poniedziałek, 19 listopada 2012

Najlepsze lekarstwo

Na samym dnie mojej szafy leży sobie duży, by nie powiedzieć ogromny, szary, puchaty sweter. Nic w nim ładnego, wierzcie mi. Stąd nie noszę go na co dzień. Ani od święta. Zakładam go naprawdę rzadko. I właśnie nadszedł jego czas. 

Innymi słowy, jestem chora

Cóż, jedni lądują na Księżycu, inni na L4. I - jeśli wypłata sprzyja, albo w Ikei są przeceny - na miękkim łóżku. W obu przypadkach, plasuję się w grupie drugiej.
Być może do wynajdywania okazji w sklepach mam szczęście, ale już go brakuje, gdy chodzi o lekarzy. Ściślej - kolejki ustawiające się do ludzi w białych kitlach. Rety, było ich tylu, że nie zostałam przyjęta! Sama sobie wypisałam pewne lekarstwo. Mogę je zażywać bez konsultacji z lekarzem lub farmaceutą. 



 

Gdy jestem chora nie robię nic. O, przepraszam, byłabym nieuczciwa, zapominając wspomnieć o tym, że jednak coś robię... Śpię, śpię i... tak, tak - zgadliście - śpię!
Żeby nie wyszło na to, że jestem leniwcem, a nie człowiekiem, muszę nadmienić, że robię coś jeszcze. Denerwuję się. Tym, że jestem chora. Jeśli właśnie zaczęliście wyobrażać mnie sobie, gdy ciskam najobrzydliwszymi z wyzwisk w kierunku mojego zapchanego nosa lub też pokasłującego gardła, to śpieszę z uzasadnieniem, iż jestem chora, ale nie psychicznie i nie krzyczę na własne ciało. Denerwuję się raczej tym, że jestem... bezczynna. Takie nic-nie-robienie wprawia mnie w lekkie zakłopotanie. Bo jak to tak - odkładam wszelkie naglące sprawy, pasje, ba! - nawet gotowanie?! 

Jedyne, co ląduje w mojej buzi, to termometr. I to wcale nie na języku, a pod nim. Może i dobrze? Przynajmniej zrzucę pół kilo. I owszem. Zrzuciłam. Ale to nie jedyne, co mnie spotkało podczas pobytu na L4.

Zadziwiające jak wiele może się wydarzyć w naszym życiu, kiedy nic nie robimy...

Możemy na przykład być.  Bycie chorym zadziwiająco zmusza zaś nie tylko do bycia w domu, ale i bycia tu i teraz. Być tu i teraz to raczej mało spotykana dziś aktywność. Podobnie jak rymarstwo lub bycie zdunem. To, że coś jest passe wcale nie znaczy, że jest złe (wyjątkiem jest tu guma Turbo, która jest passe, nie jest dobra, ale i tak wszyscy ją wielbią). 

Kiedy już jest się chorymi jest się tu i teraz, ma się czas na myślenie. Prawdziwe myślenie. Świadome myślenie. Albo też około-świadome, gdy wskaźnik termometru wskazuje ponad 38 stopni. Być może przez te kilka dni, w czasie których zjemy więcej czosnku i miodu, niż we wszystkie inne dni roku razem wzięte, nie zostaniemy Paulo Coelho, ale - zaręczam Wam - przemyślimy kilka ważnych kwestii. Nie spraw. Sprawy są w pracy. Raczej życie. Może jest to jedyny moment w ciągu roku (nie licząc 1 stycznia i układania listy postanowień noworocznych), kiedy zadajemy sobie ważkie pytania o to, co jest dla mnie naprawdę ważne?

Okazuje się, że najlepszym lekarstwem na wszystkie nasze troski jest... choroba. 

Mi pomogła. Jak widać, bloguję. A to znaczy, że wyzdrowiałam!  

