wtorek, 16 października 2012

Trzy wesela i...

Jeśli czekolada człowieka rozwesela, to wesela nie tylko podnoszą poziom endorfin, ale zmieniają bieg życia człowieka. Nie dowierzacie? Jasne, że nie. Kto wierzy w patetyczne słowa! Posłuchajcie jednak pewnej historii...

W ciągu trzech ostatnich miesięcy, byłam z Lubym na trzech weselach.



 

Na pierwszym - u przyjaciółki - byliśmy jako znajomi.
Na drugim - u kuzynki - już jako para.
A na trzecim - u kuzyna - zostaliśmy małżeństwem. No prawie... W tym wypadku owo "prawie" wynosi 12 miesięcy. No, bynajmniej tyle dostaliśmy od Pana Wodzireja, który - zaraz po tym jak złapałam welon - zaanonsował, że oto wybrano nową Parę Młodą.

Będzie czwarte wesele

Jeśli tak, to naglącym pytaniem staje się - co z pogrzebem?! 

A no, jeśli będzie moje wesele, to nie obejdzie się i bez pogrzebu...

Nim pogrążymy się w tym ciężkim i mrocznym temacie, wróćmy do białego i lekkiego welonu. Nigdy o nim nie marzyłam. Bo było to marzenie zbyt odległe, by na nie sobie pozwolić... By na nie sobie pozwolić, trzeba mieć kawalera. A żeby mieć kawalera jak ognia trzeba unikać wypowiadania słów takich jak: dziecko, wesele, celibat, ptysiu oraz welon - w rzeczy samej. Tak sądziłam. Do czasu... 

Dokładnie, do momentu, w którym moje oczy ujrzały welon. Lecący dokładnie w moim kierunku. Złapać czy nie złapać? 





Nie było czasu na czcze filozofowanie. Zrobiłam zatem krok w bok. I tym sposobem welon spoczął nie na mojej twarzy, ale u mych stóp. Podniosłam, co by się nie pobrudził... Z podłogi do rąk, z rąk do rąk. I tym oto sposobem znalazł się na mej głowie. A ja znalazłam się na środku parkietu. Z Lubym.  Wszystkie oczy wpatrzone w nas. Nie było jak uciec. Głupio było tak stać i stać, toteż zaczęliśmy tańczyć. 

Było... zajebi... cudownie! 

I wtedy właśnie, zrozumiałam, że to nie marzenia o welonie są nieodpowiednie, tylko faceci, których wybierałam. Nie wiem jeszcze czy Luby to Ten... Ale wiem, że to ten, za którego sprawą pogrzebałam raz na zawsze stare schematy myślowe. 

Nic dziwnego, że miałam na sobie czerwoną sukienkę. Wszak krwawo rozprawiłam się z mymi wrogami! Być może nie wypada tak na weselu, ale lepiej wtedy, niż nigdy - uśmiercić wszystkie "ale", które przeszkadzają uwierzyć w to, że... miłość jest. 

Pogrzeb był. Miłość już jest. Czy to oznacza, że będzie i wesele? Póki co, czekam na pierścionek. Niesamowite. Naprawdę to napisałam? Zajebi... Cudownie! 

31 komentarzy:

  1. kochana ależ miło czyta się takie słowa! serce rośnie wraz z optymizmem płynącym z Twych słów :) a miłość jest i warto czasem na nią po prostu poczekać. Wiem to z własnych doświadczeń :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja marzę, żeby przy moim boku zawsze był Ten Jedyny ;) I na pierścionek też czekam...

    Pozostaje mi trzymać kciuki za Was ;* :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się że szał wesele tak sie potoczył:) życze bysmy i o Twoim weselu czytali nie długo:)-kobiecemysli.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczęścia, kolejne wesele musi być Wasze ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne;) życzę powodzenia i kolejnego to już własnego wesela;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czekaj, bo będzie się dłużyć. Pozwól się zaskoczyć. To niesamowite uczucie :)
    Piękne to wszystko!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. To kochana Czeko Lady - z całego serducha, życzę Ci tego pierścionka! Chociaż to tylko symbol a liczy się naprawdę wiele innych rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
  8. jej, jej, i ja ostatnio złapałam :)))
    to dobra wróżba, a jak przeczytałam tytuł posta od razu dopowiedziałam sobie:
    -... i czwarte! :DDDD
    Moc serdeczności ślę!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Życzę Ci by wszystko o czym marzysz się spełniło! Mój welon już od dawna leży na dnie szafy, miło to wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Obyś dostała swój pierścionek jak najszybciej! Jak dobrze czytać, że miłość kwitnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. jak cudownie czytać o twoim Szczęściu!:))) życzę Ci jeszcze więcej miłości, tego Pierścionka, i pięknego Ślubu:))) (już sobie wyobrażam jaki piękny post wtedy wysmażysz:))))

