklanki ciepłego mleka 
Pół szklanki mleka.
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 jaja
1 banan
garść: suszonych śliwek, moreli, imbiru, żurawiny, orzechów i migdałów
2 garście daktyli
Wykonanie:
Płatki i mąkę wsypać do miski, dodać proszek. Zalać ciepłym mlekiem. Odstawić na chwilę. Dodać jajka, pokrojone owoce i wymieszać. Wylać do formy. Piec ok. 20-30 min. w temp. 200 stopni. 
Smacznego. Nie zapomnijcie o odpowiedniej formie spalania. Polecam wirowanie (niekoniecznie na parkiecie).


33 komentarze:

  1. O facetach się mówi, że nieważne gdzie głodnieją, ważne, żeby jedli w domu ;) Chyba działa to w obie strony :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ależ ja moge tanćzyć z innymi, nikt mnie nie ogranicza, ale ja zwyczajnie nie chce! to chyba zwyczjanie zależy od podejscia i potrzeb, ja zbyt wolna jestem by ktoś (nawet ja sama) mnie ograniczał .

    OdpowiedzUsuń
  3. wspaniałe porównania :) zgrabna opowieść Ci wyszła. I podzielam Twoją opinię. Taniec to nic złego. ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Taniec to nic złego, choć zazdrość wywołuje często...

    OdpowiedzUsuń
  5. związek nie może być utratą wolności. kropka!
    ciasto bez cukru - Ty to jesteś czarodziejka :D

    OdpowiedzUsuń
  6. "Wolność - kocham i rozumiem"...

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja podobnie jak AniaM - mogę, ale jakoś nie mam ochoty :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dokladnie! To jest dopiero zdrowy zwiazek, kiedy mozesz poszalec z ukochanymi dziewczynami i poflirtowac z nieznajomymi a nadal kochac i byc kochanym przez tego Jedynego ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ...czyli ciasto wytrawne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Amen. Czasem trzeba zwiać, żeby wiedzieć jak dobrze jest wrócić. Trzyma się Pani dzielnie, przy Lubym i przy swojej wolności ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. wazne zeby ta slodycza nie zatruc zwiazku, bo od nadmiaru slodkosci zrzygac sie mozna ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No proszę, a ostatnio szukałam czegoś bez cukru. Tenże bowiem nagle mi się skończył, a najbliższą sąsiadkę mam kilkadziesiąt metrów od domu - nie chciało mi się w papciach i w szlafroku do niej gnać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bezcukrowe ciasto... hmmm... no brzmi zachęcająco , jestem bardzo ciekawa jak smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. to ciasto mnie strasznie kusi zrobic!!!! ajajjaa chyba do jutra wytrzymym:)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię ciasta z naturalną słodyczą.
    Naturalna słodycz zresztą jest fajniejsza niż lukier ;).

    OdpowiedzUsuń
  16. Też, już będąc dzieckiem, rodzynkom w cieście powiedziałam: nie!
    Choć do rodzynków nic nie mam... z reguły ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Racja. Na pewno związek nie powinien zabijać wolności.. a przynajmniej my tak nie powinniśmy go odiberać ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Aurouś, zaprosiłam Cię do małej zabawy. Oczywiście bez przymusu :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Wolność od cukru to marzenie nie jednej "słodkiej dziurki", jak nazywamy łasuchów w Wielkopolsce:)

    OdpowiedzUsuń
  20. o jakie ciasto, te składniki ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. nie od dzis wszak wiadomo, że od nadmiaru cukru, potrafi zemdlić;). Fajny tekst tak btw:))
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziękuję bardzo, własnie aktualnie musze wzmocnić kolor,bo szybko schodzi;)
    zapraszam do siebie;)
    www.makedayeasier-officialblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Związek to "MY" złożone z odrębnego "JA" i "TY". Ot proste. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. też nie znoszę rodzynkowych wypieków heheh :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ty niedobra - robisz mi smaka na tańce a ja w łóżku z choróbskiem :(

    OdpowiedzUsuń
  26. podoba mi sie przepis z pierwszej czesci he he

    OdpowiedzUsuń
  27. Tak, a jeśli się w domu źle gotuje, to się do restauracji chodzi:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Fajowy przepis, bardzo prosty i szybki.
    A wolność i związek się nie wyklucza, trzeba wiedzieć co robić by być jednocześnie w szczęśliwym związku i by być wolną!

    OdpowiedzUsuń
  29. Wirujesz, wirujesz i potem masz katar. I całować mnie nie możesz :)
    Czasem wspaniale jest się tak wytańczyć... i wy... wirować ;)


    Pozdrawiam ciepło i dziękuję za miłe słowa u mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?