 

38 komentarzy:

  1. L-4 to moja ulubiona kombinacja literowo-cyfrowa.

    Brzmi błogo, pod warunkiem, że przypadłości kończą się w połowie zwolnienia.

    pzdr!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie przy dwójce małych dzieci choroba to największa tragedia.....nie mam L-4, nikt mi nie da, nie ma spania, leżenia, zasuwa się tak samo jak każdego dnia a sił człowiek nie ma....a tak chorować to kiedyś bardzo "lubiłam" :))

    OdpowiedzUsuń
  3. współczuję choroby:( zdróweczka życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No no. Tak czytam i czytam. Myśle sobie, że całkiem nieźle jak na chorą, a tu proszę diagnoza że zdrowa :) To tylko dowodzi że żadna choroba Ci nie straszna by ciekawie tu blogować. Ja byłam chora 2 tygodnie, jak wykurowałam się z przeziębienia to przyplątało się zapalenie spojówek ;D Ps. ja podczas choroby tyję (chyba od ciągłej ochoty na słodkie) Więc w sumie są jeszcze jakieś plusy u Ciebie :) Pozdrawiam ciepło ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. spanie to najlepsze lekarstwo. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Skąd ja to znam? Tylko, że ja na moim obecnym L-4 niestety nie mogę nic nie robić...tzn w połowie - bo w łóżku siedzę i uczę się na potęgę, bo może już jutro zostanę kolejną babą za kierownicą...o ile trafię na człowieka, który zrozumie, że już samo słowo egzamin działa stresująco...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrowiej, czekolada pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj z powrotem wśród zdrowych! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. zdrówka życzę! ale widzę że obłożnie chora to ty nie jesteś bo wena ci dopisuje!:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, ze już zdrowa. Czoksia pomogła :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ślachetne zdrowie,

    Nikt się nie dowie,

    Jako smakujesz,

    Aż się zepsujesz.
    gorączka ( pod warunkiem, że nas nie uśmierci )bywa dobrodziejstwem i inspiracją dla wszelkich twórców :)pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. oj znam to, te chwile wytchnienia podczas choroby..:) ale to były czasy kiedy praca była utrapieniem a chorowanie normalnym życiem;) cieszę się, że już Ci lepiej!
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam identycznie! Denerwuję się na chorobę! Jestem wręcz wściekła, że mnie dopadła i tak usidliła! Bo tak jak Ty nie lubię bezczynności! Ktoś powie, a co jest takiego złego w leżeniu w łóżku przez cały dzień? A to, że ja nie leżę w owym, miękkim, łóżku z własnej nieprzymuszonej, tylko, że mnie zmuszono! Ot cała różnica!
    czekoladowego wieczoru :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja bardzo chciałabym sobie pochorować, bo to oznacza bezkarne leżenie w łóżku, spanie, czytanie i to wszystko bez odrobiny wyrzutów sumienia. A tu - jak na złość, zdrowa jak koń!

    OdpowiedzUsuń
  15. No i super... bleee nienawidzę chorować .

    OdpowiedzUsuń
  16. To super, ze już lepiej.
    Też tak mam że denerwuję się tym, że nic nie robię i nawet wtedy nie mogę odpocząć, mam poczucie marnotrawienia czasu gdy odpoczywam, więc nie odpoczywam, a odpoczywać bym chciał...głupie co?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też chory - łażę do roboty, niestety, zgięty w pół z laseczką niczym House

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszyscy chyba jesienne przeziębienie przejść muszą. Wpisane to w kalendarz jak swięta wielkanocne i koniec. Ale jak już się wychorujesz to będziesz miała spokój raz na zawsze :)
    Zdrowia dużo więc życzę. Kuruj się :)

    OdpowiedzUsuń
  19. smakołyki były z nadzieniem wieloowocowym :)
    zgadzam się, choroba chociaż nas męczy,to daje ten czas kiedy na spokojnie możemy pomyśleć o naszym życiu (no bo co innego można robić, jak nie leżeć,spać,czytać lub słuchać muzyki):D

    zdrówka życzę, kuruj się ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. masz rację, leżenie w łóżku sprzyja przemyśleniom albo marzeniom :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Z tym byciem tu i teraz to prawda. Choroba zmusza do zatrzymania się, zresztą często jest sygnałem organizmu, że za dużo, za szybko etc.
    Zdrowiej sobie spokojnie zatem :).