    OdpowiedzUsuń
  12. ja już pogubiłam się w tych Magicznych (? )związkach , a tu nagle taka wiadomość :D u źródeł.powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż się mordka uśmiecha, no! :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. ooo! Gratulacje! Ja nigdy nie złapałam do tej pory, mam nadzieję, że nie grozi mi staropanieństwo :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No proszę, ależ historia nabrała rumieńców! :)
    Ja byłam na dwóch weselach w ciągu miesiąca. Pogrzeb na razie się nie zapowiada, na szczęście!
    Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
  16. Miło czytać takie wiadomości:-)

    Z tym pierścionkiem to Ty uważaj, bo słowa się spełniają... Ja sobie żartowałam podobnie i nie wiem kiedy zostałam zapierścionkowana jako narzeczona mojego narzeczonego... a też miałam do tego podejście (że to chyba jeszcze odległa przyszłość, a tu proszę ani się obejrzałam i za kilkanaście miesięcy mam być żoną mojego męża)... także wiesz uważaj co mówisz i piszesz:):):)

    ...ale cieszą takie posty...

    Aha, nie chcę Cię straszyć, ale byłam też najpierw na trzech weselach:
    na pierwszym jako znajomi, na drugim jako para, na trzecim złapałam welon...

    ...a ostatnio było czwarte i byliśmy już narzeczeństwem... później piąte (kilka tygodni temu), w planach już jest szóste (nie nasze jeszcze, ale dwa tygodnie przed naszym, które wychodzi jako siódme wesele... Siódemka to chyba dobra wróżba:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Marzyłam mając lat naście, potem mi przeszło i tak jest do dziś. Czasem zastanawiam się, czy zmieniłoby się to, gdybym spotkała tego wymarzonego, ale pewnie się nie dowiem, bo nie szukam, za wygodna jestem.

    OdpowiedzUsuń
  18. ojej widze ze milosc kwitnie - Kochana oby tak dalej no i pierscionka jak najszybciej zycze :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  19. Przyjemnie lekko czyta się takie posty :)

    OdpowiedzUsuń
  20. O tak, trzymam kciuki za ciebie i Lubego! Fantastycznie byłoby gdyby to był ten jedyny, może właśnie taki przełom w twoim myśleniu był potrzebny żeby znaleźć właściwego faceta? I napiszę jeszcze raz - trzymam kciuki bardzo mocno. :) Wspaniale się ciebie czyta.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja zawsze uciekam od welonów na weselach, a może to one uciekają ode mnie... w każdym bądź razie nie jest mi to jeszcze pisane ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. tytuł skojarzył mi się z filmem '4 wesela i pogrzeb' :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja też czekam, prawie od 3 lat, ale nie chcę studzić radości ;)

    Myślę, że doszłaś do odpowiednich wniosków. Czekam na rozwój wypadków :)

    OdpowiedzUsuń
  24. I cóż mam powiedzieć? Otóż tak, póki co na weselach byliśmy dwóch. Na drugim już welon leciał w moje okolice, ale unikałam go jak ognia (w sumie to wszystkie 'chętne' go unikały).W końcu go ktoś podniósł - nie ja. Krawat za to bez wahania chwycił mój luby i to tyle. Na co czekam? Sama nie wiem. Za Was trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Powodzenia z pierścionkiem iż weselem.
    Muszę przyznać, że moje było cudownie udane. Do tej pory jestem w szoku, że wszystko się udało. Wprawdzie jedno drzewko omal nie spłonęło w trakcie puszczania lampionów szczęścia, ale pożar to chyba raczej dobry, a nie zły znak na przyszłość... ;)
    Powodzenia życzę...
    Pozdrówka ;)
    Sol
    PS. Właśnie sobie uprzytomniłam, że wypada wkrótce pochwalić się w blogu jakimiś zdjęciami ze ślubu i wesela, bo ciągle mnie ktoś o to prosi... Ech. Poza tym wielkiej zmiany w swoim życiu po ślubie nie zauważyłam. No, może więcej gotowania i sprzątania...

    OdpowiedzUsuń
  26. Kochana, przezajebi...cudownie!!!
    niech żyje miłość!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak to było?? cztery wesela i pogrzeb? :)

    OdpowiedzUsuń
  28. No to gratulacje takie wstępne ;) mówisz że 12 miesięcy od złapania welonu.... hm no to chyba mój się przeterminował... czy to znaczy że muszę drugi raz złapać???

    OdpowiedzUsuń
  29. Najlepszego!!! Super , i oczywiście pochwal się tym pierścieniem na który czekasz <3
    tak po cichu to ja też czekam...ale ciii

    OdpowiedzUsuń
  30. hmmmmm co ma byc to bedziebo przeciez nie welon i pierscionek o tym decyduja

    OdpowiedzUsuń

Smakowało?