    OdpowiedzUsuń
  22. Mamy zaszczyt przedstawić Ci nową ocenialnię, której zadanie będzie polegało na promowaniu blogów niezwykłych. Blogów, które zasługują na uwagę bardziej, niż te kiczowate, głupie rozkminy nastolatek, które podniecają się każdą pierdołą. Chcemy, aby wartościowe blogi wypłynęły na niezmierzone wody czytelniczego zachwytu i chwili refleksji.

    Jeśli byłabyś chętna poddać swój blog ocenie, zapraszamy na: Szczyptę Krytyki.

    PS Przepraszamy za spam, ale trzeba się jakoś „wylansować” i mamy nadzieję, że zrozumiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Macie może ochotę wziąć udział w candy i wygrać fajną, spersonalizowaną bluzeczkę lub body, z krótkim lub długim rękawkiem? Jeśli tak to zapraszam:
    http://babylandiaa.blogspot.com/2012/10/uwaga-konkurs-mikoajkowy.html

    A może chcielibyście stać się posiadaczami ciekawej książeczki z bajkami, albo pięknej zakładki do książek ze zdjęciami przez Was wybranymi? Myślę, że to mogłby byc wspaniała pamiątka lub prezent. Spójrzcie sami:
    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/10/mikoajkowe-candy.html


    Serdecznie zachecam do wspólnej zabawy i bardzo przepraszam za spam...
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Czasami choroba pozwala odpocząć - są więc jej pozytywne apekty ;D

    OdpowiedzUsuń
  25. jak ja uwielbiam jak Ty piszesz ♡

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja coś czuję że też zachoruję
    i nawer rymuję ;)
    Ciekawe posty, pozdrowienia i dużo usmiechu ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. kochana zdrowiej, teraz wszyscy chorzy
    ♥ ♥ ♥
    POZDROWIENIA;*:*:* ola

    OdpowiedzUsuń
  28. bardzo refleksyjne ujęcie choroby...no, coś w tym jest:)
    zdrowiej, ba, juz wyzdrowiałaś...no to trzymaj się klawiatury i pisz:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Chorowac trzeba umiec, mnie osobiscie kiepsko wychodzi. Nie umiem sobie spokojnie polezec, zaraz zauwazam fure spraw do zalatwienia. W ogole choroba z wiekiem mi nie sluzy, zapadam sie i podazam w kierunku swiatla na koncu tunelu. Brrrr...obysmy zdrowi byli!

    OdpowiedzUsuń
  30. szybkiego powrotu do zdrowia, jeszcze więcej snu i wypoczynku oraz dużo słodkości :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak ja jestem chora, to nadganiam... seriale :D
    "Gotowe na wszystko" znam w całości, "Dextera" dwa sezony, coś "Gossip Girl" widziałam... i jakoś tak od dawna nic mnie się nie chwyciło, więc inne seriale czekają na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam wiele kwestii do przemyślenia, ale.. nie mam czasu. Ach, jak chciałabym zachorować.. tfu tfu... Mnie nie wolno. Jestem matką. Samotną matką. "Pracuję" 24h. Ech...
    Szkoda, że przed macierzyństwem nie można było wyspać się na zapas. Najbardziej w byciu mamą brakuje mi... snu :)

    OdpowiedzUsuń
  33. trzeba sobie tak czasem pospać i odpocząć
    życzę zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Hej! Wiem że brałaś już udział, ale bardzo lubię Twój Blog i nie wyobrażałam sobie by do Ciebie tego zaproszenia nie wysłać.
    Gdybyś miała ochotę jeszcze raz (http://www.sikorkasmakuje.pl/2012/11/liebster-blog.html#more) zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Na frasunek dobry trunek - jak to mówią, a na chorobę RumJanek :) Rum do gardła a Janek do łózka :)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  36. jak zdrówko?
    http://swiatslonecznika.blogspot.com/ to jest aktualny adres mojego bloga :) (wcześniej był Paulina Antonik Photography) :D
    Pozdrawiam cieplutko !

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?